3 liga. Sławomir Majak, trener Siarki Tarnobrzeg: Z Avią Świdnik nie będziemy trzymać się kurczowo obrony, jak w Puławach (ROZMOWA)

Damian Wiśniewski
Damian Wiśniewski
Marcin Radzimowski
W środę 12 maja Siarka Tarnobrzeg przegrała z Wisłą Puławy 0:1. O tym meczu i o spotkaniu z Avią Świdnik, które czeka Siarkę w weekend, opowiedział nam jej trener, Sławomir Majak.

W Puławach głównym zadaniem Siarki było to by nie stracić gola?
Ustawiamy zespół pod danego przeciwnika, a wiedzieliśmy z kim się będziemy mierzyć. Wisła to zespół, który prowadzi w tabeli i już niemal awansował do drugiej ligi. To klasowy rywal i zastosowaliśmy taktykę, która długo się sprawdzała. Zespół realizował założenia na ten mecz bardzo dobrze, ale indywidualny błąd w wyprowadzeniu piłki z końcówki meczu sprawił, że straciliśmy bramkę i w konsekwencji wróciliśmy do domu bez punktów. Szkoda, że nie dowieźliśmy tego jednego oczka do końca, bo remis w tym meczu byłby chyba najbardziej sprawiedliwym rezultatem, bo ani gospodarze, ani my nie stworzyliśmy sobie żadnej dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. Dlatego porażka w końcówce boli, ale taka czasami jest piłka nożna - detale decydują o wyniku i tak było w Puławach. Pozytywem jest to, że w niższym ustawieniu potrafiliśmy zneutralizować siłę ofensywną Wisły w postaci takich piłkarzy jak Drozdowicz czy przede wszystkim Paluchowski. Odcięliśmy ich od gry i zrobiliśmy to kosztem widowiska, ale my przede wszystkim chcieliśmy meczu nie przegrać.

Nie żałuje pan trochę, że w pewnych momentach piłkarze nie zdecydowali się na szybsze wyjście z kontrą?
Bezbramkowy wynik, który się długo utrzymywał powodował to, że piłkarze zaczynali grać coraz niżej. W drugiej połowie w dłuższych momentach przechodziliśmy na grę w ustawieniu 5-4-1. W pierwszej części gry natomiast w ofensywie popełnialiśmy dużo błędów notując proste straty. Mieliśmy problem z utrzymaniem piłki i nie funkcjonowały nasze skrzydła, które nie miały szans podłączyć się pod akcję. Nie stworzyliśmy sobie sytuacji z gry, a do tego stałe fragmenty gry nie przynosiły nam okazji strzeleckich. Wynik generował zachowanie piłkarzy w drugiej połowie, oni przede wszystkim nie chcieli stracić bramki. Długo broniliśmy się dobrze, albo bardzo dobrze, ale niestety zabrakło nam konsekwencji.

Od początku meczu, podobnie jak w drugiej połowie pucharowego meczu ze Stalą Stalowa Wola, Siarka zagrała dwoma napastnikami. Jest pan zadowolony z efektu?
Powinniśmy mieć większą siłę uderzenia grając dwoma napastnikami i wyżej ustawioną "10". Nie ma co jednak ukrywać, że nie mamy potencjału ofensywnego, który powodowałby bycie groźnym w ataku, świadczy też o tym liczba zdobytych bramek w tej rundzie (osiem w 12 meczach - przyp. red.). Cały czas szukamy złotego środka, by poprawić skuteczność. Czekamy na mecz "na przełamanie", który wygralibyśmy 3:0 / 4:0, w którym piłkarze mogliby się odblokować. Na ten moment strzelamy w meczu jednego gola i staramy się to dowieźć. Jeżeli tracimy mało bramek, poza meczami z Wisłoką i Stalą Stalowa Wola, to mało też zdobywamy i to się przekłada na wynik.

W końcu udało się Siarce nie dostać żadnej kartki.
Mega sukces! To był taki mecz, w którym nie było dużo walki wręcz, odwrotnie od pucharowego starcia ze Stalą Stalowa Wola, w którym momentami trzeszczały kości. W Puławach obie drużyny chciały rozegrać spotkanie "po piłkarsku". I to się przełożyło na widowisko, bo dla normalnego kibica to nie był ciekawy mecz do oglądania. Bardziej było to spotkanie dla koneserów taktyki. Przesuwanie, obniżanie, asekuracje. To jest fajne dla trenerów, a nie dla kibiców. Jedna bramka, jeden celny strzał. To nie zachęca do oglądania. Czasami jednak tak mecze wyglądają, że skupiamy się przede wszystkim na zabezpieczeniu tyłów. Z każdego meczu musimy wyciągać wnioski. Trzy dni po pierwszym meczu w Stalowej Woli zagraliśmy zupełnie inaczej, byliśmy lepsi i powinniśmy wygrać. W Puławach chcieliśmy nie przegrać, ale niestety się nie udało.

Wasz kolejny rywal, Avia Świdnik, to drugi najskuteczniejszy zespół w lidze. Można więc się spodziewać podobnego ustawienia Siarki?
Zespoły, które są lub były naszymi rywalami w ostatnim czasie, mają dużą siłę uderzeniową. Avia, tak jak pan powiedział, ma bardzo silną ofensywę, strzeliła 75 goli. Na czele formacji ataku jest doświadczony Wojciech Białek, a oprócz niego są dwaj-trzej inni dobrze grający ofensywni piłkarze. Jest to zespół bardzo dobrze dysponowany, ale my też potrafimy grać z takimi rywalami, więc może nas czekać fajne widowisko. Na pewno nie będziemy trzymać się kurczowo obrony, jak to było w Puławach.

Możemy więc spodziewać się zmian taktycznych?
Mamy swój plan, chcemy coś pozmieniać personalnie i taktycznie. Szykujemy się pod przeciwnika i nie chcemy grać ciągle w jednym ustawieniu.

Poza Jakubem Taborem, który wciąż pauzuje za kartki, kogoś jeszcze może zabraknąć?
Bartek Sulkowski ma problem z bardzo mocnym zbiciem piszczela, pojawiła się opuchlizna i nie wiadomo czy zagra. Dawid Orzechowski ma problemy z zapaleniem spojenia łonowego, to uraz, z którym już się zmagał i który mu się odnowił. Nie chcemy go teraz obciążać, żeby problem się nie pogłębił. Poza tym nie będzie Jakuba Gessnera i Patryka Wdowiaka, którzy są nieobecni od kilku miesięcy.

Rozmawiał Damian Wiśniewski

Co robią gwiazdy z dawnych lat? Byli piłkarze Siarki Tarnobr...

EURO 2020: Kiedy zagramy, jeśli awansujemy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie