Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Dziesięć chętnych, sześć miejsc. Kajakarki walczą o Paryż. „Niech jadą najlepsze”

mas
Paweł Skraba
Reprezentacja Polski kajakarek kończy zgrupowanie w portugalskim Milfontes. Za nieco ponad sześć miesięcy biało-czerwoni mają być jednymi z gwiazd rywalizacji na torze olimpijskim w Paryżu. – Jesteśmy przyzwyczajone do tego, że każdy rok zaczynamy z białą kartą, w czystej rywalizacji. Jeśli w tym roku wszystko pójdzie zgodnie z planem ułożonym przez nas w głowach, to wszyscy będziemy się cieszyć – zapewnia Anna Puławska, jedna z liderek „Atomówek”.

Portugalskie ośrodki od lat stanowią główne punkty na mapie zimowych przygotowań naszych reprezentacji wspieranych przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A. W Milfontes zjawiły się kadra kajakarek, które stanowią główną siłę polskiego sprintu kajakowego. Ekipa prowadzona przez trenerów Tomasza Kryka i Macieja Juhnke ma największy komfort przygotowań do roku olimpijskiego, albowiem na zeszłorocznych mistrzostwach świata w Duisburgu wywalczyła komplet sześciu kwalifikacji na igrzyska w Paryżu. W Portugalii nie ma jednak miejsca na rozprężęnie, tylko na ciężką pracę, dzięki której latem w stolicy Francji mogą się dziać rzeczy historyczne dla polskiego kajakarstwa.

– Szybko minęły te lata do kolejnych igrzysk i cieszę się, że jestem w tym miejscu. Jako reprezentacja mamy większy wachlarz możliwości, coraz bardziej się rozwijamy i poprawiamy niuanse, aby stawać się lepszym – mówi Anna Puławska, podwójna medalistka igrzysk w Tokio i jeden z filarów reprezentacji Polski kajakarek. W zeszłym roku wraz z koleżankami z osady K4 500 metrów zostały kolejno mistrzyniami Europy oraz wicemistrzyniami świata, a wspólnie z Karoliną Nają sięgnęła również po tytuł najlepszych na Starym Kontynencie w innej olimpijskiej konkurencji K2 500 metrów. Jak przyznaje, dorobek z poprzednich lat nie ma większego znaczenia, a w każdym roku od nowa trzeba walczyć o pozycję i miejsce w reprezentacji. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest Lotto. – Jesteśmy przyzwyczajone do tego, że każdy rok zaczynamy z białą kartą, w czystej rywalizacji. Jeśli w tym roku wszystko pójdzie zgodnie z planem ułożonym przez nas w głowach, to wszyscy będziemy się cieszyć – dodaje pochodząca z Mrągowa 27-latka.

Również koleżanki Puławskiej z kadry narodowej kajakarek podkreślają, że zbliżające się igrzyska w Paryżu stanowią dla nich cel numer jeden na ten sezon. – To priorytet naszej grupy. Kwalifikacje również są ważne, bo na nich zostanie wyłoniona kadra. Wszystko to ma wpływ na delikatny stres, który jest w grupie – zaznacza Dominika Putto, która w dwóch ostatnich sezonach była pewnym punktem osady K4 500 metrów. – Rok olimpijski zawsze jest bardzo ciekawy, bo nigdy nie wiemy, co się wydarzy w naszej rywalizacji krajowej, a w szczególności międzynarodowej. Jestem, skoncentrowana, ciekawa i zmotywowana – zapewnia Karolina Naja, czterokrotna medalistka igrzysk z Londynu, Rio de Janeiro i Tokio. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest Suzuki Motor Poland. – Dla mnie igrzyska zawsze kojarzą się z atmosferą olimpijskiego spokoju, gdzie wszystko jest już sprawdzone, wytrenowane, dopięte na ostatni guzik i gdzie towarzyszy mi spokój w głowie. Jesteśmy zdane na rywalizację międzynarodową, co jest dużo łatwiejsze niż rywalizowanie w kraju, z tym wiążą się trudne emocje. Jesteśmy jedną reprezentacją: trenujemy razem, wyjeżdżamy na zgrupowania, bardzo się lubimy, jest dużo szacunku i zrozumienia między nami pomimo różnicy wieku. Rywalizujemy ze sobą w krajowych eliminacjach i zawsze musi zostać wyłoniona szóstka olimpijska, czy też na MŚ, czy ME. Ostatecznie chodzi o to, żeby godnie reprezentować Polskę i niech jadą najlepsze – dodaje 33-letnia zawodniczka KS Posnania.

Polską kadrę kajakarek od 2009 lat prowadzi trener Tomasz Kryk, który przygotowuje swoje podopieczne do czwartych igrzysk. Za kilkanaście tygodni stanie przed wyborem zawodniczek, które w Paryżu będą reprezentować nasz kraj o olimpijskie medale. – Siła tej drużyny dzisiaj głównie tkwi w świadomości. Każda z dziesięciu zawodniczek zdaje sobie sprawę, że wybór może paść na nią, ale tak naprawdę to trener będzie musiał wyjść ze strefy komfortu, kiedy trzeba będzie podać sześć nazwisk i nie będzie to łatwy wybór. Atmosfera w drużynie jest fajna, spędzamy ze sobą dużo czasu, rozmawiamy o wielu rzeczach i wiele kwestii wspólnie rozwiązujemy. Niestety, trzeba będzie powiedzieć dziewczynom, że „nie jesteście przekreślone, dalej jesteście w grze ale musicie czekać na swoją szansę na igrzyska”, ale taka jest rola trenera. Myślę, że sobie poradziłem przed Londynem, Rio i tak samo poradzę sobie przed Paryżem – uważa szkoleniowiec.

od 7 lat
Wideo

echodnia Drugi dzień na planie Ojca Mateusza

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Dziesięć chętnych, sześć miejsc. Kajakarki walczą o Paryż. „Niech jadą najlepsze” - Gazeta Pomorska

Wróć na echodnia.eu Echo Dnia Podkarpackie