Sensacyjne odkrycie kieleckiego geologa

    Sensacyjne odkrycie kieleckiego geologa

    Lidia CICHOCKA cichocka@echodnia.eu

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    - Po tropach dinozaurów udało mi się dotrzeć do kości - mówi Grzegorz Niedźwiedzki.

    - Po tropach dinozaurów udało mi się dotrzeć do kości - mówi Grzegorz Niedźwiedzki.

    Absolwent kieleckiego "geologa" Grzegorz Niedźwiedzki, wraz profesorem Jerzym Dzikiem i doktorem Tomaszem Sulejem, jest autorem sensacyjnego odkrycia w Lipiu Śląskim.
    - Po tropach dinozaurów udało mi się dotrzeć do kości - mówi Grzegorz Niedźwiedzki.

    - Po tropach dinozaurów udało mi się dotrzeć do kości - mówi Grzegorz Niedźwiedzki.

    Wydobyte w Lipiu Śląskim kości należą do teropoda, jednego z najstarszych na świecie, dużych, drapieżnych dinozaurów, i do dicynodonta, najmłodszego z dotąd poznanych wielkich gadów ssakokształtnych.

    W ubiegłym roku znaleziono tam najstarsze w Polsce szczątki dinozaura drapieżnego i gada ssakokształtnego. Za to odkrycie cała trójka otrzymała kilkanaście dni temu nagrody Polskiej Akademii Nauk oraz równie prestiżowe Travllery 2008 od "National Geographic".

    Grzegorz Niedźwiedzki dinozaury tropi od dawna. Jeszcze w technikum geologicznym nawiązał kontakt z doktorem Gerardem Gierlińskim z Państwowego Instytutu Geologicznego, tropiącym dinozaury na świętokrzyskiej ziemi. To Grzegorz natrafił na potężny odcisk drapieżnego allozaura w pobliżu Bałtowa. Tam też znajdowały się odciski łap kompsognata oraz roślinożernych: stegozaura i kamptozaura. Można więc postawić tezę, że ma swój udział w powstaniu Parku Jurajskiego w Bałtowie, bo gdyby nie tamte odkrycia, nie wiadomo, czy park by powstał. Grzegorz ma także na koncie tropy roślinożerców, odkryte w Gromadzicach i Broniszowicach, ale to, na co natrafił w Lipiu Śląskim, przyćmiło wszystko inne i okazało się sensacją na miarę światową.

    TAJEMNICA STARORZECZA

    Dwa lata temu paleontolodzy otrzymali sygnał o dziwnych znaleziskach w cegielni w Lipiu Śląskim koło Lublińca. Amatorzy minerałów, którzy na terenie cegielni szukali pirytów, natknęli się na coś dziwnego. Myśleli, że to skamieniałe drewno, ale swoimi wątpliwościami podzielili się na forum paleontologicznym. - Pojechaliśmy tam w 2006 roku i po kilku minutach mieliśmy pierwsze kawałki kości.
    Wiedzieliśmy, że to coś bardzo cennego - mówi Grzegorz. Wrócili tam już dwa razy na regularne wykopaliska, a ich plon przerósł najśmielsze oczekiwania.

    200-210 milionów lat temu na terenie dzisiejszej cegielni znajdował się wysychający okresowo zbiornik wodny. Morze sięgało wtedy okolic Częstochowy, a w pobliżu dzisiejszego Lipia musiała przepływać rzeka, prawdopodobnie cegielnia jest zlokalizowana w starorzeczu - wyjaśnia Grzegorz Niedźwiedzki. - W zbiorniku żyły skorupiaki i małże, ryby dwudyszne. Po powodziach spływały tu nie tylko drzewa, ale także trupy zwierząt. Wykopaliska nie są łatwe. Studenci, którzy biorą w nich udział, muszą błyskawicznie przejść kurs posługiwania się kilofem. - Czasami trzeba bardzo dużo przekopać, żeby cokolwiek znaleźć, ale jak się już znajdzie, to jest to coś wspaniałego - mówi paleontolog.

    Znalezione kości są pięknie zachowane - mówi z nieskrywanym zachwytem Grzegorz. - Widać ślady po naczyniach krwionośnych, przyczepach mięśni. Niestety, wypreparowanie takiej kości jest bardzo czasochłonne, trwa nawet miesiąc. Już w tej chwili opracowanie zebranego materiału zajmie kilka lat. I zapewne niejedną ciekawą rzecz w tej masie kości znajdziemy - dodaje Niedźwiedzki.
    To, co znaleziono do tej pory, zmienia dotychczasową wiedzę, wywraca kilka teorii i mówiąc najprościej, pcha naukę do przodu.

    SMOK WYWRACA TEORIE

    Paleontolodzy mogli się trochę poczuć jak Indiana Jones, wykopując ogromne kości. - Ze względu na rozmiary, uznaliśmy, że są to kości jakiegoś bardzo dużego dinozaura, na przykład zauropoda, i z taką myślą wróciliśmy do Warszawy. Jednak po badaniach laboratoryjnych okazało się, że nie mamy do czynienia z kośćmi dinozaura, ale gada ssakokształtnego, dicynodonta - wyjaśnia Niedźwiedzki. Jest to z pewnością największy gad znaleziony do tej pory na świecie. Jednocześnie jest najmłodszym znanym dicynodontem.

    Do tej pory uważano, że dicynodonty wymarły wcześniej. Dzięki polskiemu odkryciu trzeba zweryfikować teorię, mówiącą o wielkim wymieraniu gadów pod koniec triasu (miało się tak dziać po uderzeniu planetoidy) i zastąpieniu ich przez dinozaury. Nasz dicynodont żył przecież z wielkimi dinozaurami w późnym triasie. Dzięki wydobyciu kości kilku osobników naukowcy mogli odkreślić jego wygląd i rozmiary. Dicynodont miał 4-5 metrów długości i przypominał dzisiejszego hipopotama, żywił się roślinami.

    To nie był koniec sensacji. Z ziemi wydobyto potężną kość udową z pięknie wykształconą główką. Ponieważ wcześniej odkryto trójpalczaste tropy, typowe dla dinozaurów, trudno było nie skojarzyć jednego z drugim. Potem znaleziono kolejne kości gada, ale także wtedy naukowcy bronili się przed stwierdzeniem oczywistym: że zwierzę, którego szczątki znaleźli, ma coś wspólnego z dinozaurami. Dopiero kształt czaszki, przypominający czaszkę allozaura, drapieżnego dinozaura z okresu jury, a także analiza kości pozwoliły stwierdzić, że to bardzo pierwotny, ale jednak dinozaur.

    Alozaur, podobnie jak tyranozaurus, to najwięksi zabójcy w dinozaurzej rodzinie. Jednak pojawili się na świecie 30 milionów lat po śmierci tego, którego znaleziono w Lipiu Śląskim i którego ze względu na rozmiary nazwano Smokiem. Smok jest najstarszym przedstawicielem linii ewolucyjnej wielkich dinozaurów drapieżnych, na końcu której pojawił się Tyranozaurus rex, pochodzi z bardzo wczesnego etapu ewolucji dinozaurów. Miał 4-5 metrów wysokości, niektóre zęby miały po 7 centymetrów długości - także je znaleziono - i z pewnością służyły do zabijania ofiary, bo tak jak krewniacy, Smok był drapieżnikiem. Poruszał się szybko na mocnych, tylnych nogach. Z pozostawionych tropów wynika, że jego stopa, uzbrojona w potężne pazury, miała 40 centymetrów długości.

    Do tej pory naukowcy odkrywali szczątki drapieżnych dinozaurów, żyjących w triasie (okresie, który nastąpił po jurze). Dzięki odkryciu z Lipia Śląskiego wiadomo, że drapieżne dinozaury są znacznie starsze, podobnie jak gady ssakokształtne.

    POLSKA W CZOŁÓWCE

    Do odkrycia w Lipiu Śląskim Polska nie była uważana za miejsce szczególnie bogate w pamiątki po dinozaurach. Oprócz tropów ciężko było podać przykłady działalności tych zwierząt. Jednak odkrycia, których dokonała ekipa profesora Dzika z Grzegorzem Niedźwiedzkim pokazują coś zupełnie odwrotnego - z Kopciuszka wysforowaliśmy się naprzód i miło, że udział w tym naukowym wyścigu ma związany z Kielcami Grzegorz Niedźwiedzki.

    Grzegorz Niedźwiedzki
    Paleontolog. Od 1997 roku poszukiwacz śladów dinozaurów w Górach Świętokrzyskich, a ostatnio również na Śląsku. Od samego początku zaangażowany w wykopaliska w cegielni w Lipiu Śląskim; wykopał, wypreparował i oznaczył wiele kości dinozaura i dicynodonta. Pod kierunkiem profesora Dzika w Zakładzie Paleobiologii i Ewolucji na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego pisze pracę doktorską. Stypendysta Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (5)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (5) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Wideo

    Galerie zdjęć

    Studniówki

    Miss i Mister Studniówki 2019| Zgłoś się!

    Miss i Mister Studniówki 2019| Zgłoś się!

    Miss Studniówki 2019| Zobacz kandydatki [ZDJĘCIA]

    Miss Studniówki 2019| Zobacz kandydatki [ZDJĘCIA]

    Mister Studniówki 2019| Zobacz kandydatów [ZDJĘCIA]

    Mister Studniówki 2019| Zobacz kandydatów [ZDJĘCIA]