W 2016 roku ceny mogą nadal spadać

marzena
Kolejny rok deflacji fatalnie odbije się na w gospodarce. Mimo rosnącej siły nabywczej pieniądza, raczaj nie ma co marzyć o poprawie sytuacji, bo firmy w tej sytuacji nadal będą cienko przędły. Sporo będzie jednak zależało od wydarzeń na krajowej i międzynarodowej scenie politycznej – ostrzegają eksperci.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych obniżyły się w grudniu o 0,5 procent rok do roku, a w stosunku do listopada o 0,2 procent – podał Główny Urząd Statystyczny.

Od grudnia 2012 roku pozostają poniżej celu inflacyjnego (2,5 procent), a od 18 miesięcy wskaźnik inflacji jest ujemny, co oznacza deflację. W grudniu ceny spadły o 0,5 procent rok do roku. GUS nie podał jeszcze danych dotyczących zmian cen w poszczególnych grupach towarów i usług, ale można zakładać, że spadek cen w grudniu to wynik  spadających cen paliw, odzieży i obuwia. Cały 2015 rok to ceny towarów i usług konsumpcyjnych niższe o 1 procent.

Deflacja to zjawisko odwrotne do inflacji. Oznacza wzrost wartości pieniądza w gospodarce, czyli rosnącą siłę nabywczą, co oznacza, że za tę samą kwotę można kupić więcej  towarów i usług. Inaczej mówiąc, zjawisko deflacji oznacza utrzymujący się spadek poziomu cen w gospodarce przez dłuższy czas. Sytuacja deflacji pojawia się, kiedy podaż pieniądza w gospodarce jest mała, mniejsza niż popyt. Podaż dóbr i usług na rynku przekracza zapotrzebowanie zgłaszane przez gospodarstwa domowe.

Jaki jest efekt defalcji? - Z jednej strony wyższe realne wynagrodzenia i fundusz płac, który wzrósł realnie o ponad 5 procent. Z drugiej, słaby wzrost przychodów ze sprzedaży w przedsiębiorstwach (w granicach 3-3,5 procent), a także niższe wpływy do budżetu państwa. Po 11 miesiącach wpływy z VAT to jedynie 84 procent założonych w budżecie na 2015 rok, a VAT to przecież ponad 45 procent całości dochodów budżetowych. Byłby to poważny problem, gdyby nie fakt, iż także wydatki były  w 2015 roku niższe niż planowano - mówi doktor Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.

W 2016 roku nie należy spodziewać się na tych rynkach wzrostu cen, chyba że ostatnie wydarzenia polityczne na Bliskim Wschodzie i groźba wojny w tym rejonie zmieni diametralnie panujące trendy.

- Wygląda jednak na to, że inflacja w 2016 roku nie wzrośnie do planowanego w projekcie budżetu 1,7 procent, lecz osiągnie poziom 1,0-1,2 procent. Niskie ceny ropy naftowej to dla polskiej gospodarki dobra wiadomość. Ale nie dla budżetu państwa z jego planami bardzo dużego zwiększenia wydatków sztywnych – w związku z wypłatami dodatków po 500 złotych na każde drugie i kolejne dziecko (oraz pierwsze dziecko w przypadku rodzin o niskich dochodach), na co potrzeba w 2016 roku ponad 17 miliardów złotych, czy wzrostem kwoty wolnej od podatku (co przy jej podniesieniu do 8 tysięcy złotych w 2 połowie roku może kosztować około 10 miliardów złotych), o kosztach związanych z przywróceniem poprzedniego poziomu wieku emerytalnego nie wspominając (około 4 miliardy złotych). Przed nami zatem kolejny rok niskich cen (w pierwszych miesiącach 2016 roku ciągle ich spadku, i słabego wzrostu w 2. połowie roku) i znacznie poważniejszych problemów budżetowych niż to wynika z projektu budżetu na 2016 roku - mówi ekspert.

- Dane Głównego Urzędu Statystycznego i prognozy Lewiatana na 2016 rok nie napawają optymizmem nie tylko konsumentów,ale i co przede wszystkim ważne, przedsiębiorców. W sytuacji kiedy przez słaby popyt spowodowany niskim poziomem  płac, kolejne miesiące towar będzie zalegał w magazynach, a produkcja może być nadal ograniczana, istnieje zagrożenie dalszymi spadkami w zatrudnieniu i zahamowania wzrostu płac.W moim odczuciu jest to efekt dużej destabilizacji polityczno-gospodarczej na świecie i mówiąc wprost, potęgujących się złych nastrojów i obaw na przyszłość. W takich realiach trudno o dobre nastroje konsumenckie i gospodarcze, które skutkowałyby inwestycjami w wielu branżach. Szansą i działaniem doraźnym dla polskiej gospodarki jest ciągłe szukanie nowych rynków zbytu i stabilizowanie sytuacji polityczno-gospodarczej. Ludziom musi się po prostu zacząć chcieć normalnie żyć - mówi doktor ekonomii Aleksandra Pisarska z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.           

Centrum biznesu Jaworzyna Śląska

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
krystyna787
delfacja jest zjawiskiem duzo gorszym od inflacji ! wyjscie z sytuacji jest jedno ! wyjsc z uni europejskiej i inwestowac w polski przemysl ! zwracajcie uwage co kupujecie ! ruscy ludzie nakladaja inbarga tylo po co zaby kupowac swoje a niemcy w sklepie polskie produkty omijaja szerokim lukiem ! my tez badzmy madrzejsi !
Wróć na echodnia.eu Echo Dnia
Dodaj ogłoszenie