Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Niezwykłe życie dyrektora kieleckiej szkoły

Opracowanie według Ewy Siemiaszko i Marka Dudka
Dyrektor Włodzimierz Sławosz Dębski.
Dyrektor Włodzimierz Sławosz Dębski. Zdjęcia Archiwum
Włodzimierz Sławosz Dębski urodził się 24 lipca 1922 roku we Lwowie, a młodość spędził na Wołyniu. Jak sam żartobliwie wspominał, jego późniejsze muzyczne pasje być może zawdzięcza temu, że "przy narodzinach grała mi orkiestra pułkowa". Przeczytaj niezwykłą historię życia byłego dyrektora kieleckiej szkoły muzycznej. W poniedziałek w obecnej szkole w Kielcach będzie wmurowana tablica poświęcona Włodzimierzowi Dębskiemu, który jest ojcem między innymi słynnego kompozytora Krzesimira Dębskiego.

Rodzicami byli Polak - lekarz medycyny Leopold Dębski i Rosjanka Anisja Czemierkin. Rodzina Dębskich żyła w Kisielinie w powiecie horochowskim. Oprócz Włodzimierza Sławosza Dębscy mieli starszego syna Jerzego.

Po ukończeniu w 1935 roku szkoły powszechnej w Kisielinie, w latach 1935-1938 Włodzimierz Dębski uczęszczał do Państwowego Gimnazjum numer 704 w Łucku, a ostatnią klasę, w roku szkolnym 1938/1939 ukończył w Gimnazjum Ojców Pijarów w Lubieszowie na Polesiu i tam zdał egzamin maturalny. Po wybuchu wojny w 1939 roku i zajęciu Wołynia przez Związek Sowiecki, Włodzimierz jesienią 1939 roku rozpoczął naukę w liceum przyrodniczym w Łucku, ale przerwał ją i w listopadzie 1939 roku podjął pracę w Kisielinie w szkole, w której był nauczycielem do końca okupacji sowieckiej w czerwcu 1941 roku. W celu uzupełnienia kwalifikacji pedagogicznych został skierowany przez władze szkolne do średniej pedagogicznej szkoły we Włodzimierzu Wołyńskim na naukę zaoczną i w roku szkolnym 1940/1941 ukończył ją, zdobywając zawód nauczyciela.

Po opanowaniu Wołynia przez Niemców w czerwcu 1941 roku Włodzimierz Dębski został przymusowo zatrudniony w Urzędzie Rejonowym a potem zatrudnił się jako skarpiarz przy melioracji łąk.
Gdy od kwietnia1943 roku zaczęły się ataki Ukraińskiej Powstańczej Armii na ludność polską, porzucił pracę w melioracji i włączył się do polskiej konspiracji Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej w okolicy Łokacz - Kisielina. Pełniąc funkcję zastępcy dowódcy odcinka, tworzył siatkę konspiracyjną i organizował broń.

Przełomowym okazał się dzień 11 lipca 1943 roku, kiedy to Ukraińska Powstańcza Armia zaatakowała Polaków w ponad 100 kościołach na Wołyniu, w tym w Kisielinie. W panice niektórzy ludzie, a wsród nich bracia Dębscy zdołali uciec na plebanię. Tam bezbronni podjęli jednak desperacką obronę. Po 11 godzinach oblężenia i po podpaleniu całego kompleksu kościelnego, banderowcy wycofali się. Pod osłoną nocy i deszczu ocaleni w plebani Polacy ewakuowali się z piętra. Włodzimierz Dębski był ciężko ranny w obie nogi. Po dwóch dniach, przechowany w stodole u życzliwych Ukraińców, którzy narażali życie pomagając Polakowi, został zawieziony do szpitala w Łokaczach, gdzie trzeba mu było amputować jedną nogę. W dwa tygodnie po napadzie ukraińskich nacjonalistów na kościół w Kisielinie, banderowcy porwali i zamordowali rodziców Włodzimierza Dębskiego.

