Super ultraska! Agnieszka Wiśniewska - biegaczka z Białobrzegów przebiegła 108 kilometrów po Bieszczadach!

Agnieszka Rudnicka
Agnieszka Rudnicka
Agnieszka Wiśniewska z Białobrzegów przebiegła prawie 108 kilometrów podczas VII Festiwalu Biegu Rzeźnika w Bieszczadach. archiwum prywatne / Agnieszka Wiśniewska
VII Festiwal Biegu Rzeźnika to nazwa, która u wielu powoduje dreszcze. Szaleństwo, brawura, masochizm, a może niebywała pasja? Co roku, specjalnie dla odważnych, zakochanych w górach śmiałków odbywa się w Bieszczadach bieg na różnych dystansach - tym razem było to sześć kategorii do wyboru. Zmagania w dzikiej, morderczej, ale też niesamowicie pięknej bieszczadzkiej scenerii to okazja, by autentycznie powalczyć - o siebie.

Rzeźnik Sky, Rzeźnik Ultra, Bieg Rzeźnika, Nocny Rzeźniczek, Rzeźniczek i Dycha na Jeleni Stok - to proponowane w tym roku biegi po Bieszczadach w ramach VII Festiwalu Biegu Rzeźnika. Agnieszka Wiśniewska wybrała najtrudniejszy i najdłuższy dystans. Było to prawie 108 kilometrów, a w tym 5030 metrów przewyższeń, czyli Rzeźnik Ultra. 41 - letnia biegaczka z Białobrzegów przebiegła go w 24 godziny i 13 minut. Zajęła 81 miejsce wśród 172 startujących, z czego tylko 116 osób ukończyło bieg. Tym samym, w swojej kategorii wiekowej Agnieszka zajęła 5 miejsce, a wśród wszystkich kobiet - 9. Trzeba dodać, że na tę eskapadę zdecydowało się tylko 25 kobiet.

Jakie były początki?

Zaczęło się sześć lat temu, gdy wyszła, przebiegła wolnym tempem 5 kilometrów, a po jakimś czasie- 10. Od razu złapała bakcyla. Szczupła, drobna kobietka, bez problemu radziła sobie z wysiłkiem i widziała, że kondycja bardzo szybko się podnosi. Biegała po lesie, najpierw dwa razy w tygodniu, potem coraz częściej, aż doszło do pięciu treningów biegowych w tygodniu. Do tego dołączyła basen, ćwiczenia siłowe i totalną zmianę odżywiania.
- Po jakimś czasie wpadłam po uszy, mogłam biegać i biegać. Stało się to moją pasją, ogarniałam tony książek, chłonęłam wiedzę na ten temat jak gąbka - śmieje się Agnieszka.
Pierwszy cel obrała na kierunek Radom. Tam pobiegła Półmaraton Radomskiego Czerwca 76., który był jej oficjalnym i bardzo udanym debiutem. Potem poszło jak z płatka - niezliczona liczba zawodów, w których stale uczestniczyła i tony pucharów za miejsca na podium. Szybko postanowiła też zrobić Koronę Półmaratonów, a potem Maratonów Polskich. Wszystko się udawało i wskazywało na to, że jest coraz lepiej. Oprócz treningów biegowych i siłowych pojawiła się z czasem chęć wzmacniania mięśni i stawów podczas biegania po nierównym terenie. Lasy, kamienie, piach, pagórki, a potem pierwszy obóz biegowy w Szklarskiej Porębie. Tam, pod okiem trenera zyskała nową wiedzę i postanowiła jeszcze bardziej utrudniać sobie sportową drogę. Kolejny obóz w trudniejszych warunkach, podczas zimy - w górach. Ostre treningi 4 razy w tygodniu, ćwiczenia siłowe i tygodniowy dystans dochodzący do 70 przebiegniętych kilometrów.

Skąd myśl o Ultra Rzeźniku?

