Ponad 1700 rolników ze Świętokrzyskiego, którzy wyprodukowali więcej, niż wynosiła im przydzielona kwota mleczna, spodziewają się kar z Unii Europejskiej. Najwięksi dostawcy mogą zapłacić nawet po 100 tysięcy złotych.

To był rekordowy rok w produkcji mleka, sprzyjały temu wysokie ceny i duży zbyt. Jednak nadprodukcja ma swoje konsekwencje. Każde gospodarstwo, które przekroczyło przydzieloną przez Unię Europejską kwotę mleczną, musi liczyć się z karami za każdy kilogram nadprodukcji wprowadzony do obrotu. Do tego dochodzą spadające w skupach ceny.

Wstępnie szacuje się, że od 1 kwietnia 2013 roku do 31 marca 2014 roku kwota krajowa dostaw przydzielona Polsce przez Unię Europejską może zostać przekroczona o około 170 milionów kilogramów.

Liczba dostawców, którzy przekroczyli kwoty wynosi około 56 tysięcy w całej Polsce, zaś w Świętokrzyskiem – 1768, lecz nie są to ostateczne wyniki, wszystkie gospodarstwa będą zliczone do końca sierpnia. Agencja Rynku Rolnego podaje, że kara za kilogram nadwyżki może wynieść 30 groszy.

 

REKORDOWE KARY

Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska we Włoszczowie, która skupuje mleko z terenów sześciu województw, w tym świętokrzyskiego, szacuje, że kara dla jej dostawców pójdzie w miliony złotych. – Mamy 800 dostawców, którzy przekroczyli kwotę mleczną. Licząc, że kara za każdy przekroczony kilogram wyniesie 30 groszy, mogą zapłacić nawet 2,5 miliona złotych. Kary dla naszych największych dostawców mogą wynieść po ponad 100 tysięcy złotych – mówi Stanisław Skóra, prezes włoszczowskiej spółdzielni.

 

Jak dodaje, duzi dostawcy świadomie przekraczali kwotę mleczną i kar się spodziewają. Ceny mleka były bardzo dobre, opłaciło się sprzedawać więcej. – Dostawcom, którzy zwiększali produkcję dodawaliśmy do ceny mleka po 10 groszy, mając na uwadze czekające ich kary. Można powiedzieć, że była to forma refundacji kar – wyjaśnia prezes. – Na rynku obserwujemy zapotrzebowanie na produkty mleczne, mamy dobre warunki paszowe, więc rolnik wybiegając w przyszłość, ukierunkowuje produkcję mleka na kolejne lata. Krowa wymaga odpowiedniej pielęgnacji, by mogła być coraz bardziej wydajna, strat w hodowli nie będzie można odrobić. A należy się przygotować na przyszły rok, bo kwotowanie produkcji mleka obowiązuje do końca marca 2015 – tłumaczy prezes Skóra.

 

Największe dostawca mleka w Świętokrzyskiem Michał Matuszczyk szacuje, że kwotę mleczną mógł przekroczyć nawet o 420 tysięcy kilogramów. – Chcę rozwijać moje gospodarstwo, nie mogłem w żaden sposób ograniczać produkcji, bo to odbija się na hodowli, rozrodzie, wydajności krów. Chcę utrzymać się na rynku, zapewniać dobrej jakości mleko – wyjaśnia rolnik, który w Modliszewicach prowadzi 250-hektarowe gospodarstwo i utrzymuje stado około 120 krów mlecznych. – Jeszcze kilka miesięcy temu ceny mleka były bardzo dobre, opłaciło się produkować więcej. Obecnie nie jest dobrze, ponieważ ceny spadają w zastraszającym tempie, a my zachęceni dobrymi cenami produkujemy więcej. Taka sytuacja jest wykorzystywana przez niektóre podmioty skupujące, odbywa się to kosztem producentów mleka. Niektóre podmioty zapominają, gdzie zaczyna się mleczarstwo, a zaczyna się ono w oborze, u rolnika, a nie w mleczarni – dodaje Michał Matuszczyk.

 

MOŻLIWIE NAJNIŻSZE

Wiadomo na pewno, że umorzenie kar nie wchodzi w grę. – Kwoty mleczne zostały wprowadzone po to, by regulować produkcję mleka na rynku polskim i europejskim. Chodzi o to, by każdy litr mleka został wykorzystany, a rolnik otrzymał za niego odpowiednią zapłatę. Nie ma takiej możliwości, by kara za nadprodukcję została umorzona. Postaramy się zrobić wszystko, by kary były możliwie najniższe i najmniej dotkliwe dla rolników – wyjaśnia europoseł Czesław Siekierski, przewodniczący komisji do spraw rolnictwa w Parlamencie Europejskim.

 

Pełny obraz sytuacji będzie znany po ostatecznym rozliczeniu roku kwotowego, czyli po 30 sierpnia.