W październiku 1943 roku Włodzimierz. Dębski, podleczony, został przewieziony z Łokacz do konspiracyjnego szpitalika we Włodzimierzu Wołyńskim i po kilkutygodniowej rekonwalescencji włączył się do konspiracji w Armii Krajowej w charakterze oficera informacyjnego. W styczniu 1944 roku wstąpił do organizowanej z oddziałów partyzanckich 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej, gdzie pełnił funkcję oficera informacji w zgrupowaniu "Osnowa" w Bielinie koło Włodzimierza Wołyńskiego. Gdy 12 kwietnia 1944 roku 27 Wołyńska Dywizja po ciężkich walkach z Niemcami wyruszyła z lasów stężarzyckich i mosurskich na północ, usiłując przebić się przez linię wojsk niemieckich na Polesie, Dębski z powodu niemożności poruszania po bezdrożach i bagnach musiał wycofać się do Włodzimierza Wołyńskiego, pozostając tam w strukturach konspiracyjnych. 15 maja 1943 roku, uprzedzony przez konspiracyjny wywiad o zamiarze aresztowania go przez Gestapo, zmuszony był uciec za Bug do Lubartowa. Po przejściu części 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej na teren Lubelszczyzny przyłączył się do jej zgrupowania "Gromada", otrzymując zadania rozpoznania nieprzyjaciela w rejonie Ostrowa Lubelskiego i Parczewa. 25 lipca 1944 roku 27 Wołyńska Dywizja Armii Krajowej została rozbrojona w Skrobowie koło Lubartowa przez Armię Czerwoną i NKWD.

Dzięki szybkiej decyzji o ucieczce po rozbrojeniu Dębski nie został przez Sowietów, jak wielu żołnierzy 27 Dywizji, ani internowany i deportowany do Związku Radzieckiego, ani aresztowany. Za zasługi w walce o niepodległość Polski został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari oraz innymi odznaczeniami. Awansował do stopnia podporucznika.

Kolejny etap w Jego życiu był już ściśle związany z zawodem nauczycielskim i muzyką. Jesienią 1944 roku Włodzimierz Dębski został nauczycielem w Powszechnej Szkole w Lipsku-Białowoli pod Zamościem. Do 1951 roku pracował kolejno w szkołach podstawowych w powiecie Strzelce Krajeńskie w Sokółce, Górkach Noteckich, Strzelcach Krajeńskich.

W latach 1946-1951 mimo poważnych problemów zdrowotnych, studiował w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Poznaniu, którą ukończył z wyróżnieniem, uzyskując dyplom artysty muzyka w stopniu magistra. Już w trakcie studiów w 1951 roku przeszedł do pracy w szkolnictwie muzycznym, będąc najpierw nauczycielem, a następnie dyrektorem szkół muzycznych w Wałbrzychu, Kielcach, Lublinie. W 1969 roku założył drugą w Lublinie Państwową Szkołę Muzyczną I i II-go stopnia. Był jej dyrektorem do przejścia na emeryturę w 1976 roku.

Włodzimierz Dębski nie był zwyczajnym nauczycielem muzyki. Kochał muzykę, był jej pasjonatem i miał wiedzę na ten temat jak nikt inny. Uczył metodami nowatorskimi wprowadzając elementy improwizacji i kompozycji dla wszystkich uczniów .Napisał bardzo nowoczesne podręczniki do form muzycznych i harmonii - niestety nie wydane .Był animatorem ruchu muzycznego, człowiekiem, który umiał swą pasją zarażać innych. Prowadził wiele chórów świeckich i kościelnych. W Wałbrzychu współtworzył tamtejszą Orkiestrę Symfoniczną. Był współorganizatorem i wieloletnim jurorem Festiwalu Śpiewaków i Kapel Ludowych w Kazimierzu nad Wisłą. W Kieleckiem i Lubelskiem zasiadał w komisjach weryfikacyjnych instruktorów muzycznych i instruktorów tańca. Stworzył ogromną i unikalną dokumentację lubelskiego folkloru muzycznego przechowywaną w Muzeum Wsi Lubelskiej. Współredagował wydawnictwa muzyczne, jak "Pieśni świętokrzyskie". Wspólnie z katedrą językoznawstwa Uniwersytetu imienia Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie wydał "Kolędowanie na Lubelszczyźnie", "Wielki śpiewnik lubelski" (2500 pieśni) a przede wszystkim monumentalną pracę "Polska pieśń i muzyka ludowa - Lubelskie", która ukazała się pośmiertnie w 2012 roku. Był uznawany za najlepszego znawcę folkloru muzycznego wsi lubelskiej.

Na początku lat osiemdziesiątych, podczas stanu wojennego, zredagował śpiewnik pieśni historycznych i patriotycznych "Ojczyzna Ma", wydany przez zakonspirowane wydawnictwo solidarnościowe.
Działał także w stowarzyszeniach muzycznych - był prezesem Towarzystwa Teatrów i Chórów Ludowych w Strzelcach Krajeńskich, członkiem Towarzystwa Muzycznego w Zamościu.

Jego dorobek kompozytorski to liczne suity, symfonie, kantaty, z wyróżniającą się "Litanią Świętokrzyską" (o majorze "Ponurym" i jego partyzantach), "Oratorium Wielkopostne", utwory instrumentalne, pieśni solowe i chóralne. Jego utwory były wykonywane i nagrywane między innymi przez Krakowską Orkiestrę Polskiego Radia, Polish Chamber Choir i przez Polską Orkiestrę Włościańską imienia Karola Namysłowskiego z Zamościa, z którą był związany aż po ostatnie lata życia. Osiągnięcia zawodowe i zasługi dla kultury polskiej zostały uhonorowane odznaczeniami państwowymi: Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Po przejściu na emeryturę zajął się również twórczością publicystyczną - napisał szereg artykułów i polemik o problematyce artystycznej i politycznej. Dostarczał materiały i konsultował książki o tematyce "wołyńskiej", jak "Okrutna przestroga" Jerzego Dębskiego i Leona Popka (Lublin 1997), "Świątynie Wołynia", tom I Leona Popka (Lublin 1997), "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945" Władysława Siemaszki i Ewy Siemaszko (Warszawa 2000).
Artystyczna dusza Dębskiego wychodziła poza ramy muzyczne i literackie. Sam własnoręcznie projektował i wytwarzał meble dla swoich szkół między innymi mobilne szafy na gramofony i magnetofony oraz meble do swojego gabinetu dyrektorskiego. Bardzo ważną częścią jego twórczości było malarstwo. Choć malował jak mówił "tak dla siebie" i nigdy nie postarał się o dyplom, to pozostawił po sobie bardzo wiele obrazów. Niektóre wystawiał na wystawach malarzy - amatorów wspólnie z Romanem Opałką i Rafałem Olbińskim. Jego obrazy wiszą w domach rodziny i przyjaciół w różnych krajach świata. Najważniejszy jest cykl kilku obrazów "kisielińskich", który przedstawia tragiczny przebieg napadu Ukraińskiej Powstańczej Armii na kościół.

Spędzone na Wołyniu dzieciństwo i młode lata boleśnie tkwiły w sercu Dębskiego. W 1971 roku po raz pierwszy od wojny Dębski miał możność odwiedzić Wołyń. Był wówczas w Kisielinie. Nawiązane kontakty zaowocowały współpracą z ośrodkami muzycznymi w Łucku, bowiem Dębski na równi z polską znał ukraińską muzykę ludową. Podczas kolejnych wyjazdów na Wołyń podjął się trudnego zadania upamiętnienia pomordowanych w kościele kisielińskim. W wyniku jego starań w 50 rocznicę napadu Ukraińców na kościół, na zbiorowej mogile zamordowanych, obok ruin został umieszczony pomnik-nagrobek.

Również w Polsce podejmował różne działania w celu upamiętnienia wołyńskiego holocaustu Polaków. Był współorganizatorem i autorem Krypty "ku pamięci pomordowanych na Wołyniu i Mauzoleum poległych żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej" w Zamojskiej Rotundzie. Działał aktywnie w Stowarzyszeniu Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu w Zamościu.
Godna podziwu była jego niezwykła aktywność, pomimo kalectwa i zmagań z różnymi chorobami. Człowiek nadzwyczaj błyskotliwy, z wielkim poczuciem humoru i dystansem, także do własnej osoby, nie tolerował jednak niekompetencji i zakłamania. Na te zjawiska zawsze żywiołowo reagował rysunkami satyrycznymi i także słowem mówionym jak pisanym - językiem barwnym, pełnym żarliwości i pasji. Uczciwość i umiłowanie prawdy oraz bezkompromisowość to dominujące cechy charakteru Włodzimierza Dębskiego. Toteż we wszystkich środowiskach, w których działał, cieszył się autorytetem i poważaniem.

Włodzimierz Sławosz Dębski zmarł nagle w Lublinie 21 września 1998 roku. Jest tam pochowany na cmentarzu przy ulicy Unickiej.

Trzeba jeszcze wspomnieć o rodzinie Włodzimierza Dębskiego. Ożenił się z Anielą Sławińską z Kisielina, również niedoszłą ofiarą napadu ukraińskich nacjonalistów na kościół kisieliński. Oboje byli ostatnimi osobami, które po odstąpieniu bojówek ukraińskich spuszczały się na linie z piętra plebanii. Mieli trzech synów, Wisława, Krzesimira i Sławosza. Krzesimir Dębski - wyrosły w muzycznej tradycji jest czołowym polskim kompozytorem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na echodnia.eu Echo Dnia Świętokrzyskie