Fortuna 1 Liga. Korona Kielce przegrała na Suzuki Arenie z ŁKS Łódź 1:2. Jak ocenił to spotkanie trener Dominik Nowak?

Dorota Kułaga
Dorota Kułaga
Marceli Zapytowski strzegł bramki Korony w meczu z ŁKS. Fot. Kamil Bielaszewski
Piłkarze Korony Kielce przegrali na Suzuki Arenie z ŁKS Łódź 1:2. Trener gospodarzy Dominik Nowak po raz pierwszy poprowadził Koronę w meczu na Suzuki Arenie. A był to jego drugi pojedynek w roli trenera kieleckiej ekipy i druga porażka.

Korona Kielce - ŁKS Łódź 1:2 (0:0)
Bramki: Jakub Łukowski 87 - Tomasz Nawotka 51, Antonio Domínguez 57 z karnego.
Korona: Zapytowski - Szymusik (55. Kiełb), Kobryń, Szarek, D. Lisowski - Podgórski, Zebić, Gąsior, Pervan (66. Szpakowski), Łukowski - Thiakane (74. Łysiak).
ŁKS: Malarz - Nawotka, Gracia, Dąbrowski, Marciniak - Pirulo (82. Klimczak), Tosik (46. Rozwandowicz), Rygaard, Trąbka (46. Domínguez), Janczukowicz (55. Gryszkiewicz) - Ricardinho (73. Sekulski).
Żółte kartki: Gąsior, Lisowski, Szarek, Zebić (Korona) - Pirulo, Tosik, Trąbka, Dąbrowski (ŁKS).
Sędziował: Jacek Małyszek (Lublin).
Widzów: mecz bez udziału publiczności.

Trener Dominik Nowak czuł adrenalinę przed debiutem na Suzuki Arenie. – Nasz stadion musi być twierdzą, chciałbym, żeby Suzuki Arena była nie do zdobycia. Grając u siebie, mamy tu rządzić. Rywal nie jest łatwy, ale nigdy nie ma łatwych zespołów. Wszystko zależy od nas, od tego jak będziemy reagować, jak będziemy grać agresywnie – powiedział Dominik Nowak, trener Korony.

Korona oddała siedem celnych strzałów, ŁKS 4, ale to łodzianie wywalczyli komplet punktów. w kieleckim zespole znowu zawiodła skuteczność.

Pierwsza połowa należała do Korony. Grała wysokim pressingiem, zmuszając gości do błędów w defensywie. Odbiory piłki na połowie ŁKS powodowały, że kielecki zespół miał okazje do strzelenia goli, ale znowu brakowało precyzji. W 14 minucie Jacek Podgórski pokusił się o indywidualną akcję, wpadł w pole karne ŁKS, minął rywala, ale uderzył w bramkarza - Arkadiusza Malarza, dobrze dysponowanego w tym pojedynku. W 36 minucie Marko Pervan stanął przed szansą na zdobycie bramki, ale jego uderzenie w ostatniej chwili zostało zostało zablokowane przez jednego z graczy ŁKS. W 43 minucie indywidualna akcję przeprowadził Jakub Łukowski, ale świetnie obronił Malarz.

W drugą połowę lepiej weszli gości i stwarzane okazje potrafili zamienić na gole, w przeciwieństwie do Korony. W 51 minucie Tomasz Nawotka dostał piłkę w polu karnym Korony i uderzył mocno po długim rogu. Marceli Zapytowski musiał wyciągać piłkę z siatki. W 52 minucie kontuzji doznał Grzegorz Szymusik i konieczna była zmiana - zastąpił go Jacek Kiełb.

W 56 minucie po faulu Dawida Lisowskiego arbiter podyktował rzut karny dla ŁKS, który pewnym strzałem na bramkę zamienił Antonio Dominguez. Korona do końca walczyła o zdobycie bramki. W 85 minucie Jacek Podgórski dośrodkował na głowę Marcina Szpakowskiego, ale jego strzał świetnie obronił Arkadiusz Malarz. W 87 minucie uderzenie Jacka Podgórskiego trafiło w słupek, ale do piłki dopadł Jakub Łukowski, który nie dał żadnych szans Arkadiuszowi Malarzowi i zdobył kontaktową bramkę.
W 93 minucie goście mogli strzelić trzeciego gola, ale Marceli Zapytowski zatrzymał Łukasza Sekulskiego, byłego gracza Korony (próbował przelobować kieleckiego golkipera).

Korona przegrała drugi mecz z rzędu, tym razem na Suzuki Arenie 1:2. Kolejny pojedynek rozegra w środę, na wyjeździe ze Stomilem Olsztyn.

- Przyjechaliśmy do Kielc, żeby zdobyć trzy punkty i udało się. Bardzo dobrze weszliśmy w drugą połowę. Mam nadzieję, że to będzie punkt zwrotny, bo wróci pewność siebie- mówił po meczu dla Polsatu Sport Tomasz Nawotka, piłkarz ŁKS Łódź.

Dominik Nowak, trener Korony: -Chciałem, żeby w tym meczu było już moje piętno. Pierwsza część spotkania pod względem energetycznym i jakościowym była dobra. Zawodników należy pochwalić za dyscyplinę i dobrą współpracę. Finalnie musimy jednak dać naganę, bo mając takie sytuacje do zdobycia bramek, powinniśmy otworzyć wynik. Skuteczność jest jednym z elementów piłki. Musimy nad nią pracować. Potrzebna jest pokora, bo ten mecz pokazał, że przed nami jest dużo pracy.

Po meczu na Suzuki Arenie skrzydłowy Korony Jacek Podgórski odczuwał niedosyt. Tym bardziej, że w pierwszej połowie jego zespół prezentował się dużo lepiej. - W pierwszej połowie bardzo dobrze operowaliśmy piłką, graliśmy na jeden, czy dwa kontakty. W drugą nie weszliśmy tak, jakbyśmy chcieli. Po straconej pierwszej bramce zabrakło nam koncentracji. Musimy też popracować nad skutecznością, bo to jest nasz największy mankament od początku sezonu. Musimy się sporo namęczyć, żeby zdobyć bramkę - powiedział Jacek Podgórski, który miał udział w honorowym trafieniu kieleckiej drużyny.

Zobacz zapis transmisji live
Mecz Korona Kielce - ŁKS Łódź ONLINE

EURO 2020: Kiedy zagramy, jeśli awansujemy?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

NOWA MIOTLA ZAMIATA ZE AZ MILO

G
Gość

Cały czas masło maślane, nic konkretów, "musimy, zrobimy, jest dobrze", potem się na boisku okazuje że dobrze to jest bardzo daleko od OK...

Dodaj ogłoszenie