Autor "Ziarna prawdy" obraził "Ojca Mateusza"?

Małgorzata PŁAZA
Zygmunt Miłoszewski na czas pisania swojej powieści praktycznie zamieszkał w Sandomierzu.
Zygmunt Miłoszewski na czas pisania swojej powieści praktycznie zamieszkał w Sandomierzu. Małgorzata Płaza
Udostępnij:
Sandomierz: konflikt z popularnym serialem w tle. Miasto wycofuje się z promocji najnowszej książki Zygmunta Miłoszewskiego.

Powieść "Ziarno prawdy"

Powieść "Ziarno prawdy"

Powieść "Ziarno prawdy" jest drugą z cyklu o prokuratorze Teodorze Szackim, wcześniejsza - "Uwikłanie" - znalazła się na listach bestsellerów. Bohater rozwiązuje zagadkę śmierci jednej z szanowanych mieszkanek Sandomierza. Nowa powieść ukazała się 5 października. Zbiera bardzo dobre recenzje. Zygmunt Pietrasik w "Polityce" z 28 września napisał: "Ziarno prawdy" to kawałek porządnej literatury kryminalnej, z dobrze zarysowaną intrygą i świetnie portretowanymi postaciami. Ale jest jeszcze jeden plus - mianowicie wnikliwy opis pięknego, pełnego mrocznych tajemnic miasta. Jeżeli wybiorę się kiedyś do Sandomierza, to z książką Miłoszewskiego zamiast przewodnika".

W Sandomierzu nie odbędzie się ogólnopolska prezentacja książki "Ziarno prawdy" Zygmunta Miłoszewskiego, jednego z najpopularniejszych autorów powieści kryminalnych w Polsce. Władze miasta zerwały współpracę z wydawnictwem. Burmistrz Sandomierza Jerzy Borowski tłumaczy, że nie podoba mu się, jak w książce pokazany został… serial "Ojciec Mateusz".

- Burmistrz poinformował wydawnictwo, że powodem decyzji o wycofaniu się z promocji jest to, iż bez należytego szacunku wypowiadam się w powieści o serialu "Ojciec Mateusz", który jest dla Sandomierza bardzo ważny - powiedział nam Zygmunt Miłoszewski.

Pisarz nie ukrywa, że jest zaskoczony. Jak podkreśla, rozmowy na temat współpracy przy promocji książki między miastem a wydawnictwem W.A.B. trwały kilka miesięcy. Powieść dużo wcześniej została udostępniona urzędnikom miejskim i nie wzbudziła zastrzeżeń.
"Ziarno prawdy" ukazało się tydzień temu. Na 26 października zaplanowana została ogólnopolska premiera książki, miasto miało być jej współorganizatorem. Prezentacja odbędzie się w Warszawie.

MIASTO PIĘKNE, ALE…

Akcja "Ziarna prawdy" rozgrywa się właśnie w Sandomierzu. Zygmunt Miłoszewski wplata w kryminalną fabułę wątki dyskusji o politycznej poprawności, antysemityzmie i ksenofobii oraz kontrowersji wokół obrazu z sandomierskiej katedry nawiązującego do legendy o wytaczaniu przez Żydów krwi z dzieci.

Gorzkich uwag o mieście i jego mieszkańcach w książce nie brakuje. - Ci, którzy będą chcieli znaleźć w powieści obraz Sandomierza - najpiękniejszego miasta w Polsce, na pewno go odnajdą, ci zaś, którzy będą chcieli się obrazić, znajdą ku temu powody - stwierdza pisarz.

- Obraz Sandomierza w powieści zależy w głównej mierze od stanu psychicznego jej bohatera, który postrzega go z jednej strony jako najpiękniejsze polskie miasto, z drugiej jako małomiasteczkową dziurę. Jeden i drugi obraz jest prawdziwy - dodaje Zygmunt Miłoszewski.

Według nieoficjalnych informacji, duże kontrowersje "Ziarno prawdy" wywołało w środowisku kościelnym, którego autor "nie oszczędził". Miłoszewski nie kryje swojego krytycznego stosunku do Kościoła. - Rzeczywiście, może to być problem w mieście, w którym odgrywa on ważną rolę - stwierdza autor.

Kuria nie zajęła oficjalnego stanowiska w sprawie książki.
Zarówno burmistrz Sandomierza Jerzy Borowski, jak i jego zastępca Ewa Kondek zajmująca się sprawą promocji powieści zaprzeczają informacjom o tym, że to krytyczne głosy duchownych miały wpływ na decyzję. Nie chodziło także, zapewnia Jerzy Borowski, o sprawy stosunków polsko - żydowskich.

Zdecydował przypadek

Zdecydował przypadek

Zygmunt Miłoszewski przyznaje, że o jego zainteresowaniu Sandomierzem zdecydował przypadek. Sześć lat temu przyjechał tu na wesele. Wtedy postanowił, że akcję swojej następnej powieści umieści właśnie w tym mieście. W czasie pisania "Ziarna prawdy" Zygmunt Miłoszewski prawie zamieszkał w Sandomierzu, poznawał miasto - jego topografię i mieszkańców, czytał lokalną prasę.

POSZŁO O "OJCA MATEUSZA"

Burmistrz potwierdza, że o wycofaniu się z promocji kryminału zdecydował "Ojciec Mateusz", a konkretnie ten fragment książki, który mówi incydencie z alkoholem z udziałem odtwórcy głównej roli w serialu.
- Mam świadomość, że jest to fikcja literacka, ale liczę się także z możliwą reakcją aktora i ekipy serialu. Obawiam się, że filmowcy zrezygnują z kręcenia "Ojca Mateusza" w naszym mieście. Sprawa jest bardzo delikatna - mówi burmistrz Borowski.

W podobnym tonie wypowiada się Ewa Kondek. - Udział miasta w oficjalnej prezentacji książki oznaczałby, że akceptujemy kontrowersyjne fragmenty, a tak nie jest. Serial jest zbyt cenny dla miasta - zaznacza Ewa Kondek.
Wiceburmistrz kilka tygodni temu, po przeczytaniu powieści, jeszcze przed jej wydaniem, wyrażała się o niej w superlatywach, podkreślała, że będzie świetną promocją Sandomierza.

Zapytana, dlaczego dopiero teraz zwróciła uwagę na fragment dotyczący "Ojca Mateusza", Ewa Kondek odpowiada: - Nie zauważyłam go. Najprawdopodobniej go pominęłam. Skupiałam się przede wszystkim na wątkach bezpośrednio dotyczących Sandomierza.

Sandomierska promocja książki częściowo już się rozpoczęła. Jej elementem są zakładki dołączone do każdego egzemplarza. Rozważane było również wydanie "ekskluzywnego" nakładu, limitowanej edycji kolekcjonerskiej, dostępnej wyłącznie w Sandomierzu.

Ewa Kondek mówi, że sprawa dalszej promocji nie jest jeszcze rozstrzygnięta. - Chcemy porozmawiać z ekipą "Ojca Mateusza". Od jej reakcji będzie uzależniona nasza decyzja - informuje wiceburmistrz.

SERIAL CENNIEJSZY

"Ziarno prawdy", podobnie jak poprzednie powieści Zygmunta Miłoszewskiego, niebawem zostanie przetłumaczona na język angielski. Wiosną ukaże się w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Ma ogromne szanse na ekranizację. Interesuje się tym między innymi Juliusz Machulski. Poprzednią, bestestellerowe "Uwikłanie", wyreżyserował Jacek Bromski.

Czy władze Sandomierza nie obawiają się, że mogą stracić szanse na międzynarodową promocję miasta?
- Bardziej zależy nam na "Ojcu Mateuszu" niż na książce. Lepszą promocją jest serial niż film fabularny - odpowiada burmistrz Borowski.

- Spodziewałem się różnych reakcji mieszkańców Sandomierza. Liczyłem się z tym, że będą uzależnione od poglądów, wizji współczesności. Jednak reakcja magistratu mnie zaskoczyła - mówi autor.

Zygmunt Miłoszewski dodaje, że w ciągu ostatniego tygodnia, od chwili ukazania się "Ziarna prawdy", otrzymywał od sandomierzan pozytywne opinie. - Jestem przekonany, że uda mi się spotkać z czytelnikami w Sandomierzu. Z pewnością zorganizujemy spotkanie autorskie, na przykład w księgarni - powiedział pisarz.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 44

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
Napster26
Zgadzam się z tym, co jest napisane w artykule. Z pewnością znajdą się takie osoby, które mogłbyby się obrazić za to jak pokazany jest Sandomierz. Dla mnie ta książka jest bardzo fajnie napisana i polecam ją każdemu bez względu na wiek.
134233
Super książka polecam wszystkim!!!Wstyd na cala Polskę ze mamy takich matolow w magistracie!!
m
mac
Od razu mówię że nie czytałem tej książki, ani innej pana Miłoszewskiego.
Co do opisów zawartych w tekście: Sandomierz nie zasługuje na miano najpiękniejszego miasta w Polsce, ani tym bardziej na małomiasteczkowej dziury. Każde miasto w Polsce poniżej 100 tysięcy mieszkańców można takim nazwać, więc ciężko aby takich cech nie miało nasze miasto. Ale to jest obraza. Tyle na ten temat bo nie czytałem

Co do obrazów w katedrze i dorabianej do tego ideologii - ile osób w Sandomierzu wie o tych obrazach, a ile jeszcze ma w sprawie Żydów jakieś zdanie? Wydaje mi się że niewiele a prawdopodobnie (obym się mylił) już jest dorabiana koncepcja "znanego" antysemityzmu Polaków.
Co do roli Kościoła w Sandomierzu-jest tu ta sama przyczyna co sprowadza tu turystów- historia. W każdym mieście historycznym (vide Kraków) Kościół dawniej posiadał wiele ziem, nadanych przez Króla bądź szlachtę. I jak każda instytucja ma swoje prawa. I je zgodnie z prawem odziedziczył. Nawet więcej, wskutek wywłaszczenia ostatecznie stracił. I podobna sprawa jest w Sandomierzu. A na przykład w Stalowej Woli - jaki Kościół ma wpływ? Czy w Tarnobrzegu, Ostrowcu? Ludzie kojarzcie trochę.
k
kalina
Książki jeszcze nie czytałem, ale szybko to nadrobię. Domofon - super, Uwikłanie - świetne. Moim zdaniem to jest literatura kryminalna na światowym poziomie. Mam tylko nadzieję, że Miłoszewski nie przeczyta tego wpisu i woda sodowa nie uderzy mu do głowy :-)

Film Bromskiego niestety słaby.

Druga sprawa - nie bardzo rozumiem w jaki sposób Sandomierz może stracić na tym, że nie będzie promować książki. Kto czyta kryminały ten sięgnie i przeczyta: że istnieje takie miejsce, że ma historię, zabytki, tożsamość. Przeczytają to również czytelnicy zagraniczni. Książka jest napisana, wydana, etc. Sandomierz już w niej jest.

Trzecia sprawa - urzędnicy są krótkowzroczni. Nie inwestują w kulturę, nie starają się jej wspierać i nie zamykają się na środowiska twórczę. Już widzę następnych autorów, którzy będą pisać o Sandomierzu... Miasto ich skutecznie odstraszy na długie lata.

Krajewski pisze o Wrocławiu, Konatkowski o Warszawie, być może inne miasta również mają swoje kryminały. Wrocław nawet organizował konkurs literacki na kryminał dziejący się właśnie u nich. Sandomierz marnuje swoją szansę.

książke czyta się świtnie,nie ma się co obrażać sam Sndomierz jest opisany pięknie to tylko kryminał ludzie!
G
Gość
Książki jeszcze nie czytałem, ale szybko to nadrobię. Domofon - super, Uwikłanie - świetne. Moim zdaniem to jest literatura kryminalna na światowym poziomie. Mam tylko nadzieję, że Miłoszewski nie przeczyta tego wpisu i woda sodowa nie uderzy mu do głowy :-)

Film Bromskiego niestety słaby.

Druga sprawa - nie bardzo rozumiem w jaki sposób Sandomierz może stracić na tym, że nie będzie promować książki. Kto czyta kryminały ten sięgnie i przeczyta: że istnieje takie miejsce, że ma historię, zabytki, tożsamość. Przeczytają to również czytelnicy zagraniczni. Książka jest napisana, wydana, etc. Sandomierz już w niej jest.

Trzecia sprawa - urzędnicy są krótkowzroczni. Nie inwestują w kulturę, nie starają się jej wspierać i nie zamykają się na środowiska twórczę. Już widzę następnych autorów, którzy będą pisać o Sandomierzu... Miasto ich skutecznie odstraszy na długie lata.

Krajewski pisze o Wrocławiu, Konatkowski o Warszawie, być może inne miasta również mają swoje kryminały. Wrocław nawet organizował konkurs literacki na kryminał dziejący się właśnie u nich. Sandomierz marnuje swoją szansę.

