Policyjny pościg przez dwa województwa. W powiecie mieleckim samochód stanął w ogniu. Kierowca nie żyje (ZDJĘCIA, WIDEO)

Marcin Radzimowski
Marcin Radzimowski

Wideo

Zobacz galerię (64 zdjęcia)
Dramatyczny finał pościgu przez dwa województwa: świętokrzyskie i podkarpackie. W piątkowy wieczór w rejonie miejscowości Jaślany i Pierzchne (gmina Padew Narodowa) w powiecie mieleckim zakończył się policyjny pościg za volkswagenem golfem. Na blokadzie po zderzeniu z policyjnym radiowozem volkswagen stanął w płomieniach. Reanimacja kierowcy tego auta nie powiodła się, 43-letni mężczyzna nie żyje.

Ten pościg rozpoczął się na ulicy Krakowskiej w Sandomierzu. Kierowca volkswagena golfa z tablicami rejestracyjnymi powiatu kolbuszowskiego nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Zaczął uciekać przed policją drogą wojewódzką numer 723 w kierunku Tarnobrzega. Na terenie województwa podkarpackiego w pogoń za uciekinierem włączyły się radiowozy z Tarnobrzega, próbując zatrzymać golfa, ale z uwagi na spory ruch drogowy, ze względów bezpieczeństwa blokady w Tarnobrzegu nie zorganizowano. Kierowca golfa uciekał dalej drogą wojewódzką numer 985 w kierunku Mielca. Funkcjonariusze z sandomierskiej komendy kontynuowali pościg.

Do akcji zadysponowano policjantów z komendy w Mielcu. Jeden z oznakowanych radiowozów z komisariatu w Tuszowie Narodowym na drodze wojewódzkiej numer 723 na wysokości miejscowości Jaślany i Pierzchne, przy granicy gmin Padew Narodowa i Tuszów Narodowy, zablokował drogę, stając w poprzek jezdni. Radiowóz miał włączone sygnały świetlne i dźwiękowe.

- Policjanci widząc nadjeżdżający w ich kierunku z dużą prędkością samochód, zorientowali się, że kierujący nie reaguje na próbę zatrzymania i wybiegli z radiowozu. W tym momencie rozpędzony volkswagen uderzył w policyjny pojazd. Siła uderzenia była tak duża, że radiowóz przemieścił się i uderzył w stojący na prawym pasie samochód ciężarowy, którego kierowca zatrzymał się w bezpiecznej odległości, by nie przeszkadzać w policyjnej akcji

- informuje policja.

Radiowóz wbił się bokiem w ciężarówkę, natomiast uszkodzony golf chwilę potem stanął w płomieniach. Zanim ogień objął całe auto, policjanci i przypadkowi świadkowie zdołali wyciągnąć z golfa ciężko rannego, nieprzytomnego kierowcę. Przystąpili do działań reanimacyjnych. Jednym z pierwszych na miejscu był też Krzysztof Radoń, strażak z OSP Borki Nizińskie.

- Poszkodowany został odciągnięty w bezpieczne miejsce i tam prowadziliśmy reanimację

- relacjonuje Krzysztof Radoń.
Działania kontynuowali też inni ratownicy. Niestety, pomimo ich wysiłków po kilkudziesięciu minutach stwierdzono zgon mężczyzny. Ustalono, że to 43-letni mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego.

Droga była przez kilka godzin zablokowana. Na miejscu pracowali policjanci, którzy pod nadzorem prokuratora dokonali oględzin i zabezpieczyli ślady. Na razie nie wiadomo jaka była przyczyna ucieczki kierowcy volkswagena, która miała tak dramatyczny finał.

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

policja ? zbrodniarze , to była egzekucja

G
Gość

Po co go ratować...takiego egzemplarza nie szkoda...dobrze, że zabił tylko siebie.

G
Gość

Podobno był naćpany i potrącił wcześniej dziecko na pasach. Chyba że to ktoś inny

k
ketna
9 stycznia, 09:45, pawel Dud:

to dobra wiadomosc ,jednego bandyty mniej

Trudno zaprzeczyć.

p
pawel Dud

to dobra wiadomosc ,jednego bandyty mniej

J
Jamcion

Prowadzili resuscytację a nie reanimację

Dodaj ogłoszenie