Niżańskie liceum doczeka się nowego opracowania swojej...

    Niżańskie liceum doczeka się nowego opracowania swojej historii

    Konrad SINICA sinica@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Edward Sekulski, prezes Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół Liceum Ogólnokształcącego w Nisku przedstawia stare szkolne arkusze ocen.

    Edward Sekulski, prezes Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół Liceum Ogólnokształcącego w Nisku przedstawia stare szkolne arkusze ocen. ©Konrad Sinica

    Liceum Ogólnokształcące imienia Stefana Czarnieckiego w Nisku kończy w tym roku sto lat. Z tej okazji powstaje monografia szkoły.
    Edward Sekulski, prezes Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół Liceum Ogólnokształcącego w Nisku przedstawia stare szkolne arkusze ocen.

    Edward Sekulski, prezes Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół Liceum Ogólnokształcącego w Nisku przedstawia stare szkolne arkusze ocen. ©Konrad Sinica

    Niżańskie liceum ogólnokształcące doczeka się nowego opracowania swojej historii. Pieczę nad powstającą książką sprawuje Mariusz Kowalik, niżański regionalista. Podczas odkrywania historii szkoły na nowo, udało się ustalić wiele zaskakujących faktów.

    Chodząc po szkolnych korytarzach i obserwując licealne mury z zewnątrz, aż trudno niekiedy uwierzyć, że to liceum liczy sobie już wiek. Sale są nowocześnie wyposażone a korytarze odnowione.
    Właśnie rozpoczął się remont elewacji budynku. Jednak w tym roku poczciwy "Czarniecki" skończy sto lat. Kilka miesięcy temu uroczyście zainaugurowano rok jubileuszu stulecia, którego zwieńczeniem ma być wielki zjazd absolwentów szkoły. Na tę okazję powstaje monografia szkoły. Będzie to niezwykła książka opisująca w ciekawy sposób dzieje liceum. A jest co opisywać, bo niżański "Czarniecki" to jedyna tego typu szkoła w regionie o tak bogatej tradycji. Opiekę nad powstającą książką sprawuje Mariusz Kowalik.

    SZCZEGÓLNY CZAS

    - Jest kilka paradoksów w tym wszystkim. Pochodzę ze Skarżyska-Kamiennej. Tam kończyłem liceum. W Nisku znalazłem się ze względu na pracę zawodową - opowiada Mariusz Kowalik. - Przed 30 laty zauważyłem, że z tego liceum wyszły fantastyczne postaci. Zacząłem się nimi interesować. W 1984 roku powstała pierwsza moja praca na temat tego liceum. Było to moje autorskie wydawnictwo oparte o korespondencję z absolwentami oraz o kroniki szkolne.

    Dziesięć lat temu szkoła obchodziła 90-lecie powstania. Wobec dużej ilości zgromadzonych wiadomości, Mariusz Kowalik nie czuł się już na siłach, żeby napisać samodzielną pracę. W związku z tym powstała wtedy praca zbiorowa, której był redaktorem. Teraz pod jego opieką powstaje kolejna książka.

    - Jubileusz 100-lecia to czas szczególny - dodaje Kowalik. - Nad historią pracuje się wiele lat. Myślę, że to co teraz powstanie będzie dokumentem pokazującym wielkie osiągnięcia tej szkoły. Minione sto lat było tak piękne i ciekawe, że każde zdanie w tej monografii będzie ciekawostką.

    Praca ma być gotowa we wrześniu, akurat na jubileuszowy zjazd absolwentów. Jednak już teraz autor uchylił rąbka tajemnicy i opowiedział co znajdzie się w nowej monografii. W opracowaniu będzie historia szkoły i pełna lista absolwentów. Nie zabraknie też miejsca na wspomnienia byłych uczniów. Mariusz Kowalik mówi, że piszą do niego ludzie, którzy zdawali maturę jeszcze przed II wojną światową.
    - Niedawno w Stalowej Woli odbyła się promocja książki Józefa Talera, który kończył tu gimnazjum w roku 1939 - twierdzi autor. - W naszej ostatniej rozmowie zadeklarował, że też chciałby napisać do tej książki wspomnienia.

    ODKRYCIE DYREKTORA

    Szkolne mury skrywają niejedną tajemnicę. Od powstania Prywatnego Gimnazjum Realnego w Nisku w roku 1912 do dzisiaj nagromadziło się wiele ciekawych historii. Po raz pierwszy dzieje tej szkoły opisano na jej 50-lecie w 1962 roku. Wtedy wymieniono nazwiska wszystkich dyrektorów. Potem to opracowanie było kontynuowane i poszerzane. W tym roku Mariusz Kowalik odkrył, że pierwszym dyrektorem tej szkoły był doktor Władysław Olszewski a nie Tadeusz Rawicz-Rojek, jak do tej pory sądzono. Po kilkudziesięciu latach pokazała to analiza starszych dokumentów. Tadeusz Rawicz-Rojek w rzeczywistości był drugim dyrektorem i pełnił funkcję od 1913 roku. Na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie udało się odnaleźć grób pierwszego dyrektora. Udało się też ustalić szkoły, w których pracował i przygotować jego życiorys.

    Losy pracowników szkoły często były tragiczne. Jedna z takich dramatycznych historii rozegrała się tuż po wybuchu II wojny światowej. 6 listopada 1939 roku w liceum odbywała się konferencja nauczycieli. Niemcy aresztowali wszystkich zgromadzonych i w większości trafili oni do więzienia w Rzeszowie. Niewiele później w ręce hitlerowców wpadł przedwojenny dyrektor szkoły Zdzisław Londoński. Był on jedną z pierwszych ofiar obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Przed zatrzymaniem, wspólnie z Włodzimierzem Wierzbińskim i Władysławą Łach, Londoński ukrył szkolne akta w leśniczówce na Zatykach koło Niska. Redaktorowi monografii udało się dotrzeć do tych akt.

    - Ta dokumentacja wróciła często sklejona i zatłuszczona - tłumaczy Kowalik. - Zacząłem ją przeglądać i potem wkładać w paczki. Opisałem co tam jest i w jakim stanie się znajduje.

    NIE MOŻNA PRZERWAĆ PRACY

    W tym liceum w roku 1944 odbyła się pierwsza powojenna matura w Polsce. Egzamin dojrzałości zdało wówczas 20 uczniów. - Najbardziej znanym z tych powojennych absolwentów był profesor Mieczysław Karaś, późniejszy rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego - mówi redaktor.

    Przez sto lat mury "Czarnieckiego" opuściło siedem osób, które w późniejszym życiu pełniło funkcje rektora uczelni wyższej. Mariusz Kowalik doliczył się też około 60 osób ze stopniem naukowym doktora. Takich osób z pewnością było więcej, jednak nie do wszystkich udało się do tej pory dotrzeć. Z tą szkołą związany był również wybitny sportowiec Bronisław Gancarz, olimpijczyk z 1936 roku. Zdawał tu maturę, a po wojnie był nauczycielem. W szkole działał również prężnie ruch harcerski. Niewiele osób wie o tym, że znane patriotyczne pieśni "Płonie ognisko" oraz "Rozszumiały się wierzby płaczące" pochodzą właśnie z Niska.

    Prace nad książką ciągle trwają i wciąż pojawiają się nowe źródła. - Niedawno dostałem wspomnienia od pani Teresy z Katowic. Dzisiaj ma 82 lata, jest inżynierem architektem i chociaż mieszka w Katowicach, to jednak żyje Niskiem. Jej dziadek prowadził tu aptekę, ojciec uczył w tym liceum, a ona w nim zdała maturę - mówi autor. - Nad historią tej szkoły pracy przerwać nie można.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Podkarpackim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Wideo

    Galerie zdjęć

    Zobacz koniecznie:

    Grzyby jadalne i trujące [Przykładowe zdjęcia]

    Grzyby jadalne i trujące [Przykładowe zdjęcia]

    Symphonica 2 Rock of Poland. Największe hity polskiej muzyki rockowej lat 80!

    Symphonica 2 Rock of Poland. Największe hity polskiej muzyki rockowej lat 80!