Paulina Wites z Pińczowa startowała w ekstremalnych biegach

Agata Chrobot
Paulina Wites, biegaczka należąca do grupy 5 Sów Run Team Pińczów zajęła trzecie miejsce w kategorii open kobiet, w Biegu Herosa, zorganizowanym 30 lipca, na Pustyni Błędowskiej. Dzień później, 31 lipca, zmierzyła się z przeszkodami podczas HardRunu w Kielcach.

Dla Pauliny Wites, jedynej kobiety w pińczowskich biegających "Sowach", nie ma rzeczy niemożliwych. Udowodniła to podczas ubiegłego weekednu.

Zaczęło się w sobotę od Pustyni Błędowskiej. Zorganizowano tam po raz piąty Bieg Herosa - Lisy Pustyni. Dystans wynosił 10 kilometrów, a na trasie nie brakowało przeszkód. Wraz z koleżankami ze Sławkowskiej Grupy Biegowej "Samo Się Nie Przebiegnie" zajęła trzecie miejsce w kategorii open kobiet.

- Sto procent piasku, słońce, upalnie- po prostu piekło na ziemi - wspominała Paulina Wites. - My - dziewczęta cały dystans biegłyśmy razem, wspierając się nawzajem, pokonując przeszkody, a przy tym dobrze się bawiąc i tak do samej mety, wbiegłyśmy razem zdobywając trzecie miejsce w kategorii Open Kobiet.Miłym akcentem było spotkanie z panią Czesławą Mentlewicz, wybitną specjalistką od maratonów. Podsumowując – wspaniała biegowa przygoda na niezwykle trudnym terenie, za to w sympatycznym towarzystwie pozytywnie zakręconych ludzi - komentowała biegaczka.

Natomiast w niedzielę, 31 lipca, Paulina Wites pojechała do Kielc, aby wziąć udział w HardRunie. Był to bieg z przeszkodami, organizowany po raz pierwszy na terenie rezerwatu Kadzielni. Dystans wynosił 5 kilometrów. Wrażenia po tym biegu nie były już tak dobre, jak po "Herosie".

- Niestety, mimo wielkich oczekiwań, zawody okazały się według zdecydowanej większości uczestników, w tym i mojej, totalną klapa pod względem organizacyjnym. Zaczęło się od poszukiwania Biura Zawodów. Po godzinnych poszukiwaniach odnajdujemy go, a tu się dopiero zaczynają schody osoby, które tam były nic nie wiedzą, nie potrafią udzielić jakiejkolwiek informacji, kiedy to wszystko się rozpocznie, gdzie w ogóle będzie start – meta. Organizator przybywa i zaczyna oznakowanie trasy. Jednym słowem masakra. Po 2 godzinach stania na słońcu, w końcu startujemy, bez pomiaru czasowego - mówi biegaczka. - Oznakowanie trasy było fatalne - trochę czerwonej taśmy, niebieskiego i zielonego sznurka. Brak wolontariuszy na trasie spowodował, że to przypominało bieg na orientację. Przebiegłam całą trasę, pokonując wszystkie przeszkody w czasie 29 minut i zdobywając zasłużony medal - podsumowuje Paulina Wites.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie