Robert Lewandowski. Jego talent odkrył Dariusz Banasik, aktualny trener Radomiaka Radom. Wypatrzył go w Varsovii Warszawa

Dorota Kułaga Włodzimierz Łyżwa
Robert Lewandowski z nagrodą dla najlepszego piłkarza świata - FIFA The Best. To pierwszy Polak, który otrzymał to wyróżnienie. Robert Lewandowski facebook Polska Press
Robert Lewandowski odniósł ogromny sukces i zapisał się w historii futbolu. Został piłkarzem 2020 roku w plebiscycie FIFA The Best! Po raz pierwszy Polak został uznany najlepszym piłkarzem na świecie. Ciekawostką jest to, że odkrył go trener Radomiaka Radom Dariusz Banasik, a talent szlifował były trener Korony Kielce Leszek Ojrzyński. Opowiedzieli nam, jaki był Robert.

Ciekawostką jest to, że wielki wpływ na karierę najlepszego piłkarza świata mieli trenerzy związani z naszym regionem - Dariusz Banasik, obecnie prowadzący pierwszoligowego Radomiaka Radom i Leszek Ojrzyński, były szkoleniowiec Korony Kielce, obecnie Stali Mielec.

Dariusz Banasik jako pierwszy poznał się na talencie Roberta Lewandowskiego i sprowadził go do Delty Warszawa.

- Podczas studiów pracowałem także w grupach młodzieżowych w Polfie Tarchomin. Pamiętam, jak graliśmy na stadionie Legii Warszawa z Varsovią, w którym to zespole bardzo wyróżniał się jeden zawodnik. Grał w środku pomocy. Bardzo nie tylko mnie, ale wielu trenerom przypadła do gustu gra tego młodego piłkarza. Jak się okazało, był to Robert Lewandowski. Można powiedzieć, że wypatrzyłem w Varsovii Roberta Lewandowskiego - mówi trener Dariusz Banasik.

Po skończeniu studiów trener Dariusz Banasik, przeniósł się do innego stołecznego klubu, Delty Warszawa i wraz ze szkoleniowcem ... Robert Lewandowski.

- W tamtych czasach Delta bardzo mocno zaangażowała się we współpracę z Legią Warszawa. Młodzi piłkarze Delty i Legii razem trenowali, wyjeżdżali na obozy zimowe, letnie. Delta miała ogromne ambicje awansu do trzeciej ligi. Delta była projektem stworzonym do zarabiania pieniędzy. Ściągaliśmy młodych chłopaków z Warszawy i okolic. Wybór padł między innymi na młodego Lewandowskiego z Varsovii. Wtedy w tym klubie pracował mój kolega ze studiów i wielki przyjaciel, Marek Krzywicki. Udało się namówić Marka, do tego, by przeszedł Robert Lewandowski do Delty i tak też się stało. To był fajny projekt, Roberta przekonaliśmy pomysłem na niego. Przecież miał bardzo blisko z Varsovii do Polonii Warszawa, a wybrał Deltę, klub na drugim końcu miasta. Robert grał w Delcie w zespole seniorów, który występował w czwartej lidze. Wówczas w tej drużynie grali sami młodzi piłkarze. Młodego Roberta wyróżniała niesamowita decyzyjność. Podejmował decyzję w ułamku sekundy, strzelał z bardzo trudnych sytuacji. Inny napastnik dostawał piłkę, jeszcze przekładał, ustawiał, Robert po prostu strzelał. Bardzo miło się patrzyło na grę tego młodego zaledwie 16- letniego zawodnika. Grał jako cofnięty napastnik. Widać było, że ma wielki talent. Na treningach bardzo sumienny, zdyscyplinowany. Był jednocześnie skromnym, cichym chłopakiem. Bardzo grzecznym, bardzo dobrze wychowanym. Nie było z nim żadnych problemów wychowawczych - wspomina trener Dariusz Banasik.

Z powodu braku awansu Delty, w tym klubie zaczęło się robić nie za ciekawie i Robert Lewandowski przeniósł się do Legii Warszawa.

- Wraz z moim kolegom trenerem Jackiem Mazurkiem odeszliśmy z Delty Warszawa do Legii Warszawa. Zabraliśmy ze sobą Roberta Lewandowskiego. Robert trafił pod skrzydła trenerów Krzysztofa Gawary i Jerzego Kraski. Ja natomiast zająłem się pracą w grupach młodzieżowych. Dziś z perspektywy czasu ogromnie się cieszę z tego, co osiągnął Robert. Cieszę się także, że byłem jednym z trenerów, który pracował z „Lewym” i dziś jest najlepszym piłkarzem świata - mówi Dariusz Banasik.

Przygoda Roberta Lewandowskiego z Legią Warszawa nie trwała zbyt długo. Po roku gry w trzecioligowych rezerwach Legii przeniósł się do Znicza Pruszków. Zespół Znicza grał wówczas w trzeciej lidze.

Leszek Ojrzyński prowadził Roberta Lewandowskiego przez rok w Zniczu Pruszków. Po raz pierwszy został on wtedy królem strzelców.

- Wtedy miał też na głowie maturę. Zdał ją. Potem awansowaliśmy do pierwszej ligi, też zdobył koronę króla strzelców, ale ja po pierwszej rundzie odszedłem do Płocka - wspomina Leszek Ojrzyński, były szkoleniowiec Korony Kielce. Najlepszy gracz świata wyróżniał się na tle innych zawodników.

- Ale nikt nie myślał o tym, że zajdzie tak daleko i zdobędzie prawie wszystkie możliwe trofea na świecie. To dla mnie miłe zaskoczenie, ale oby takich zaskoczeń było jak najwięcej - dodaje szkoleniowiec mieleckiej Stali.

Lewandowski od początku wyróżniał się ogromną pracowitością.

-I do tego niezwykłą pokorą. Miał cel w życiu. On mało mówił, a dawał z siebie wszystko na treningach, w meczach ligowych. A trzeba powiedzieć, że on był wtedy po dwóch poważnych ciosach. Zmarł mu tata i Legia Warszawa podziękowała mu za usługi twierdząc, że ma kontuzję i nie rokuje na przyszłość. Można powiedzieć, że przygarnął go Znicz Pruszków. Ja go wziąłem po pierwszej rundzie, w której zdobył trzy bramki w trzeciej lidze. Mieliśmy długi okres przygotowawczy, 11 tygodni. W drugiej rundzie zdobył 12 bramek i z 15 trafieniami na koncie został królem strzelców. A my mieliśmy 13 punktów przewagi na drugą drużyną, szliśmy jak burza. A „Lewy” zostając królem strzelców przyczynił się walnie do tego sukcesu. Można powiedzieć, że od tamtej pory, kiedy pierwszy raz został królem strzelców, z małymi wyjątkami praktycznie przez każdy kolejny sezon tę koronę zakładał - podkreśla Leszek Ojrzyński.

Czy później mieli kontakt? Kiedyś spotkali się na gali Piłki Nożnej i to wszystko. - Wiadomo, że ma rodzinę, swoje biznesy, jest zajęty. To rodzinny, odpowiedzialny chłopak. Może być wzorem dla młodych ludzi, i nie tylko młodych, jak funkcjonować z takimi milionami, a przy tym być wartościowym człowiekiem. Fajnie, że on daje taki przykład, bo teraz takich wzorców potrzebujemy. Wiemy jak ten świat dzisiaj wygląda, czasem w modzie są głupie zachowania, wybryczki, a Robert daje sobie radę i pomaga innym. Oby tak dalej - mówi Leszek Ojrzyński.

Robert Lewandowski nie ukrywa też swojej religijności, podkreśla, że wiara odgrywa ważną rolę w jego życiu. - On zawsze mówi, że świętej pamięci tata nad nim czuwa, a to też świadczy o jego wierze - zaznacza szkoleniowiec Stali Mielec.

W szatni Znicza Pruszków na pewno nie był tym zawodnikiem, który wiódł prym.

- Był spokojny, nie był dowcipnisiem. Inni prym wiedli, ale on był jednym z młodszych zawodników. Miał swoje cele do zrealizowania i to robił - dodaje Leszek Ojrzyński, u którego w Zniczu grali też między innymi Igor Lewczuk, były reprezentant Polski i Paweł Zawistowski, były zawodnik HEKO Czermno w powiecie koneckim.

Leszek Ojrzyński nie ma wątpliwości, że Lewandowski w pełni zasłużył na to, żeby zostać najlepszym piłkarzem świata w 2020 roku.

- Wszyscy powinni mu się kłaniać. Nie ma lepszego gracza w tym roku. Zdobył wszystko, co możliwe i do tego dołożył tytuły króla strzelców. To zwycięstwo jest bezdyskusyjne. Szkoda, że nie zdobył Złotej Piłki France Football, ale nie po to człowiek żyje, żeby wszystko wygrywać. Chociaż takie cele pewnie ma Robert, żeby wycisnąć maksa z tego, co się robi. Ale spokojnie, i tak jest najlepszym zawodnikiem świata. Szacunek za to, co zrobił - podkreśla Leszek Ojrzyński, były trener Korony Kielce.

Gigantyczne kary dla sieci fitness

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie