Jaka przyszłość Kolportera? Nowy prezes przedstawia swoje plany

Anna Kowalska
Rozmowa z Grzegorzem Fibakiewiczem, nowym prezesem Kolportera

Prezes Krzysztof Klicki przekazał w Pana ręce „dobrze rozpędzoną maszynę”. Czy uda się Panu jeszcze mocniej „rozpędzić” Kolportera?– Jestem pewien, że tak. Nasza obecna pozycja rynkowa jest na tyle mocna, że możemy skupić się na wykorzystaniu potencjału, który ma Kolporter. Przez lata działalności udało nam się osiągnąć pozycję zdecydowanego lidera na tych rynkach, na których działamy. Teraz jest idealna pora na to, aby to dobrze wykorzystać.

Co Pan przez to rozumie?
– Nie musimy już walczyć o pozycję rynkową. My ją mamy. Ponad 57 procent udziału w rynku dystrybucji prasy, ponad 40 procent udziału w sieci punktów sprzedaży typu salonik prasowy – na to pracowaliśmy przez ponad dwie dekady. Dziś możemy więc skoncentrować się na rozwoju jakościowym, ale także aktywnie kształtować rynek, na którym działamy. To zresztą już się dzieje – kreujemy i wdrażamy nowe rozwiązania zarówno w zakresie dystrybucji prasy, jak i rozwoju naszej sieci handlowej. W 2016 roku wprowadziliśmy między innymi nowe systemy informatyczne, wspierające zarządzanie sprzedażą prasy w sieciach handlowych, zmodernizowaliśmy systemy nadziałów prasy i planogramy, dostosowując je do rynku wydawniczego. Rozwijaliśmy też koncept salonu prasowego ze strefą bistro oraz poszerzyliśmy ofertę produktów dostępnych w salonikach prasowych.

Na jakim etapie jest Kolporter, którego stery Pan przejął?
– Podam parę danych, które dość dobrze obrazują i pozycję i skalę w jakiej działamy. W przypadku dystrybucji prasy współpracujemy z ponad 1 000 wydawnictw, mamy w swojej ofercie około 5 000 tytułów, które dostarczamy do 36 000 detalicznych odbiorców prasy. Rocznie kolportujemy blisko miliard egzemplarzy różnego rodzaju pism, obsługujemy największe sieci handlowe w kraju. Jeśli chodzi o własną sieć sprzedaży to zarządzamy obecnie blisko tysiącem saloników i salonów prasowych w całej Polsce. Mamy w ofercie około 2 500 produktów fizycznych i elektronicznych, rocznie wydajemy blisko 70 milionów paragonów. Dysponujemy także siecią ponad 30 000 wielofunkcyjnych terminali, które sprzedają doładowania i inne produkty prepaidowe, umożliwiają przyjmowanie płatności kartą czy realizację różnych transakcji finansowych. Nasz udział w krajowym rynku sprzedaży doładowań szacowany jest obecnie na 25 procent.

Sporo mówiło się w ostatnich latach o poważnym kryzysie na rynku prasowym. Czy Kolporter również go odczuł?
–Z wydawcami prasy działamy w systemie naczyń połączonych – zarówno nam, jak i im zależy na jak najwyższej sprzedaży gazet i czasopism, w jak najwyższych nakładach, dużej dynamice wprowadzania nowych tytułów. Jeśli rynek wydawniczy znalazłby się w poważnym kryzysie, siłą rzeczy też byśmy to odczuli. A nie odczuliśmy. Dlatego dość dawno temu wyraziłem przekonanie, że informacje o rzekomej zapaści na rynku prasowym są mocno przesadzone. Owszem, w 2007 roku, nastąpiły spore spadki sprzedaży prasy, ale były one poprzedzone lawinowym wręcz wzrostem liczby nowych tytułów. To, co się wydarzyło, było więc normalnym procesem weryfikacji rynkowej. Rynek się ustabilizował, od kilku lat obserwujemy wyraźne wyhamowanie spadków sprzedaży prasy. Przy czym spadki nie dotyczyły i nie dotyczą całego rynku – są tytuły, których sprzedaż spada, ale mamy też takie, które sprzedają się coraz lepiej. To za normalny proces. Wydawcy coraz lepiej odczytują oczekiwania czytelników i bardzo szybko się do nich dostosowują, zmieniając charakter swoim pism czy wprowadzając nowe.

Pojawiają się jednak opinie, że prasa papierowa przechodzi do historii i zostanie zastąpiona przez e-wydania. Obawia się Pan tego?
– Już 10 lat temu pojawiły się opinie, że prasa elektroniczna wyprze tradycyjną najdalej w przeciągu kilku lat. Gdy wtedy mówiłem, że nie obawiamy się takiej sytuacji, postrzegano to jako obronę „na siłę” tradycyjnego kanału dystrybucji. Czas pokazał, że miałem rację. Prasa papierowa nie znikła z rynku, ma się dobrze i jestem pewien, że tak będzie jeszcze przez długie lata. Oczywiście są tytuły, które mogą się dziś pochwalić interesującą sprzedażą e-wydań, ale to najczęściej tytuły eksperckie, specjalistyczne. W przypadku najpopularniejszych dzienników, tygodników i miesięczników sprzedane e-wydania stanowią ułamki procent, a często promile wartości osiąganych w tradycyjnym kanale sprzedaży. Dlatego postrzegam e-prasę raczej jako poszerzenie sposobu dotarcia wydawców do odbiorców niż istotną konkurencję dla wydań papierowych.

