Tokio 2020. Wielka medalowa szansa Piotra Myszki. Jak przechytrzyć wiatr w Zatoce Sagami

Przemysław Franczak
Przemysław Franczak
Pięć lat temu w Rio de Janeiro Piotr Myszka stracił brązowy medal w ostatnim wyścigu. W Tokio ma kolejną szansę na olimpijską zdobycz
Pięć lat temu w Rio de Janeiro Piotr Myszka stracił brązowy medal w ostatnim wyścigu. W Tokio ma kolejną szansę na olimpijską zdobycz Andrzej Szkocki/Polska Press
Piotr Myszka spróbuje w sobotę odzyskać na Zatoce Sagami to, co stracił w ostatnim olimpijskim wyścigu pięć lat temu w Rio de Janeiro. Medal w żeglarskiej klasie RS:X.

Wtedy musiał uciekać, teraz będzie gonił. Ten drugi wariant bardziej mu odpowiada. Polski windsurfer w zasięgu wzroku ma nawet srebrny medal. Złoty raczej zarezerwował dla siebie Holender Kiran Badloe.

- Finałowy wyścig jest podwójnie punktowany, Piotrek ma niewielkie straty i ogromne szanse, żeby dogonić dwóch zawodników: Francuza Thomasa Goyarda i Włocha Mattio Camboniego – nakreśla plan sytuacyjny Dominik Życki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Żeglarskiego. - Wyścig medalowy rządzi się trochę swoimi prawami, przede wszystkim stres i nerwy odgrywają w nim największa rolę.

Myszka wystartuje z czwartej pozycji. Dotarł do niej, odrabiając straty z pierwszych dni regat, rozkręcając się z wyścigu na wyścig. - Na pewno jest do dla niego trochę lepsza sytuacja niż pięć lat temu w Rio, gdzie chciał obronić medalową pozycję, a w ostatniej chwili pokonał go zawodnik z Francji – przypomina Życki. - Będzie gonił liderów, ma spory komfort, jeśli chodzi o żeglowanie.

Samo oczywiście nic się nie zrobi, w tym sporcie potrzebne jest też trochę szczęścia do warunków, dobra intuicja.

- Tu decydują specyficzne czynniki – przypomina Życki. - Zatoka Sagami jest bardzo trudna do przewidzenia jeśli chodzi o mikrozmiany wiatrów w żaden sposób nieokreślone przez prognozy pogody. Tu trzeba mieć trochę żeglarskiego nosa, żeby wybrać właściwą strategię żeglowania. Jesteśmy uzależnieni od przyrody, od jej nieprzewidywalności, co czasem jest denerwujące. Jednak Piotr jest niesamowicie zmotywowany, ma ogromną pewność siebie i przyjechał doskonale przygotowany. Już należy chylić czoła przed tym, co tu osiągnął, ale wszyscy w ekipie są przekonani, że stać go na sukces.

Sobotni finał rozpocznie się o godz. 8.33 polskiego czasu. Wcześniej wystartują kobiety. Zofia Noceti-Klepacka popłynie, ale po pechowej środkowej fazie zmagań nie ma już szans na medal.

To będą w ogóle ostatnie wyścig RS:X w historii igrzysk. Ta żeglarska klasa znika z olimpijskiego programu, a zastąpi ją iFoil, czyli deska, która unosi się na wodą, połączenie windsurfingu z kitesurfingiem. Noceti-Klepacka już zapowiedziała, że przesiada się na nowy sprzęt i powalczy o swój piąty(!) olimpijski start - za trzy lata w Paryżu.

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Piotrem Małachowskim

Wideo

Materiał oryginalny: Tokio 2020. Wielka medalowa szansa Piotra Myszki. Jak przechytrzyć wiatr w Zatoce Sagami - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie