Jedna kwarta to za mało i Hydrotruck Radom przegrał w Ostrowie Wielkopolskim!

SzS
Hydrotruck
Hydrotruck Sylwester Szymczak
W poniedziałkowym meczu Energa Basket Ligi, BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski..... z Hydrotruckiem Radom. Radomska drużyna przegrywała już w tym meczu różnicą 15 punktów, a już po trzeciej kwarcie potrafiła odrobić straty. Niestety w końcówce lepsi byli gospodarze.

BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski - Hydrotruck Radom 59:51 (20:9, 14:12, 9:24, 16:6)

Stal: Treatt 11 (3), Szynkiewicz 10 (2), Mokros 9 (1), Jevtović 7, Garbacz 6 (2), Żołnierewicz 5, Dylewicz 5 (1), Jackson 4, Dambrauskas 2.

Hydrotruck: Bogucki 21, Trotter 12 (3), Lindbom 11 (3), Piechowicz 4, Wątroba 3, Camphor 0, Mielczarek 0, Zegzuła 0.

Zanim rozpoczął się mecz, obie drużyny uczciły symbolicznymi, 24 sekundami tragicznie zmarłego koszykarza, Kobe Bryant'a.



W ekipie gospodarzy nie brakowało radomskich akcentów. Na trenerskiej ławce Łukasz Majewski, wychowanek radomskich klubów, a na parkiecie Jakub Garbacz, Daniel Szymkiewicz i Darnell Jackson, byli gracze Rosy.
Początek spotkania był bardzo nieskuteczny z obu stron. Sporo błędów, kilka strat i zaprzepaszczonych rzutów sprawiło, że przez cztery minuty widniał wynik 5:5. Szybciej odblokowali się gospodarze. Kolejne 12 "oczek" zdobyła Stal. Miejscowi bardzo dobrze przeczytali grę radomian, wiedzieli, że największą bronią Hydrotrucku są rzuty z dystansu i Stal bardzo dobrze broniła na łuku. Tylko w pierwszej kwarcie naszej drużynie udało się trafić jeden rzut z dystansu na siedem prób.

Początek drugiej kwarty również nie przyniósł żadnych zmian. Zresztą bałagan i chaos trwał z obu stron. Przez prawie trzy minuty żadna z drużyn nie zdobyła punktów.

Radomianie gonili zrobiło się już 22:16 i niestety trzech kolejnych czystych pozycji nie wykorzystali, zaś Stal zdobyła siedem punktów z rzędu. W efekcie miejscowi na przerwę schodzili prowadząc 34:21. Można pokusić się o stwierdzenie, że w tym sezonie było to najsłabsze 20 minut Hydrotrucku. Chyba jedyny na pochwały zasłużył Adran Bogucki, który w pierwszych 20 minutach zaliczył 10 zbiórek.

Chyba mało kto przypuszczał, że losy meczu mogą się odwrócić, ale Hydrotruck zagrał kapitalną trzecią kwartę.
Obiecująco za to zaczęła się trzecia kwarta. Odblokował się Carl Lindbom i trafił z dystansu. Radomianie uszczelnili jednocześnie obronę i Stal pierwsze punkty zdobyli dopiero po rzutach wolnych, po 2,5minutach gry. W 24 minucie było już 35:31. Kapitalną partę rozgrywał Adrian Bogucki, który zbierał walczył punktował! Z kolei po trójce Lindboma było już tylko 43:41 dla Stali, a za moment był już remis. Po rzutach wolnych Marcina Piechowicza w ostatnich sekundach trzeciej karty radomianie wyszli na prowadzenie!

Początek czwartej kwarty był bardzo zacięty. Wynik długo oscylował wokół remisu. Na 2,5 minuty przed końcem Stal prowadziła już 56:51. Natomiast na 1:22 minuty było już 58:51 dla gospodarzy. Źle i nieskutecznie drużyna rozegrała końcówkę tego spotkania. Zabrakło sił na gonitwę za przeciwnikiem.
Dużo słabszy niż zwykle występ zaliczył Rod Camphor, który na 11 prób nie trafił ani razu, ale przynajmniej zaliczył 10 asyst.

Gigantyczne kary dla sieci fitness

Wideo

Dodaj ogłoszenie