Niepubliczna szkoła w gminie Mogielnica protestuje. Była piekieta przed urzędem. Powodem podwyżka czynszu

Agnieszka Rudnicka
Agnieszka Rudnicka
Rodzice dzieci oraz członkowie stowarzyszenia Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Kozietułach protestowali przed budynkiem Urzędu Miasta i Gminy w Mogielnicy.
Rodzice dzieci oraz członkowie stowarzyszenia Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Kozietułach protestowali przed budynkiem Urzędu Miasta i Gminy w Mogielnicy. Niepubliczna Szkoła Podstawowa w Kozietułach
W poniedziałek, 26 lipca, rodzice dzieci i członkowie stowarzyszenia, które prowadzi Niepubliczną Szkołę Podstawową w Kozietułach, protestowali przed budynkiem Urzędu Miasta i Gminy Mogielnica. Powodem jest wprowadzenie przez gminę czynszu dla szkoły - w wysokości 14 tysięcy złotych na miesiąc.

Aktualnie (rok 2020/2021) w Niepublicznej Szkole Podstawowej w Kozietułach w oddziałach 1- 8 uczy się 63 dzieci. W klasie pierwszej jest jedenaścioro uczniów, w ósmej - tylko troje. W innych oddziałach: klasa 6 - ośmioro dzieci, klasa- 5 - siedmioro, klasa 4- dziewięcioro, klasa 3 - sześcioro, klasa 2 - jedenaścioro. Średnia ilość dzieci na oddział wynosi 7,8 ucznia. Tymczasem subwencja oświatowa naliczana jest średnio na oddział złożony z 25 uczniów, a w bieżącym roku pokrywa ona 56 procent utrzymania wszystkich szkół w gminie. Resztę kosztów musi dołożyć gmina.

Pomimo oszczędności, gmina nie posiada takich środków

- Na terenie gminy Mogielnica, poza samym miastem, takich szkół podstawowych jest oprócz tej "prywatnej" jeszcze dwie - mówi burmistrz Mogielnicy Sławomir Chmielewski. - W zeszłym roku subwencja oświatowa pokrywała tylko 47 procent kosztów ich utrzymania, w tym roku więc poczyniliśmy oszczędności. Rodzice uczniów ze szkoły w Kozietułach chcą, aby gmina utrzymywała szkołę, w której jest tylko troje dzieci w klasie ósmej. W dodatku ci uczniowie na egzaminach z języka angielskiego osiągnęli jedynie 23 procent zdawalności. Na tę chwilę budżet gminy powinien dołożyć na utrzymanie tej placówki, według planu na rok 2021, 305 tysięcy 414 złotych. Nie stać nas na to. Szkoła do tej pory nie płaciła nam żadnego czynszu - opowiada włodarz Mogielnicy.
Burmistrz oświadcza również, że gmina ciągle stara się oszczędzać, jak może. - W zeszłym roku (2019/ 2020) zlikwidowałem w urzędzie osiem etatów, w tym sześciu pracowników wysłałem na emeryturę - tłumaczy Sławomir Chmielewski.

- Mamy stanowiska jednoosobowe, ale mimo tego, pierwszy raz po 22 latach nie mogłem zbilansować budżetu gminy, brakowało aż 2 miliony złotych. Subwencja idzie w dół i my za to nie odpowiadamy. Rzeczywistym adresatem protestów mieszkańców powinien być sejm, bo to on dokłada nam obowiązków i kosztów - dodaje włodarz.

Burmistrz jednocześnie oświadcza, że koszt utrzymania "prywatnej" placówki jest większy niż koszt utrzymania dwóch szkół publicznych w gminie. Zamyka się on w kwocie 1 miliona 416 tysięcy złotych na rok, z czego gmina musi dołożyć ponad 305 tysięcy złotych.

- Ze strony członków stowarzyszenia protest jest formą gry słownej i manipulacją liczbami oraz nieinformowaniem mieszkańców co do rzeczywistej struktury kosztów - oznajmia burmistrz. - Szkoła w Kozietułach często składa wnioski do ministerstwa o dofinansowanie utrzymania dzieci niepełnosprawnych po zamknięciu informacji, co dodatkowo obciąża budżet gminy. Ja nie mam tych pieniędzy z subwencji oświatowej. Również jedna trzecia dzieci w tej szkole nie pochodzi z gminy Mogielnica, co dzieje się ze szkodą dla naszej gminy, jak i dla gmin sąsiednich - mówi Chmielewski.

To nie jest szkoła prywatna

Sołtys wsi Kozietuły, Beata Haśkie podkreśla, że niepubliczna placówka wiejska jest szkołą z prawdziwego zdarzenia, która z dużą troską opiekuje się szczególnie dziećmi niepełnosprawnymi. - Za pieniądze rodziców wybudowaliśmy salę gimnastyczną. Budynek szkoły to perełka całej gminy i mimo jego upaństwowienia, szkoła była ciągle wspomagana przez mieszkańców. W dziwny sposób w archiwum gminy zginął akt własności szkoły. Burmistrz chciał nas zlikwidować, dlatego od 2008 roku przeszła ona pod własność Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Kozietuły i Okolic. Nie pobieramy jednak czynszu za naukę w tutejszej placówce - opowiada. Według pani sołtys w szkole uczy się 144 uczniów łącznie z oddziałami przedszkolnymi.

- My nie zarabiamy na tej szkole. Utrzymujemy się tylko z subwencji od sponsorów. Natomiast burmistrz tak samo musi utrzymywać inne szkoły w gminie, które liczą dużo mniej uczniów niż nasza placówka. Są one o wiele bardziej zaniedbane niż szkoła w Kozietułach - tłumaczy sołtys. Wprowadzenie wysokiego czynszu dla tej placówki równa się jej zlikwidowaniu.

- Ustawa o systemie oświaty gwarantuje wszystkim dzieciom taki sam dostęp do placówek oświatowych, zarówno publicznych, jak i niepublicznych. Każda gmina ma taką samą sytuację. Burmistrz z pieniędzy budżetowych nic nie dokłada do naszego utrzymania - mówi prezes Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Kozietuły i Okolic, Ewa Mróz. - My, jako niepubliczna placówka oświatowa, jesteśmy w trudniejszej sytuacji niż szkoły państwowe, gdyż dostajemy tylko 75 procent tego, co one. Występowanie o czynsz dla szkoły prowadzonej przez stowarzyszenie jest po prostu niemoralne. Nie możemy tego zaakceptować - zaznacza Ewa Mróz.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie