Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Kulisy wizyty papieża Jana Pawła II w Radomiu. Poznaj mniej znane fakty związane z pobytem Ojca Świętego

Redakcja Wiadomości
Redakcja Wiadomości
Przywitanie Ojca Świętego z biskupem Edwardem Materskim tuż po wylądowaniu na lotnisku w Radomiu.
Przywitanie Ojca Świętego z biskupem Edwardem Materskim tuż po wylądowaniu na lotnisku w Radomiu. Archiwum Diecezji Radomskiej / Archiwum Echa Dnia
Wizyta papieża Jana Pawła II w Radomiu w 1991 roku obfitowała w wiele wydarzeń, które na zawsze zostały w pamięci wielu ludzi, w tym organizatorów tego ogromnego przedsięwzięcia. Przypominamy nasz artykuł opowiadający o kulisach pobytu Ojca Świętego w naszym mieście. O tych wydarzeniach opowiadali nam Krzysztof Gajewski, który pełnił tego dnia funkcję kamerzysty, a także nieżyjący już ksiądz Edward Poniewierski.

Kulisy wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w Radomiu. Poznaj mniej znane fakty związane z pobytem papieża

W 1990 roku Krzysztof Gajewski wszedł w skład pierwszego po wolnych wyborach zarządu Radomia. Przyznaje, że i on i inni kierujący miastem musieli dopiero uczyć się sprawowania władzy. Tymczasem niemal z marszu przyszło im się zmierzyć z niezwykle trudnym zadaniem.

Pogłoski o tym, że podczas kolejnej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski może on pojawić się w Radomiu pojawiły się we wrześniu 1990 roku. Potwierdzenie otrzymaliśmy w listopadzie albo w grudniu. Dostałem pełnomocnictwo zarządu miasta do zajmowania się tą wizytą i jej zorganizowania

– wspominał Krzysztof Gajewski.

Przygotowania do wizyty Jana Pawła II w Radomiu. Funkcjonariusze BOR w Seminarium

Nieżyjący już ksiądz Edward Poniewierski, kanclerz Kurii Diecezji Radomskiej i były proboszcz parafii katedralnej opowiadał nam przed laty o przygotowaniach do wizyty.

Rozpoczynaliśmy drugi z kolei rok akademicki i było już jasne, że Jan Paweł II stanie wśród nas. W solidnym tempie rosły mury seminarium, trzeba było równie solidnie przykładać się do studium teologii, ale i do prac fizycznych. Z tamtego okresu, z późnej jesieni 1990 roku, zapamiętałem wizytę w seminarium Wspólnej Komisji Watykańsko - Polskiej, przygotowującej program pobytu Papieża w Radomiu. Jej członkowie, w tym przedstawiciele Biura Ochrony Rządu, mieli odwiedzić wszystkie pomieszczenia, w których miał później zatrzymać się Ojciec Święty

- opowiadał ksiądz Edward Poniewierski.

Wspominał, że obchód rozpoczęto wówczas od refektarza, który był gotowy, choć w surowym stanie, dlatego skierowano się do kaplicy, a ta nie miała jeszcze sklepień. Potem wszyscy goście chcieli obejrzeć pokój, w którym na około godzinę miał zatrzymać się Jan Paweł II.

A tam były już ściany i strop, ale brakowało jeszcze okien, podłogi i łazienki. Niepokój odwiedzających narastał. W końcu, gdy wszyscy znaleźli się na parterze budowanego frontu seminaryjnego, postawiono pytanie: "A gdzie jest aula, w której ma się odbyć spotkanie Ojca Świętego z kapłanami?". W odpowiedzi ksiądz biskup Edward Materski powiedział tylko: "Tutaj", pokazując ręką na iście księżycowy krajobraz, jakim wówczas był wewnętrzny dziedziniec seminaryjny. Do dzisiaj z rozbawieniem wspominam ten "wytrzeszcz" oczu, który długo nie schodził z twarzy członków tej komisji, a potem porozumiewawcze spojrzenia, które wiadomo, co chciały wyrazić

- mówił w 2010 roku ksiądz Edward Poniewierski.

Zdaniem Krzysztofa Gajewskiego, na początku pewne były tylko dwa punkty wizyty papieskiej: seminarium oraz msza na lotnisku. Tyle, że w obu tych miejscach trzeba było wybudować utwardzone drogi. Pierwsza z nich miała zastąpić pełną wybojów gruntówkę, która nazywała się ulicą Młyńską, a druga, ułożona z betonowych płyt, miała służyć jako dojazd do zakrystii zbudowanej z tyłu ołtarza polowego. Taki był wymóg Biura Ochrony Rządu, choć podobnych żądań było dużo więcej.

Musieliśmy dostarczyć dokumentację z planami instalacji gazowych, wodnych, kanalizacyjnych, podać umiejscowienie skrzynek pocztowych, sprawdzano nawet grubość i wysokość gałęzi oraz kosze na śmieci. BOR chciał też mieć informacje o przebywających w naszym mieście obcokrajowcach z basenu Morza Śródziemnego, a także obywatelach Turcji i Bułgarii

- mówił na łamach Echa Dnia Krzysztof Gajewski.

Wizyta Ojca Świętego pod ścisłą ochroną. Wytyczone trasy dojazdowe, pomoc medyczna. Snajperzy na dachach

Wątpliwości ochroniarzy pojawiły się w momencie, gdy okazało się, że kolejnym punktem wizyty będzie modlitwa Ojca Świętego pod pomnikiem skrzywdzonych w proteście w Czerwcu 1976. Były obawy, że nie uda się właściwe zabezpieczyć tego miejsca, bo w sąsiedztwie znajdowały się wysokie budynki. Powstał nawet pomysł, aby wieżowiec stojący za pomnikiem odgrodzić wielką planszą. Potem jednak ten pomysł upadł i ostatecznie wydano tylko zakaz otwierania okien, a teren był obserwowany przez snajperów.

Przyjazd Ojca Świętego i setek tysięcy osób, które chciały wraz z nim się modlić oznaczał konieczność zorganizowania tymczasowych parkingów, tras dojazdowych, miejsc noclegowych, punktów żywienia, pomocy medycznej, czy też ustawienia przenośnych ubikacji. - To było ogromne zadanie organizacyjne. Na szczęście wszędzie spotykaliśmy się z wielkim zaangażowaniem. Z takim entuzjazmem jeszcze nigdy nie miałem do czynienia. Ludzie pracowali ponad wyznaczone godziny, ale nikt nie pytał o pieniądze. Wręcz przeciwnie, niektóre firmy czy przedsiębiorstwa przekazywały pieniądze, inne dawały pomoc rzeczową – opowiadał Krzysztof Gajewski.

Z Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Handlu Wewnętrznego dostali 10 telewizorów, które przekazano do seminarium. Pewien przedsiębiorca z Radomia, mieszkający we Francji, wysłał trzy ciężarówki farby. - Nie było malowania trawy, ale dzięki niej właściciele domów położonych przy trasie przejazdu mogli odnowić elewacje. Inna firma przekazała nam miotły do sprzątania, a PKS woził bezpłatnie, przy okazji powrotnych kursów z północy Polski, kostkę brukową z Bydgoszczy. Był ona wtedy w Radomiu nowością. Przed jej ułożeniem w miejscach wizyty Ojca Świętego musieliśmy najpierw zgłosić to Urzędowi Ochrony Państwa – dodawał nasz rozmówca.

W dniach poprzedzających wizytę na terenie lotniska stanął ołtarz i zakrystia wybudowane przez pracowników Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, z wystrojem przekazanym przez Muzeum Wsi Radomskiej. Postawiono też szpital polowy. Kilka szkół i akademik oferowały prowizoryczne miejsca noclegowe, w Urzędzie Stanu Cywilnego przygotowano centrum prasowe, wyposażone w telefaksy, użyczone przez różne firmy. Łącza zapewniła Telekomunikacja.

Dziesiątki tysięcy osób na lotnisku na Sadkowie witały Jana Pawła II

Ksiądz Edward Poniewierski miał w tym czasie inne zadanie: biskup zlecił mu poprowadzenie komentarza liturgicznego w czasie papieskiej mszy na lotnisku.

Wieczorem 3 czerwca, gdy zaproszeni goście i wszystkie szczegóły uroczystości były już znane przystąpiłem do ostatecznego redagowania komentarza. Tak mnie to wszystko pochłonęło, że przez całą noc nie zmrużyłem oczu ani na jedną minutę. Przed piątą rano tekst komentarza był gotowy, około 5.30 wyszedłem z seminarium i podwieziono mnie możliwie najbliżej lotniska, w pobliżu rozjazdu z Radomia na Kozienice. Stamtąd pieszo, razem w wielką falą ludzką, kierowałem się w stronę wejścia na teren jednostki. Robiło się coraz ciaśniej, miałem nawet obawę, że zbyt późno dotrę do ołtarza. Potem dowiedziałem się, że zgromadziło się około pół miliona ludzi. Takiego zgromadzenia nasze miasto nigdy do tej pory nie przeżywało

- wspominał nam ksiądz Poniewierski.

Msza święta miała się rozpocząć o godzinie 9, śmigłowiec Bell 01 wylądował o godzinie 8.52. Ksiądz Edward Materski tak pamiętał tamte chwile. - Stojąc przed mikrofonem i mając dzielić się ze zgromadzonymi tym, co widzę i zagrzewać zebranych do radosnego powitania poczułem, że nogi zaczynają mi drżeć i myślałem, że upadnę. Nie mogłem z siebie wydobyć głosu. Po chwili doszedł do mnie jeden z warszawskich księży i powiedział, żebym zaczął coś mówić. Wziąłem się w garść. Komentując obrzęd składania darów niesionych przez przedstawicieli różnych grup, stanów i zawodów Ojcu Świętemu, wspomniałem o niezwykłym darze, który duchowo nieśli składając na ołtarzu Chrystusowe Ofiary ludzie ze wszystkich parafii naszej diecezji. Był to trud pracy przy budowie Seminarium, trud 36 tysięcy ludzi – mówił ksiądz Poniewierski.

Spontaniczne zachowanie Jana Pawła II i ból głowy ochrony

Krzysztofa Gajewskiego nie było wśród tych, którzy oficjalnie przywitali Ojca Świętego. Miał taką propozycję, ale wybrał inną: filmowanie wizyty. Nie żałuje tamtej decyzji, bo dzięki niej przez kilka godzin był cały czas blisko Papieża i mógł dokumentować jego pobyt.

Ojca Świętego zapytano, czy chce najpierw odpocząć czy iść do kaplicy. Wybrał kaplicę. Towarzyszyłem mu ja, ksiądz Krzysztof Rusiecki oraz ksiądz infułat Józef Wójcik, którego powitał z ogromną radością. Dla Papieża przygotowano wyściełany białą tkaniną klęcznik, ale on wybrał ostatnią ławkę. Modlił się w ogromnym skupieniu, a ja wtedy pomyślałem, że jestem jedyną osoba na świecie, która ma okazję te chwile dokumentować. Ale jednoczenie czułem się niezręcznie, jak intruz, który może zakłócać intymność tego spotkania Jana Pawła II z Chrystusem. Zrezygnowałem z filmowania i wyszedłem

- opowiadał nam Krzysztof Gajewski.

O tym, że Jan Paweł II jadąc pod pomnik Czerwca, zatrzyma się jeszcze przy katedrze, Krzysztof Gajewski dowiedział się dopiero z rozmów "borowików", gorączkowo prowadzonych przez radiotelefony. Przed katedrą Ojciec Święty poświęcił tablicę pamięci biskupa Piotra Gołębiowskiego, a potem, pomimo niezadowolenia ochrony, zamiast powrócić do pojazdu spontanicznie wszedł do świątyni. Zachowywał się tak również pod pomnikiem, a potem na lotnisku.

To był dla mnie kolejny, niezapomniany obraz - podkreśla Krzysztof Gajewski - Ojciec Święty zamiast wejść do helikoptera, szedł pasem błogosławiąc ludzi. Sprawiał wrażenie, jakby nie chciał żegnać się z Radomiem, a dodatkową poetykę tego obrazu potęgował wiatr rozwiewający strój Ojca Świętego. Do śmigłowca Jana Paweł II wszedł dopiero po kilku interwencjach ze strony swojego sekretarza biskupa Stanisława Dziwisza

- mówił nam w 2010 roku Krzysztof Gajewski.

od 7 lat
Wideo

Dziennik Bałtycki. Pod Chojnicami wykopano samolot z II wojny

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na echodnia.eu Echo Dnia Radomskie