- Marzenia są po to, by je spełniać. A bieganie to stan umysłu - podkreśla Agnieszka. - Wiadomo, że nic samo nie przychodzi. Ale można to wypracować. Potrzeba tylko determinacji, konsekwencji, cierpliwości - tłumaczy Ultraska.
A więc krok po kroczku, i to coraz większym kroczku - najpierw start w Biegu Piastów na 50 kilometrów, potem Triada Górska na 48 kilometrów, Maraton Gór Stołowych na 56 kilometrów, Maraton Świętokrzyski na 50 kilometrów. I wtedy poczuła się naprawdę silna. Trzeba dodać, że w międzyczasie osiągnęła także mistrzostwo, jeśli chodzi o wyniki biegów długodystansowych po asfalcie - jej rekord czasu na 5 kilometrów to 20 minut, na 10 kilometrów - 42 minuty, w półmaratonie - 1 godzina i 38 minut, a w maratonie - 3 godziny i 57 minut (wynik sprzed dwóch lat). Kwintesencją takich kroków był kultowy Bieg Rzeźnika. Agnieszka przygotowywała się do niego pod okiem trenera, wiele razy ćwicząc w górach. - To był mój upragniony, wyczekany i rzetelnie wypracowywany cel - przyznaje. Aż doczekała wytęsknionego 28 maja 2021 roku.

Głowa pełna zapału - podczas całych 108 kilometrów?

- Tak, sama się zdziwiłam, ale nie było żadnej "ściany"! Jestem tu, Bieszczady, Cisna, start o godzinie 19, noc na trasie, to moje nowe doświadczenie - opowiada. - Głowa jest najważniejsza. Jeśli jesteśmy dobrej myśli i odpowiedniego nastawienia, cała reszta prawie gotowa. Nazwa biegu odzwierciedla jednak wszystko - dodaje.
To bieg górski, raz się biegnie, raz idzie, raz wspina, a czasem też odpoczywa. Czas jednak ciągle leci. - Był duży punkt żywieniowy i jedno przepakowanie, a także kilka punktów z wodą. Reszta w plecaku: morele, baton, izotonik, żelki. - relacjonuje biegaczka.
Przez całą okrągłą dobę biegu czuła się dobrze. Nie miała kryzysu, a wręcz przeciwnie. - Było dużo czasu na przemyślenia - wspomina. - Całkiem inne myśli towarzyszą ci podczas biegów krótkich, na 10 kilometrów, niż na tych kilkudziesięciogodzinnych, gdy całe życie staje nagle przed oczyma. Ale bez przerwy ta niegasnąca adrenalina, że niedługo znajdę się na upragnionej mecie! - wspomina z entuzjazmem.

Euforia! I co dalej...?

Duma, nieprzebrane szczęście, poczucie ogromnej siły - to najważniejsza nagroda za walkę z samym sobą, za samotność na ciężkiej trasie podczas nocy, za zmęczenie, za ból i za tysiące przebieganych wcześniej dni.
- Bieganie nie jest trudne. Jest wymagające. Zaczyna wielu, a pozostają najwytrwalsi - przyznaje Agnieszka.
Plany na przyszłość? Co można jeszcze osiągnąć po przebiegnięciu biegu Rzeźnik Ultra?
- Apetyt rośnie w miarę jedzenia - śmieje się biegaczka. - Teraz odpoczynek i regeneracja, bez której nie ruszę dalej. A potem? Świat jest nieprzebyty...- dodaje.
Bieganie a bieganie - to jest niebywale zróżnicowane. Można wiecznie gonić za motylkiem w lesie, a można także dzień w dzień wykonywać treningi do utraty tchu. Można ograniczać się do zdrowej aktywności na świeżym powietrzu, dla podtrzymania ogólnej prawidłowej kondycji, a można też - sięgać kosmicznych marzeń i codziennie podnosić sobie poprzeczki. Już wiemy, do której kategorii biegaczy klasyfikuje się Agnieszka Wiśniewska. Potwierdziła to całym swoim duchem i ciałem.
Gratulujemy, zazdrościmy, chcemy naśladować!

"Studio Kadra" po meczu Polska - Słowacja (1:2)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie