Ciąg dalszy tak zwanej afery wekslowej. Krakowski sąd uznał, że było oszustwo na duże pieniądze, ale nie było podrabiania weksli

Elżbieta Zemsta
Elżbieta Zemsta
Niższe wyroki w tak zwanej kieleckiej aferze wekslowej. Sąd Apelacyjny w Krakowie wyeliminował z zarzutów kwestie dotyczące podrabiania weksli, uznając, że mężczyźni dopuścili się oszustwa co do mienia o znacznej wartości.

Przypomnijmy, że w 2014 roku do redakcji „Echa Dnia” zgłosiła się mieszkanka podkieleckich Nowin, która prosiła o pomoc w walce z tajemniczym detektywem z Kielc, Dariuszem K., który żądał od niej 56 tysięcy złotych za wykup weksla, podpisanego kilkanaście lat temu.

Po artykule zaczęły odzywać się inne osoby, które znalazły się w podobnej sytuacji. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Tarnowie. Śledczy postawili zarzuty między innymi oszustwa trzem mieszkańcom województwa świętokrzyskiego, Pawłowi K., Marcinowi S. oraz Dariuszowi K.
Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Kielcach, proces trwał prawie cztery lata, wyrok ogłoszono w połowie 2018 roku.

Według ustaleń kieleckiego sądu, jeden z oskarżonych - w nieustalony sposób wszedł w posiadanie weksli, które w tajemniczy sposób zostały wyniesione z jednego z banków.
– 52 weksle pochodziły z lat 90. ubiegłego wieku, zawierały umowy kupna sprzedaży najczęściej artykułów gospodarstwa domowego oraz mebli na raty, na zakup których bank udzielał kredytów. Jako zabezpieczenie wykonania umowy kupujący wystawiali dla banku weksel in blanco, który miał być uzupełniony dopiero w przypadku niespłacenia rat kredytu - tłumaczył sąd i dodawał: - Oskarżeni wpisywali na dawno spłaconych wekslach kwoty opiewające na kilkadziesiąt tysięcy złotych, daty rzekomego wystawienia weksli (lata od 2000 do 2003), miejsca ich wystawienia oraz miejsca. Następnie jeden z oskarżonych wypisał na wekslach siebie jako osobę uprawnioną do otrzymania sumy wekslowej - wyjaśniał sąd.

Z wyliczeń śledczych wynika, że łączna kwota wszystkich wypełnionych weksli to 4 miliony 786 tysięcy złotych! Według sądu, 43-letni Marcin S. oraz 45-letni Paweł K. mieli działać wspólnie, przy czym sąd uznał wyższą winę Marcina S. i jemu wymierzył najwyższą karę - 5 lat pozbawienia wolności.

Pawłowi K. sąd złagodził karę z uwagi na to, że mężczyzna współpracował z organami ścigania, składał wyjaśnienia, przepraszał i wyrażał skruchę - jego sąd skazał na dwa lata pozbawienia wolności.

Sąd uznał także winę oskarżonego 53-letniego Dariusza K., nie dając wiary jego wyjaśnieniom o tym, że wprowadzono go w błąd. Mężczyzna został skazany na cztery lata pozbawienia wolności. Podczas ogłaszania wyroku oskarżony 53-latek zasłabł. Wezwano karetkę pogotowia, ratownicy medyczni na noszach przetransportowali mężczyznę do karetki i odwieźli na szpitalny oddział. Po przerwie sąd wznowił odczytywanie wyroku.
Strony odwołały się od decyzji kieleckiego sądu do krakowskiego Sądu Apelacyjnego. Prawomocny wyrok zapadł w poniedziałek, 14 czerwca 2021 roku.

- Sąd wyeliminował z zarzutów te dotyczące podrabiania weksli, uznając, że doszło do oszustwa co do mienia o znacznej wartości - tłumaczył sędzia Tomasz Szymański, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Zmieniono też wyroki. Dariusz K. usłyszał wyrok trzech lat pozbawienia wolności, Marcin S. dwóch lat i sześciu miesięcy więzienia i Paweł K. został skazany na rok i sześć miesięcy.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie