36. rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych. Uroczystości w Kielcach

Tomasz Trepka
W środę, 31 sierpnia w Kielcach odbędą się uroczystości z okazji 36. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych. Około 17.40 delegacje złożą kwiaty przed tablicą upamiętniającą powstanie "Solidarności" na Skwerze imienia Stefana Żeromskiego. O 18 w Bazylice Katedralnej odprawiona zostanie msza święta w intencji Ojczyzny i "Solidarności". Około 19 uczestnicy uroczystości złożą kwiaty przed pomnikiem błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki na Placu Najświętszej Maryi Panny.

Podpisanie porozumień w sierpniu 1980 roku kończyło okres strajków, w które zaangażowane było wiele zakładów pracy w całym kraju. Początkowo odrzucano wszelkie żądania protestujących. Dotyczyły one między innymi podwyżki zarobków oraz zalegalizowania niezależnych od Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – związków zawodowych. Jednak w obliczu olbrzymiego kryzysu społeczno-politycznego oraz fatalnej sytuacji gospodarczej kraju, już 30 sierpnia 1980 roku komisja rządowa pod przewodnictwem Kazimierza Barcikowskiego podpisała porozumienie z Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym w Szczecinie. Zgodzono się w nim między innymi na utworzenie „samorządnych związków zawodowych”. Czyniono to jednak w sposób bardzo ogólnikowy, który umożliwiał stronie komunistycznej dokonywanie w nim wielu manipulacji.

Następnego dnia, 31 sierpnia 1980 roku, postanowiono podpisać podobne porozumienie, nazywane tak zwanymi „porozumieniami gdańskimi”, tym razem z załogą Stoczni imienia Lenina w Gdańsku, gdzie od kilkunastu dni trwał strajk okupacyjny. Dojście do kompromisu oznaczało uszczegółowienie 21 postulatów zgłaszanych przez stronę robotniczą w rozmową z przedstawicielami rządu. Obejmowały one przede wszystkim powstanie Wolnych Związków Zawodowych, podwyżki płac, przywrócenie do pracy robotników zwolnionych za udział w strajkach oraz zobowiązanie władzy do poprawy życia społeczno-gospodarczego w kraju.

1 września podjęto kolejne negocjacje, które zakończyły strajk w kopalni „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu na Górny Śląsku. Zwycięstwo strajkujących oraz olbrzymie poparcie jakie udzieliło im całe społeczeństwo, doprowadziło do zmian na stanowisku I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Funkcję pełnioną dotychczas przez Edwarda Gierka przejął Stanisław Kania. Okres ten doprowadził w ostateczności do powstania „Solidarności” i legalnego jej działania przez następne 16 miesięcy, aż do wprowadzenia stanu wojennego, 13 grudnia 1981 roku.

Wideo

Komentarze 16

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Człowiek z wolframu

A Pomarańczową Alternatywę ktoś upamiętnia, czy wszędzie tylko te je...e Solidaruchy, które nie wiedzą co to Solidarość. Przyspawali się do państwowych posadek i wszystkich mają w du...ch, a bieda aż piszczy. Młodzi na zmywakach, nie na państwowym. Jeb...ć AWS!

P
Pracownik MPK

Tydzień z głowy. "Prosty robotnik" pisze do Wałęsy

                                                                                                                                                                               Janusz Kędracki

 14.12.2013 11:00

 

Przewodniczący "Solidarności" w MPK Bogdan Latosiński napisał list do Lecha Wałęsy. Zamiast jednak wysłać do adresata, opublikował go w rozdawanym bezpłatnie w miejskich autobusach biuletynie. Po co jego korespondencję mają czytać pasażerowie?

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

"Pasażera", z podtytułem "Biuletyn Komunikacji Miejskiej w Kielcach", MPK wydaje od roku. Co miesiąc pasażerowie znajdują to "czasopismo bezpłatne" w autobusach. Prócz materiałów o historii i problemach komunikacji mogą w nim przeczytać także rozmaite refleksje przewodniczącego Latosińskiego. W jednym z pierwszych numerów rozwodził się on nad wyższością publicznej komunikacji zbiorowej nad innymi formami przemieszczania się. Przekonywał, że zły stan takiej komunikacji to zagrożenie bytu państwa. 
Swoje poglądy na komunikacyjne sprawy przewodniczący Latosiński przedstawiał też w kolejnych numerach. Można się było z nimi zgadzać lub nie, potraktować z przymrużeniem oka, a w końcu przerwać lekturę i wysiąść na najbliższym przystanku. Przewodniczącemu najwyraźniej jednak już zabrakło komunikacyjnych tematów, o czym świadczy grudniowy numer "Pasażera". Zamieścił w nim bowiem "List do Prezydenta RP Lecha Wałęsy" z podtytułem "Lechu, tak nie wolno". 
Czegóż to nie wolno emerytowanemu prezydentowi i pierwszemu przywódcy "Solidarności"? Przewodniczący Latosiński wypomina mu zarówno dawne, jak i obecne grzechy. Od tego, że nie rozliczył aferzystów i wspierał lewą nogę, po obojętność na "patologie na trwale zadomowione w zakładach pracy" oraz to, że nie ma go na obchodach kolejnych rocznic "razem z robotnikami".
Latosiński w liście podkreśla, że zwraca się do Lecha Wałęsy jako "prosty i zwykły robotnik", choć dawno takim przestał być. Pewnie ze 20 lat jest już przewodniczącym komisji zakładowej "S" w MPK. Od kilku lat robi także karierę polityczną. Startował już na posła z listy PiS. Jeszcze nie dostał się do Sejmu, ale zasiada w sejmiku, gdzie występuje w roli pierwszego prawego i sprawiedliwego. I zarzuca m.in. włodarzom województwa, że promują się i robią sobie kampanię wyborczą za publiczne pieniądze. Jak najbardziej słusznie. 
Szkoda tylko, że przewodniczący Latosiński zaczyna podobnie postępować. Czymże bowiem jest ten list do Lecha Wałęsy? Przecież nie prywatną czy nawet związkową korespondencją. Wyrazem szczególnej troski o "prostych i zwykłych robotników"? Trudno w to uwierzyć. 
Przewodniczący Latosiński byłby z pewnością bardziej wiarygodny, gdyby tej troski nie wyrażał na koszt spółki, w której wprawdzie dużo znaczy, ale nie jest jeszcze jedynym właścicielem. Wtedy i kończący list do Lecha Wałęsy zwrot "Ze związkowym pozdrowieniem, które z bólu rozrywa SERCE" byłby mniej rozrywający.

 
P
Pracownik MPK

Awantura w kieleckim MPK. Są oskarżenia i rezygnacja ze stanowiska

Konflikt między związkowcami „Solidarności” w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacji w Kielcach. Wzajemne oskarżenia i rezygnacja przewodniczącego komisji zakładowej.

 

20 lutego odbyło się walne zgromadzenie delegatów NSZZ „Solidarność” w kieleckim MPK. Zebranie prowadził były przewodniczący komisji zakładowej związku, a obecnie poseł Prawa i Sprawiedliwości Bogdan Latosiński. - Miał potężne wystąpienie. Oczerniał ludzi, ale nie podawał nazwisk. Zresztą pan poseł od dłuższego czasu rozpowiada wiele rzeczy i krzywdzi ludzi swoimi wypowiedziami - opowiada jeden z uczestników „walnego” (prosi o anonimowość z obawy o możliwość utraty pracy). 

reklama

Na dowód tych słów mężczyzna prezentuje pismo, jakie na początku stycznia tego roku wystosował do związkowców Bogdan Latosiński. Poseł pisze, iż „grupa sfrustrowanych członków komisji wzięła sobie za cel walkę z nowo wybranym przewodniczącym chcąc doprowadzić do rozbicia związku, a więc do osłabienia zakładu” - czytamy. Zdaniem Bogdana Latosińskiego „angażowanie się niektórych osób w moją kampanię wyborczą nie było podyktowane wzmocnieniem pozycji naszego zakładu, a jedynie miało na celu pozbycie się mnie z zakładu i związku (według zasady nie udało się w dół, to daliśmy kopa do góry), aby realizować swoje prywatne plany”. Jak napisał Bogdan Latosiński, te osoby „nie mogąc pogodzić się, że ich plan się nie powiódł, atakują nowo wybranego przewodniczącego, aby go zdyskredytować, osłabić, rozbić związek, a następnie przejąć Radę Nadzorczą KASP (Kieleckie Autobusy Spółka Pracownicza)”. To spółka, która jest większościowym udziałowcem kieleckiego MPK. Na czele rady nadzorczej tego podmiotu stoi właśnie Bogdan Latosiński. 
 

Zdaniem opozycji poseł wciąż chce rządzić w zakładowej „Solidarności”. - To prezes nad prezesami. Dąży do tego, by szefem związku była osoba, która będzie go słuchać. Ktoś niezależny nie ma prawa bytu - twierdzi nasz rozmówca. Podczas „walnego” rezygnację z funkcji przewodniczącego komisji zakładowej złożył Sylwester Pytlak. Wybory nowego lidera związku zaplanowano na 5 marca. 
Bogdan Latosiński mówi, że w związku jest niewielka grupa niezadowolonych osób. Jego zdaniem to frustraci. - Chcieli zrobić skok na działalność gospodarczą „Solidarności”, czyli ośrodek wczasowy w Rowach i autokar. To potężna działka, ja to tworzyłem - podkreśla poseł. - „Solidarność” jest tak silnym związkiem, że da sobie radę z frustratami, którzy nie przyjęli werdyktu demokratycznego, jakim są wybory, i zaatakowali na całej płaszczyźnie przewodniczącemu, któremu zabraniali się kontaktować z władzami regionu „Solidarności” i moją osobą - dodaje Bogdan Latosiński. 
Poseł zaznacza, iż musi pozostawać w bieżącym kontakcie z MPK jako szef rady nadzorczej Kieleckie Autobusy Spółka Pracownicza oraz czynny działacz związkowy. - Zawsze mówiłem, że nie czuję się posłem tylko związkowcem chwilowo oddelegowanym do prac parlamentarnych. Jestem człowiekiem „Solidarności” - podkreśla. 

 
P
Pracownik MPK

Konflikt w kieleckim MPK. Restrykcje za obrażanie posła i krytykę organów

Janusz Kędracki Wyborcza

05.08.2016 00:00

 

Jednego z kierowców usunięto z "Solidarności", ponieważ "obrażał i rozliczał" posła Bogdana Latosińskiego, honorowego przewodniczącego związku. Drugi został zwolniony z pracy, bo krytykował "organy pracodawcy".

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

"Nie może tak być, by obrażał i rozliczał bezpodstawnie przewodniczącego, w tej chwili honorowego przewodniczącego Bogdana Latosińskiego oraz obrażał emerytów" - tak wniosek o wykluczenie Andrzeja Łakomca z "S" uzasadniło koło emerytów i rencistów przy MPK.
- Naraziłem się im, bo powiedziałem, że nie płacą składek, a chcą korzystać z pieniędzy związkowych - mówi Łakomiec, który do "S" wstąpił 27 lat temu. Jak twierdzi, z Latosińskim do niedawna byli w dobrej komitywie. - Robiłem mu kampanię, chodziłem po ludziach, żeby głosowali na niego - przekonuje.
Co zatem zaszło między nimi? - Posłowi nie spodobało się, że upomniałem się o pracowników ośrodka wczasowego w Rowach, którym zarządza związek. My walczymy z umowami śmieciowymi, a tam się zatrudnia ludzi na takie umowy - podkreśla Łakomiec. I dodaje, że naraził się też głośną krytyką decyzji o odwołaniu dyrektora i jednego z kierowników w zakładzie. - Ale nigdy go nie obrażałem - zapewnia.
Bogdan Latosiński przez 23,5 roku był szefem "S" w MPK. Po wyborze na posła z listy PiS musiał pożegnać się z tą funkcją, został przewodniczącym honorowym. Jest także przewodniczącym rady nadzorczej spółki pracowniczej Kieleckie Autobusy, która ma większość udziałów w MPK. - Mnie nie pasuje się tłumaczyć - mówi pytany o sprawę Łakomca. Przyznaje, że osobiście nie został przez niego obrażony. Kierowca miał się jednak o nim źle wypowiadać do innych pracowników. - Prawdopodobnie mu się nie podobam politycznie. Zarzucał, że rządzę zakładem, że trzeba mnie odciąć od firmy i związku - twierdzi Latosiński.
Za wnioskiem emerytów o wykluczenie Łakomca z "S" zagłosowało 19 członków komisji zakładowej, jeden głos był nieważny. Odwołał się do walnego zebrania delegatów, ale to odwołanie rozpatrywała znów ta komisja i wynik głosowania był ten sam. Łakomiec poskarżył się do zarządu regionu, że złamano statut związku. - Zgodnie ze statutem osoba wykluczona ma prawo odwołać się do walnego zebrania. Dopóki to zebranie nie zajmie stanowiska, zarząd regionu nie ma prawa się tym zajmować - wyjaśnia Waldemar Bartosz, przewodniczący świętokrzyskiej "S".
Nie wiadomo, czy walne zebranie będzie się zajmować jeszcze Łakomcem, ponieważ w czerwcu został zwolniony z MPK pod zarzutem braku dbałości o powierzony autobus. Nie zgadza się z tym i skierował sprawę do sądu pracy. Uważa, że za zwolnieniem stoi Latosiński.
- Szkoda mi, że kolegę Łakomca wykluczono ze związku. A łączenie zwolnienia z moją osobą jest niedopuszczalne - przekonuje poseł.
- To Latosiński napisał wniosek emerytom. Bez niego żadnej decyzji nie może być, cały czas jest w zakładzie. Na walnym zebraniu mówił ludziom, że jako przewodniczący rady nadzorczej jest nad wszystkimi, nazwał się nadprezesem - mówi z kolei Łakomiec.
Jego sprawę sąd pracy ma rozpatrywać we wrześniu W ubiegłym tygodniu odbyło się już pierwsze posiedzenie sądu dotyczące innego kierowcy, także wieloletniego członka "S", który został zwolniony tego samego dnia co Łakomiec z zarzutem m.in. "przekroczenia granic dozwolonej krytyki wobec przełożonych i organów pracodawcy".  W odpowiedzi na pozew ten pracodawca, czyli MPK, jako swoich świadków podał pięciu członków "S", w tym Bogdana Latosińskiego. Czy poseł, który ciągle powtarza, że zawsze pozostanie związkowcem, będzie zeznawał przeciw koledze ze związku? - Poprosiłem prawniczkę, żeby wykluczyć mnie z tej sprawy - zapewnił nas poseł Latosiński.
Prezes MPK Elżbieta Śreniawska na temat zwolnień obu kierowców przed rozstrzygnięciem sądu nie chce się wypowiadać. Obecny przewodniczący komisji zakładowej "S" Andrzej Tutaj pytany, jakie związek zajął w tej sprawie stanowisko, unika jednoznacznej odpowiedzi. - To są wewnętrzne sprawy - mówi.

 
R
Ryś

Widziałem JEDYNIE PRAWDZIWE! zdjęcia ze stoczni!

Ten z TYM wielkim długopisem to był muj pies- Jraosław!

 

Dobra zmiana jest idiotką!

 
G
Gość
W dniu 31.08.2016 o 20:34, slawo napisał:

Masz prawo wierzyć że to był Wałęsa

 

Serio? Dajesz mi takie prawo? Dzięki, łaskawco :lol: :lol: :lol:

s
slawo
W dniu 31.08.2016 o 20:26, Gość napisał:

Solidarnością kierował podobnież jakiś Balbina i on ją stworzył.

Masz prawo wierzyć że to był Wałęsa

G
Gość

Solidarnością kierował podobnież jakiś Balbina i on ją stworzył.

s
slawo
W dniu 31.08.2016 o 15:49, 457 napisał:

Jesli twarza dla solidarności mial być Bolek z Gdańska, to ja dziekuję za taka organizacje .

Jeśli wierzysz że taki ktoś jak bolek mógł kierować 10 mln organizacja to powodzenia

s
sygitoyo

Twarzami NSZZ Solidarność są obecnie

syci etatowi działacze wierni jedynie słusznej obecnie czarnej ideologii

którzy walczyli z

sytymi etatowymi działaczami jedynie słusznej wtedy czerwonej ideologii

To samo gówno tylko w innym opakowaniu.

 

457
W dniu 31.08.2016 o 14:10, Maria napisał:

Dlaczego nie ma ani słowa o powstaniu  Solidarności w Kielcach?Gdzie jest choćby słowo wspomnienia dotyczące Tablicy pod dawnym PKS na zagnańskiej?Gdzie się podziała Tablica pod którą związkowcy składali kwiaty?Co na to obecne władze Solidarności w okręgu?W Kielcach Solidarność nie istniała to chcecie oznajmić ludziom?

Jesli twarza dla solidarności mial być Bolek z Gdańska, to ja dziekuję za taka organizacje .

S
Smolarski

Jerzy Stepien- prawnik z Iskry,- najbardziej żałosna postać z czasów PRL. w Kielcach. Przynosi hańbę naszemu miastu. W całej Polsce mówia o tym typie , który tak zjeje nienawiścia do wlasnego kraju , - kogo wypromowaliście na tak eksponowane stanowisko ?

Wielu nie podoba sie jego nowomowa, na temat tej grupy trzymajacej władze z TK

Po Rzeplińskiego najwyzszy czas wysłac żandarmerie i po sprawie

G
Gość

Marysia nie napinaj się tak bo guma w majtach pęknie.

G
Gość

WSTYD NIEKTÓRYM za to co zrobili.Walczyli o wolne soboty,a tu masz ...ani wolnej soboty,ani wolnej niedzieli.
Polak jest niewolnikiem we własnym kraju dzięki "solidarności"
Co chcieli to mają !!!!!!!!!!!!

B
Blit

Przecież uroczystości dotyczą porozumień sierpniowych a nie rocznicy powstania kieleckiej Solidarności. Czemu ma się o niej pisać? Ludzie w tej organizacji sami nie potrafią ustalić własnej historii a nikt tego za nich nie będzie robił.

Dodaj ogłoszenie