(WIDEO, ZDJĘCIA) Hydrotruck Radom blisko sensacji z Polskim Cukrem Toruń. Drużyna odrobiła 25 punktów i doprowadziła do dogrywki!

szs
Fragment meczu Hydrotruck - Toruń. Z prawej Duda Sanadze Tadeusz Klocek
W meczu 20. kolejki , Energa Basket Ligi, Hydrotruck Radom .....z Polskim Cukrem Toruń. Radomska drużyna przegrywała w tym meczu różnicą 25 punktów, a po przerwie rozpoczęła gonitwę. Na sześć sekund przed końcem drużyna doprowadziła do dogrywki!!

HydroTruck Radom - Polski Cukier Toruń 85:87 (10:26, 22:25, 28:16, 18:11, d. 7:9)

Hydrotruck Mielczarek 17 (3), Trotter 17 (1), Neal 14 (1), Piechowicz 11 (3), Sanadze 11 (1), Lindbom 7, Wall 6, Wątroba 2, Szczypiński 0.
Polski Cukier: Mbodj 14, Cel 13 (1), Diduszko 12, Lowery 10 (2), Umeh 10 (2), Gruszecki 9 (1), Wiśniewski 6 (1), Sulima 6, Kulig 4, Śnieg 3.

Na powrót radomskich koszykarzy, kibice czekali trzy tygodnie. Radomski Hydrotruck po dłuższej przerwie u siebie zmierzył się z bardzo mocnym przeciwnikiem z Torunia. „Pierniki”, to aktualny trzeci zespół w Polsce, mający w składzie aż pięciu kadrowiczów. Polski Cukier w tym sezonie ponownie mierzy w medale. Do Radomia przyjechał wzmocniony pozyskanym niedawno Damianem Kuligiem. Na dodatek po kontuzji wrócił Łukasz Wiśniewski. Z kolei w ekipie gospodarzy zabrakło Jakuba Parzeńskiego, ważnego zawodnika strefy podkoszowej.

Ciekawostką był fakt, że mecz z trybun oglądał Wojciech Kamiński, wieloletni trener Rosy Radom, obecnie asystent selekcjonera kadry narodowej.

Gospodarze próbowali rozpocząć z dużym animuszem. Najpierw efektownym wsadem popisał się Wojciech Wątroba. Szkoda, że zespół nie poszedł za ciosem i nie udało się zakończyć skutecznie trzech kolejnych akcji. Po pięciu minutach torunianie prowadzili 13:2. W kolejnych akcjach było już tylko gorzej. Brak skuteczności, proste straty, sprawiły, że rywal uciekł na 17 punktów. Serię rywala przerwał dopiero Obie Trotter trafiając osobiste. Mimo to pierwsza kwarta zakończyła się pogromem i surową lekcją.

Również druga kwarta zaczęła się źle dla zespołu Hydrotrucku. Na pierwsze trafienie z dystansu naszej drużyny trzeba było czekać aż 12 minut. Chwilę później przewaga "Pierników" przekroczyła 20 punktów. W 15 minucie kolejne rzutu z dystansu trafili Umeh i Lowery i zrobił się wynik 19:44. Trener Robert Witka, zareagował, wziął czas. Nieznacznie pomogło, bo radomska ekipa zdobyła siedem punktów z rzędu (26:44). To był dobry fragment w wykonaniu gospodarzy. Za moment strata do przyjezdnych zmalała do 15 "oczek". Na przerwę obie ekipy schodziły przy wyniku 32:51.

Po przerwie Hydrotruck znacznie poprawił obronę i rzut z dystansu. Kibice przez kilka minut zobaczyli odmieniony zespół. To było chyba najlepsze 10 minut radomskiej drużyny w tym sezonie! Po trafieniach Artura Mielczarka, Marcina Piechowicza, Obiego Trottera zrobiło się 47:52. Przewaga pomalutku topniała. Wreszcie zespół grał dobrze. Przyjezdni w pięć minut zdobyli zaledwie jeden punkt!
Po "trójce" Piechowicza zrobiło się 52:56. Drużyna walczyła ambitnie o doprowadzenie do remisu, ale obudzili się też goście!
Czwartą kwartę gospodarze zaczynali z siedmiopunktową stratą (60:67).
Cullen Neal doprowadził do wyniku 65:67. Emocje sięgały zenitu. Pięć minut przed końcem Lindbom trafił spod kosza i zrobiło się 70:71. Ten sam gracz miał szanse, aby wyprowadzić zespół na pierwszy prowadzenie. Również Cullen Neal spudłowa z dystansu w ważnym momencie. Ta gonitwa kosztowała drużynę Hydrotrucku bardzo dużo siły.
Półtorej minuty przed końcem sędziowie przy stanie 74:75 podyktowali rzuty wolne dla gości. Bartosz Diduszko zdobył trzy punkty po akcji 2+1.
22 sekundy przed końcem nie trafił Lowery, a w odpowiedzi Trotter trafił na 78:78. Goście mieli sześć sekund na rozegranie akcji. Cheikh Modj nie zakończył akcji i doszło do dogrywki!
Początek dogrywki był nerwowy i nieskuteczny z obu stron. Wreszcie Mielczarek dał prowadzenie radomskiej drużynie 80:79, ale szybko z dystansu odpowiedział Karol Gruszecki. Szkoda, że Linbomowi nie wpadł rzut z dystansu, a za chwilę sędzia zagwizdał faul Fina w ataku. "Złodzieje, złodzieje" tak krzyczeli kibice na 57 sekund przed końcem, po tej niezrozumiałej decyzji.
Na 25 sekund przed końcem Sanadze trafił dwa osobiste i doprowadził do stanu 84:85. W kolejnej akcji to Gruszecki trafił wolne i Hydrotruck miał 21 sekund aby odrobić trzy "oczka". Sanadze był faulowany przy rzucie z dystansu. Zmarnował jeden osobisty i musiał rzucić ostatni tak, aby drużyna zebrała piłkę pod koszem. Doszło do zamieszania, sędziowie dopiero po wideoweryfikacji podyktowali rzut wolny dla gospodarzy. Sanadze próbował rzucić, ale piłka odbiła się od obręczy i zespół niestety przegrał. Szkoda, bo drużyna ambitnie walczyła do samego końca.

- Szkoda, że wyszliśmy trochę bez wiary na początku. Staliśmy zarówno w obronie, jak i w ataku. Uwierzyliśmy dopiero po przerwie. Drużyna pokazała charakter i włożyła do walki. Trochę niedosyt pozostał - powiedział po meczu trener, Robert Witka, szkoleniowiec Hydrotruck.

Teraz dwa wyjazdy
Przed naszą drużyną teraz dwa mecze wyjazdowe. Najpierw Hydrotruck zagra piekielnie ważny pojedynek ze Spójnią Stargard, która też walczy o utrzymanie. Potem radomianie zagrają z mistrzem Polski, Anwilem we Włocławku. Szczególnie w Stargardzie liczymy wreszcie na pierwsze w tym sezonie zwycięstwo na wyjeździe.

Wkrótce zdjęcia z meczu i wideo z konferencji

POLECAMY RÓWNIEŻ:




(ZDJĘCIA) Zachwycająca forma pięknej, radomskiej trenerki. Pomogła już wielu ludziom


Znasz radomską piłkę nożną? Bez problemu rozwiążesz QUIZ





Radomiak Radom przed rundą wiosenną 2018/19 [ZDJĘCIA]




[HIT] Radomianka, Aleksandra Buczyńska, to jedna z najpiękniejszych polskich tenisistek!




Zobacz 20 najciekawszych transferów w regionie radomskim





[UNIKATOWE ZDJĘCIA] Kibicowskie klimaty w regionie radomskim. Niektórych ekip już nie ma




Wideo