W tych miejscach wciąż giną piesi, giną rowerzyści

Piotr KUTKOWSKI [email protected]
Do tego wypadku doszło w piątek na ulicy Lubelskiej w Radomiu.
Do tego wypadku doszło w piątek na ulicy Lubelskiej w Radomiu. M. Skorupa
Powstaje radomska mapa tragicznych wypadków, pozwoli to poprawić bezpieczeństwo w "czarnych" miejscach.

Radomskie Bractwo Rowerowe zamierza stworzyć radomską mapę najbardziej niebezpiecznych miejsc dla pieszych i rowerzystów. A gdy ona już powstanie, proponować będzie rozwiązania mające na celu poprawę bezpieczeństwa w tych miejscach.

Piątek, godziny ranne, ulica Lubelska w Radomiu. Kierując citroenem potrąca rowerzystę. Mężczyzna z obrażeniami ciała trafia do szpitala. To kolejne tragiczne zdarzenie z całej serii, jakie radomska policja odnotował w ostatnich dniach. W środę na ulicy Czarnieckiego 55-letni kierowca renault megane jadąc lewym pasem ruchu potrącił rowerzystę jadącego w tym samym kierunku, który z prawego pasa ruchu skręcał w lewo chcąc przejechać na drugą stronę jezdni. Rowerzysta zginął na miejscu.

TRAGICZNE PRZEJŚCIA

Zmarła też 9-letnia dziewczynka, która przechodziła na przejściu dla pieszych przez ulice Grzecznarowskiego potrącona przez samochód. Jej 17-letnia siostra przebywa w szpitalu.

O pieszych i rowerzystach policjanci mówią "niechronieni uczestnicy ruchu drogowego".
Według Stanisława Popiela z mazowieckiej "drogówki" do największej ilości zdarzeń dochodzi na przejściach dla pieszych, gdzie teoretycznie powinni oni czuć się najbardziej bezpieczni.

MAPA ZAGROŻEŃ

Radomskie "Bractwo Rowerowe" od dawna prowadzi różne działania mające na celu poprawę bezpieczeństwa "niechronionych". Jedną z nich jest stworzenie wspólnie ze stowarzyszeniem "Kocham Radom" mapy punktów, w których dochodzi do wypadków.

- Poprosiliśmy radomską policje o informacje na temat takich miejsc - mówi Sebastian Pawłowski z Bractwa Rowerowego - Odpowiedź nadeszła bardzo szybko, ale mowa w niej była jedynie o ulicach, na których doszło do wypadków, a nie o konkretnych punktach, bo to nie jest ujmowane w policyjnym systemie komputerowym. Tymczasem na jednej ulicy może być kilka przejść dla pieszych. Nam chodzi o to, by mając takie szczegółowe informacje próbować poprawiać bezpieczeństwo właśnie w tych najbardziej tragicznych miejscach. Może być to na przykład dodatkowe oznakowanie.

Na razie opracowana przez Bractwo mapka opiera się na informacjach z ostatnich tygodni zamieszczonych w naszej gazecie.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

~abc~
Takim miejscem jest przejście dla pieszych przez ul Warszawską przy ul. Janiszewskiej. Przekroczenie tej ulicy to ryzyko i ciągłe igranie ze śmiercią. Szkoły znajdują się na Michałowie lub Firleju. Do szkoły na Firleju dzieci idą poboczem Warszawskiej do przejścia z sygnalizacją. Brakuje chodnika by dojść do przystanków autobusowych. Miasto lekceważy ten problem. Czy czekamy na kolejną ofiarę śmiertelną by wyrazić swoje współczucie rodzinom. Ale wtedy może poszukamy odpowiedzialnych za brak reakcji.
J
Janina
RZESZÓW, TARNOBRZEG. Sędzia Zbigniew J. dwa lata unikał odpowiedzialności za jazdę po pijanemu.
W końcu trafi do sądu akt oskarżenia przeciwko 58-letniemu Zbigniewowi J., byłemu sędziemu Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. Będzie sądzony za jazdę po pijanemu w grudniu 2006 r. Zbigniew J. ma też w sądzie sprawę za pijacką jazdę w 2005 r. Wyrok skazujący już zapadł, lecz nie jest prawomocny. Pan sędzia dobrze wie, jak unikać odpowiedzialności karnej. Zbigniewa J. zatrzymali policjanci w połowie grudnia 2006 r. w Jeziórku, na trasie z Tarnobrzega do Stalowej Woli. Pan sędzia na widok policji zaczął uciekać. Zygzakowata jazda zakończyła się jednak w rowie. Zbigniew J. odmówił dmuchania w alkomat. Badanie krwi wykazało 2,36 promila alkoholu. Nie rozpoczęto postępowania karnego, bo sędziego chronił immunitet. Sąd Dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Krakowie uchylił ten immunitet wiosną 2007 r. Od tego postanowienia Zbigniew J. odwołał się do Sądu Najwyższego. W październiku 2007 r. ostatecznie uchylono immunitet pana sędziego i rozpoczęło się śledztwo. W maju br. psycholog ze szpitala w Nowej Dębie wydał opinię, że w chwili popełnienia przestępstwa Zbigniew J. był niepoczytalny i śledztwo umorzono. Zakwestionowała to Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie. Sędzia został poddany ponownemu badaniu, które wykazało, że jednak był poczytalny. Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszowa wznowiła śledztwo. Właśnie zostało ono zakończone. Za kilka dni akt oskarżenia trafi do sądu. Jest to już druga sprawa karna tego sędziego za jazdę po pijanemu. W sierpniu 2005. chełmska policja zatrzymała kompletnie pijanego Zbigniewa J. Kierował samochodem mając blisko 2,3 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Sąd Rejonowy w Chełmie skazał go na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Sędzia odwołał się od tego wyroku. Sąd Okręgowy w Lublinie uznał, że konieczna jest jeszcze kolejna opinia psychiatrów o stanie poczytalności Zbigniewa J. Badania wciąż jednak nie można przeprowadzić, bo pan sędzia jest chory. Zbigniew J. nie orzeka. Jest sędzią w stanie spoczynku. Mimo że nie pracuje, otrzymuje pensję w wysokości 4 tys. zł miesięcznie. Jeżeli uda się go skazać prawomocnie za popełnione przestępstwa, to zostanie wykluczony z zawodu i straci sędziowskie apanaże.
Dodaj ogłoszenie