Prezes Miejskiej Komunikacji Samochodowej w Skarżysku z prokuratorskimi zarzutami. Bartosz Iskra twierdzi - jestem niewinny

Mateusz Bolechowski
Mateusz Bolechowski

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Bartoszowi Iskrze, prezesowi Miejskiej Komunikacji Samochodowej w Skarżysku, prokuratura zarzuca niegospodarność. Grozi za to do pięciu lat więzienia. Oskarżony mówi - ze spokojem czekam na wyrok sądu, czuję się niewinnym. Prezydent Skarzyska nie zamierza odwoływać prezesa.

Bartosz Iskra, wcześniej przedsiębiorca, został dyrektorem Miejskiej Komunikacji Samochodowej w Skarżysku po tym, jak prezydentem miasta został Konrad Kronig. Jako radny, obecny prezydent dużo uwagi poświęcał działalności miejskiego przewoźnika. Nowy prezes miał uzdrowić sytuację w spółce.

W ostatnich latach to, co działo się w MKS, kilka razy krytykowali radni opozycji. W 2018 roku dwóch pracowników spółki złożyło zawiadomienie do prokuratury. Wskazywali na straty, jakie mimo wsparcia przez miasto przynosi firma, zwracali uwagę na zatrudnianie przez prezesa osób bez odpowiednich kwalifikacji. Twierdzili, że otrzymują oni wyższe pensje, niż długoletni pracownicy.

Bartosz Iskra zatrudnił między innymi dwóch miejskich radnych z prezydenckiej koalicji, osobę związaną wówczas z Konradem Kronigiem i dwóch pracowników, karnie zwolnionych przez poprzedniego prezesa.

- Zostałem pomówiony, a stawiane mi przez dwóch pracowników zarzuty są absurdalne. Podejmę w tej sprawie kroki prawne. Cieszę się, że prokuratura zajęła się sprawą. Jestem przekonany, że jej finał będzie dla mnie korzystny - mówił dwa lata temu prezes MKS. Podkreślał stale poprawiającą się kondycję finansową spółki.

Rok temu policja w bazie MKS aresztowała mężczyznę, skazanego w głośnym procesie grupy „Człowieka z Lasu”. Dostał wysoki wyrok, ale otrzymał przepustkę na pogrzeb matki. Do celi jednak nie wrócił. Jak się okazało, został zatrudniony w myjni Miejskiej Komunikacji Samochodowej. - Ta osoba była pracownikiem fizycznym. W przeciwieństwie choćby do zatrudnianych kierowców, w przypadku naboru na to stanowisko nie było wymagane zaświadczenie o niekaralności – wyjaśniał prezes Iskra.

Po dwóch latach śledztwa skarżyska prokuratura postawiła prezesowi zarzuty niegospodarności, za co grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Zarzut dotyczy między innymi nieuzasadnionego zatrudnienia prawników, zwalnianie pracowników i zatrudnianie na te same stanowiska osób, którym zaproponowano wyższe pensje, oraz zatrudnienie firmy serwisującej mundury pracowników w sytuacji, gdy nie było na to środków.

Bartosz Iskra mówi - czuję się niewinnym i ze spokojem czekam na wyrok sądu. Sytuację odbieram jako szkalowanie mnie za działania, jakie podejmuję dla dobra spółki. Nie jestem skazany prawomocnym wyrokiem, więc mogę nadal pracować na swoim stanowisku, chyba, że inną decyzję podejmie prezydent - wyjaśnia.

Konrad Kronig żadnych kadrowych zmian nie planuje. - Dobrze oceniam pracę prezesa Iskry, spółka zakończyła ostatni rok na plusie, co jest rzadkością w przypadku miejskich komunikacji samochodowych. Mamy niezawisłe sądy i spokojnie czekam na wyrok. Nie ukrywam, że sprawa moim zdaniem ma podtekst polityczny. Ktoś mógł liczyć, że zarzuty zostaną postawione przed wyborami samorządowymi, ale zeszło z tym dłużej - komentuje Konrad Kronig.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie