Beata Wiater, Kobieta Przedsiębiorcza 2018: O zawodzie lekarza marzyłam od dziecka

Marzena SmorędaZaktualizowano 
O zawodzie lekarza marzyła od dziecka, chociaż kariera pływaczki także była jej bliska. Ostatecznie całe życie poświęciła pomocy chorym, a silny charakter wykorzystuje do zmian dla poprawy ich losu i krzewieniu wartości patriotycznych. Taka jest Beata Wiater - pierwsza Kobieta Przedsiębiorcza 2018 w województwie świętokrzyskim. Pani doktor w szczerej rozmowie z Echem Dnia uchyliła rąbka tajemnicy o swoim ciekawym życiu.

Lekarze to często osoby o wielu talentach. Czy zawsze ciągnęło Panią tylko w tę stronę?

Jeśli za pierwsze skłonności do zawodu lekarza wziąć moje dziecięce zabawy strzykawkami czy stetoskopem, to tak, z całą pewnością wszystko wskazywało na taki właśnie wybór w przyszłości. Z upodobaniem robiłam zastrzyki moim pluszowym misiom. Ale rzeczywiście, ciągnęło mnie także w inną stronę - do sportu. Uprawiałam pływanie i byłam w tej dyscyplinie całkiem niezła. Oczywiście, gdy przyszedł czas poważnych życiowych wyborów, postawiłam na medycynę, ale muszę przyznać, że to nie jest moja jedyna pasja wżyciu, chociaż niewątpliwie największa.

Co jeszcze Panią zajmuje na co dzień?

Na co dzień to chyba zbyt dużo powiedziane, ponieważ praca zawodowa zajmuje mi cały czas, a zważywszy na to, że mój mąż, także jest lekarzem i w dodatku pracujemy w jednym szpitalu, można powiedzieć, że o medycynie mówi się u nas w domu przez całą dobę. Ale owszem, mam inną niezmiernie ciekawą pasję. Interesują mnie broń, amunicja, jestem kolekcjonerem militariów. Jestem nawet członkiem zarządu Sandomierskiego Stowarzyszenia Miłośników Broni i Militariów. Tą pasją zaraził mnie mój mąż.

To chyba rzadkie zainteresowanie wśród kobiet?

Jako kobieta nie czuję się „puchem marnym”, wręcz przeciwnie, mam dość mocny i zdecydowany charakter. Dumna jestem, że odziedziczyła go po mnie moja sześcioletnia wnuczka Lenka, która uprawia karate i jest w tej sztuce doskonała. Mój dziesięcioletni wnuk Kacper także lubi wyzwania i idzie w ślady babci - jest zdolnym pływakiem, trenującym w klubie Foka w Sandomierzu. W ogóle moja rodzina nie lubi iść na łatwiznę.

Dlaczego wybrała Pani na specjalizację otolaryngologię?

Przede wszystkim to bardzo ciekawa dziedzina medycyny i wciąż pojawiają się w niej nowe możliwości pomocy chorym. Bardzo mocno angażuję się we wszelkie tego typu działania. Na przykład jako pierwsza w Polsce, a druga na świecie wykonałam wszczepienie implantu do zwoju skrzydłowo-podniebiennego w ramach programu międzynarodowego Impact-24 Brain Gate, dotyczącego leczenia ostrego udaru niedokrwiennego mózgu. To moje ogromne osiągnięcie. Ale mam też drugą specjalizację - lekarza rodzinnego, a od nieco ponad roku jestem wicedyrektorem Szpitala Specjalistycznego Ducha Świętego w Sandomierzu, w którym pracuję już 34 lata. Robię, co mogę, dla tej placówki, a więc dla pacjentów. Utworzyłam drugą pracownię echa serca, wprowadziłam system opaskowania pacjentów, przebudowałam Szpitalny Oddział Ratunkowy, wprowadziłam też nowy sposób rejestracji do poradni specjalistycznych. Jeśli potrzeby chorych, szpitala zna się od tylu lat, trudno nie starać się ze wszystkich sił, by w trosce o nich, poprawić sytuację. Szpital Specjalistyczny Ducha Świętego w Sandomierzu jest bardzo bliski memu sercu. Mam także za sobą chorobę nowotworową. Takie przeżycie pokazuje lekarzowi dobitnie, co czują chorzy, czego potrzebują w chorobie, jeszcze bardziej uwrażliwia na ich los. Po zwycięskiej batalii z chorobą, trochę inaczej patrzę teraz na świat i daję pacjentom przykład, że nie wolno się poddawać.

Skoro jest Pani sercem i myślami cały czas przy chorych, ma Pani jeszcze czas dla siebie?

Niewiele. Najchętniej spędzam wolne chwile na lekturze ciekawych książek o tematyce kryminalnej. Stare, przedwojenne kryminały to jest to! Nienawidzę za to romansów i gotowania. Zakupoholiczką też nie jestem. Lubię spędzać czas w domku letniskowym koło Sandomierza i tam cieszyć się przyrodą. Ogromna radość i siłę daje mi rodzina. Synowie, wnuki, mąż - z nimi czuję się kompletna i szczęśliwa

Dlaczego na swoje miejsce na świecie wybrała pani właśnie Sandomierz?

Ogromnie kocham to miasto, z którym związana jestem od pokoleń. Mój dziadek wprowadzał do tego miasta marszałka Józefa Piłsudskiego. Stad pochodzi mój tata. Sandomierz urzeka mnie architekturą i specyficznym nastrojem. Tu się urodziłam, wychowałam i wydeptałam wszystkie ścieżki. Nie wypbrażam sobie dla siebie innego miejsca do życia, za nic stąd nie wyjadę. Miasto ogromnie zmieniło się w ostatnich latach. Ciągną tu tysiące turystów przez cały rok. Z powiatowego miasteczka, w którym szczerze mówiąc nie za wiele się działo, Sandomierz znów, jak przed wiekami, wzmocnił swój status, wyrósł na ważny punkt na mapie turystycznej regionu świętokrzyskiego. Ogromną popularność zawdzięcza serialowi telewizyjnemu pod tytułem „Ojciec Mateusz”, który od kilku lat nagrywany jest w tym mieście.

Podobno ma Pani związek z tym serialem?

Tak. Muszę się pochwalić, że dwukrotnie znalazłam się na planie tego filmu, z czego jestem dumna. Grałam lekarza, a więc właściwie samą siebie, ale proszę mi wierzyć, czułam się znacznie mniej pewnie niż normalnie w pracy. Muszę też przyznać, że za nic na świecie nie zamieniłabym pracy lekarza na pracę aktora. Według mnie to nudna praca, polegająca na ciągłym oczekiwaniu, powtarzaniu scen. To nie dla mnie, bo mnie rozpiera energia. Z tej przygody zostały mi jednak bardzo miłe wspomnienia i znajomości, a nawet przyjaźnie ze znanymi aktorami, reżyserami.

Czy tytuł Kobiety Przedsiębiorczej jest dla Pani ważny?

Bardzo ucieszyła mnie nominacja do konkursu Echa Dnia i dowody uznania, sympatii i wsparcia tak wielu osób - rodziny, przyjaciół, współpracowników, pacjentów, którzy oddawali na mnie swoje głosy. Uświadomiło mi to sens mojej pracy, podejmowanych działań. Czułam się mocno doceniona. A zajęcie w konkursie pierwszego miejsca jest dla mnie spełnieniem marzeń. Bardzo za to wszystkim dziękuję. Moim zdaniem, kobiety w swojej pracy i w życiu radzą sobie doskonale: są konkretne, dokładnie planują, dbają o jakość i markę, są odpowiedzialne w zarządzaniu, dbają o pracowników. Uważam, że warto o tym mówić i promować Kobiety Przedsiębiorcze. Wszystkie panie, które znalazły się w tegorocznym konkursie uważam za zwyciężczynie.

Beata Wiater

Urodziła się i mieszka w Sandomierzu. Lekarz otolaryngolog i lekarz medycyny rodzinnej. Biegły sądowy i lekarz sądowy. Była przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy w Sandomierzu. Członek zarządu Sandomierskiego Stowarzyszenia Miłośników Broni i Militariów. Zakłada Fundacjięim. Żołnierzy Wyklętych. wicedyrektor Szpitala Specjalistycznego Ducha Świętego w Sandomierzu. Żona chirurga. Ma dwóch synów, babcia dwojga wnucząt.

Wideo

Materiał oryginalny: Beata Wiater, Kobieta Przedsiębiorcza 2018: O zawodzie lekarza marzyłam od dziecka - Echo Dnia Świętokrzyskie

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
J
Japa

Ten PR to jak expose polityka. Pani dużo na siebie wzięła. Może do lekarzy Pani trafi, bo chytrzy, egocentryczni itd. , ale jaką taką percepcją władają. Gorzej będzie z mafią rejestratorek itp. personelu obsługującego sprzęt specjalistyczny. Od lat przyzwyczajone do mówienia NIE. Tak je formowali lekarze, bo tylko w ten sposób w ich gabinetach było pełno. Tylko w ten sposób mogli zarabiać na badaniu USG czy Holtera itp. Tu sztuczny tłok, a tam kasa płynie. No i ta "murzyńskość" znana od Szaserów w W-wie do Pcimia. Przyjąć Jarka z kolanem  "poza wszelkim trybem", burmistrza, czy innego takiego kundla.   Oby to nie była orka na ugorze.

zgłoś
p
pacjent

Jak ma Pani takie powołanie i troszczy się Pani o pacjentów, to dlaczego nie widać (nie da się odczuć) żadnej empatii w zarządzanym przez Panią szpitalu?

 

Tam nawet dodzwonić się nie można. Nie ma żadnej informacji telefonicznej dla pacjenta, automat informuje, aby szukać informacji na stronie internetowej szpitala. Problem tylko w tym, że większość pacjentów to ludzie starsi, schorowani, którzy internetu nie obsługują. Nie ma kto odpowiedzieć pacjentowi, że poradnia przez 2 tygodnie nie będzie czynna np. z powodu nieobecności lekarza.

zgłoś
s
sandomierzanin

Brawo / szkoda ze nie wszyscy lekarze z powolania sa w tym Szpitalu i lecza pacjęnta .

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3