Po przegrany meczu "Stalówki" z GKS Katowice kibice żegnali trenera (zdjęcia)

Redakcja
Piłkarze Stali Stalowa Wola (z piłką Krzysztof Trela, pierwszy z lewej Igor Migalewski) przegrali z GKS Katowice na własnym stadionie 1:2. M. Radzimowski
Pierwszoligowi piłkarze Stali Stalowa Wola przegrali na własnym stadionie z GKS Katowice, chociaż w drugiej połowie grali z przewagą dwóch zawodników.

W 70 minucie "szalikowcy" Stali wyciągnęli białe chusteczki i zaśpiewali "Zmiana trenera". Przemysław Cecherz po meczu nie szukał usprawiedliwień. Jego zespół znowu stracił "głupie" bramki, a przez ostatnie 25 minut grając z przewagą dwóch graczy, nie doprowadził nawet do remisu.

W Stalowej Woli narasta frustracja. Wśród kibiców, piłkarzy, działaczy. Mecz z "Gieksą" miał być przełomem, a skończyło się na niesmaku. Trener Cecherz zdaje sobie sprawę, że może pożegnać się ze swoją funkcją. Dzisiaj zarząd powinien podjąć decyzję, co dalej ze szkoleniowcem. Już w środę kolejny mecz, z GKP w Gorzowie Wielkopolskim.

NIE MA ZAUFANIA

W Stalowej Woli od jakiegoś czasu plotkuje się, że trenera Cecherza może zastąpić Czesław Palik, który w przeszłości prowadził stalowowolski zespół, a obecnie trenuje Stal Rzeszów. Póki jednak nie zapadną decyzje zarządu klubu, nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu. Przemysław Cecherz zaufania kibiców już nie ma, a przed "Stalówką" ciężkie mecze. Nasz zespół stracił w tym sezonie już 9 goli, w tym 8 na własnym stadionie, co trudno nazwać inaczej niż "katastrofą". Gole w meczu z Katowicami też padły po ewidentnych błędach defensywy. Choć trener gości, Adam Nawałka, zaznaczał, że w obronie gra cały zespół, a nie tylko czterech piłkarzy.

Stal zagrała bez Adama Łagiewki, któremu w nocy zmarł dziadek i piłkarz wyjechał ze Stalowej Woli. Wśród gości pojawił się za to Piotr Plewnia, były gracz Tłoków Gorzyce. Do przerwy przyjezdni przeprowadzili dwie groźniejsze kontry i dwa razy trafili do siatki, za pierwszym razem po rzucie karnym, gdy sytuację faulem ratował Tomasz Wietecha. Nasi też mieli swoje okazje, ale jak zwykle szwankowała skuteczność. Choć trener Cecherz zdecydował się wystawić dwóch napastników, Jurija Michalczuka i Abela Salamiego.
SĘDZIA I… POSEŁ

W 64 minucie po brutalnym faulu Adriana Napierały na Juriju Michalczuku doszło do przepychanek pomiędzy zawodnikami obu drużyn, a w powietrzu wisiała bijatyka. Sytuację udało się w końcu uspokoić sędziemu Tomaszowi Garbowskiemu, który jest też…. posłem oraz liderem SLD na Opolszczyźnie. Z boiska po czerwonej kartce wyleciał Napierała, a za chwilę Mateusz Sroka, który za przepychanki dostał drugą żółtą i w konsekwencji "czerwień". Wydawało się, że grając z przewagą dwóch zawodników "stalowcy" będą w stanie doprowadzić do remisu. Bili jednak głową w mur, aż przykro było patrzeć, jak brakuje im pomysłu na rozmontowanie defensywy rywali. Gol w samej końcówce Michalczuka to był już tylko "łabędzi śpiew".

W Stali dzieje się źle, a już "przegięciem" było to, że nasi drugą połowę rozpoczęli w… dziesięciu. Paweł Wasilewski miał zastąpić po przerwie Abela Salamiego, czekał na niego cały stadion, aż wreszcie wybiegnie z szatni, łącznie z arbitrami. Ale że się nie zjawiał, sędzia wznowił mecz bez niego. Okazało się, że napastnik Stali nie miał odpowiedniej koszulki i wszedł na boisko ostatecznie w 47 minucie. Nie wiadomo, czy trener Cecherz będzie miał jeszcze możliwość pozbierania zespołu i zmobilizowania go na mecz w Gorzowie Wielkopolskim. Na razie w Stalowej Woli powodów do optymizmu nie ma żadnych. Arkadiusz KIELAR kielar@echodnia.eu

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zawodowiec

Nie rozumiem dlaczego wyjechał Łagiewka, któremu zmarł dziadek liczył ,że go wskrzesi, bo na pogrzeb to za wcześnie. Mnie zmarła matka i swoje zobowiązania w pracy musiałem wypełnić. Dziecko dostanie katarek to też nie będzie grał. Wielkim sportowcom umierały bliższe osoby niż dziadek i z tego powodu nie rezygnowali z zawodów. Całkowity brak profesjonalizmu i za to też powinien polecieć trener.

k
kibic1970

trener pęcherz to wielkie nieporozuienie a czesio palik to moze trenowac b klasowe zespoły

Dodaj ogłoszenie