Książka w porządku tylko głupoli przyjmuje się do pracy za pieniądze podatników.
k
krzysiek
Książki jeszcze nie czytałem, ale szybko to nadrobię. Domofon - super, Uwikłanie - świetne. Moim zdaniem to jest literatura kryminalna na światowym poziomie. Mam tylko nadzieję, że Miłoszewski nie przeczyta tego wpisu i woda sodowa nie uderzy mu do głowy :-)

Film Bromskiego niestety słaby.

Druga sprawa - nie bardzo rozumiem w jaki sposób Sandomierz może stracić na tym, że nie będzie promować książki. Kto czyta kryminały ten sięgnie i przeczyta: że istnieje takie miejsce, że ma historię, zabytki, tożsamość. Przeczytają to również czytelnicy zagraniczni. Książka jest napisana, wydana, etc. Sandomierz już w niej jest.

Trzecia sprawa - urzędnicy są krótkowzroczni. Nie inwestują w kulturę, nie starają się jej wspierać i nie zamykają się na środowiska twórczę. Już widzę następnych autorów, którzy będą pisać o Sandomierzu... Miasto ich skutecznie odstraszy na długie lata.

Krajewski pisze o Wrocławiu, Konatkowski o Warszawie, być może inne miasta również mają swoje kryminały. Wrocław nawet organizował konkurs literacki na kryminał dziejący się właśnie u nich. Sandomierz marnuje swoją szansę.
r
rgx
Kto poda synonim "małomiasteczkowej dziury" ja proponuję "wielkomiejską metropolię". Czy S-rz może się nią nazwać?
G
Gość
Główny problem z tym wątkiem jest taki,że wypowiadają się osoby,które nie czytały książki.Piszecie o fikcji literackiej,a tytuł "Autor Ziarna prawdy obraził Ojca Mateusza" też wprowadza w błąd.Myślę,że władzom miasta chodziło o fragment przytaczający plotkę na temat Artura Żmijewskiego. Ojciec Mateusz jest postacią fikcyjną, Żmijewski nie.I tym fragmentem mógłby sie poczuć oburzony (pozwolę sobie zacytować):
"Artur Żmijewski powinien tu zamieszkać-powiedział Szacki,rozglądając się po zadbanej izbie przyjęć sandomierskiego szpitala.(...)
-I tak tu bywa-odpowiedziała Sobieraj,prowadząc go schodami do piwnicy.-Jak kręcili Ojca Mateusza,to uchlał się tak,że wymagał hospitalizacji. Musieli mu wyrównać elektrolity."
Oczywiście niektórzy z was zaczną teraz udowadniać,że tak było lub nie było,ale to nieważne.Ważne jest to,że każdy,zwłaszcza osoba publiczna może sie poczuć oburzona,czytając takie słowa na swój temat.A "Ojciec Mateusz" ma spory pozytywny wpływ na Sandomierz i nie dziwię się,że władze miasta nie chcą ryzykować.
Notabene,niektórzy Sandomierzanie mogą się poczuć obrażeni sposobem przedstawiania miasta,tezami typu:"Sandomierz to jest wszechświatowa stolica mordu rytualnego" czy też "(...) w Sandomierzu nie było ani jednego miejsca z dobrymi słodyczami-nie licząc bombonierek na stacji Orlenu (...)".A także używaniem słowa "wiejski" do opisywania wielu spraw. Autor "pomieszkał" w Sandomierzu pół roku,niech każdy oceni czy to wystarczy,by poznać nie tylko topografię,ale i historię miasta oraz mentalność ludzi.
Zarówno autor,jak i bohater to warszawiacy,a oni patrzą lekko z góry na mieszkańców każdego innego miasta. I to w tej książce też można wyłapać.Polecam zwłaszcza opis koncertu w Lapidarium i zdziwienie prokuratora.
A pomijając wątki sandomierskie to jest to całkiem zgrabny kryminał,dobrze sie czyta.A ci którzy piszą,ze skandal jest sposobem na wypromowanie tej książki,bo inaczej nikt by jej nie przeczytał chyba nie mają racji.Książka poza Sandomierzem też całkiem dobrze się sprzedaje,a jeszcze przed polską premierą zostały sprzedane prawa do wydania w USA.
Generalnie jeśli ktoś lubi kryminały to polecam.A zabawa jest podwójna,gdy sie wyłapuje nieścisłości i kontrowersje na temat Sandomierza:)

Ale miasto firmuje tę powieść. Na okładce jest jasno napisane: Honorowy patronat Królewskie Miasto Sandomierz
a
alien
Główny problem z tym wątkiem jest taki,że wypowiadają się osoby,które nie czytały książki.Piszecie o fikcji literackiej,a tytuł "Autor Ziarna prawdy obraził Ojca Mateusza" też wprowadza w błąd.Myślę,że władzom miasta chodziło o fragment przytaczający plotkę na temat Artura Żmijewskiego. Ojciec Mateusz jest postacią fikcyjną, Żmijewski nie.I tym fragmentem mógłby sie poczuć oburzony (pozwolę sobie zacytować):
"Artur Żmijewski powinien tu zamieszkać-powiedział Szacki,rozglądając się po zadbanej izbie przyjęć sandomierskiego szpitala.(...)
-I tak tu bywa-odpowiedziała Sobieraj,prowadząc go schodami do piwnicy.-Jak kręcili Ojca Mateusza,to uchlał się tak,że wymagał hospitalizacji. Musieli mu wyrównać elektrolity."
Oczywiście niektórzy z was zaczną teraz udowadniać,że tak było lub nie było,ale to nieważne.Ważne jest to,że każdy,zwłaszcza osoba publiczna może sie poczuć oburzona,czytając takie słowa na swój temat.A "Ojciec Mateusz" ma spory pozytywny wpływ na Sandomierz i nie dziwię się,że władze miasta nie chcą ryzykować.
Notabene,niektórzy Sandomierzanie mogą się poczuć obrażeni sposobem przedstawiania miasta,tezami typu:"Sandomierz to jest wszechświatowa stolica mordu rytualnego" czy też "(...) w Sandomierzu nie było ani jednego miejsca z dobrymi słodyczami-nie licząc bombonierek na stacji Orlenu (...)".A także używaniem słowa "wiejski" do opisywania wielu spraw. Autor "pomieszkał" w Sandomierzu pół roku,niech każdy oceni czy to wystarczy,by poznać nie tylko topografię,ale i historię miasta oraz mentalność ludzi.
Zarówno autor,jak i bohater to warszawiacy,a oni patrzą lekko z góry na mieszkańców każdego innego miasta. I to w tej książce też można wyłapać.Polecam zwłaszcza opis koncertu w Lapidarium i zdziwienie prokuratora.
A pomijając wątki sandomierskie to jest to całkiem zgrabny kryminał,dobrze sie czyta.A ci którzy piszą,ze skandal jest sposobem na wypromowanie tej książki,bo inaczej nikt by jej nie przeczytał chyba nie mają racji.Książka poza Sandomierzem też całkiem dobrze się sprzedaje,a jeszcze przed polską premierą zostały sprzedane prawa do wydania w USA.
Generalnie jeśli ktoś lubi kryminały to polecam.A zabawa jest podwójna,gdy sie wyłapuje nieścisłości i kontrowersje na temat Sandomierza:)
G
Gość
BRAWO NARESZCIE KTOŚ KTO CZYTAŁ KSIĄŻKĘ .PROBLEM MOI DRODZY POLEGA NA TYM, ŻE KSIĄŻKA JEST ZA GRUBA .I JAK TO NASZYCH 300 URZĘDNIKÓW NIE BYŁO JEJ W STANIE PRZECZYTAĆ , NAWET PANI DOKTOR. A O KSIĄZCE ZACZELI SIĘ WYPOWIADAĆ I SKANDAL GOTOWY.

Nie tylko to jest problemem.
LUDZIE NIE CZYTAJĄCY KSIĄŻKI ZACZĘLI SIĘ O NIEJ WYPOWIADAĆ (nie tylko urzędnicy)
Ś
Śmieć
Bardzo dobry kryminał i podejrzewam,ze film Machulskiego będzie hitem. Książka ta nie potrzebuje promocji miasta bo jak piszą mi przyjaciele z Warszawy to książka sprzedaje się rewelacyjnie.

BRAWO NARESZCIE KTOŚ KTO CZYTAŁ KSIĄŻKĘ .PROBLEM MOI DRODZY POLEGA NA TYM, ŻE KSIĄŻKA JEST ZA GRUBA .I JAK TO NASZYCH 300 URZĘDNIKÓW NIE BYŁO JEJ W STANIE PRZECZYTAĆ , NAWET PANI DOKTOR. A O KSIĄZCE ZACZELI SIĘ WYPOWIADAĆ I SKANDAL GOTOWY.
G
Gość
O ile sceny z "Ojca Mateusza" można uznać za fikcję, o tyle za fikcję nie można uznać najbardziej antypolskiego paszkwilu w wydaniu Jerzego Kosińskiego "Malowany Ptak." Gdzie ty w tej plugawej książce dopatrujesz się prawdy lub fikcji. Spotkaj się ze mną, to ci wskażę prawdę gdzie mieszkał, z kim się bawił, jakim był dzieckiem w tamtym czasie i wiele innych ciekawostek, które cię zszokują. Polacy narażali swoje życie, a on zamiast przesłać im nic więcej, tylko dobre słowo to w podzięce tak ich dla kariery i pieniędzy obsmarował. I to dla takich, jak tu piszący o rzekomym polskim antysemityzmie wygląda antypolskość w wydaniu "Wybranego narodu."

Czyli dzięki jego książce nie można pewnych fikcyjnych zajść w Sandomierzu umieszczać...

A jakby w książce była SERIA ZWYKŁYCH BRUTALNYCH MORDERSTW to ok?

A w ogóle to o zupełnie innej książce mówimy i zupełnie innym autorze

Nie neguje tego co napisałeś ale jak dla mnie sprawa ma się nijak do FIKCYJNEGO WĄTKU W KSIĄŻCE.

PS. Jest wiele książek z pięknymi opisami miejsc które się stały teatrem drastycznych, często przerażających, ale wciąż fikcyjnych zdarzeń. Mimo całego ciągu akcji czytelnik nie uważa tych miejsc za straszne w realnym świecie

Powtarzam słowo FIKCYJNE bo książka nie jest oparta na faktach, a Sandomierz jest w niej ukazany z prozaicznego powodu - krótkiego pobytu autora w mieście, które tak mu się spodobało że postanowił umieścić w nim akcję swojego kolejnego bestsellera. Pozostaje tylko żałować że woli pisać książki w stylu Stephena Kinga niż Jana Brzechwy (choć do bajki i jej "ukrytego przesłania" wielu mieszkańców ny się przyczepiło)
W
W
O ile sceny z "Ojca Mateusza" można uznać za fikcję, o tyle za fikcję nie można uznać najbardziej antypolskiego paszkwilu w wydaniu Jerzego Kosińskiego "Malowany Ptak." Gdzie ty w tej plugawej książce dopatrujesz się prawdy lub fikcji. Spotkaj się ze mną, to ci wskażę prawdę gdzie mieszkał, z kim się bawił, jakim był dzieckiem w tamtym czasie i wiele innych ciekawostek, które cię zszokują. Polacy narażali swoje życie, a on zamiast przesłać im nic więcej, tylko dobre słowo to w podzięce tak ich dla kariery i pieniędzy obsmarował. I to dla takich, jak tu piszący o rzekomym polskim antysemityzmie wygląda antypolskość w wydaniu "Wybranego narodu."
G
Gość
Książka pokazuje Sandomierz jako małomiasteczkowe miasteczko, w którym zawistni żyją ludzie. I TO JEST ZŁE (choć wystarczy przeczytać parę wątków aby dowiedzieć się że to jest prawda).
Ojciec Mateusz pokazuje miasto w którym co tydzień jest jakieś morderstwo. I TO JEST WPORZĄDKU (mimo że wiadomo że to fikcja i oczernianie miasta).

To jak to teraz jest? Za mówienie prawdy opluwamy a za kłamstwa wychwalamy? W sumie to Sandomierz więc standard

O ile sceny z "Ojca Mateusza" można uznać za fikcję, o tyle za fikcję nie można uznać najbardziej antypolskiego paszkwilu w wydaniu Jerzego Kosińskiego "Malowany Ptak." Gdzie ty w tej plugawej książce dopatrujesz się prawdy lub fikcji. Spotkaj się ze mną, to ci wskażę prawdę gdzie mieszkał, z kim się bawił, jakim był dzieckiem w tamtym czasie i wiele innych ciekawostek, które cię zszokują. Polacy narażali swoje życie, a on zamiast przesłać im nic więcej, tylko dobre słowo to w podzięce tak ich dla kariery i pieniędzy obsmarował. I to dla takich, jak tu piszący o rzekomym polskim antysemityzmie wygląda antypolskość w wydaniu "Wybranego narodu."
p
paulina
To jak to teraz jest? Za mówienie prawdy opluwamy a za kłamstwa wychwalamy? W sumie to Sandomierz więc standard

Mentalność Polaków, a nie tylko sandomierzan...
Więcej informacji na stronie głównej Echo Dnia Świętokrzyskie
Dodaj ogłoszenie