MKTG SR - pasek na kartach artykułów

"Akcja 203". 84 lata temu Niemcy spacyfikowali wsie powiatów kieleckiego i koneckiego

dr Michał Zawisza Delegatura IPN w Kielcach, Tomasz Trepka
Pomnik upamiętniający ofiary pacyfikacji Adamowa i Królewca z 7 kwietnia 1940 roku
Pomnik upamiętniający ofiary pacyfikacji Adamowa i Królewca z 7 kwietnia 1940 roku dr. M. Zawisza (IPN Kielce)
Między 30 marca a 11 kwietnia 1940 roku niemieckie formacje policyjne przeprowadziły szeroko zakrojoną akcję pacyfikacyjną wymierzoną w ludność cywilną. Jej powodem było wsparcie, jakiego mieszkańcy świętokrzyskich wsi udzielali Oddziałowi Wydzielonemu Wojska Polskiego pod dowództwem majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”.

"Akcja 203". 84 lata temu Niemcy spacyfikowali wsie powiatów kieleckiego i koneckiego

Henryk Dobrzański urodził się w 22 czerwca 1897 r. w rodzinie o bogatych tradycjach patriotycznych i niepodległościowych, zasłużonej w walkach o wolną Polskę w okresie wojen napoleońskich i powstania styczniowego.

W okresie I wojny światowej wstąpił do Legionów Polskich, następnie brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej i walkach o Lwów. Henryk Dobrzański dał się poznać jako znakomity jeździec, o czym świadczą nagrody zdobyte na międzynarodowych zawodach hippicznych i wyścigowych. Po kapitulacji Warszawy w 1939 r. wraz z grupą żołnierzy podjął decyzję o przedostaniu się przez Węgry do Francji. Wkrótce zrezygnowano jednak z tego planu, licząc na szybką ofensywę brytyjsko-francuską. Późniejszy dowódca Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego cieszył się nie tylko zaufaniem własnych żołnierzy, ale także mieszkańców świętokrzyskich wsi. W tym okresie major Dobrzański przybrał konspiracyjny pseudonim „Hubal”. Podczas pobytu na ziemi koneckiej został opracowany plan utworzenia Okręgu Bojowego Kielce.

Oddział pod dowództwem majora Dobrzańskiego miał zadanie kontynuować walkę z agresorem na zapleczu frontu jako regularna jednostka Wojska Polskiego. Organizowano tak zwane ośrodki bojowe – zalążek przyszłej struktury Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego. Prowadziły one działania o charakterze informacyjno-wywiadowczym – zbierając informacje o ruchach wojsk niemieckich, sporządzając listy Niemców oraz ludzi przeszkolonych wojskowo, którzy mogliby w przyszłości stanowić trzon oddziału. Odpowiadały również za zbieranie broni. Według zachowanych przekazów, miejscowi niezwykle chętnie przystępowali do oddziału mjr. Henryka Dobrzańskiego, chcąc walczyć u jego boku. Oddział był bardzo mobilny i często zmieniał miejsce postoju.

Akcja “203”

Aktywność „Hubala” nie pozostała niezauważona przez siły policyjne okupanta, Niemcy zwrócili uwagę na oddział już zimą 1940 r. Działania wymierzone przeciwko słynnemu „szalonemu majorowi” - jak określano go w niemieckiej propagandzie - nosiły kryptonim „Akcja 203”. Początkowo naczelnym zadaniem sił policji niemieckiej było ustalenie jego liczebności oraz miejsca postoju. Korzystano przy tym z rozbudowanej sieci donosicieli oraz współpracowników.

Do walki z Oddziałem Wydzielonym Wojska Polskiego (OW WP) mjr Dobrzańskiego, Niemcy wykorzystali niespotykane wcześniej siły. Wiosną 1940 r. wziął w niej udział jeden pułk oraz kilka batalionów policji, specjalne jednostki ściągnięto również z Krakowa. Niemieckimi oddziałami dowodził SS-Obergruppenführer Friedrich Wilhelm Krüger oraz SS-Oberführer Fritz Katzmann.

Represje wobec ludności cywilnej Niemcy uzasadniali tym, że wielu z mieszkańców dzisiejszych powiatów koneckiego oraz kieleckiego było zaangażowanych w pomoc Oddziałowi Wydzielonemu Wojska Polskiego. Ponadto obawiano się, że nawet po likwidacji grupy partyzanckiej część podkomendnych „Hubala” uzyska pomoc i wsparcie od miejscowej ludności. Stanowiło to dla okupanta realne zagrożenie, że w niedalekiej przyszłości doprowadzi do powstania kolejnego oddziału.

30 marca 1940 r. główne siły niemieckie przystąpiły do ataku na wsie Stefanków, Skłoby i Hucisko, gdzie pomimo przewagi poniosły znaczące straty. Niemcy postanowili szybko zrekompensować sobie porażkę z oddziałem „Hubala” i tego samego dnia, oddział policji porządkowej uprowadził kilkadziesiąt osób z Mechlina, Gałek oraz Korytkowa, które osadzili w więzieniu w Radomiu. Kilka dni później wszyscy zostali rozstrzelani na Firleju – jednym z największych w okupowanej Polsce miejsc straceń.

Hucisko, Adamów, Królewiec...

31 marca 1940 r. doszło do kolejnej akcji represyjnej. Do Radomia wywieziono ponad 30 mężczyzn aresztowanych w Hucisku, gdzie dzień wcześniej doszło do walk Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego z niemieckimi jednostkami policyjnymi oraz SS. 1 kwietnia Niemcy zaatakowali Szałas Stary, w kolejnych dniach przeprowadzili brutalne akcje m.in. w Krasnej i jej okolicy, Serbinowie, Stadnickiej Woli, Jeleniej Górze, Niebie, Piekle, Sielpi Małej, Małachowie Fabrycznym, Chybach i Baranie. Zatrzymywanych wówczas mężczyzn traktowano jako zakładników, których systematycznie rozstrzeliwano po dotarciu do kolejnej wsi.

Dramatyczny przebieg miała również pacyfikacja Adamowa. Niemcy rozpoczęli akcję od otoczenia wsi i zgromadzenia w jednym miejscu wszystkich mężczyzn. „Po bokach stanęło po trzech, czterech hitlerowców, a naprzeciwko nas jeden ustawił rkm, zapalił papierosa i potem oddał w naszym kierunku serię strzałów (…) Ja i pozostali nie byliśmy nawet ranni, tylko padliśmy na ziemię udając zabitych (…) Już blisko wieczora hitlerowcy widocznie zauważyli, że coś się rusza, bo zaczęła iść grupa w naszym kierunku (…) zerwaliśmy się do ucieczki. Hitlerowcy otworzyli do nas ogień (…) Tych, którzy pozostali, hitlerowcy podobijali” – wspominał jeden z ocalałych po pacyfikacji Adamowa.

W tym samym czasie Niemcy wkroczyli do Królewca, który został jeszcze brutalniej spacyfikowany. „W pewnym momencie ranny został jeden z funkcjonariuszy SS. Najprawdopodobniej oficer ten został postrzelony przez kogoś biorącego udział w obławie, choć w sprawozdaniu niemieckim z zajścia w Królewcu mówi się wyraźnie o tym, że oficera zastrzelił strzelec piwniczny. Niemniej powyższe wydarzenie stało się powodem zemsty. Zgodnie z rozkazem Leo von Jeny [dowódca jednego z pułków SS], oddziały znajdujące się w Królewcu miały natychmiast rozstrzelać dziesięciu zakładników Rozkaz ten został wykonany (…) Następnie Niemcy idąc od strony zachodniej Królewca Podłużnego, podpalili wszystkie zabudowania, uprzednio wypędzając z nich kobiety i dzieci, które zgromadzili w jednym miejscu pod strażą” – pisał Tomasz Domański.

Schwytanych, którzy nie zostali zamordowani na miejscu, odesłano do Smykowa, gdzie ich rozstrzelano. Tych, którzy przeżyli dobijano bagnetami. W Smykowie zginęło wówczas około 70 osób. Łącznie zamordowano 104 mieszkańców Adamowa i Królewca.

712 ofiar

Starannie zaplanowaną akcję przeprowadzono 8 kwietnia 1940 r. w Szałasie Starym. Niemcy zapewnili tamtejszych mieszkańców, że jeżeli przestaną się ukrywać „to odjadą, nie będzie żadnych represji”. Mimo tego, w wyniku przeprowadzonej wówczas pacyfikacji zastrzelono 64 mężczyzn oraz spalono całą, liczącą około 50 gospodarstw, wieś.

Najbardziej okrutny akt pacyfikacji nastąpił 11 kwietnia 1940 r., kiedy dokonano jednoczesnej akcji w trzech wsiach – Hucisku, Gałkach oraz Skłobach. Większość z przebywających wówczas w tych wsiach mężczyzn została zamordowana na miejscu, kolejnych rozstrzelano po aresztowaniu. Wśród ofiar znaleźli się również kilkunastoletni chłopcy.

11 kwietnia 1940 r. w Skłobach zamordowano 266 mężczyzn. Wieś po niemieckiej pacyfikacji opisał historyk Tomasz Domański: „Miejsce egzekucji [w lesie rzucowskim] przedstawiało makabryczny widok. Z jednej z mogił wystawała ręka ofiary, a dookoła były ślady krwi. Podczas odkopywania zwłok dochodziło do dantejskich scen. Niezwykły hart ducha wykazał ksiądz z miejscowej parafii [w Skłobach], który odprawiał modlitwy nad mogiłą zamordowanych. Zwłoki leżały w dołach w dwóch lub trzech rzędach, jeden na drugim. Ofiary miały powiązane ręce jedna do drugiej – całymi dziesiątkami, a rany wlotowe z tyłu głowy (…) Analiza zeznań świadków uprawnia do wniosku, że nad wieloma ofiarami znęcano się tuż przed i po egzekucji (…) Można nawet przypuszczać, że niektóre ofiary pogrzebano żywcem”.

Gehenna mieszkańców spacyfikowanych wsi trwała nadal. Wywiezieni do obozów koncentracyjnych i niemieckich więzień byli tam niejednokrotnie bici oraz torturowani. „Żandarmi kazali nam stać dookoła podwórka na jednej nodze z rękami podniesionymi do góry. Potem bili, jeżeli ktoś opuścił ręce albo drugą nogę. Potem kolejno kazali skakać na jednej nodze z rękami podniesionymi do góry dookoła podwórka i popędzali go biciem. Potem kazali ustawiać się czwórkami, położyć się i czołgać się dookoła podwórka. Trwało to aż do nocy” – relacjonował jeden z mieszkańców spacyfikowanej za pomoc „Hubalowi” wsi Stefanków.
Niektórzy z zatrzymanych podczas akcji wymierzonych w Oddział Wydzielony Wojska Polskiego zmarli wkrótce w wyniku odniesionych obrażeń, innych zatrzymanych rozstrzelano na podstawie wydanych wyroków doraźnych. Rodziny osadzonych jeszcze przez długi czas nie wiedziały, co się stało z ich najbliższymi.

W wyniku pacyfikacji dokonanych wiosną 1940 r. zginęło 712 osób, w tym dwie kobiety, sześcioro dzieci i dwóch Żydów. Nie oszczędzano również osób chorych, niepełnosprawnych oraz starszych. Z 712 ofiar na miejscu zabito 503 osoby (w tym 240 bez przesłuchania i wylegitymowania, dwie zmarły wskutek obrażeń odniesionych w czasie tortur, a część zabito na podstawie wyroków sądów doraźnych). Represje dotknęły 31 wsie, z których w 8 dążono do zamordowania wszystkich mężczyzn. Kilka wsi zostało pacyfikowanych dwukrotnie, przy czym doszczętnie spalono Skłoby, Gałki, Hucisko oraz Szałas Stary.

Wiadomości o pacyfikacjach, wymierzonych oficjalnie w OW WP, dotarły daleko poza Kielecczyznę. Ludwik Landau, autor „Kroniki lat wojny i okupacji”, niezwykle wartościowego źródła historycznego, napisał: „Otóż okazuje się, że w Kielecczyźnie rozwinęła się akcja oddziałów partyzanckich, które atakowały mniejsze oddziały niemieckie. W odpowiedzi na to przeprowadzono akcję pacyfikacyjną w objętych działaniami partyzantów okolicach. Całe wsie palono, mieszkańców dodatkowo dziesiątkowano”. Pacyfikacje przeprowadzone wiosną 1940 r. były pierwszymi tego typu akcjami wymierzonymi w ludność cywilną w okupowanej przez Niemców Europie.

Artykuł pochodzi z publikacji wydanej przez kielecki IPN "Ocalić od zapomnienia: Kielecczyzna 1939-1945".

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Nie żyje Jan A.P. Kaczmarek. Zdobywca Oscara miał 71 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na echodnia.eu Echo Dnia Świętokrzyskie