Fake newsy poskromione. Amerykańskie zwycięstwo prawdy nad postprawdą?

Katarzyna StańkoZaktualizowano 
Fake newsy poskromione. Amerykańskie zwycięstwo prawdy nad postprawdą?
Fake newsy poskromione. Amerykańskie zwycięstwo prawdy nad postprawdą? Jeff Blackler/REX/Shutterstock/EAST NEWS
Rok 2016 ogłoszono w USA rokiem fake newsów (nieprawdziwych informacji). Za ich sprawą ani polityka, ani cyberbezpieczeństwo nie są już takie same. Czy opinia publiczna podczas ostatnich wyborów w USA po raz kolejny zalana została nieprawdziwymi informacjami?

Amerykańscy politycy i komentatorzy bardzo się obawiali powtórki z kampanii prezydenckiej 2016 r, kiedy to - jak zbadał serwis BuzzFeed - fake newsy zdominowały przekaz medialny w USA, a popularność 20 najbardziej znanych nieprawdziwych newsów przewyższyła popularność 20 prawdziwych informacji podawanych przez tradycyjne media.

Po wygranej Donalda Trumpa i skandalu z firmą Cambridge Analytica, która umożliwiła wykorzystanie danych o internautach do wywierania na nich wpływu politycznego, Facebook oraz Google zapowiedziały walkę z fake newsami. Założyciel FB, Mark Zuckerberg opublikował oświadczenie, w którym odniósł się do afery Cambridge Analytica. "Popełniliśmy błędy. Jest jeszcze wiele do zrobienia. Musimy przyspieszyć" - zapowiedział. W dzienniku „The New York Times” Zeynep Tufekci, socjolog badająca wpływ na politykę mediów społecznościowych stwierdziła, że „Facebook miał istotny wpływ na wynik ostatnich wyborów”. Tufekci podała przykład popularności nieprawdziwego zdjęcia Trumpa z papieżem Franciszkiem, który miał go rzekomo popierać w ostatnich wyborach.

Współdziałanie mediów z FBI i innymi agencjami podczas wyborów przyniosło skutek. Fake newsów było mniej

Tym razem, podczas wyborów do Kongresu, tzw. midterm elections w USA, kiedy to Amerykanie dwa lata po wyborze swojego prezydenta wybierali 435 kongresmenów w Izbie Reprezentantów, 35 senatorów oraz 36 gubernatorów stanowych, było nieco inaczej.

Czas cyberdetektywów

Giganci, jak FB, Twitter, Instagram czy Reddit dotrzymali słowa i ograniczyli rozprzestrzenianie się nieprawdziwych informacji w sieci - wyjaśnia nam Alexios Mantzarlis, szef zespołu ds. demaskowania fake newsów w prestiżowym dziennikarskim Instytucie Poynter na Florydzie. Mieli sporo pracy, ponieważ, jak udowadnia m.in. prof. Philip Howard z Oxfordu badający przekazy medialne w serwisach społecznościowych przed wyborami w USA, połowa wszystkich wiadomości na Twitterze wysyłana w stanie Michigan, zawierała nieprawdziwe informacje. Przed wyborami w listopadzie, Twitter zamknął ponad 10 tys. takich kont, podobnie reagował FB i Instagram. Manzarlis uważa, że udało się ograniczyć zasięg fake newsów dzięki partnerstwu największych korporacji internetowych z tzw. zewnętrznymi kontrolerami faktów, jak m.in. Factcheck.org, PolitiFact czy Snopes. Są to serwisy, których zadaniem jest demaskowanie nieprawdziwych informacji zarówno w sieci, jak i w dyskusji publicznej w mediach tradycyjnych. Po weryfikacji newsów przez wspomniane serwisy śledcze, FB zaczął ograniczać zasięg fejkowych postów w swoim kanale informacyjnym i ostrzegał użytkowników, że należy sprawdzać ich wiarygodność.

W samym tygodniu wyborczym w siedzibie Facebooka w Menlo Park w Kalifornii aktywność użytkowników dotycząca wyborów (midterm) w USA była monitorowana w tzw. pokoju wojny. Podobnie zareagował Twitter. Specjaliści obu mediów byli w kontakcie z sekretarzami stanów i biurami wyborczymi po to, by dementować fałszywe wiadomości, które mogłyby mieć wpływ na wyniki wyborów. To, że zasięg nieprawdziwych informacji w sieci zmalał, potwierdzają m.in. badania Uniwersytetu Stanforda czy Michigan i dziennikarzy śledczych francuskiego dziennika „Le Monde”.

Jak pracują cyberdetektywi? Dziennikarze - specjaliści weryfikują informacje, bazując na własnych śledztwach, podpierają się również wiedzą specjalistów w danej dziedzinie oraz narzędziami służącymi do sprawdzania prawdziwości zdjęć i nagrań wideo. Facebook zbudował z kolei algorytm, który sprawdza fałszywe strony, to jednak nie zapobiega rozprzestrzenianiu się nieprawdziwych informacji wśród grup facebookowych, czy prostym działaniom internautów, jak preparowanie zdjęć czy podpinanie starych pod nowe wydarzenia, co zdarza się zresztą nie tylko na stronach amerykańskich. W Polsce kilka bulwersujących zdjęć z Marszu Niepodległości z 2017 r. przypisanych zostało marszowi z tego roku, co jednak dość szybko wychwycili dziennikarze.

Cyberdetektywom pomaga jednak to, że użytkownicy Internetu stają się ostrożniejsi i uważniej przyglądają się informacjom - uważa Brooke Binkowski szefowa serwisu TruthOrFiction.com, współpracująca wcześniej ze Snopes. Binkowski jest jednak sceptyczna, co do skuteczności wszystkich mechanizmów weryfikacyjnych FB, choć uważa, że niewątpliwym sukcesem cyberdetektywów są kłopoty jednego z najbardziej znanych serwisów z nieprawdziwymi informacjami: YourNewsWire, któremu światową „sławę” lub raczej niesławę przyniosła informacja, jakoby premier Kanady, Justin Trudeau był nieślubnym synem nieżyjącego dyktatora Fidela Castro. Serwis przekierowuje teraz swoich użytkowników na inną domenę na skutek interwencji dziennikarzy śledczych.

Zagrożenia nie wyeliminowano

- FB i Twitter w zdecydowany sposób zabrały się za walkę z fejkami, choć nie znaczy to, że sfabrykowane informacje nadal nie pojawiają się w sieci i nie robią niepotrzebnego zamieszania - dodaje Mantzarlis, podając przykład wieczoru wyborczego, kiedy to opublikowano film na temat niesprawnej maszyny do głosowania. Owszem maszyna była przez chwilę niesprawna z uwagi na brak papieru. Sieć obiegła jednak sabotująca dezinformacja nawołująca do powstrzymania się przed głosowaniem w wyborach.

Specjaliści od bezpieczeństwa w sieci, jak Alex Samos wskazują na dużą aktywność Rosjan w kreowaniu fake newsów w wyborach 2016 roku. - Rosyjskie trolle, fejkowe posty, wykradanie prywatnej korespondencji i publikowanie jej w sieci to najczęstsze rosyjskie akcje, jednak w tych wyborach współpraca mediów społecznościowych z FBI i kilku innymi agencjami podczas listopadowych wyborów przyniosła skutek. Fake newsów było zdecydowanie mniej - podkreśla Samos.

Problemem stają się również coraz częściej tzw. filmy deepfake, które są rodzajem kolażu prawdziwych wizerunków znanych osób i nieprawdziwych wypowiedzi. Technika ta jest wykorzystywana m.in. w branży porno, gdzie aktorom w niezwykle precyzyjny sposób podmienia się twarze. Deepfake to tworzone przy pomocy sztucznej inteligencji nagrania audio albo filmy z udziałem ludzi, wyglądające na absolutnie prawdziwe, choć są kompletnym kłamstwem. Tego typu mechanizmy mogą być jednak wykorzystywane również w przekazie propagandowym. Mantzarlis najbardziej jednak obawia się rozprzestrzeniania teorii spiskowych podbudowanych paranaukowymi argumentami. W coraz bardziej skomplikowanym świecie trzeba nie lada wiedzy, aby obronić się przed takimi teoriami i zachować zdrowy rozsądek - uważa ekspert.

„Żyjemy w czasach, które w związku z rozwojem internetu, pozwalającego na anonimowość, komunikowanie się z wielkimi zbiorowościami nieznajomych, skutkują łatwością w rozpowszechnianiu informacji na szeroką skalę, co sprzyja naturalnej ludzkiej zdolności do oszustwa. Społeczeństwo żyjące w erze postprawdy pozwala na „zagubienie piętna, jakim wcześniej obarczano kłamstwo. […] Kłamanie stało się w zasadzie wykroczeniem, za które nie sposób kogokolwiek obwiniać”- pisze Ralph Keyes w książce „Era post-prawdy:nieszczerość i oszustwo we współczesnym życiu”

Rola rządów czy dziennikarzy?

Jak zatem skuteczniej ograniczać skalę tzw. postprawdy w dyskusji publicznej? Zdaniem Manzarlisa to zadanie spoczywa przede wszystkim na barkach dziennikarzy, natomiast rządy powinny raczej trzymać się z daleka od działań weryfikujących informacje. Jeśli politykom powierzymy rolę weryfikatorów możemy wrócić do ery cenzury.

Skutecznym przykładem medialnego przeciwdziałania manipulacjom i edukacyjnej roli dziennikarzy jest akcja amerykańskiego dziennika „The New York Times”, który zaprosił swoich czytelników do przesyłania fejkowych przekazów w czasie ostatnich wyborów w USA. Dziennikarze i czytelnicy wspólnie je demaskowali. Uzbierało się ponad 4 tys. takich informacji, wrażliwych społecznie newsów (np. dot. migracji), zilustrowanych kontrowersyjnymi zdjęciami wykonanymi w zupełnie innych okolicznościach oraz maile wysyłane rzekomo przez sztaby wyborcze kandydatów.

- Potrzeba zdecydowanych, działań i edukacji, szkoleń na temat fake newsów i metod weryfikacji informacji - podkreśla Manzarlis, który widzi tu w przyszłości dużą rolę rządów, które powinny inwestować w antyfejkowe narzędzia będące jednak poza kontrolą polityków. Weryfikacja nie może przecież oznaczać cenzury.

Wideo

Materiał oryginalny: Fake newsy poskromione. Amerykańskie zwycięstwo prawdy nad postprawdą? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
G
Gość

w kapitalizmie jest patologiczne albo błyskawicznie staje się patologią. Kasa, kasa, kasa ! Nie było ciasteczek i jakoś się żyło. Wprowadzili je bandyci by zbierać informacje i zarabiać. Całe to blogerskie, jutubowe itp. towarzystwo to kreacja bandytów by na tym zarabiać, to perfidna podpucha by zdobywać za darmo informacje warte giga miliardów ton kasy. Światowe społeczeństwo jest tak głupie że myśli że to co "dostaje" to jest dla niego. HAHAHA gdyby tak było to wszyscy żyli by jak szejkowie. Dostaje tylko to co bandytom się opłaca a czasem co jest ich rozrywką. Śmieją się z głupiego plebsu co chodzi na ich sznurku i zakładają się o miliardy jak szybko i jak wielu idiotów da się nabrać na ich manipulacje.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3