MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Bitwa pod Grochowiskami. Ziemia pińczowska w walce z rosyjskim zaborcą

Tomasz Trepka
Tomasz Trepka
Potyczka Żuawów Śmierci w czasie powstania styczniowego. Byli jednymi z bohaterów bitwy pod Grochowiskami
Potyczka Żuawów Śmierci w czasie powstania styczniowego. Byli jednymi z bohaterów bitwy pod Grochowiskami domena publiczna
150 lat temu, w okolicach niewielkiego folwarku nieopodal Pińczowa rozegrało się jedno z największych i najważniejszych starć powstania styczniowego. W walce wzięło udział około 6,5 tysiąca żołnierzy.

Po ważnych bitwach na Kielecczyźnie sytuacja, jaka panowała w obozie powstańczym generała Mariana Langiewicza uległa znaczącej zmianie. 11 marca 1863 roku ogłosił się on dyktatorem powstania. Fakt ten nie był bez znaczenia również dla Rosjan. Zdawali sobie sprawę, że rozbicie jego oddziału mogłoby zdecydować o upadku polskiej irredenty.
Marian Langiewicz skutecznie wymykał się rosyjskim obławom. Ostatecznie zdecydował się na powrót w rejon Gór Świętokrzyskich. Tam, jak pokazał przykład bitwy pod Świętym Krzyżem, panowały znacznie lepsze warunki do prowadzenia działań partyzanckich.

Atak pod Chrobrzem

16 marca Langiewicz wyruszył z Zaryszyna graniczącym obecnie z województwami małopolskim i świętokrzyskim, zamierzając dotrzeć na nocleg do Zaworzy koło Chrobrza w obecnym powiecie pińczowskim. „Marsz po rozmiękłych, błotnistych drogach był bardzo ciężki. Po zapadnięciu zmroku do celu było jeszcze kilkanaście kilometrów, a wojsko było już bardzo zmęczone. Wówczas Langiewicz, za namową chłopów - przewodników, postanowił zatrzymać się na nocleg w najbliższej miejscowości, to jest w Chrobrzu” – pisał Robert Osiński.
Powstańcy otrzymali przepustki. Cześć rozjechała się do swoich rodzin. Chroberz nie był jednak dobrym miejscem do obrony. Mimo solidnych argumentów szefa sztabu Władysława Bentkowskiego, Langiewicz zdecydował pozostać w tym miejscu jeszcze kilka dni. Powstańcy zapomnieli o trudach partyzanckiego życia. Podczas pobytu w Chrobrzu dobrze się bawili – jedząc i pijąc.
Wkrótce sielanka została zakłócona. W nieodległym Pińczowie pojawiły się wojska rosyjskie. Nie chcąc wdawać się w walkę na niezalesionym terenie, postanowiono wybrać nowy cel postoju – folwark Grochowiska. Wkrótce na jednym ze wzgórz pojawili się Rosjanie.
„Ludzie […] zaczęli uciekać w popłochu, na przełaj przez pola, w stronę Zagości. Przodowała w tym kawaleria pod dowództwem gen. Czapskiego. Tabory ciągnące z tyłu zobaczywszy wojsko rosyjskie i panikę wojska powstańczego, skręciły z drogi na prawo i przez pole skierowały się w stronę Zagości. Przy zjeżdżaniu z drogi kilka wozów z żywnością i wódką wywróciło się w rowie, a woźnice wyprzągłszy konie pozostawili je” – pisał Stefan Orzeł. Kiedy zaczęło się ściemniać, Rosjanie zaprzestali ognia, a powstańcy ruszyli kierując się drogą okrężną ku Grochowiskom. Straty polskie były niewielkie - 5 zabitych i około 20 rannych. Prawdopodobnie podobne były po stronie rosyjskiej.

18 marca 1863 roku: Grochowiska

Po walce pod Chrobrzem pojawił się poważny problem. Robert Osiński pisze, że „tabory, które na samym początku walki uciekły, tylko w niewielkiej części dołączyły do zgrupowania powstańczego. Gros taborów oddaliło się znacznie od pola walki i nie dołączyło do zgrupowania. Był wśród nich także wóz sztabowy, z kancelarią i mapami”. Polacy pozostali bez żywności, leków, amunicji i map – wszystkiego, co niezbędne do prowadzenia walki. Oprócz tego zwolennicy Ludwika Mierosławskiego, pierwszego dyktatora powstania styczniowego i zdecydowanego przeciwnika dowódcy oddziałów powstańczych, szerzyli niezadowolenie z postępowania Langiewicza. Wzywano nawet do jego rozstrzelania.
Po kolejnym męczącym marszu, powstańcy zatrzymali się w Wełczu Starym. Sytuacja w obozie była ciężka. Wycieńczeni powstańcy kładli się gdzie popadło, większość w stodołach i stajniach. Niewielu miało możliwość zaspokojenia głodu. 18 marca rano wyruszono w kierunku Grochowisk. Kilka godzin później udało się dotrzeć do celu.
„Rozpalono ogniska, rozkopano kopce z ziemniakami i przystąpiono do przygotowywania posiłku” – pisał Robert Osiński. Wczesnym popołudniem pojawiły się pierwsze informacje o zbliżających się wojskach nieprzyjaciela, jeszcze nie wiedziano, że są one liczniejsze niż te, które zaatakowały Polaków pod Chrobrzem. „Sytuacja powstańców stawała się więc bardzo groźna. Znajdowali się pośród nieznanego kompleksu leśnego, bez żywności, otoczeni – jak się zdawało – ze wszystkich stron przez oddziały rosyjskie” – dodawał Osiński.
Nieprzyjaciel rozpracował posunięcia generała Langiewicza. Rozpoczęto ostrzał z kilku stron. Wśród powstańców zapanowało olbrzymie zamieszanie. Wtedy miała miejsce interesująca scena, kiedy ksiądz Agrypin Konarski „z krzyżem w jednej ręce a rewolwerem w drugiej, bezskutecznie próbował zapanować nad przerażonym tłumem”.
Ze znakomitej strony pokazali się żuawi pod dowództwem francuskiego generała François de Rochebrune. Ich niezwykle precyzyjny ostrzał spowodował znaczne uszczuplenie szeregów wroga. Rosjanie rozpoczęli ucieczkę. Zabarykadowali się w stajniach i chlewach, oczekując nadejścia powstańców. Osamotniony, nie mający wsparcia ze strony innych jednostek, de Rochebrune nie był jednak w stanie ścigać wroga. Starcie z Rosjanami wygrał również pułkownik Dionizy Czachowski, jednak myśląc, że główne siły powstańcze są rozbite zdecydował się na marsz w kierunku Gór Świętokrzyskich.

Zwycięstwo, które było porażką?

Do Polaków docierały niepokojące wiadomości. Ze strony Buska nadeszły następne rosyjskie jednostki. Znakomity manewr powstańców, którzy zaatakowali Rosjan od tyłu spowodował, że nieprzyjaciel został całkowicie rozbity. „Wkrótce zaczęło zmierzchać i pole bitwy pokrył padający grubymi płatami mokry śnieg. Powstańcy zaczęli się gromadzić wokół rozpalonego na pobojowisku dużego ogniska. Wkrótce przybył Langiewicz i przemówił do zgromadzonych, dziękując im za wysiłek i odniesione zwycięstwo” – pisał Robert Osiński. Według ostrożnych wyliczeń historyków i uczestników bitwy pod Grochowiskami obydwie strony miały stracić po około 200-300 żołnierzy.
Późnym wieczorem zdecydowano o podzieleniu oddziału na mniejsze jednostki. Sam Langiewicz postanowił udać się do Krakowa w celu „omówienia kwestii politycznych”. Wojsko potraktowało to, jako ucieczkę z pola bitwy i ruszyło w pościg. W rzeczywistości oddział Mariana Langiewicza przestał istnieć. W trakcie drogi dyktator został rozpoznany, aresztowany i internowany przez Austriaków.
Niektórzy z historyków i uczestników powstania za to, co wydarzyło się po bitwie z 18 marca 1863 roku, obwiniają Mariana Langiewicza, jego nieprzemyślane ruchy podczas walki, a podróż do Krakowa nazywają dezercją. Inni twierdzą, że do upadku jego dyktatury przyczyniły się zaniechania i błędy podkomendnych oraz „antylangiewiczowska” polityka Ludwika Mierosławskiego i będących w oddziale Langiewicza jego zwolenników.

od 12 lat
Wideo

Nowy pistolet MPS z Fabryki Broni "Łucznik"

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na echodnia.eu Echo Dnia Świętokrzyskie