sportowy24
    Porażka Stali w meczu z Wartą (zdjęcia)

    Porażka Stali w meczu z Wartą (zdjęcia)

    Z Poznania Arkadiusz Kielar

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    W Poznaniu w meczu przeciwko Warcie piłkarze "Stalówki” (leży Abel Salami, obok Jaromir Wieprzęć) zmarnowali mnóstwo okazji do strzelenia g

    W Poznaniu w meczu przeciwko Warcie piłkarze "Stalówki” (leży Abel Salami, obok Jaromir Wieprzęć) zmarnowali mnóstwo okazji do strzelenia goli. ©M. Radzimowski

    Piłkarze pierwszoligowej Stali Stalowa Wola przegrali na własne życzenie z Wartą w Poznaniu.
    W Poznaniu w meczu przeciwko Warcie piłkarze "Stalówki” (leży Abel Salami, obok Jaromir Wieprzęć) zmarnowali mnóstwo okazji do strzelenia g

    W Poznaniu w meczu przeciwko Warcie piłkarze "Stalówki” (leży Abel Salami, obok Jaromir Wieprzęć) zmarnowali mnóstwo okazji do strzelenia goli. ©M. Radzimowski


    Jacek Maciorowski zobaczył czerwoną kartkę, a trener gospodarzy mógł wylądować na trybunach.

    Strażacy dogaszali właśnie w Poznaniu ogromny i "słynny" już na całą Polskę pożar hali z chemikaliami, gdy "Stalówka" rozpoczynała mecz z Wartą. Po jego zakończeniu w naszym zespole też było "gorąco"…

    - Na inaugurację sezonu wygraliśmy szczęśliwie z Odrą Opole, to teraz Opatrzność nam to "wyrównała" - kiwał głową trener Stali Władysław Łach.
    Grający w nowych, czarno-zielonych koszulkach z nazwami sponsorów piłkarze ze Stalowej Woli przegrali na własne życzenie, a "ulubionym" zajęciem naszych zawodników w Poznaniu było łapanie się z niedowierzaniem za głowy.

    OBROŃCY Z "OKRĘGÓWKI"

    Dla zwolenników "gdybania", którzy lubią rozważania "co by było gdyby", argumentów dostarczył w Poznaniu już w 2 minucie meczu Jonasz Jeżewski. Po świetnym podaniu od Abela Salamiego stanął oko w oko z bramkarzem Warty i... wypalił obok słupka. Wspomniany Salami też za chwilę miał "setkę", ale strzelił zbyt lekko. Choć nasi w ekspresowym tempie marnowali rewelacyjne okazje, to spore nadzieje w Stali budzili... obrońcy Warty.



    Paweł Ignasiński i Tomasz Bekas nie tylko nie prezentowali pierwszoligowego poziomu, ale mieliby poważne kłopoty z załapaniem się do "okregówki". I nawet rosły, ściągnięty z Wisły Płock Krzysztof Strugarek, nie był w stanie naprawiać ich wszystkich błędów. Tyle, że w piłce regularnie jak w zegarku sprawdza się powiedzenie o niewykorzystanych sytuacjach, które się mszczą. I w 10 minucie padła bramka, ale dla Warty. W pole karne piłkę dostał Filip Burkhardt, musnął ją tylko i wydawało się, że Tomasz Wietecha ją wybije. Ale "Balon" nieszczęśliwie tylko podbił futbolówkę i ta spadła ponownie pod nogi Burkhardta. "Warciarz" nie mógł już nie wpakować jej z bliska do siatki...

    Warta prowadziła, a Stal, w której zadebiutował pozyskany z Groclinu Adrian Bartkowiak, a potwierdzony do gry nie został jeszcze obecny w Poznaniu Nigeryjczyk Longinus Uwakwe, dalej marnowała okazje. Sytuacji sam na sam z brakarzem nie wykorzystał Krzysztof Trela, czym mocno zdenerwował... trenera Warty Bogusława Baniaka. Ten jak oparzony wyskoczył ze swojej ławki, zaczął krzyczeć na swoich zawodników, dostało się i sędziemu.

    - Panie trenerze, jeszcze raz zaneguje pan moją decyzję i wyląduje pan na trybunach - nie dał sobie w kaszę dmuchać arbiter z Kielc.

    MĘSKIE ROZMOWY

    Do przerwy mieliśmy jeszcze ładny strzał Tadeusza Krawca, sparowany na róg przez golkipera gospodarzy i... drugą bramkę dla Warty. Tym razem Wietecha nie mógł zrobić nic, fantastyczny strzał z 25 metrów Burkhardta wylądował w "okienku". Nasi mieli przy tej akcji pretensje do obrońcy Bartłomieja Piszczka, że ten nie zablokował rywala, ale to była już "musztarda po obiedzie".

    Po zmianie stron znowu trwała wyliczanka zmarnowanych szans gości. Jak nie trafili do siatki z pola karnego Tomasz Walat i Piotr Adamczyk, nadawałoby się do niesamowitych opowieści z cyklu "Archiwum X". Co ciekawe, jak już padła bramka dla gości, to z "kapelusza". Dośrodkował z rzutu wolnego Trela, piłka skozłowała przed bramkarzem, do przewrotki przymierzał się Salami, ale... nie musiał, bo futbolówka wpadła bezpośrednio do siatki. Szkoda, że nasi nie zdołali pójść za ciosem, bo co najmniej remis był w Poznaniu spokojnie do wywalczenia. Sytuacji nie poprawiła też czerwona kartka w 84 minucie dla Jacka Maciorowskiego, który powalił wychodzącego na czystą pozycję rywala. A po ostatnim gwizdku sędziego wśród stalowców zrobiło się gorąco, niektórym w ożywionej dyskusji puściły nerwy, ale po męskich rozmowach sytuacja została "unormowana"…

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Podkarpackim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Grzyby jadalne i trujące [Przykładowe zdjęcia]

    Grzyby jadalne i trujące [Przykładowe zdjęcia]

    Symphonica 2 Rock of Poland. Największe hity polskiej muzyki rockowej lat 80!

    Symphonica 2 Rock of Poland. Największe hity polskiej muzyki rockowej lat 80!