Archeolodzy szukają śladów poety Wespazjana Kochowskiego

    Archeolodzy szukają śladów poety Wespazjana Kochowskiego

    Zbigniew TYCZYŃSKI tyczynski@echodnia.eu

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Ten element, który prezentuje Artur Jedynak może pochodzić z ogrzewającego wnętrze dworu kaflowego pieca.

    Ten element, który prezentuje Artur Jedynak może pochodzić z ogrzewającego wnętrze dworu kaflowego pieca.

    Kolejna zagadka z okolic Waśniowa. Gdzie jest gniazdo rodzinne Wespazjana Kochowskiego?
    Ten element, który prezentuje Artur Jedynak może pochodzić z ogrzewającego wnętrze dworu kaflowego pieca.

    Ten element, który prezentuje Artur Jedynak może pochodzić z ogrzewającego wnętrze dworu kaflowego pieca.

    Archeolodzy z Krzemionek - Artur Jedynak i Kamil Kaptur - wyruszyli w poszukiwaniu śladów dworu Kochowskich, w którym urodził się kronikarza króla Jana III Sobieskiego, znakomity poeta barokowy Wespazjan Kochowski.

    - Ruszyliśmy tropem starej mapy z początku XIX wieku, na której znajduje się miejscowość Gaj - wyjaśnia okoliczności Artur Jedynak.

    Kim był Kochowski?

    Poeta urodził się w Gaju koło Waśniowa w 1633 roku.
    W swojej twórczości wychwalał zalety Rzeczypospolitej Waśniowskiej. Za młodu walczył z Moskalami, Kozakami i Szwedami między innymi pod komendą Stefana Czarnieckiego. Potem zaczął gospodarzyć w Gaju.

    Z miejsca, gdzie archeolodzy szukali śladów dworu, rozciąga się - jak pisał w swych utworach Kochowski - wspaniały widok na Święty Krzyż.

    Z powodu działów rodzinnych musiał opuścił "ojczyste knieje" i wyjechać do miejscowości Goleniowy pod Szczekociny. Rozstanie przyniosło szereg utworów, w których wychwalał okolicę oraz Góry Świętokrzyskie, będąc jednym z pierwszych poetów, którzy świadomie uczynili je tematem swej twórczości.

    "I mnie miłe Gór Świętokrzyskich knieje
    Na których wiecznie list się zielenieje"

    O Kochowskim warto pamiętać jeszcze i z tego powodu, że jako uprzywilejowany historiograf został zabrany przez Jana III Sobieskiego pod Wiedeń. O ile jednak sama twórczość Wespazjana Kochowskiego została dokładnie zbadana, tak wokół lokalizacji rodzinnego Gaju narosło wiele sprzecznych domniemań.

    Gajów trzy razy

    Najczęściej, sugerując się mapą Królestwa Kongresowego, wskazywano przysiółek zlokalizowany pomiędzy Śnieżowicami, Boksycami a Zajączkowicami. Nieżyjący już prezes Towarzystwa Przyjaciół Waśniowa Mieczysław Rzechowicz powoływał się nawet na wyorywane w tym miejscu przez chłopów resztki cegieł z dworskiego fundamentu.

    Podobne ślady dawnych budowli zostały odkryte w Zagajach Boleszyńskich, które na wspomnianej mapie także zostały opisane jako Gaj. Swoich zwolenników miała ponadto teoria, jakoby Gaj Kochowskich to dzisiejsze Zagaje Grzegorzewskie, tyle że wówczas przesunięte nieco bliżej nurtu Dobruchny, o którym w wierszach rozpisywał się poeta.
    Austriacka mapa

    Nowe światło na lokalizację Gaju rzuciła starsza od "kongresówki" o ponad trzydzieści lat mapa austriackiego oficera Antoniego Mayera von Heldensfelda z roku 1804, który naniósł Gaj w połowie drogi między Dobruchną a Kowalkowicami. Obie miejscowości wówczas należały do Kochowskich, a staranna lektura źródeł pisanych potwierdziła, że miejscowość z austriackiej mapy to może być ten Gaj. Jeszcze bardziej przekonywująca była literatura.

    - Stojąc w miejscu domniemanego dworu, faktycznie można popatrzeć na okolicę z perspektywy utworów Kochowskiego -przyznaje Kamil Kaptur.

    Teren więcej powiedział

    Na konkretne miejsce naprowadził archeologów miejscowy rolnik, który przypomniał historię sprzed wojny. - Za czasów dziedzica odkryli tam dużo skorup, które zabrał jakiś kolekcjoner - powiedział, wskazując na rosnące po przeciwnej stronie dolinki porzeczki.

    - Jakby co, możecie nawet ruszyć ziemię grabkami, bo to moje - dodał. Na miejscu okazało się, że nie było takiej potrzeby. Na zboczu łagodnego wzniesienia archeolodzy wychwycili natychmiast pozostałości po starych cegłach oraz ceramikę. - Nie jesteśmy specjalistami od czasów nowożytnych, ale tego typu zielono-żółta polewa może pochodzić z XVII wieku - wyjaśnia Artur Jedynak. Wątpliwości rozwiał niewielki odłupek, który mógł stanowić element kafli.

    - Tego typu zdobień nie umieszczano na ceramice - przyznał Artur Jedynak. - Jeżeli zatem miałby to być piec, to musiał być i dwór, bo chłopskich chałup w ten sposób nie ogrzewano.

    Pewność mógłby dać tylko sondażowy wykop a na to trzeba i pieniędzy i czasu. Wiele jednak wskazuje, że skrywana przez wiele lat tajemnica miejsca urodzenia znakomitego poety Wespazjana Kochowskiego została wreszcie odkryta.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (2) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Rolnik Roku 2018 | Finał [zdjęcia, wideo]

    Rolnik Roku 2018 | Finał [zdjęcia, wideo]

    Święta 2018

    Święta 2018

    Wideo

    Galerie

    Jedzenie i zabawa

    Styl życia

    Na językach

    Zdrowie i uroda