Pracownicy ośrodków doradztwa rolniczego czują się jak „gorsze dzieci ministra rolnictwa”, dlatego dziś protestują w Warszawie, przed siedzibą resortu. Domagają się przede wszystkim podwyżek płac.

W proteście bierze udział około trzystu przedstawicieli ośrodków doradztwa rolniczego z różnych części kraju. Pikietujący domagają się przede wszystkim wzrostu płac. Twierdzą, że nawet pracownicy odr-ów z dwudziestoletnim stażem zarabiają ok. dwóch tysięcy złotych na rękę.

- Naszą demonstrację zabezpiecza policja - powiedział jeden z protestujących. - Chyba po niedawnym proteście rolników są bardziej ostrożni - dodał. Protestujący mają nadzieję, że spotka się z nimi Ryszard Zarudzki, wiceminister rolnictwa.

___________________
- Doradca z dwudziestoletnim stażem zarabia ok. 1800 złotych - mówi Mirosław Spochacz, kier. żnińskiego biura Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. - Tyle dostaje na rękę! Wielu pracowników ośrodków ma pensję podstawową wynoszącą 2050 zł brutto, do tego dochodzą niewielkie dodatki np. za staż pracy.

Dodaje, że sytuacja doradców pracujących dla kujawsko-pomorskiego ośrodka jest trochę lepsza, ponieważ otrzymują oni część pieniędzy za usługi świadczone dla rolników. - Chodzi na przykład o pracę przy wypełnianiu wniosków o dopłaty, albo za realizację projektów unijnych – wyjaśnia Spochacz. - Ale dodatkowe pieniądze mamy tylko od czasu do czasu. I nawet pracując przez kilkanaście godzin dziennie trudno doradcom jest osiągnąć średnią krajową.

Zobacz też: Protest rolników w Warszawie, utrudnienia na pl. Zawiszy. Płonęły opony, rozsypane jabłka [13 marca]

Kierownik żnińskiego biura podkreśla, że za niektóre dodatkowe obowiązki doradcy nie dostają ani grosza: - Tak było np. z pracą w komisjach szacujących straty po suszy. Mamy bardzo odpowiedzialną pracę, bo przygotowujemy dla rolników wnioski o wsparcie unijne liczące np. kilkaset tysięcy złotych. Czujemy się jak gorsze dzieci ministra rolnictwa. Pracownicy ARiMR walczyli o większe pieniądze i je dostali.

Z powodu kiepskich zarobków młodzi nie garną się do pracy w odeerach. - A niektórzy popracują w ośrodku ze dwa lata, zdobędą wiedzę i szukają innego, lepiej płatnego zajęcia – dodaje Spochacz.

Dlatego doradcy będą 14 marca pikietować przed ministerstwem rolnictwa. Zapewniają, że próbowali przekonać resort do podwyżek. - 27 lutego spotkaliśmy się z Ryszardem Zarudzkim, wiceministrem rolnictwa – mówi Mirosław Spochacz. - Przedstawiciele ośrodków z różnych części kraju mówili, że domagamy się podwyżki o tysiąc złotych brutto, by chociaż zbliżyć się do średniej krajowej.

Usłyszeliśmy, że w tym roku ośrodki dostały o 9% więcej pieniędzy na pensje, ale tak jak w przypadku naszego ośrodka trafiły one przede wszystkim do tych, którzy mają najniższą pensję.

Spochacz przyznaje, że są to wieloletnie zaniedbania - w tym roku były to podwyżki, pierwsze od ok. dziesięciu lat: - Od stycznia dostaję o 50 zł więcej. Brutto!

- Pochylimy się nad problemami doradców - powiedział wiceminister Ryszard Zarudzki, który chce spotkać się z protestującymi. Zapewnia, że resort ma trzyletni plan dojścia płacy doradców do średniej krajowej.

____________________
Agro Pomorska odcinek 54, premiera 12.03.2019