Rumunia. Skarby Siedmiogrodu: Chłopskie zamki i obronne...

    Rumunia. Skarby Siedmiogrodu: Chłopskie zamki i obronne kościoły (zdjęcia)

    Cezary Rudziński

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Rumunia. Skarby Siedmiogrodu: Chłopskie zamki i obronne kościoły (zdjęcia)

    ©Cezary Rudziński

    Na wysokiej górze otoczonej przepaściami i niedostępnymi urwiskami, wznosi się potężna twierdza. Poniżej, na tle lasu, widnieje widoczna z daleka jego nazwa, podobnie jak w Hollywood, wypisana wielkimi białymi literami: RASNOV. To jeden ze słynnych chłopskich zamków Siedmiogrodu. Chociaż… już w samej tej nazwie wydaje się być sprzeczność. Znane są w świecie liczne zamki królewskie, książęce, magnackie czy zakonów rycerskich. Nawet zamki z piasku, czy budowane na lodzie. Ale chłopskie?
    Rumunia. Skarby Siedmiogrodu: Chłopskie zamki i obronne kościoły (zdjęcia)

    ©Cezary Rudziński


    Okazuje się, że były i takie, dziś obiekty muzealne, w tym regionie Europy. Unikatowe, nie tylko służące okolicznej ludności jako miejsce schronienia w razie zagrożenia najazdem wrogów, ale i przez nią, a nie władców czy rycerzy, budowane i zarządzane. Ich najbardziej charakterystyczną cechą jest brak wewnątrz murów tradycyjnej siedziby feudalnego gospodarza. Są natomiast, poza domami mieszkalnymi i pomieszczeniami dla dobytku, także różnego rodzaju piwnice i składziki do przechowywania zapasów żywności. I inne obiekty, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, użyteczności publicznej: szkoły czy kaplice służące wszystkim.

    "Widoczne jest też - piszą o tych niezwykłych zamkach autorzy przewodnika "Transylwania. Twierdza rumuńskich Karpat" wydanego przez Bezdroża - uporczywe dążenie do udoskonalenia każdego elementu, wynikające z nabywanych doświadczeń i zaangażowania całej społeczności. W ten sposób nie mają one jednolitej koncepcji i "programowości", a raczej spiętrzenie i zagęszczenie urządzeń obronnych: stopniowe narastające pierścienie murów, nierzadko niezwykłej grubości i wysokości, liczne baszty zwieńczone machikułami i zaopatrzone w hurdycje, gęsto rozmieszczone strzelnice, mocno obwarowane bramy."

    Jednym z takich zamków, wielkim i wspaniale zlokalizowanym z punktu widzenia walorów obronnych, a współcześnie widokowych, jest wspomniany na wstępie Râşnov. Położony w samym centrum Rumunii, kilkanaście kilometrów na południowy zachód od Braszowa. Doskonale widoczny z odległości wielu kilometrów, a także z dołu, z miasteczka o tej samej nazwie. Ale nadal nie łatwo dostępny. Dojechać do niego można tyko na parking w lesie u podnóża góry. Dalszą drogę trzeba przejść pieszo. Chociaż widziałem, jak pokonują ją również niepełnosprawni. Nawet - przy pomocy opiekunów - na wózkach inwalidzkich. Dla nich było to jednak ogromne wyzwanie.

    Jedyna droga do zamku prowadzi wzdłuż jego potężnych, świetnie zachowanych murów. Nieproszonych gości "witano" tu w przeszłości z nich gradem kamieni, wrzątkiem, strzałami. Co odbierało im ochotę aby dotrzeć chociażby do potężnej bramy w wieży. Twierdzę tą założyli w 1225 roku Krzyżacy, sprowadzeni do Siedmiogrodu w 1211 roku przez króla węgierskiego Andrzeja II dla obrony Ziemi Braszowskiej przed Kumanami - Połowcami, tureckimi koczownikami plądrującymi ziemie ruskie, bułgarskie i węgierskie. Po odejściu Krzyżaków, przez kilka stuleci udoskonalali ją mieszkańcy wsi: Râşnov, Cristian i Vulcan, dla których, i ich dobytku, była ona schronieniem w razie zagrożenia.

    I pomimo wielokrotnych oblężeń w średniowieczu, nigdy nie została zdobyta. Raz tylko, w 1612 roku musiała się poddać, gdy oblegający ją żołnierze księcia siedmiogrodzkiego Gabriela Batorego odnaleźli źródło i odcięli obrońców od wody. Po tym przykrym doświadczeniu chłopscy właściciele przez 17 lat kopali studnię, docierając do wody na głębokości 143 metrów. To uratowało ich w latach 1658-61, gdy oblężenie trwało aż trzy lata. Klęskę spowodował dopiero pożar w 1718 roku. A po usunięciu najważniejszych zniszczeń, trzęsienie ziemi w 1802 roku, które spowodowało częściowe zburzenie twierdzy.

    Nawet dziś, zamieniona w muzeum, budzi ona jednak respekt. Wystarczy dotrzeć do bramy i przekroczyć ją, aby zrozumieć, dlaczego była nie do zdobycia. Dostępu broniły zarówno potężne, kilkumetrowej grubości kamienne mury i baszty połączone wewnętrznymi korytarzami, jak i bardzo strome stoki góry oraz kilkusetmetrowej wysokości urwisko. Wewnątrz murów są uliczki z domkami - w niektórych z nich mieszczą się obecnie sklepiki z pamiątkami dla turystów, szkoła, kaplica z plebanią, wspomniana już studnia i wiele innych obiektów. Część w postaci zakonserwowanych ruin. Ze szczytu twierdzy oraz jej murów roztacza się rozległa panorama na okolicę.

    Innym zamkiem chłopskim, z wcześniejszym feudalnym rodowodem, jest twierdza w Câlnic wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wzniesiona w połowie XIII w. jako rezydencja obronna księcia Chyl w postaci wieży mieszkalnej otoczonej murem obronnym z dwiema basztami, w jednej z których była brama. W 1430 roku została sprzedana gminie, której mieszkańcy przekształcili ją w ciągu wieku w twierdzę z drugim pierścieniem murów obronnych i innymi umocnieniami. Wewnątrz zbudowali kaplicę oraz pomieszczenia mieszkalne i dla dobytku wzdłuż całego obwodu murów. I ona tylko raz została zajęta, bez walki, w 1438 roku przez wojska sułtana Amurada. Obecnie mieści się w niej centrum kultury, odbywają się wystawy i koncerty, są również pokoje gościnne.

    W Saschiz, w którym znajduje się jeden z zabytkowych kościołów obronnych - o nich za chwilę, zachowały się ruiny innego zamku chłopskiego. W lepszym stanie, chociaż też znacznie zrujnowana, jest przedfeudalna twierdza Rupea, z rodowodem od VIII w. Zbudowana, a ściślej budowana od XII w. jako twierdza. Zamków chłopskich, lub ich ruin, zachowało się jednak w Siedmiogrodzie niewiele. Znacznie mniej, niż innej specjalności tego regionu Europy: obronnych kościołów. Są one w miejscowościach Hărman, Prejmer, Biertan, Saschiz, Orăştie, Medias, Viscri, Sfântu Gheorghe, Mănăstireni, Cisnădie, Homorod, Apold, Netus, Valea Vilor, Aţel, Moşna, Ighişu Nou, Tarnava, Seica Mică i wielu innych.

    Siedem z nich wpisano już na Listę Dziedzictwa UNESCO. Trzy z których, a także kilka spoza tej listy, ale również ciekawe, miałem okazję poznać w trakcie dziennikarskiej podróży studyjnej po Siedmiogrodzie. Kościoły te są bardzo charakterystycznym elementem krajobrazu regionu. Wobec stałego zagrożenia, najpierw mongolskiego i tatarskiego, później przede wszystkim tureckiego, mieszkańcy znajdowali sposoby, aby ratować swoje życie i dobytek. Zarówno w chłopskich zamkach, jak i przede wszystkim w warownych kościołach.

    Kamiennych, solidnych, obwarowanych nierzadko dwoma lub trzema pierścieniami potężnych murów obronnych z wieżami i bramami. Ze studniami oraz, przeważnie dobudowywanymi do murów kilkupiętrowo po ich wewnętrznej stronie, pomieszczeniami mieszkalnymi oraz dla dobytku. Połączonymi wewnętrznymi przejściami strychowymi na szczycie murów i zewnętrznymi drewnianymi galeryjkami i schodami. Taki system umocnień powstawał długo, nierzadko nawet przez dwa wieki.

    Współcześnie są to zabytki niezwykle charakterystyczne dla Siedmiogrodu. Z ograniczonymi - msze w tych protestanckich kościołach odbywają się przeważnie tylko raz na miesiąc, gdyż niemiecka ludność nazywana Siedmiogrodzkimi Sasami, osiedlana tam głownie w XII - XIV wiekach, w większości wyemigrowała po wojnie oraz w latach 90-tych XX wieku do Niemiec. Ale utrzymywane są w doskonałym stanie, przy finansowej pomocy niemieckiej oraz europejskiej. I - co bardzo ważne - dostępne są dla zwiedzających.

    Kościół obronny p.w. św. Mikołaja w Hârman, kilkanaście km od Braszowa, ma rodowód cysterski z XIII wieku. Ta romańsko - wczesno gotycka, kamienna, pierwotnie dwunawowa bazylika, z kaplicami i późniejszymi cechami renesansu oraz hełmem wieży z końca XVII w. początkowo była katolicka. Później protestancka, ale wewnątrz jest sporo, w zasadzie nie dopuszczanych przez tę religię, cennych dzieł sztuki. Warto podkreślić, że siedmiogrodzcy luteranie zachowali - nie tylko w tym kościele - przynajmniej część fresków i ołtarzy sprzed okresu Reformacji.

    Do ścian kościoła dobudowane są piętrowe pomieszczenia mieszkalne dla księży, do których wchodziło się - są one nadal sprawne - po stromych, drewnianych schodach. Świątynię otaczają potężne, częściowo dwoma pierścieniami, wysokie mury obronne z siedmioma basztami, w tym jedną bez hełmu oraz najpotężniejszą, nadbramną. Od wewnątrz do tych murów przylegają trzypiętrowo pomieszczenia mieszkalne. Cały ten krąg murów można obejść korytarzem strychowym na ich szczycie, a między mieszkaniami poruszać się, po wewnętrznej stronie murów, po drewnianych galeryjkach i schodach.

    Jedna z najmocniejszych warowni kościelnych, dziś na Liście UNESCO, znajduje się we wsi Prejmer, kilka kilometrów na wschód od Hărman. Budowę tego kościoła, na planie krzyża greckiego, zapoczątkowali w 1218 roku Krzyżacy. Później, wraz z wioską, przejęli go cystersi wprowadzając elementy gotyku. Przebudowa w latach 1461 - 1512 i wydłużenie ramienia zachodniego, nadała świątyni układ krzyża zachodniego.

    Wewnątrz znajduje się piękny malowany ołtarz - poliptyk z około 1450 roku, ale również dekoracje późnogotyckie i wczesnorenesansowe. A obwarowania tego kościelnego grodu mają grubość 4,5 m i wysokości 12 - 14 m. W ich górnej części jest korytarz obronny o blisko 2 metrowej szerokości. Zaś po wewnętrznej stronie murów, na 2 - 4 kondygnacjach ponad 270 pomieszczeń dla rodzin i ich dobytku, połączonych drewnianymi galeryjkami i schodami.

    Również na liście UNESCO znajduje się kościół warowny w Biertan który zwiedziłem. Jeden z największych i najlepiej zachowanych, z metryką z końca XIV wieku. Początkowo Mariacki, od czasów Reformacji protestancki, ale z zachowanymi wieloma elementami wnętrza odrzucanymi przez luteranów. Szczególnie cenny jest, w ołtarzu głównym, gotycki tryptyk z lat 1483 - 1515 ze sceną Ukrzyżowania oraz rzeźbami Marii, św. Jana i Marii Magdaleny w części środkowej oraz malowanymi scenami z życia Marii i dzieciństwa Jezusa na kwaterach bocznych.

