Kamil Cyklokot Kotkowski z Kielc pokonał na rowerze 3600 kilometrów. W wyścigu Race Around Poland zajął II miejsce. Jak tego dokonał?

Aleksandra Boruch
Aleksandra Boruch
Udostępnij:
Kielczanin Kamil Cyklokot Kotkowski w II edycji najdłuższego wyścigu kolarskiego w Polsce i jednego z najtrudniejszych w Europie - Race Around Poland, zajął II miejsce. Cyklista pokonał trasę 3600 kilometrów, objeżdżając dookoła całą Polskę. Jak tego dokonał?

Kamil Cyklokot Kotkowski z Kielc ma kota na punkcie kolarstwa...

Kamil Kotkowski z Kielc, znany bardziej jako Cyklokot, dokonał czegoś, co udało się zaledwie pięciu osobom, startującym w najdłuższym wyścigu kolarstwa długodystansowego w Polsce i w Europie - II edycji międzynarodowego wyścigu Race Around Poland. W zawodach biorą udział kolarze amatorzy lub byli zawodowi kolarze.

W ciągu 12 dni, miał do pokonania 3600 kilometrów na rowerze. Ostatecznie całą trasę przejechał w ciągu 240 godzin 45 minut i 47 sekund - czyli prawie dwie doby krócej. Z tym czasem uplasował się na II miejscu.

- Cała historia rozpoczęła się około półtora roku temu, kiedy dowiedziałem się, że Remek Siudziński, jedyny Polak który przejechał Race Across America (najbardziej znany i prestiżowy wyścig z jednego końca Ameryki na drugi), organizuje wyścig dookoła Polski, a że zacząłem już trochę jeździć to tu, to tam, na przykład z Kielc w góry i z powrotem, stwierdziłem że fajnie by było objechać Polskę - opowiadał na wstępie Kamil Kotkowski. - I pod tym kątem rozpocząłem treningi. Treningi polegały na tym, że wsiadałem na rower, jechałem przez cały weekend w formule non-stop, czyli bez snu, na przykład w Bieszczady i z powrotem. Decydującym celem - moją osobistą przepustką, miał być wypad na Hel i z powrotem bez snu - 1200 kilometrów w formule non-stop. Napisałem do Remka, że jak to się uda to widzimy się w 2022 roku, podczas II edycji wyścigu. Udało się. Dlatego rozpocząłem bardziej profesjonalne przygotowania, pod kątem Race Around Poland. Przez kilka miesięcy trenowałem po 160 godzin miesięcznie, czyli taki drugi etat.

Wyścig wystartował 23 lipca w Warszawie.

- Nadszedł ten decydujący dzień, kiedy stawiłem się na starcie wyścigu w Warszawie wraz z dziewięcioma innymi uczestnikami, którzy startowali w formule wyścigu 3600 unsupported, czyli bez żadnego wsparcia, jedziemy non stop. Zegar bije od czasu startu do mety. Wygrywa ten kto najmniej śpi, który najmniej odpoczywa i który jedzie cały czas. Tutaj wszystko dzieje się od samego początku do samego końca - 3600 kilometrów od startu do mety. Limit czasowy to 300 kilometrów na dobę. Kto tego nie osiągnie, nie jest klasyfikowany w dalszym etapie wyścigu.

Trasa przebiegała w następujący sposób: z Warszawy do granicy z Białorusią, następnie zawodnicy kierowali się na południe wzdłuż granicy ukraińskiej, do Bieszczad, przez góry, do granicy niemieckiej. Granicą niemiecką (częścią zachodnią) kolarze kierowali się "w górę" na Pomorze, przez wyspę Wolin, później Mazury, z powrotem do granicy białoruskiej i meta ostra, która była usytuowana w Obórkach, stamtąd już zawodnicy kierowali się pod Ratusz na Ursynowie, do mety honorowej.

Punktami kontrolnymi były różnego typu hotele, hostele, czy miejsca gdzie można było wziąć swój przepak (jedzenie, napoje i wszystko to, co było potrzebne na kolejne 300 kilometrów trasy).

Kielczanin wśród 5 osób w Polsce, które ukończyły wyścig

Kielecki Cyklokot znalazł się w gronie 5 osób, które w ciągu dwóch edycji, pokonały ten najdłuższy dystans wyścigu.