Kolporter jest największym dystrybutorem prasy w Polsce. Oferuje kompleksową obsługę punktów handlowych i sieci sprzedaży oraz świadczy usługi logistyczne i reklamowe. Spółka zbudowała największą w Polsce, zlokalizowaną w sklepach detalicznych, sieć ponad 30 tysięcy terminali do sprzedaży doładowań prepaid. Terminale realizują również płatności i usługi elektroniczne. Kolporter zarządza siecią około 1000 Saloników Prasowych i salonów Top-Press.

Pańskie prognozy dla rynku dystrybucji prasy są więc ostrożne czy optymistyczne?
– Optymistyczne. Zawsze podchodzę optymistyczne do tego typu prognoz.

A co z siecią salonów i saloników prasowych, którą posiada Kolporter? Tu również widzi Pan podobny potencjał?
– W tym obszarze mamy bardzo podobny bagaż doświadczeń, jak na rynku dystrybucji prasy. To przecież Kolporter jako pierwszy wprowadził na rynek nowy typ punktu sprzedaży – salonik prasowy. Wcześniej prasę sprzedawało się jedynie w kioskach, które dziś w znacznym stopniu zniknęły z rynku. Saloniki rozwinęły się. Oczywiście w ciągu 20 lat przeszły znaczną ewolucję. Na początku miały być alternatywą dla kiosków – nowocześniejszą, wygodniejszą dla klientów i odpowiadającą na potrzeby rynku wydawniczego. Nowe tytuły pojawiały się lawinowo, wydawcy mieli potrzebę pokazania ich czytelnikom, przyciągnięcia ich uwagi. Kioski nie nadawały się do tego zupełnie, saloniki były więc ich udoskonaloną wersją, nowoczesnymi punktami sprzedaży prasy. W ciągu ostatnich lat przeszły jednak znaczącą ewolucję. Typowo „prasowy” asortyment uzupełniły nowe produkty i usługi, a saloniki przekształciły się w multifunkcyjne punkty, w których można nie tylko kupić ulubione czasopismo, ale i opłacić rachunki, kupić doładowanie do gry lub kartę podarunkową, odebrać przesyłkę ze sklepu internetowego. W 2016 roku w naszej ofercie pojawiły się także bilety podróżne, a pod koniec 2015 roku zaczęliśmy rozwijać zupełnie nowy koncept salonu prasowego ze strefą bistro Top Presso.

Salon ze strefą bistro to nowy kierunek rozwój sieci Kolportera?
– Jeden z kierunków. Naszą sieć rozwijamy wielotorowo. Salony ze strefą bistro zostały dobrze przyjęte przez klientów i będziemy rozwijać ten format. Pracujemy jednak równolegle nad kolejnymi innowacjami, bo rynek zmienia się bardzo dynamicznie. Zachowujemy cały czas zasadę maksymalnej elastyczności o dzięki temu jesteśmy w stanie uruchomić salonik z odpowiednią ofertą na dowolnej powierzchni – zarówno w szpitalu, galerii handlowej, jak i na dworcu czy w budynku użyteczności publicznej.

Czy podobne szanse rozwoju widzi Pan w obszarze usług terminalowych?
– Zdecydowanie tak. Sieć terminali to ta część naszej działalności, która ma największą dynamikę zmian. Zaczynaliśmy od urządzeń, które sprzedawały doładowania do telefonów komórkowych, dziś nasze terminale umożliwiają przyjmowanie płatności kartowych, opłacanie rachunków, wypłaty z konta, obsługę płatności walutowych. Sprzedają również doładowania do platform internetowych czy przedpłacone karty do płatności internetowych – paysafecard. Rozważamy tu różne scenariusze działania i bez wątpienia wybierzemy optymalny dla firmy.

Zastępuje Pan na fotelu prezesa Krzysztofa Klickiego – założyciela i właściciela Kolportera. Czuje Pan w związku z tym stres?
– Na pewno czuję odpowiedzialność, bo wiem, jak dużą organizacją jest Kolporter, ale z pewnością nie stres. Jestem w firmie praktycznie od momentu jej powstania, znam więc bardzo dobrze wszystkie rynki, na których działamy, ich specyfikę, uwarunkowania. Przez wiele lat zarządzałem Kolporterem Dystrybucja Prasy, a po konsolidacji spółek – jako wiceprezes – największym z departamentów. Znam cały zespół, wiem, że mogę liczyć na wszystkich. Mamy naprawdę świetną kadrę, wybitnych ekspertów, a to w połączeniu z doświadczeniem, daje duże poczucie pewności w zarządzaniu. Objęcie sterów firmy traktuję jako kolejne menadżerskie zadanie, wyznaczone przez właściciela. Oczywiście czuję się zaszczycony tym faktem, ale od 1 stycznia zacząłem normalną, intensywną pracę.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Materiał oryginalny: Jaka przyszłość Kolportera? Nowy prezes przedstawia swoje plany - Plus Echo Dnia Świętokrzyskie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie