forntuna
    Krzysztof Sobieraj po zdobyciu Pucharu Polski: - Marzenia...

    Krzysztof Sobieraj po zdobyciu Pucharu Polski: - Marzenia się spełniają

    Rozmawiał Jaromir Kruk

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Krzysztof Sobieraj z Pucharem Polski

    Krzysztof Sobieraj z Pucharem Polski ©Polska Press

    Kielczanin Krzysztof Sobieraj grający w finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym, został kapitanem zwycięskiego zespołu.
    Krzysztof Sobieraj z Pucharem Polski

    Krzysztof Sobieraj z Pucharem Polski ©Polska Press

    Krzysztof Sobieraj, wychowanek Korony pokazał, że w sporcie niemożliwe nie istnieje, a jeszcze parę lat temu wydawało się, że jego kariera ma się ku schyłkowi, bo z ekstraklasy spadł aż do… trzecioligowej wówczas Lubrzanki Kajetanów. – Nigdy się nie poddałem, nawet wtedy – wspomina chłopak z osiedla Bocianek, dziś uznawany za legendę Arki Gdynia.

    Parę lat temu, gdy jak sam lubisz mówić kopałeś się po czole w trzecioligowej Lubrzance Kajetanów wyobrażałeś sobie siebie w finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym?
    Krzysztof Sobieraj: Jak miałem 11, 12 lat i kopałem piłkę pod blokiem na Bocianku ze znacznie lepszymi ode mnie rówieśnikami marzyła mi się reprezentacja Polski, występy na wielkich stadionach.
    Marzyć nikt nie zabrania, a ja grałem w piłkę dla przyjemności i rozwijałem się rywalizując ze starszymi na asfaltowych boiskach. Jak się nie wierzy w siebie to nie ma sensu się brać za futbol. Życie nauczyło mnie walczyć o swoje i przez niższe ligi, potem Tłoki Gorzyce trafiłem do Arki Gdynia. Debiutowałem w Arce z Widzewem, w którym w środku rządził Radek Michalski, legenda Legii, Widzewa, wielokrotny reprezentant Polski. Ja miałem obok siebie Rafała Murawskiego, który zaszedł w piłce całkiem daleko, dwukrotnie wziął udział w Euro, a obecnie błyszczy w Pogoni Szczecin. Z Arką wywalczyłem awans do ekstraklasy, debiutu w niej przeciw Legii nie zapomnę, zremisowaliśmy 0:0 z zespołem naszpikowanym kadrowiczami, w bramce stołecznego zespołu stał Łukasz Fabiański. Nie zawsze wszystko w życiu się układa, też popełniałem błędy i nagle trzeba było się przestawić z Arki na Lubrzankę. Klubowi z Kajetanowa dużo zawdzięczam, bo mi pomógł w trudnym czasie. Na pewno nie wyobrażałem sobie siebie w finale Pucharu Polski, ale cieszyłem się z gry w piłkę w Pińczowie, czy Jędrzejowie. Jak coś lubisz to ci sprawia przyjemność na Narodowym, w ekstraklasie, czwartej lidze, na turniejach, nie ma różnicy.

    Nigdy się nie zniechęciłeś?
    Może na sekundę, może na minutę, ha ha. Sobieraj spadł z ekstraklasy do Kajetanowa to się niektórzy śmiali. Miałem się nimi przejmować? Trzeba było sobie udowodnić, że się coś potrafi, że ma się jaja. Długo w Lubrzance nie pograłem, dostałem ofertę z Olimpii Elbląg, gdzie się odbudowałem. W Warcie Poznań zrobiłem kolejny krok, grałem z takimi zawodnikami jak Grzegorz Szamotulski, Piotrek Reiss, Paweł Sasin, Krzysiek Gajtkowski, wchodzący do seniorskiego futbolu Bartek Bereszyński. Dobrze się złożyło, że wypadłem bardzo dobrze w konfrontacji z Arką i znów klub, któremu oddałem serce po mnie sięgnął. Jak znowu przenosiłem się do Gdyni to z myślą by pomóc w wywalczeniu awansu do ekstraklasy. Za czwartym razem się udało, ale nawet nie wyobrażałem sobie, że wezmę udział w takiej przygodzie z Pucharem Polski.

    Co myślał Krzysztof Sobieraj wznoszący trofeum na Stadionie Narodowym w Warszawie?
    Łzy mi leciały i śmiałem się ze szczęścia. Zawsze będę podkreślał, że jestem z Bocianka, a to osiedle dało mi szkołę życia i szkołę futbolu. Przed oczyma byli bliscy – dzieci, żona, rodzice, Krzysiek Jaworski, który uczył mnie gry w piłkę, Krzysiu Brasiński, mój kolega, który zginął tragicznie potrącony przez samochód w sierpniu 2002. On mi mówił – Sobieraj, ty musisz zagrać w ekstraklasie, na pięknych stadionach. To się spełnia, a jak ktoś powie, że Sobierajowi odbiło to go odeślę na Bocianek. Nie jestem człowiekiem bez wad, jedni mnie lubią, inni nie cierpią, ale nikt mi nie zabierze pięknych przeżyć podczas piłkarskiej przygody. Niższe ligi, turnieje, ekstraklasa, wspaniali ludzie na moim szlaku i to wszystko spięte zdobyciem Pucharu Polski. Nie wiem już co mam powiedzieć.

    Spięte? Chyba nie kończysz kariery mając w perspektywie europejskie puchary?
    Najpierw trzeba się utrzymać w ekstraklasie, a wygrana z Lechem na Narodowym na pewno dała nam kopa. Potem zobaczymy, czy będzie mnie widział w swoich planach Leszek Ojrzyński. Miło było się spotkać z takim trenerem, w Koronie zrobił „Bandę Świrów”, w Arce szybko stworzył „Bandę Skurczybyków”. Oczywiście, nie byłoby nas w finale gdyby nie Grzegorz Niciński, wcześniejszy szkoleniowiec Żółto-Niebieskich. On wykonał kawał fantastycznej roboty i puchar też należy do niego. Po 38 latach Arka coś wygrała, lecz nie ma za wiele czasu na świętowanie, bo przed nami kolejne ważne spotkania.

    To dobra, jesteś sobie w stanie siebie wyobrazić w roli kapitana Arki w spotkaniu z AC Milan, Arsenalem, czy jakimś innym europejskich gigantem?
    Piłka ma to do siebie, że niczego nie można wykluczać. Czytałem o naszych potencjalnych rywalach w eliminacjach Ligi Europy i wiesz co… Aż nie wypada kończyć przygody z Arką, trzeba dalej udowadniać, że coś można zaoferować drużynie. Jestem wyrobnikiem i zachęcam młodych utalentowanych chłopaków, by nie zadowalali się byle czym, przyjmowali do siebie krytyczne uwagi i ciężko pracowali. Nigdy nie można się poddawać, a skautów klubów ekstraklasy zapraszam do niższych lig, bo tam piłkę kopie mnóstwo perspektywicznych zawodników. Jeżeli oni nie są w stanie się stamtąd wyrwać, trzeba im pomóc. Aż mi żal, że tylu dobrych graczy z Bocianka się zmarnowało, a Puchar Polski dedykuje tym, z którymi kopałem piłkę na asfalcie i turniejach jak miałem 11, 12, czy 13 lat.

    Krzysztof Sobieraj

    Urodzony 25 sierpnia 1981 roku w Kielcach. Kariera piłkarska: Korona Kielce, Błękitni Kielce, Spartakus Daleszyce, Piast Chęciny, KSZO Ostrowiec, Star Starachowice, Heko Czermno, Nida Pińczów, MKS Końskie, AKS Busko-Zdrój, Tłoki Gorzyce, Arka Gdynia, Lubrzanka Kajetanów, Olimpia Elbląg, Warta Poznań, Arka Gdynia. W polskiej ekstraklasie: 60 meczów. Sukces: z Arką Puchar Polski 2017.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (5)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (5) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Miss i Mister Studniówki 2019| Głosowanie zakończone

    Miss i Mister Studniówki 2019| Głosowanie zakończone