Najmłodszy prezydent w Polsce, Marek Materek, bez tajemnic

    Najmłodszy prezydent w Polsce, Marek Materek, bez tajemnic

    Monika Nosowicz-Kaczorowska kaczorowska@echodnia.eu

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Marek Materek, najmłodszy prezydent miasta w Polsce z rodzicami Beatą i Jerzym, tuż po wygraniu wyborów.

    Marek Materek, najmłodszy prezydent miasta w Polsce z rodzicami Beatą i Jerzym, tuż po wygraniu wyborów.

    Ma duszę społecznika nie potrafi spokojnie siedzieć w miejscu. Lubi kolor niebieski, jazdę konną. Marek Materek, prezydent Starachowic, najmłodszy człowiek w kraju na takim stanowisku.
    Marek Materek, najmłodszy prezydent miasta w Polsce z rodzicami Beatą i Jerzym, tuż po wygraniu wyborów.

    Marek Materek, najmłodszy prezydent miasta w Polsce z rodzicami Beatą i Jerzym, tuż po wygraniu wyborów.

    Marek Materek

    Marek Materek


    Ma 25 lat. To minimumu, by można było wystartować w wyborach na prezydenta, burmistrza lub wójta.Ma 178 wzrostu, waży 90 kilogramów. Numer buta 43, numer kołnierzyka 40. Ulubiona potrawa - sałatki, szczególnie gyros i grecka. Ulubiony kolor - niebieski. Ma młodszą siostrę Annę, które mieszka w Niemczech.



    Pochodzi ze Starachowic, tu się urodził, ale przez pierwsze lata życia wychowywał się w Suchedniowie, skąd pochodzi jego tata.
    - Dzieciństwo kojarzy mi się z domem i bezpieczeństwem. W ciągu dnia mną i moją młodszą siostrą Anną zajmowały się ciocia, którą do dziś nazywamy "Koćką" i babcia, którą nazywamy "Bunią". Rodzice wracali do domu po południu, przed wieczorem. Ani ja ani siostra nie należeliśmy do najspokojniejszych dzieci. Z tego co pamiętam byliśmy dość "żywi", aktywni, a babcia i ciocia musiały nas znosić. Do dziś z siostrą jesteśmy wdzięczni im za cierpliwość - mówi Marek Materek.

    Nowy prezydent Starachowic jest kawalerem i na razie nie planuje zmiany stanu cywilnego.
    Najchętniej odpoczywa w Górach Świętokrzyskich, na działce w urokliwie położonej okolicy.

    - Wybieram się na przejażdżki rowerem, czasem jeżdżę do zaprzyjaźnionej stadniny koni, żeby pojeździć konno. Konno jeździłem już jako dziecko. Rodzice hodowali konie, więc kiedy udawało mi się utrzymać na grzbiecie zacząłem naukę. Dziś ro-dzice koni już nie hodują, ale pasja pozostała. Na wypoczynek nie miałem ostatnio zbyt wiele czasu. Teraz pewnie będę miał go jeszcze mniej - zastanawia się prezydent Starachowic.

    W samorządach i stowarzyszeniach

    Marek Materek szkołę podstawową i gimnazjum skończył w Suchedniowie. Już w podstawówce udzielał się społecznie, działał w szkolnym samorządzie, później - w Towarzystwie Przyjaciół Suchedniowa. Założył Stowarzyszenie Młodzieży Su-chedniowa, które działa do dziś. Potem przyszedł czas wyboru szkoły średniej.

    - Chciałem chodzić do szkoły w Starachowicach, tym bardziej, że spędzałem tu każdy weekend i wakacje. Pod uwagę brałem dwie szkoły: II Liceum Ogólnokształcące, do którego chodziła mama i I Liceum Ogólnokształcące. Złożyłem dokumenty do obu, do obu się dostałem. Wybrałem "jedynkę", o której wiedziałem, że uczniowie chętnie angażują się w różne spo-łeczne akcje. Dziś wiem, że to był strzał w dziesiątkę. Trafiłem na fantastycznych nauczycieli: wspaniałą wychowawczynię profesor Elżbietę Wróbel, pedagog Ilonę Traczyk, profesor Elżbietę Orzechowską-Garbacz, nauczycielkę fizyki, profesora Roberta Słokę, który uczył mnie historii, profesor Krystynę Dutkiewicz, nauczycielkę biologii, profesor Monikę Moskal, nauczycielkę języka polskiego i wielu innych. W liceum działałem w samorządzie klasowym, potem byłem współzałożycielem Młodzieżowej Rady Miasta. Z nauką nie miałem problemów, ale "kujonem" bym się nie nazwał - przyznaje prezydent Starachowic.

    Nauka i praca

    Marek Materek mówi, że od początku wiedział, że pójdzie na studia zaoczne, żeby móc pracować i zdobywać doświadczenie w pracy zawodowej. Studiował stosunki międzynarodowe w Collegium Civitas w Warszawie, politologię o specjalności admninistracyjno - samorządowej i zarządzanie nieruchomościami i planował założyć własną firmę.

    - Przygotowałem wniosek, złożyłem go do Fundacji Agencji Rozwoju Regionalnego i nie dostałem dofinansowania. Zabrakło mi jednego punktu i mój ambitny plan upadł - wspomina Marek Materek.
    Propozycja pracy wyszła od najbliższych. Rodzice zaproponowali mu pracę w rodzinnej firmie. Zaczął jak wszyscy - od odbycia stażu. Pierwszą pracą którą dostał było odczytywanie wodomierzy. Z biegiem czasu organizował konferencje wspólnot mieszkaniowych w różnych miastach, jeszcze później - koordynował termomodernizację budynków wielorodzinnych - od spotkania z mieszkańcami do uzyskania przez mieszkańców danego budynku premii termomodernizacyjnej lub remontowej z Banku Gospodarstwa Krajowego.

    - W ten sposób udało mi się pomóc mieszkańcom ograniczyć koszty ogrzewania budynków , poprawić ich estetykę. Te-raz, kiedy podróżuję po tych miejscowościach widzę odnowione budynki. To cieszy - przyznaje prezydent Starachowic.

    Pięć lat u boku Róży

    Marek Materek od pięciu lat prowadzi świętokrzyskie biuro posłanki do Parlamentu Europejskiego Róży Thun. Zaproponowała mu współpracę po tym, jak zaangażował się w prowadzenie jej kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku.

    - Panią Różę Thun poznałem kilka lat wcześniej. W czasie kampanii pomogłem między innymi zorganizować wizytę ów-czesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego. Po kampanii otrzymałem propozycję współpracy. Organizowałem pracę biura w regionie, współpracę z parlamentarzystami i samorządowcami z regionu, pracowałem przy organizacji wyjaz-dów grup ze świętokrzyskiego do Brukseli. Przez ten okres nauczyłem się od pani Róży bardzo wiele, poznałem wartościo-wych ludzi, zobaczyłem też, że politykę można uprawiać zupełnie inaczej niż w sposób, który obserwowałem na lokalnym czy regionalnym podwórku - przyznaje.

    - Zawsze się wspieramy, każdy za każdego trzyma kciuki - dodaje prezydent Starachowic.

    Romans z Platformą

    Marek Materek przez dwa lata należał do Platformy Obywatelskiej. - Wstąpiłem do Platformy, bo byłem zwolennikiem tej partii. Kiedy narzekałem jak funkcjonuje, słyszałem: "Marek nie narzekaj, zapisz się i pokaż, że można inaczej". I tak zrobiłem - wspomina Marek Materek.

    W starachowickiej Platformie Materek nieźle namieszał. Jesienią ubiegłego roku wygrał wybory na powiatowego szefa struktur, później zorganizował huczne otwarcie biura partii. Były ważne osoby nie tylko z partii. Przed wyborami przedterminowymi na prezydenta Starachowic zaproponował kandydaturę Marzeny Marczewskiej, osoby z Kielc, spoza miejscowego układu. To nie spodobało się władzom wojewódzkim partii. Kandydatka nie dostała żadnego wsparcia od władz partii, chociaż wybory na wiosnę w Starachowicach były bardzo ważne. Marek Materek prowadził kampanię Marzeny Marczewskiej praktycznie sam i poradził sobie całkiem dobrze. Marczewska uzyskała trzeci wynik wśród ośmiorga kandydatów. W partii zebrały się jednak nad nim czarne chmury.

    - Na wniosek szefowej partii w regionie posłanki Marzeny Okły-Drewnowicz najpierw zostały rozwiązane struktury Platformy Obywatelskiej w powiecie, a potem zostałem wykluczony z partii. Odwołałem się, bo chciałem poznać przyczyny wykluczenia, ale nie było mi to dane. Z perspektywy myślę, że dobrze się stało, bo jako osoba niezwiązana z żadną formacją polityczną mogę pozwolić sobie na niezależność - mówi dziś Marek Materek.

    Trudna decyzja

    Prezydent Starachowic przyznaje, że decyzja o starcie w wyborach prezydenckich była bardzo trudna.

    - Ja chciałem się wycofać z życia publicznego, ale znajomi przekonali mnie, że kiedy to zrobię, zrealizuję scenariusz napisany przez osoby, które źle mi życzą. Po wielu rozmowach z przyjaciółmi, znajomymi i rodziną postanowiłem kandydować- opowiada.

    Zarejestrował komitet i wystawił kandydatów na radnych w 18 okręgach. Postawił na aktywnych społeczników. Ostatecznie do Rady Miejskiej wprowadził jednego radnego - Piotra Babickiego, najmłodszego radnego w starachowickiej radzie. Sam - popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe - wszedł do drugiej tury pokonując poważnego kontrkandydata - Andrzeja Prusia z Prawa i Sprawiedliwości. Po pierwszej turze zyskał poparcie tego kontrkandydata oraz innych sił politycznych. W drugiej turze pokonał Sylwestra Kwietnia. Zagłosowało na niego 58,5 procent wyborców.

    - W obu turach byłem przygotowany na wygraną i przegraną. Kiedy przyszły wyniki poczułem nie tyle radość, co odpowiedzialność, która na mnie ciąży. Jako prezydent chciałbym współpracować ponad układami z radnymi reprezentującymi różne środowiska, aby po czterech latach móc powiedzieć sobie i innym: "Zadanie wykonane" - podkreśla Marek Materek.

    SPRAWDŹ najświeższe wiadomości z powiatu STARACHOWICKIEGO


    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (23)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (23) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Wideo

    Galerie zdjęć

    Polecamy

    Rolnik Roku 2018 | Finał [zdjęcia, wideo]

    Rolnik Roku 2018 | Finał [zdjęcia, wideo]

    Święta 2018

    Święta 2018