Hydrotruck Radom przegrał na wyjeździe ze Spójnią Stargard

Sylwester Szymczak
Sylwester Szymczak
archiwum
Udostępnij:
W piatkowy wieczór w ramach ósmej kolejki Spójnia Stargard zmierzyła się z Hydrotruckiem Radom. Dla zespołu gości była to pierwsza wyjazdowa porażka.

Spójnia Stargard - Hydrotruck Radom 80:73 (18:23, 19:18, 18:18, 25:14).

Spójnia: O'Brien 20 (4), Gray 14, Śnieg 10, Młynarski 9 (1), Neal 7 (1), Zabore 4, Niedźwiedzki 4, Szmit 3 (1), Grudziński 0.
Hydrotruck: Moore 21 (5), Ostojic 10, Dzierżak 10 (2), Ireland 8, Kraljević 6, Żmudzki 4, Zegzuła 3 (1), Lewandowski 3 (1), Wall 0.

Koszykarze Hydrotrucku w tym sezonie wygrali na wyjeździe wszystkie mecze i jechali do Stargardu z nadzieją na kolejne zwycięstwo. Ekipę Spójni prowadzi obecnie Marek Łukomski, przez lata asystent trenera w Rosie Radom. W barwach tej drużyny gra też dobrze znany w Radomiu, Daniel Szymkiewicz.
W zespole Hydrotrucku zabrakło jeszcze w tym meczu AJ Englisha. Jeszcze w czwartek trenował z zespołem, ale nie był gotowy na ten mecz.
Po wyrównanym początku goście osiągnęli nieznaczną przewagę 3:7, po czym serię sześciu punktów zdobyła Spójnia. Końcówka pierwszej kwarty i poczatek drugiej to znakomita gra zespołu z Radomia, który potrafił sobie wypracować przewagę nawet 13 punktów. Świetną skutecznością popisał się jak za dawnych lat, Jakub Zalewski, który dwukrotnie trafił z dystansu. Końcówka drugiej kwarty należała do gospodarzy, którzy odrobili sporo punktów i zrobiło się 37:38. Radomska drużyna grała bardzo nieskutecznie. Dopiero równo z syreną na przerwę, z dystansu trafił Moore i radomska drużyna schodziła na przerwę prowadząc różnicą czterech punktów.
W 24 minucie na tablicy był już remis 43:43. Kolejne minuty lepiej zagrali podopieczni trenera Marka Popiołka i zrobiło sie 47:53. Ostatnią część zespół z Radomia rozpoczynał z przewagą czterech punktów. Po trójce O'Briana przewaga zmalała do jednego punktu. W 34 minucie był już remis 63:63. Cztery minuty przed końcem była kluczowa sytuacja. Sędziowie odgwizdali faul niesportowy Filipa Kraljevića. Tomasz Śnieg nie trafił rzutów osobistych, ale Spójnia jednak wyszła na prowadzenie 67:65. Na szczęście na chwilę, bo w kolejnej akcji Ostojić trafił z dystansu. Niestety O'Brian trafił trzy trójki i Spójnia zaczęła uciekać. W końcówce miała osiem punktów przewagi mądrze oszczędzała czas. Zespołowi z Radomia zabrakło sił w końcowych minutach.

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Dodaj ogłoszenie