Afera w polskim kolarstwie. Wielkie pieniądze, gwałt i kurator?

Arleta Sokalska
 Prezes PZKol Dariusz Banaszek jest oskarżany o próbę zamiatania afery pod dywan. On sam mówi, że o niczym nie wiedział.
Prezes PZKol Dariusz Banaszek jest oskarżany o próbę zamiatania afery pod dywan. On sam mówi, że o niczym nie wiedział. Sylwia Dąbrowa
Krajobraz jak po klęsce żywiołowej - tak dziś wygląda sytuacja w Polskim Związku Kolarskim. Media rozpisują się o „seksskandalu”, związek został pozbawiony sponsorów i finansowania, Ministerstwo Sportu domaga się dymisji zarządu PZKol, ten z kolei zapowiada, że na razie nie zamierza tego robić.

Ale uporządkujmy fakty. Cała sprawa zaczęła się nie od wstrząsającego wywiadu, jakiego udzielił Piotr Kosmala, były prezes PZKol, portalowi SportoweFakty, ale kilkanaście tygodni wcześniej. Wywiad Kosmali jest tylko konsekwencją tych zdarzeń.

Jeszcze latem wszystko wyglądało świetnie: PZKol, dzięki staraniom Ministerstwa Sportu, pozyskał wielkiego sponsora - pieniądze na kolarstwo miał przekazywać Orlen. Oprócz tego kolejnym wsparciem miał być Dariusz Miłek. Jego firma CCC od lat sponsoruje polskie kolarstwo - część pieniędzy otrzymywał PZKol, oprócz tego Miłek jest właścicielem prokontynentalnej grupy kolarskiej CCC Sprandi Polkowice. Łącznie w 2018 r. PZKol miał dysponować około 20 mln zł. I choć wciąż nad związkiem ciążyło widmo komornika za 9 mln długu wobec Mostostalu, firmy, która zbudowała tor w Pruszkowie, wszystko wydawało się iść w dobrą stronę.

Na początku września jednak w PZKol zawrzało - zwolnionych zostało kilku szkoleniowców, w tym działacz funkcjonujący w związku od wielu lat, osoba, która często była twarzą polskiego kolarstwa w mediach. Przyczyn nie podano.

Natomiast z kręgów zbliżonych do prezesa PZKol Dariusza Banaszka płynęły głosy, że na przełomie września i października opinia publiczna pozna przyczyny tych ruchów, bo przeprowadzony został profesjonalny audyt, który ujawnił nadużycia w związku w ostatnich latach, w tym skandale o charakterze obyczajowym. Nic takiego nie nastąpiło.

Za to na początku listopada z finansowania polskiego kolarstwa z hukiem wycofał się wieloletni sponsor - CCC. W dość emocjonalnym wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” Dariusz Miłek tłumaczył: - Obaj [z prezesem Dariuszem Banaszkiem] chcieliśmy ujawnienia audytu. Sam mu proponowałem, że będzie najlepiej, jeśli sprawę wyjaśnią zewnętrzni prawnicy. Ale prezes Banaszek przestraszył się wstępnych wyników audytu i zaczął wszystko tuszować. Gdy dzisiaj słyszę, jak mówi, że chciałby powrotu do związku byłego dyrektora sportowego Andrzeja Piątka, to myślę, że zapomniał, co było w treści audytu. Prezes Banaszek jest emocjonalnie niestabilny.

Kilka dni później swoją dymisję złożyli dwaj wiceprezesi PZKol: Adam Wadecki oraz Piotr Kosmala, zaś poszczególne frakcje w związku zaczęły obrzucać się kalumniami. Część działaczy próbowała Dariusza Banaszka zmusić do dymisji. Ten jednak zapowiedział, że tego nie zrobi, i w połowie listopada, dzięki przychylnym sobie działaczom, zwołał walne posiedzenie PZKOl - na 22 grudnia. Jednym z punktów programu miały być wybory nowego prezesa.

W ostatnią sobotę wybuchła bomba. Były wiceprezes PZKol Piotr Kosmala w wywiadzie dla SportowychFaktów.pl opowiedział o wynikach audytu, z których jasno wynikało, że doszło do popełnienia przestępstwa o charakterze seksualnym: - Nie mogę milczeć. Z tych relacji jasno wynika, że dochodziło do czynności seksualnych z podopiecznymi, w tym z nieletnimi (...) W informacjach, które osoby pokrzywdzone zdecydowały się przekazać, znalazły się też takie, które dotyczą gwałtu. Były również wątki dotyczące podawania, bez wiedzy poszkodowanej, w połączeniu z alkoholem środka farmaceutycznego, prawdopodobnie o nazwie Stilnox.

Konsekwencje są takie, że minister sportu Witold Bańka wezwał do dymisji cały zarząd PZKol, wstrzymał finansowanie, swój sponsoring zawiesił też Orlen - do czasu wyjaśnienia sprawy. Z kolei kwestią zarzutów wobec szkoleniowca, jakie miały formułować podczas audytu poszkodowane, ma zająć się prokuratura. Nieoficjalnie wiadomo, że ofiar było co najmniej kilka - są to m.in. bardzo utytułowane zawodniczki. Oskarżają one byłego działacza o molestowanie, gwałt, ale także o uniemożliwianie kontaktów z rodzinami oraz wymuszanie „udziału” z nagród za zwycięstwa.

Szefostwo PZKol nie zamierza jednak odchodzić - w specjalnym oświadczeniu wskazało, że zmiany we władzach zostaną przeprowadzone w grudniu, zaś w najbliższych dniach Ministerstwo Sportu i opinia publiczna pozna „szczegółowe informacje na temat bieżącej sytuacji oraz jej przyczyn w oparciu o posiadane dokumenty i dowody”. Wszystko wskazuje jednak na to, że najbardziej prawdopodobnym skutkiem całej afery będzie wprowadzenie do związku kuratora - co zresztą zapowiedział wcześniej minister sportu Witold Bańka.

Na dziś jednak - oprócz sprawy kryminalnej, czyli tzw. seksafery, pozostaje kwestia codziennego funkcjonowania osób w kolarstwie najważniejszych - czyli zawodników. Już wiadomo, że część z nich - szykujących się do mistrzostw świata w kolarstwie torowym - może nie wyjechać na obóz treningowy. Tym ważniejszy, że w przyszłym roku powinni oni walczyć o bardzo trudne kwalifikację na igrzyska olimpijskie w Tokio.

Minister sportu Witold Bańka zapowiada, że do Polskiego Związku Kolarskiego może wkroczyć kurator, jeśli zarząd nie poda się do dymisji.

QUIZ. Gwara młodzieżowa lat 70. Czy rozpoznasz te słowa?

ZOBACZ TAKŻE: Konferencja prasowa po meczu Radomiak Radom-Siarka Tarnobrzeg

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie