Rekordzista z Sandomierza: „Jestem szczęśliwy, że zagrają tam Vive Tauron i Karol Bielecki”

Paweł Kotwica
Sydney Uni HC
Pochodzący z Sandomierza Tomasz Szklarski po raz piąty zagra w nieoficjalnych klubowych mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych Super Globe w katarskim Doha (5-8 września). W tym roku pierwszy raz zagra tam drużyna z Polski, zwycięzca EHF Ligi Mistrzów, Vive Tauron Kielce.

Szklarski jest wychowankiem Wisły Sandomierz, grał również w AZS AWF Warszawa. Kilka lat temu wyjechał do Australii, został zawodnikiem drużyny Sydney University Handball Club, potem zajął się również pracą szkoleniową. Jego drużyna od kilku lat regularnie zdobywa klubowe mistrzostwo Australii i Oceanii, co daje jej prawo gry w katarskim turnieju Super Globe. Tomek pierwszy raz poleciał do Doha w 2011 roku, od tego czasu opuścił tylko jeden turniej, gdy w 2014 roku rodziła mu się córka. W tym roku został kapitanem drużyny „Kangurów”. W 2011 roku jego drużyna zagrała przeciwko hiszpańskiemu Ciudad Real, którego trenerem był wtedy obecny szkoleniowiec Vive Tauronu i reprezentacji Polski, Tałant Dujszebajew, a w składzie byli między innymi Mariusz Jurkiewicz, Julen Aginagalde, Jonas Kallman, Arpad Sterbik, Joan Canellas, Didier Dinart, Luc Abalo i Kirył Łazarow. W kolejnych latach Sydney Uni też mierzyło się z najmocniejszymi europejskimi klubami – w 2012 z THW Kiel, w 2013 z HSV Hamburg, w 2014 z Barceloną, a w 2015 z Barceloną i MVM Veszprem.

- Kiedy byłem na Super Globe pierwszy raz, poznałem trenera Tałanta Dujszebajewa, i Mariusza Jurkiewicza. Z trenerem poznałem się w siłowni. Z Mariuszem spotykałem się tam kilkakrotnie, wymieniliśmy się koszulkami, rozmawialiśmy przy kawie. To bardzo sympatyczny i inteligentny człowiek. Zapraszałem go do Australii, ale ... musi przekonać żonę, żeby przestała bać się pająków – śmieje się 28-letni Tomasz Szklarski.

Pięć lat temu sandomierzanin nawet nie marzył, że na Super Globe jako zwycięzca Ligi Mistrzów przyjedzie polska drużyna, w barwach której zobaczy Dujszebajewa, Jurkiewicza, a także swojego krajana z Sandomierza, Karola Bieleckiego.

- Dlatego ten Super Globe jest dla mnie szczególny, można powiedzieć, że to dla mnie turniej życia – mówi Szklarski.

Sydney Uni HC to amatorski klub, w którym zawodnicy raczej dokładają do tego, aby móc grać w piłkę ręczną. Sami też szukają sponsorów. - Możemy śmiało powiedzieć, że gramy, bo kochamy ten sport. Nasze cele są jasne: Super Globe to dla nas wielka szansa, aby pokazać się na arenie międzynarodowej i promować handball w Australii. Nie mamy do tego wielu okazji. Teraz chcemy promować ligę, która rusza w tym roku, po raz pierwszy obejmie ona całą Australię, a nie tylko jeden stan. Nie jesteśmy profesjonalistami, ale zawsze zachowujemy sie jak oni. I wielokrotnie to udowodniliśmy. Chociażby w zeszłym roku, wygrywając mecz z katarskim Al-Saddem o niewyczerpanych funduszach. I grając jak równy z równym z Barceloną, co może potwierdzić Kamil Syprzak. Tak wściekłego trenera Barcy (Xaviera Pascuala – przyp. red.) nie widziałem, a słychać go było z szatni na pół hali – śmieje się kapitan Sydney Uni.

- Nasz drugi cel to oczywiście samo granie. Co roku widać u nas postęp, a potwierdza to, że co roku jesteśmy zapraszani do Kataru i stanowimy ważny element tych rozgrywek. Ciężko trenujemy każdego dnia, chociaż nie zawsze mamy dostęp do hali i czasem brakuje pieniędzy na koszulki- mówi Szklarski.

W tym roku turniejowa drabinka ułożyła się tak, że Sydney mogłoby trafić na Vive Tauron dopiero w finale. Kielczanie w pierwszej rundzie grają z brazylijskim Taubate, a w ewentualnie w półfinale zagrają z Paris Saint Germain Handball; „Kangury” zmierzą się w ćwierćfinale z katarskim Al-Sadd i gdyby się im udało wygrać z tym zespołem, tak jak w 2015 roku, w półfinale będą na nich prawdopodobnie czekać Fuechse Berlin.

- Pewnie, że chciałbym zagrać przeciwko Kielcom, ale dla mnie ważne jest, ze Vive tam będzie i że mój krajan, Karol Bielecki, będzie grał w tych samych zawodach. Vive to od zawsze partner Wisły Sandomierz i w pewnym sensie rywal, bo jako juniorzy od zawsze toczyliśmy z nimi bitwy. Ale zawsze docenialiśmy ten klub i kibicowaliśmy Vive w lidze seniorów. A teraz mamy w Świętokrzyskim zespół, który wygrywa Ligę Mistrzów, z zawodnikiem, który szlifował swoje umiejętności z tymi samymi trenerami i zawodnikami, co ja – mówi Tomek, który wspólnie z kolegami z australijskiej drużyny często ogląda w telewizji mecze Vive Tauronu w Lidze Mistrzów, mimo że dla mieszkańców Antypodów są one rozgrywano w nieludzkich porach. Tak było podczas ostatniego Final Four, kiedy w półfinale kielczanie grali z francuskim PSG. Vive Tauronowi, przeciwko koalicji francuskich kolegów, kibicowali tylko on i Hiszpan. Mecz oglądali u pochodzącego z Radomia drugiego trenera drużyny, Adama Molendy. – Oprócz satysfakcji z wygranej polskiego zespołu miałem z tego skrzynkę piwa i niewielką sumkę, którą wygrałem od kolegów. W Katarze będzie okazja odwdzięczyć się kolegom z Kielc – dodaje Tomasz Szklarski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie