Karol Strasburger: "Niczego nie udaję"

    Karol Strasburger: "Niczego nie udaję"

    Kuba ZAJKOWSKI

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Karol Strasburger na planie „Familiady”

    Karol Strasburger na planie „Familiady” ©Oko Cyklopa

    Gospodarz programu Karol Strasburger ma w swojej garderobie 10 garniturów, 20 koszul i trzy pary butów. Jego show ma już 15 lat !
    Karol Strasburger na planie „Familiady”

    Karol Strasburger na planie „Familiady” ©Oko Cyklopa

    "Familiadę" oglądają widzowie w Azji, obu Amerykach, Europie i Australii. Poza Stanami Zjednoczonymi, gdzie powstał teleturniej, największy sukces osiągnął w Polsce. Gości na antenie Programu 2 Telewizji Polskiej od 15 lat i wciąż śledzi go ponad 4 miliony osób!

    Do firmy Astro Ryszarda Krajewskiego, która produkuje polską wersję "Familiady", codziennie przychodzi 30-40 nowych zgłoszeń. Wybrańcy wyłonieni z castingów organizowanych w Warszawie, Poznaniu, Gdańsku i Krakowie czekają na szansę wygrania 15 tysięcy złotych średnio rok.
    Tak długa jest lista chętnych. Wśród graczy najliczniejszą grupę zawodową stanowią nauczyciele, ale w programie występowali przedstawiciele chyba wszystkich możliwych profesji. Byli kominiarze, policjanci, strażacy, lekarze. Zawodnicy pochodzą z malutkich wsi, miasteczek i wielkich metropolii, od gór po morze, od wschodu na zachód.

    Cztery odcinki w osiem godzin

    Program powstaje w studiu znajdującym się na warszawskiej Pradze. - Większość uczestników jest bardzo zestresowana, bo w końcu mają wystąpić w telewizji, ale otaczamy ich odpowiednią opieką, pękają bariery i po chwili czują się jak u siebie w domu - wyjaśnia Małgorzata Pietrzykowska-Niemiec, odpowiedzialna za castingi. - Jedną panią trzeba pogłaskać, z drugą pożartować, na każdego jest jakiś sposób.
    Podczas nagrywania programu, czyli 2-3 dni w miesiącu, wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku.
    W ciągu ośmiu godzin powstają cztery odcinki. W holu pojawiają się zawodnicy. Zanim się obejrzą, mają upudrowane policzki, czoła i nosy, by ich twarze nie świeciły się w kamerze, i trafiają do studia. Tam rozgrywają próbną grę, gdzie w rolę prowadzących wcielają się na przemian osoby z produkcji. W tym czasie Karol Strasburger przebiera się w jeden z 10 garniturów w swojej garderobie, kilka pięter wyżej. Gospodarz programu ma też 20 koszul i trzy pary butów. Krawaty do studia przywozi Tomasz Jacyków, który dba o ubiór prowadzącego od pięciu lat.
    Guziki

    Ale wróćmy do zawodników. Po rozegraniu gry próbnej są gotowi do właściwego starcia. W studiu zapalają się wszystkie światła, jedna z asystentek układa z literek na magnez nazwiska lub nazwę drużyny, operatorzy pięciu kamer są gotowi do pracy, wchodzi Karol Strasburger. Sygnał do rozpoczęcia nagrania daje Iwona Wilk. To ona steruje wielką tablicą, na której pojawiają się wyniki, sercem "Familiady". Ze swojej reżyserki, gdzie jest otoczona dwoma komputerami i monitorem z podglądem na studio, jako główny juror teleturnieju weryfikuje odpowiedzi zawodników, przelicza punkty i wpisuje kolejne pytania. Ma także pod ręką dwa guziki, które wyglądają jak relikt zimnej wojny. Na szczęście nie służą do odpalania rakiet balistycznych typu ziemia-ziemia, tylko do generowania dźwięków w finale teleturnieju.

    Po wciśnięciu żółtego przycisku rozlega się ten sygnalizujący, że gracz powtórzył odpowiedź swojego poprzednika, a czerwonego, że upłynął limit czasu. Iwona Wilk obsługuje program, który został napisany specjalnie na potrzeby "Familiady". Wystarczy wpisać na klawiaturze na przykład kwotę pieniędzy, jaką wygrali zwycięzcy odcinka, a ta natychmiast ukazuje się na tablicy. Charakterystyczny odgłos towarzyszący pojawianiu się na niej kolejnych liczb i wyrazów to zasługa… 10500 malutkich czarno-żółtych kwadracików, z których się składa. Program sprawia, że odwracają się na żółtą stronę i tworzą litery i cyfry, w zależności od potrzeb.

    Bez udawania

    No dobrze, ale na czym polega fenomen polskiej wersji "Familiady"? Na pewno wielkie zasługi na tym polu ma Karol Strasburger, związany z teleturniejem od samego początku. - Jako aktor nie próbuję grać roli prowadzącego, bo to byłby mój koniec - zdradza receptę na sukces. - Sprzedaję widzom moją osobowość, jestem prawdziwy i niczego nie udaję. Nie powtarzam jak maszyna czyichś tekstów wypisanych na kartkach, sam znajduję tematy do rozmowy z graczami, opowiadam historie czy dowcipy, które wydają mi się ciekawe i zabawne.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Studniówki

    Miss i Mister Studniówki 2019| Zgłoś się!

    Miss i Mister Studniówki 2019| Zgłoś się!

    Miss Studniówki 2019| Zobacz kandydatki [ZDJĘCIA]

    Miss Studniówki 2019| Zobacz kandydatki [ZDJĘCIA]

    Mister Studniówki 2019| Zobacz kandydatów [ZDJĘCIA]

    Mister Studniówki 2019| Zobacz kandydatów [ZDJĘCIA]