Gorąca dyskusja na temat wycięcia dębu z Wałsnowa na sesji Rady Gminy Orońsko. Jakie wnioski?

Mateusz Kaluga
Mateusz Kaluga
Emil Gawin (u dołu ekranu z mikrofonem) zabrał głos podczas sesji Rady Gminy.
Emil Gawin (u dołu ekranu z mikrofonem) zabrał głos podczas sesji Rady Gminy. eSesja / Gmina Orońsko
Cała gmina Orońsko żyje w ostatnich dniach decyzją dotyczącą wycinki dębu stojącego na środku drogi w Wałsnowie. 30 października odbyła się sesja Rady Gminy, w której uczestniczyli mieszkańcy. Była gorąca dyskusja. Wiadomo, że na razie wstrzymano wycinkę. Co dalej?

Więcej ciekawych i ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej ECHODNIA.EU/RADOMSKIE

Sprawę nagłośniło stowarzyszenie "Eko Orońsko" oraz Komitet Sprzeciwu reprezentowany przez Emila Gawina, mieszkańca Wałsnowa. 25 września mieszkańcy uzyskali informację podczas zebrania wiejskiego, że unikatowy dąb w Wałsnowie będzie wycięty. Podnosili, że nie wiadomo dlaczego oraz na jakich podstawach podjęto taką decyzję. Ekolodzy przekonywali, że stare drzewo powinno być pomnikiem przyrody. Mieli żal, że nie zostali poinformowani o decyzji, która mówiła o wycince.

Względy bezpieczeństwa

Mieszkańców na sesji reprezentował wspomniany pan Emil Gawin. To on pytał wójta o to, dlaczego zignorowano wniosek o uznanie dębu pomnikiem przyrody, który wypłynął 13 listopada ubiegłego roku. Pytał, kiedy rozpoczął się proces wycinki dębu i kiedy okazało się, że trzeba to wiekowe drzewo wyciąć. Dodatkowo spytał, ile było interwencji mieszkańców w sprawie tego drzewa, czy są one udokumentowane, czy tylko telefoniczne. Jego pytanie dotyczyło również szczegółów prośby - to znaczy, czy mieszkańcy chcieli, aby drzewo wyciąć, czy jednak skrócić gałęzie.

W imieniu wójta Henryka Nosowskiego głos zabrał kierownik Referatu Rozwoju i Gospodarki Komunalnej. - Na przełomie lutego i marca otrzymywaliśmy zgłoszenia telefoniczne o zagrożeniach, które wynikają z tytułu obecności dębu. Dzwonili ludzie mieszkający w sąsiedztwie, którzy przekonywali, że boją się o życie - mówił Piotr Grela. - W końcu rozpoczęliśmy procedurę, pracownica pojechała na miejsce i oceniła. Wraz ze strażą udało się doraźnie przyciąć niektóre z gałęzi. W tym przypadku, po przeprowadzonej analizie, zapadła decyzja o wycięciu dębu. Należy nadmienić również, że stoi on na drodze gminnej i to gmina odpowiada za bezpieczeństwo mieszkańców - kontynuował Grela. - Gdyby się wydarzyło coś złego? Kto by za to odpowiadał? Ludzie od razu by powiedzieli, że składali wnioski, a my nic z tym nie zrobiliśmy. Dzwoniły trzy różne osoby.

Grela kontynuował i mówił, że stowarzyszenie "Eko Orońsko" wystosowało wniosek o uznanie dębu pomnikiem przyrody. On miał wpłynąć jednak już po podjęciu decyzji. Mimo to, gmina kontaktowała się z dendrologiem, który podtrzymał decyzję o wycince. Grela poruszył również kwestię braku informacji. Zauważał, że to gmina zajmuje się takimi sprawami i to urząd podejmuje decyzje, które nie zawsze mogą się podobać.

Był wniosek czy nie?

Kierownik Piotr Grela mówił, że każdy, kto chce, aby jakieś drzewo uznać pomnikiem przyrody, musi złożyć wniosek formalny. Nie należy mówić o tym jedynie podczas sesji. - Nikt takiego wniosku do chwili złożenia przez "Eko Orońsko" nie składał. Obecnie kluczową kwestią jest to, że wójt zdecydował o wstrzymaniu wycinki, która ma być przeprowadzona do końca tego roku. - Zleciliśmy ekspertyzę, która określi stan zdrowotny - mówił wójt Orońska.

Mieszkańcy podczas sesji mówili, że kontaktowali się z ludźmi, którzy mieszkają w pobliżu dębu. Jak przekazali, tym osobom miało nie chodzić o całkowite wycięcie drzewa, a jedynie o podcięcie gałęzi. - Złożyliśmy protest w sprawie wycinki. Pod wnioskiem dotyczącym tego dębu jako pomnika przyrody, podpisało się 290 osób - mówili. - Nie możemy tego zignorować, szanujemy to. Ekspertyza będzie szczegółowa. Państwo możecie wykonać również swoją, porównamy je - odpowiedział wójt Henryk Nosowski.

Chwilę później była również wymiana zdań między radnymi, a wójtem. Podkreślali oni, że złożono wniosek o uznanie pomnikiem przyrody tego dębu podczas jednej z komisji. - Zawalił pan sprawę, proszę się przyznać. Niech pan zacznie rozmawiać z tymi ludźmi - mówili radni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie