Tłumy na I Pchlim Targu w Tarnobrzegu. Było w czym wybierać. Zobacz, czym handlowano!

Wioletta Wojtkowiak
Wioletta Wojtkowiak
W niedzielę oblegane były stoiska na miejskim targowisku przy ulicy Kwiatkowskiego w Tarnobrzegu. Każdy chętny mógł przyjść i sprzedać niepotrzebne mu rzeczy. Pierwszy w mieście pchli targ był wielką atrakcją dla łowców okazji. Wszyscy mają nadzieję, że takie handlowanie będzie organizowane regularnie.

Inicjatywa okazała się sukcesem. W ostatnią niedzielę września od samego rana wiedzeni ciekawością, nadzieją na dodatkowy zarobek, czy opłacalny zakup mieszkańcy przybywali na targowisko.

Swoją ofertę wystawiło kilkadziesiąt osób. Byli wśród nich nie tylko mieszkańcy Tarnobrzega, ale i Mielca, Stalowej Woli, Sandomierza i okolic. Przeglądnęli domowe zakamarki i postanowili rozstać się z niepotrzebnymi rozmaitościami.

Miejsca w kramach zajmowano bezpłatnie i na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”.

Dzisiaj debiutuję jako sprzedawca i bardzo mi się ta rola podoba

- mówi pani Klaudia z Mielca. Młoda kobieta była zaskoczona i zadowolona, że znaleźli się nabywcy na jej wisiorki, książki, buty i torebkę.

Prawdziwym hitem okazały się używane zabawki, rowerki i inne akcesoria dla dzieci, które kupowali dla swoich pociech rodzice i dziadkowie.

W sklepach takie rzeczy są drogie, a tu można kupić markową zabawkę za ułamek ceny. Zamiast upychać po piwnicach rzeczy, które ostatecznie skończą na śmietniku, lepiej je oddać za symboliczną kwotę

- przekonywała pani Maria, nauczycielka z Tarnobrzega, która sama stanęła za ladą.

Wzięcie miały użytkowe przedmioty, odzież, biżuteria, rękodzieło i kolekcjonerskie różności. Zadowolenie z transakcji było obopólne. Wszyscy mówili, że pomysł pchlego targu to strzał w dziesiątkę.

Bardzo cieszę się, że mogę pokazać, czym się zajmuję i co sprawia mi radość

- mówiła Mariola Wolska z Łążka koło Łoniowa, której pasją jest ceramika.

- Oczywiście zawsze można pokazać wyroby w mediach społecznościowych, ale zdjęcie w internecie nigdy nie zastąpi możliwości dotknięcia, obejrzenia na żywo. Dla mnie ważna jest także rozmowa z drugim człowiekiem. Reakcje ludzi są miłe. Nie spodziewałam się takiego zainteresowania - przyznała pani Mariola.

Wystawiając po raz pierwszy na sprzedaż dzieło własnych rąk przekonała się, że jej pasja, którą doskonaliła pod okiem mistrza garncarstwa Adama Żelazko, jest doceniana przez innych. Ulepione przez nią gliniane cuda - domki, naczynia, flakoniki i doniczki były rozchwytywane.

Ogromne zainteresowanie pchlim targiem zaskoczyło nawet inicjatorki. - Była to akcja na próbę, ale po tym, co widzimy nie ma wyjścia, to musi być cykliczne wydarzenie - zadeklarowały Justyna Uchańska i Renata Domka.

O terminie kolejnego pchlego targu poinformujemy.

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie