Wspomnienie o infułacie Józefie Wójciku z Suchedniowa. Ksiądz wypominał nam siedem grzechów głównych...Zobacz zdjęcia

Dorota Kułaga
Dorota Kułaga
Archiwum Anny Zielińskiej Brudek
Udostępnij:
- Brakuje mi dziś wspomnień, utrwalających pamięć księdza infułata Józefa Wójcika w rocznice jego urodzin - 2 listopada, czy śmierci, która przypada 16 lutego. Dziś, 19 marca, jego imieniny. W tym dniu wracam myślami do naszego poznania, zastanawiam się także, dlaczego ten kapłan zasłużony nie tylko dla polskiego kościoła ale także narodu staje się coraz bardziej zapomniany - pisze Anna Zielińska Brudek.

Ksiądz wypominał nam siedem grzechów głównych - wspomnienie o infułacie poetki Anny Zielińskiej-Brudek
Śmierć zawsze budzi refleksję, zadumę nad ulotnością czasu, jego szybkim przemijaniem, pamięcią o przeszłości i ludziach jakich spotkaliśmy na swojej drodze, a których nie ma już miedzy nami.

Brakuje mi dziś wspomnień, utrwalających pamięć Ks. inf. Józefa Wójcika w rocznice jego urodzin- 2 listopada, czy śmierci, która przypada 16 lutego. Dziś, 19 marca, jego imieniny. W tym dniu wracam myślami do naszego poznania, zastanawiam się także dlaczego ten kapłan zasłużony nie tylko dla polskiego kościoła ale także narodu staje się coraz bardziej zapomniany. Przecież żyją i dobrze się miewają bliscy tego wielkiego patrioty, którzy czerpali pełnymi garściami korzyści płynące z jego pozycji, kontaktów i wpływów. Przywołuję pamięcią pierwsze z nim moje spotkanie w 2009 roku w ponad stuletniej, drewnianej plebanii w Suchedniowie gdzie jako proboszcz mieszkał około 40 lat. Kiedy został opiekunem duchowym Policji świętokrzyskiej przeprowadzałam z nim rozmowę, która znalazła się w książce „Duszpasterstwo policyjne”.

Dom zaskoczył mnie i zachwycił skromnością. Ten, komu było dane przekroczyć te progi, nie mógł przypuszczać, że spotka tu tak wyjątkową postać w historii kościoła. To była trudna rozmowa. Wiedziałam o prześladowaniach księdza przez niedawny aparat przemocy, którego ja niejako byłam przedstawicielem… nosiłam podobny mundur, jak zareaguje na mój widok? I poznałam człowieka, który nawet mrugnięciem powieki czy gestem twarzy nie dał poznać, że czuje jakikolwiek żal. Zrozumiałam jego wielkość. To biografia, na podstawie której powstały: film, spektakl, publikacje książkowe i wiele wywiadów, to rachunek faktów, świat pełen sprzeczności, w którym zmaga się dobro ze złem. Wspomnijmy chociażby czasy PRL, kiedy nie było kapelanów Policji tylko ateistyczna indoktrynacja.

”Siedem grzechów głównych Policji” -taki nosił tytuł ten wywiad i był celnym, analitycznym spojrzeniem na ówczesne struktury MSW i panujące w niej przyzwyczajenia. Nie była to kochana przez społeczeństwo formacja i ksiądz Wójcik robił wiele by katalizować jej stosunki ze ludźmi, którym z definicji powinna była służyć a którzy jeszcze nie tak dawno podobnie jak on doznawali szykan z jej strony. – Milicja deptała mi po piętach, czułem ich oddech wszędzie- wspominał. - Nawet mszy świętej nie mogłem spokojnie odprawić. Kiedyś komendant Milicji na oczach 600 wiernych zabrał mnie siłą spod ołtarza i zawiózł do więzienia. Ludzie krzyczeli do mundurowych ” Bandyci, Boga w sercu nie macie, zostawcie nam księdza , niech dzieli chleb Chrystusa!”. Milicjanci nie mieli wyrzutów sumienia- wykonywali przecież rozkazy przełożonych.

To ta władza doprowadzała księdza Wójcika 18 razy na salę rozpraw, dziewięciokrotnie zatrzaskiwała za nim więzienne bramy., – Kiedy po raz pierwszy „pan władza” wyciągnął do księdza rękę?- zapytałam. – W latach 70 chodząc po kolędzie zostałem przyjęty w domu milicjanta. To był absolutny wyjątek, bo powiedział , że gości księdza w swoich progach po raz pierwszy w życiu. Chciał w ten sposób wyrazić wdzięczność, że w roku 70. nie pojechał na wybrzeże pacyfikować rozruchy stoczniowców- podkreślił kapłan.
Z początkiem lat 90. kiedy przyszła wolność sumienia i wyznania ale trwająca wiele lat bariera między społeczeństwem a mundurowymi tak szybko się nie zatarła. Ludzi jeszcze długo drażnił niebieskiego i stalowego stalowego ,policyjnego munduru.. Duszpasterz w kilku zdaniach, dosadnie wypowiedział się na temat Milicji- To była formacja kostyczna, bez ludzkiej twarzy. Demonstrowano wrogość do księży, milicjanci przyjmowali postawę dwulicową. Ratowanie dusz mundurowych zajęło nam wiele czasu. Milicjanci żyli bez sakramentów małżeństwa, ich dzieci nie były chrzczone, nie chodziły na religię. Kiedy narodziła się policja to dopiero się zaczęło!

To zdanie z wykrzyknikiem było dobrym momentem, aby zapytać o siedem grzechów głównych policji. Kapelan nie zastanawiał się ani chwili. 1. Środowisko policyjne jest mało solidarne.2. Panuje w nim zazdrość. 3. Trwa nieustanna walka o wpływy u przełożonych. 4. Policjanci często co innego mówią, a co innego robią. 5. Gubi ich zbytnia pewność siebie, gdyż nie potrafią wyciągnąć wniosków ze swoich błędów i błędów poprzedników.6. Przenoszą problemy zawodowe do domu, co często prowadzi do rozpadu małżeństw. 7. Wielu policjantów kościół traktuje nie jako miejsce modlitwy, ale własnej prezentacji, celebry.
Ksiądz kapelan podkreślał, że bardzo drażni go statystyka w policji, wskaźniki, niezrozumiała dynamika. Dla niego i zwykłych ludzi ocena skuteczności przez pryzmat liczb, przerostu biurokracji, nie jest oceną wiarygodną. Na zakończenie rozmowy ksiądz oceniając rolę policjantek w policji podkreśla, że ta ciężka służba pełna wyrzeczeń jest bardziej odpowiednia dla mężczyzn.
Społeczeństwo z natury nieufne, długo i bez głębszego przekonania obserwowało zmiany w Policji. To, że z coraz większym przekonaniem i nadzieją na normalność w jej szeregach było bez wątpienia zasługą ks. Józefa Wójcika. Plebanię w Suchedniowie odwiedzało wiele znanych ludzi. Gościli nie tylko komendanci Policji, ale także m.in. parlamentarzyści, politycy. Te spotkania i długie rozmowy przypominały burzę mózgów, która w nowej rzeczywistości była niezbędna w celu wypracowywania najlepszych rozwiązań. Istotne decyzje musiały być omawiane i poddawane ocenie wielu osób. Nie mieliśmy przecież do tej pory demokratycznych doświadczeń.- Musieliśmy się ich od podstaw uczyć - podkreślał.

Kto nie wyciąga błędów z przeszłości skazany jest na ich powtarzanie –to była jego dewiza. Zawsze interesował się losem ludzi, był ich autentycznym przyjacielem. Moja znajomość z ks. Inf. Józefem Wójcikiem trwała do 2014 roku. Raz na kwartał spotykałam się z nim, rozmowy z nim potrzebne mi były jak tlen. Pogodny, otwarty, konkretnie i rzeczowo podchodził do moich rozterek życiowych, a także zawodowych. Udzielał cennych rad, pocieszał. W każdej rozmowie przypominał o siedmiu grzechach policji. Nauczyłam się ich na pamięć, są nadal bardzo aktualne. Pod koniec swojego życia nie ukrywał przede mną rozczarowania do wielu ludzi, którym utorował drogę do kariery a dziś nie reagują na jego telefony. Niech Pani zobaczy, powiedział kiedyś z nutą goryczy w głosie- Dziesiąty raz do niego dzwonię, nie odbiera telefonu a kiedy byłem mu potrzebny to przesiadywał u mnie całymi godzinami. Dzisiaj otoczony szczelnie płaszczem Kolumba i protekcją nowych, możnych polityków wkradł się w ich łaski ze swoją koniunkturalną lojalnością. Takich przykładów podawał dużo więcej. Kilkukrotnie odwiedzałam go w kieleckim szpitalu na Czarnowie, cieszyła go msza święta odprawiana w jego intencji na Jasnej Górze, odwiedziny najbliższych, którzy cenili go jedynie za to, że mieli szczęście go znać. Dwa dni przed śmiercią odwiedziliśmy go z mężem ostatni raz w szpitalu…..

Ksiądz z biletami do wolności wiary
Infułat Józef Wójcik, to wielka i zasłużona postać polskiego Kościoła. Gdyby żył, w listopadzie tego roku skończyłby 84 lata. Niestety od siedmiu lat nie ma go już z nami. Niezwykła i bohaterska akcja jaką przeprowadził z księdzem Romanem Siudkiem oraz dwiema siostrami zakonnymi Marią Kordos i Heleną Trendowską było w 1972 roku wykradzenie z klasztoru na Jasnej Górze kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej i dzięki temu możliwość jego peregrynacji po polskich diecezjach, miastach i miasteczkach. W niedzielny poranek, 18 czerwca 1972 roku obraz przywitała stutysięczna rzesza wiernych zgromadzonych wokół katedry radomskiej. Przybyli na tą uroczystość Ksiądz Prymas Stefan Wyszyński oraz Kardynał Karol Wojtyła na widok uwolnionego obrazu mieli łzy w oczach, ucałowali go z czcią. W pewnym momencie kardynał zwrócił się do ks. Wójcika i powiedział po łacinie” Audacimus fortuna iuvat (odważnym fortuna sprzyja).To odzyskanie obrazu pilnowanego 6 lat przez milicję uczyniło go sławnym w całym kraju choć do końca życia pozostał człowiekiem bardzo skromnym.

Mówi o tym film pt. „Złodziej w sutannie” w reżyserii Pawła Woldana, którego premiera odbyła się w 2008 roku w programie I TVP. W rolę ks. Józefa Wójcika wcielił się Artur Żmijewski. Z życiorysu kapłana dowiadujemy się także o niekończących się szykanach, przesłuchaniach i psychicznych torturach jakich doznawał z rąk ówczesnego aparatu bezpieczeństwa. Takimi metodami walczono z religią katolicką i Kościołem. Ksiądz Wójcik był bez wątpienia numerem jeden wśród najzagorzalszych przeciwników socjalistycznego ustroju i najbardziej inwigilowanym kapłanem w woj. kieleckim a także w Polsce. Powołano nawet specjalną komórkę, która miała za zadanie obserwację i analizę zachowań księdza Wójcika. W sumie w ciągu sześciu lat- pod zarzutem organizowania nielegalnych zgromadzeń otrzymał 18 wyroków i 9 razy przebywał w więzieniu. Oto jak kapelan wspomina jedno z aresztowań - Ludzie zebrali się w tym czasie na nabożeństwo różańcowe. Ubrany w komżę i stułę klęczałem w kaplicy, odmawiając brewiarz. W tym momencie stanął przede mną miejscowy komendant MO. Był w towarzystwie drugiego milicjanta i dwóch po cywilnemu. Jeden z nich był komendantem posterunku MO w Szydłowcu. Miejscowy komendant odezwał się pierwszy. „Może przerwałby ksiądz modlitwę”. Odwróciłem głowę i odpowiedziałem- Pan nie umie się kulturalnie zachować. Kto wyjaśni powód targnięcia tutaj? W tym momencie kobiety zaczęły płakać, otoczyły mnie i odgrodziły od policjantów. Zrobił się zgiełk, ktoś krzyknął: „Żeby wam łapy Chrystus poutrącał, wy łotry, wy bandyci. Gdy potrzebowaliśmy waszej pomocy, to was nie było, a teraz znacie drogę do nas, nawet nabożeństwo przerywacie, żeby księdza aresztować!” Uspokoiłem ludzi i w komży pozwoliłem zaprowadzić się do samochodu. W drodze powiedziałem milicjantom, że postępują jak okupanci. Nie szanują ludzkich praw i uczuć. Noc spędziłem w „kozie” milicyjnej, a następnego dnia przewieziono mnie do więzienia w Radomiu (źródło: publikacja książkowa 2013 r. „ Był taki wielki tydzień” Autor Ks. Józef Wójcik)

Kilka tysięcy ludzi w kondukcie żałobnym
23lutego 2014 roku w Suchedniowie na pogrzebie 80- letniego kapłana Józefa Wójcika kondukt żałobny ciągnął się od cmentarza do świątyni. Szli w nim bez mała wszyscy mieszkańcy Suchedniowa, kilkuset księży, politycy, parlamentarzyści m.in. Mariusz Błaszczak, Joachim Brudziński, Krzysztof Lipiec. W kazaniu biskup drohiczyński Antoni Dydycz podkreślił niezłomną postawę kapłańską zmarłego duszpasterza min. walkę o krzyż za którą wielokrotnie był karany. Wszyscy w swoich pożegnalnych i patetycznych słowa wspominali zasługi księdza infułata i zapewniali o pamięci , która będzie trwała jak dzisiaj wygląda pamięć o tym wielkim Polaku? Jest wspominany w swoim suchedniowskim środowisku ale jemu należy się przecież pamięć wszystkich Polskich katolików i wiernych bo to dzięki niemu wykradziony z Jasnej Góry obraz odwiedzał polskie domy i krzewił nadzieję, której tak w tych komunistycznych czasach potrzebowało Polskie społeczeństwo.

Kto utrwala pamięć o ks. Wójciku ? Na pewno księża i mieszkańcy Suchedniowa. Rok po śmierci kapłana w miejscowym kościele odsłonięto tablicę wmurowaną w ścianę kościoła. Widnieje na niej jego wizerunek i napis: „Niezłomny kapłan, wierny Bogu i Ojczyźnie, obrońca praw kościoła i ludzi wierzących. Inicjator i uczestnik uwolnienia kopii cudownego obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w 1972 .” O tym, że społeczność, księża z Suchedniowa nie zapominają o swoim kapłanie świadczy także fakt nadania jego imienia placu znajdującego się tuż przed miejscowym kościołem. Liczne pamiątki po zmarłym kapelanie m.in. szable, odznaczenia znalazły godne miejsce w Sali Tradycji suchedniowskiego Domu Kultury. Cieszy ta pamięć jednak powinna ona być adekwatna do czynów człowieka i proporcjonalna do jego wielkości. A tej niestety trudno się doszukać. Przyjaciele księdza Józefa wyjechali do dalekiej Brukseli bądź poszli w ministry i ani im w głowie wspomnienia, a miało być inaczej .Dlatego odważyłam się na te osobiste refleksje, może one poruszą pamięć i przypomną o tym wielkim Polaku i jego zasługach? Bo skoro całe jego życie było służbą narodowi to dzisiaj ten naród powinien odwdzięczyć się pamięcią o nim! W moim sercu jest wciąż obecny. I dzisiaj tak jak 12 lat temu piszę do Ciebie ks. Józefie w podzięce za Twoją mądrość i znajduję coraz więcej Twoich wskazówek w trosce o dobre uczynki. Taką pamięć chcę Ci ofiarować…
Fragment wiersza „ Po dobre uczynki” poświęcony Ks. Inf. Józefowi Wójcikowi z tomu poezji „Gorzkie owoce” 2009 r. Anny Zielińskiej-Brudek. /Powiedz nam, /co zrobić, kiedy mdli od myślenia o sobie. /W co obuć stopy, żeby nogi nie słabły,/nie uwierały bo czasu mało /na przystanki i leczenie własnych ran./ W co się odziać, by szatan nas nie rozpoznał/ i nie kusił do powrotu/ w drodze po dobre uczynki./ Powiedz nam, / co czynić, by pleśń nie pokryła 10 przykazań i rachunku sumienia. /Byśmy doszczętnie nie zhardzieli/ od patrzenia spode łba na innych/ i nie wdzierali się do obcych łóżek, /dając fałszywe świadectwa w drodze po dobre uczynki…/

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Nowy francuski rząd bez wotum zaufania?

Wideo

Więcej informacji na stronie głównej Echo Dnia Świętokrzyskie
Dodaj ogłoszenie