- W tym roku tylko 3 osoby z 10 ukończyły wyścig na 3600 kilometrów. W zeszłym roku było podobnie, z czego jeden z zawodników - Robert Woźniak, dokonał tego drugi raz z rzędu. W historii wyścigu ukończyło go tylko 5 osób. Co świadczy o tym, jak niewiarygodnie trudny i wymagający jest to wyścig - przyznał Kamil Kotkowski.

Dodał, że w ultradystansowych wyścigach kolarskich najważniejsza jest psychika zawodnika:

- Trzeba zaznaczyć, że psychika jest tutaj najważniejsza. Mięśnie już są zmęczone, nie ma już sił ciągnąć tego dalej, wtedy głowa, motywacja, ludzie którzy piszą smsy - to jest to co buduje dalszą drogę.

Wyścig Race Around Poland ostatecznie zakończył w fenomenalnym stylu, zajmując 2 miejsce.

- Fajnie było pokazać wszystkim, że mimo że jeżdżę "po krzakach", mam charakter, dałem z siebie wszystko i starałem się wygrać. Jestem dumny i zadowolony, jak na kogoś kto po raz pierwszy startował w tego typu zawodach - na używam, aluminiowym ciężkim rowerze i "poustawiał" ultrasów, którzy jeżdżą po kilkanaście lat.

Warto podkreślić, że Race Around Poland jest jedynym wyścigiem w Europie Środkowej i Wschodniej, który kwalifikuje zawodników kończących ten wyścig, do startu w RAAM, czyli Race Across America, będącym jednym z najdłuższych corocznych zawodów wytrzymałościowych na świecie.

Kolarstwo romantyczne...
Rowerowa pasja Cyklokota rozpoczęła się kilka lat temu. Na samym początku pokonywał 10-kilometrową trasę do pracy i z pracy, na rowerze trekkingowym.

- Pewnego dnia pojechałem dokądś 15 kilometrów, potem zahaczyłem o Chęciny - 30 kilometrów. Pierwsze 100, później 200 kilometrów. Zacząłem zachwycać się tym co i ile mogę zobaczyć. Że taki dystans można pokonać na rowerze. Trzy lata temu kupiłem pierwszy, używany rower szosowy i wtedy na poważnie zacząłem jeździć dłuższe dystanse - 200, 400, 500, 1000 kilometrów i tak dalej. Najbardziej pociągał mnie nie sam czas pokonania dystansu lub jego odległość, ale wszystko co można zobaczyć podczas drogi, ludzi których można poznać, z którymi można porozmawiać. Można powiedzieć, że to takie kolarstwo romantyczne. Mam wtedy czas na robienie zdjęć. Rower ma to do siebie, że można się na chwilę zatrzymać, zastanowić, popatrzeć. Z drugiej strony, jest to też świetny sposób na spędzenie czasu z samym sobą.

Za Cyklokotem niewyobrażalny wysiłek. W ciągu 10 dni spał zaledwie 19 godzin. Jak potwierdza, kryzysy oczywiście były, ale godzina snu w lesie na hamaku lub pod wiatą przystankową sprawiała, że znów powracał na trasę niemal w pełni sił.

- Miałem na tyle silną i grubą motywację, wiedziałem że tyle ludzi mnie wspiera i czeka na to żebym dojechał do mety, że tak naprawdę nie patrzyłem na to zmęczenie, nie przeszkadzało mi to, czułem się świeżo cały czas. Oprócz kliku kryzysów, podczas których było naprawdę bardzo ciężko, ale wtedy dzwoniłem do mojej ukochanej, która motywowała mnie swoimi terapeutycznymi pogadankami - mówił z uśmiechem.

Kamil Kotkowski
Pan Kamil to człowiek wielu pasji. Zawodowo jest magazynierem. Pracuje w firmie Vipro Group. Ponadto maluje obrazy i graffiti. Co ciekawe, jest autorem pięknego i znanego w Kielcach muralu - błękitnego parowozu w kieleckim tunelu i wejść od strony ulicy Mielczarskiego. W wolnych chwilach zajmuje się muzyką - jest dj-em. Ma 41 lat.

Gratulujemy!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan
Super postawa i wynik. Gratulacje dla Pana!!!!
Więcej informacji na stronie głównej Echo Dnia Świętokrzyskie
Dodaj ogłoszenie