    Wysokiej klasy zabytkiem jest w nim również kamienna ambona z cechami przejściowymi z gotyku do renesansu, wykuta prawdopodobnie przez mistrza kamieniarskiego Ulricha z Braszowa. Ale największą sława w tej świątyni cieszą się potężne drzwi z dużym zamkiem o 24 ryglach uruchamianych równocześnie. Drzwi te oddzielają zakrystię, która była także skarbcem, od nawy głównej. W obrębie masywnych, o wysokości do 12 metrów murów, z trzema - ostatni zbudowano w XVII w. ich pierścieniami i z oryginalnymi średniowiecznymi basztami, oprócz studni jest również duży spichlerz.

    W tej obronnej świątyni, która ze względu na jej potęgę obronną - nigdy nie została zdobyta - przez trzy wieki swoją siedzibę miał biskup, znajduje się jeszcze kilka innych miejsc niezwykłych. Jednym z nich jest "Wieża katolicka" z freskami przedstawiającymi m.in. Pokłon Trzech Króli oraz św. Jerzego. Nazwa wzięła się stąd, że po przejściu większości mieszkańców na protestantyzm, pozostawiono ją dla tych, którzy pozostali przy katolicyzmie, aby również mogli modlić się zgodnie z kanonami swojej wiary.

    Świadczy to o znanej, także z inny miejsc oraz źródeł historycznych, ogromnej tolerancji religijnej panującej w Siedmiogrodzie. Obok siebie zgodnie żyli wyznawcy kilku odłamów protestantyzmu, również arianie. Oczywiście także katolicy, prawosławni, unici oraz Żydzi. Inną ciekawostką jest Baszta Rozwodników. Stworzono w niej miejsce pojednania i "ostatniej szansy" dla zwaśnionych i zamierzających rozwieść się małżonków.

    Miejscowa społeczność podobno stosowała wobec nich metodę drakońską, ale skuteczną. Umieszczano ich na pewien czas wspólnie w jednym pomieszczeniu na dole tej wieży. Z jednym łóżkiem, stołem, talerzem i parą sztućców. W rezultacie w księgach parafialnych odnotowano w ciągu 300 lat tylko jeden rozwód. Chociaż złośliwi pytają, czy nie dla tego, że może przynajmniej część tak potraktowanych pozabijała się wzajemnie wcześniej. Ale nie ma na to żadnych dowodów.

    Oglądaliśmy również, niestety tylko z zewnątrz, dwa inne kościoły obronne. W wiosce Saschiz ( Lista UNESCO ) będący w bardzo zaawansowanym remoncie, a stojąca obok niego wielka i wspaniała wieża zegarowa z XV w. dopiero czekająca na konserwatorów. Na górze nad tą wsią zachowały się ruiny średniowiecznego zamku chłopskiego. Natomiast w miasteczku Orăştie nie udało się nam znaleźć osoby posiadającej klucz do świątyni, a właściwie do całego grodu kościelnego. Mury, basztę i wieżę kościelną mogliśmy zobaczyć tylko obchodząc go dookoła. Ale przy okazji poznać dosyć niezwykły kościół prawosławny. Przypominający dużą kopułą nad nim świątynię Hagia Sophia w Stambule lub meczet. A stojąca obok wysoka wieża na planie kwadratu mnie w pierwszej chwili skojarzyła się z…kampanilą na placu św. Marka w Wenecji. Na skwerze vis a vis tego kościoła, na masywnym cokole znajduje się popiersie wodza Daków, Decebala ( 87 - 106 r. n.e. ) po pokonaniu którego Dacja stała się jedną z prowincji antycznego Rzymu.

    Możliwość zobaczenia przynajmniej niektórych, chociaż wśród nich także najsławniejszych zamków chłopskich i obronnych kościołów, pozwoliła nam przekonać się, jak ciekawym, a ciągle zbyt mało w Polsce znanym regionem Europy jest zarówno Siedmiogród, jak i cała Rumunia. Od niedawna członek Unii Europejskiej, po którym możemy, chociaż nie należy ona jeszcze do strefy Schengen, podróżować bez paszportów, a tylko z dowodami osobistymi. Jest w niej naprawdę - w Bukareszcie, nad Morzem Czarnym i w niektórych innych miejscach tego kraju bywałem już w dosyć odległej przeszłości - bardzo wiele interesujących i wartych poznania miejsc. Jak również wypoczynku. I to zarówno nad morzem, jak i górach.





    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Wybierz region, dokąd chcesz wyjechać:

    Turystyczne TOP