W czwartek mecz Polska - Portugalia. Stawką półfinał Euro

Tomasz Biliński, Radosław Patroniak redakcja@polskapress.pl
Biało-czerwoni bez żadnej presji przystąpią do czwartkowego spotkania z Portugalią. Stawka meczu jest wysoka, ale nikt nie ma zamiaru pękać. Nastroje w kadrze są bardzo dobre i to właśnie działa na naszą korzyść.
Biało-czerwoni bez żadnej presji przystąpią do czwartkowego spotkania z Portugalią. Stawka meczu jest wysoka, ale nikt nie ma zamiaru pękać. Nastroje w kadrze są bardzo dobre i to właśnie działa na naszą korzyść. Bartek Syta
W czwartek o godzinie 21 na Stade Velodrome w Marsylii, Polacy zagrają o półfinał Euro z Portugalią. Od 14 lat nie przegraliśmy meczu z Portugalią. Kibice mają nadzieję na podtrzymanie tej passy

ZOBACZ TEŻ: W Marsylii, ale nie na Stade Velodrome. Ostatni trening polskich piłkarzy przed meczem z Portugalią

Dostawca: x-news

W czwartek Polska zagra z Portugalią o półfinał Euro 2016. Przygotowaliśmy pięć argumentów za tym, że to Biało-Czerwoni się w nim znajdą i pięć, że wrócą do kraju.

Wygramy, bo...

1. Bo Robert Lewandowski pomaga, a Cristiano Ronaldo nie. Znamy te obrazki nie tylko z Francji. Niecelne podanie, zła decyzja, a Ronaldo już się wścieka, macha i sztorcuje kolegów. Z „Lewym” jest inaczej. Narzekamy, że nie strzela, ale za to haruje jak wół, cofając się nawet na własną połowę. Na błędy innych nie obraża się, a daje im wskazówki.

2. Bo nas nie znają. Selekcjoner Portugalii Fernando Santos stwierdził co prawda, że Polska jest mocna, ale doskonale ją zna, bo grał z nią na inaugurację Euro 2012, prowadząc Grecję. Dodał, że wielu naszych piłkarzy gra w niemieckiej Bundeslidze. Portugalia zdziwi się więc. Gra Biało-Czerwonych zmieniła się od tamtego czasu nie do poznania. A co do piłkarzy kadry w Niemczech - jest ich... dwóch.

3. Bo Polacy mieli pięć dni odpoczynku. To wystarczająco dużo, by mieć pewność, że nie zabraknie im sił po godzinie gry. Taka sytuacja miała miejsce ze Szwajcarami. Wtedy jednak drużyna Adama Nawałki miała cztery dni przerwy, a rywal aż sześć.

4. Bo jesteśmy drużyną. W takim sensie, że nie ma w niej podziałów, które zanieczyszczałyby świetną atmosferę. To nic, że „Lewy” i Jakub Błaszczykowski się nie lubią. Wiedzą, po co są we Francji. Kto ruszył do Szwajcara, który brutalnie wykosił Roberta? Kuba!

5. Bo Euro 2016 to dla Polski nie tylko mecz z Niemcami. Można było odnieść takie wrażenie, że wszystko, co drużyna miała do zrobienia we Francji, to dobry mecz przeciwko byłemu okupantowi. Gra ze Szwajcarią pokazała jednak, że Polacy chcą więcej i więcej. I stać ich na to.

Przegramy, bo...

1. Bo to Portugalia ma najlepszego piłkarza świata. Nazywa się Cristiano Ronaldo. W tym sezonie strzelił już 62 gole. W pojedynkę potrafi przesądzić o losach spotkania.

2. Bo Pepe skasuje Roberta Lewandowskiego. Portugalczyk to jeden z największych brutali w obecnym futbolu. Jego faule nie raz sprawiły, że ktoś nie mógł grać. Jeśli w czwartek wytnie „Lewego”, plany Polaków się rozsypią.

3. Bo limit szczęścia Nawałki się wyczerpał. Przykładów jak los sprzyjał jego drużynie jest mnóstwo jeszcze z eliminacji. Półfinał byłby przesadą.

4. Bo Portugalia jest lepsza. W rankingu FIFA jest ósma, Polska 27. Zestawienia nie grają? OK. Ale rywale są lepsi piłkarsko, grają w lepszych klubach, mają więcej osiągnięć. Zobaczymy, jak to będzie na murawie.

5. Bo Ronaldo musi być lepszy od Leo Messiego. Argentyńczyk dopiero co przegrał finał Copa America i zapowiedział, że kończy grę w kadrze. CR7 ma okazję, by zostać w mistrzostwach swojego kontynentu i mieć rodzaj trofeum, jakiego nie będzie miał Messi. Choć częściej się zdarzało, że jeden robił to samo co drugi...

Historia

Z Portugalią wygrywaliśmy ważne mecze, ale też doznaliśmy klęski na Mistrzostwach Świata w Korei Południowej. Bilans spotkań jest minimalnie korzystniejszy dla rywali.

Dla najmłodszego pokolenia kibiców Portugalia kojarzy się z wygraną 2:1 na Stadionie Śląskim w Chorzowie. To od niej zaczął się historyczny marsz biało-czerwonych do pierwszych finałów Mistrzostw Europy. Dla średniego pokolenia hasło „Portugalia” związane jest z kolei z bojem w Monterrey i zwycięstwem 1:0, po którym wyszliśmy z grupy na mistrzostw globu w Meksyku. Wreszcie dla starszego pokolenia bój z Portugalią to przede wszystkim pamiętny remis 1:1 na Stadionie Śląskim i gol Kazimierza Deyny bezpośrednio z rzutu rożnego.

Mecz Polska - Portugalia. Oglądaj mecz

Ostatnią wiktorię z Chorzowa i tę z Meksyku łączy nazwisko Smolarek. W Monterrey katem Portugalczyków okazał się bowiem Włodzimierz Smolarek, a dwadzieścia lat później jego syn Euzebiusz, który przyćmił wtedy samego Cristiano Ronaldo, strzelając dwa gole. Zresztą „Ebi” był skuteczniejszy wtedy od CR 7 w całych eliminacjach, a nie tylko w bezpośrednim starciu.

- Bardzo zależało nam na zwycięstwie. Ciążyła na mnie presja, ponieważ nie do końca pozytywnie oceniano mnie w mediach. Strzeliłem dwie zwycięskie bramki, jednak nigdy nie poczułem się bohaterem - wspominał w jednym z wywiadów Ebi Smolarek, który był wówczas filarem drużyny, prowadzonej przez Holendra Leo Beenhakkera.

Przed tym spotkaniem wszystkie czołowe gazety w Europie przypominały o zwycięskim golu Włodzimierza Smolarka z Portugalią podczas Mistrzostw Świata w 1986 roku w Meksyku. Może gol snajpera Widzewa Łódź nie był przedniej urody, ale otworzył nam drogę do drugiej fazy mundialu i nawet przegrana z Anglią 0:3 nie popsuła nam humorów.

Patent na Portugalczyków miał także Grzegorz Lato, który dwukrotnie trafił do siatki na stadionie w Porto, kiedy rozgrywaliśmy pierwszy w historii pojedynek z naszym dzisiejszym przeciwnikiem.

Gorzej nam poszło w meczach towarzyskich i dwóch starciach w ramach eliminacji Mistrzostw Europy na początku lat 80-tych ubiegłego wieku. Najbardziej bezbarwne i najmniej ciekawe spotkanie odbyło się chyba jednak cztery lata temu, kiedy to na otwarcie Stadionu Narodowego zremisowaliśmy z Portugalią bezbramkowo. Gdyby nie fakt, że największa polska arena Euro 2012 przeszła wtedy chrzest bojowy, to mało kto pamiętałby o tym pojedynku.

Najbardziej wstydliwa konfrontacja to jednak bez wątpienia ta z 2002 roku na Mistrzostwach Świata, za kadencji Jerzego Engela. Hat-trickiem wówczas popisał się Pedro Pauleta. A jego bramki do dziś pewnie śnią się po nocach komentatorowi Polsatu Sport, Tomaszowi Hajcie. Polaków dobił w 88 min Rui Costa i tym samym odebrał im nadzieję na wyjście z grupy. Po tej klęsce czekała już ich tylko gra o honor z reprezentacją USA. Warto dodać, że od 14 lat nie przegraliśmy z Portugalią i miejmy nadzieję, że ta dobra passa zostanie dziś podtrzymana. Łącznie: 10 meczów, 3 zwycięstwa Polski, 4 zwycięstwa Portugalii, 3 remisy, bramki: 9-13. Ćwierćfinał Euro pomiędzy Polską a Portugalią rozpocznie się o godzinie 21.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3