Były rzecznik Kieleckiego Komitetu Referendalnego w Kielcach idzie do więzienia. To prawomocny wyrok

elzemZaktualizowano 
Cztery miesiące bezwzględnego więzienia - to prawomocny już wyrok dla Maksymiliana M. – kieleckiego przedsiębiorcy, rzecznika prasowego Kieleckiego Komitetu Referendalnego w Kielcach.

ZOBACZ TEŻ: Kierowca F1 zdradził, że... miał problemy z egzaminem na prawo jazdy. "Zdałem dopiero za trzecim razem"

(Dostawca: x-news)

Sąd Okręgowy w Kielcach utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji. Podczas rozprawy odwoławczej odczytano list poparcia dla oskarżonego, pod którym podpisało się kilku posłów i część kieleckich radnych.

Przypomnijmy, że czwartkowa sprawa odwoławcza dotyczyła wyroku, jaki zapadł 2 czerwca ubiegłego roku przed Sądem Rejonowym w Kielcach. Maksymilian M. właściciel jednego z kieleckich klubów a także rzecznik prasowy Komitetu Referendalnego, który powołano w ubiegłym roku w celu odwołania ze stanowiska prezydenta Kielc Wojciecha Lubawskiego oskarżony był o to, że mimo zakazu sądowego kierował autem Wyrok zakazujący kierowania samochodami zapadł we wrześniu 2011 roku i miał obowiązywać do 2015 roku. W grudniu 2013 roku w okolicach alei Solidarności policja zatrzymała do kontroli samochód, autem kierował oskarżony Maksymilian M. Podczas rozprawy odwoławczej mężczyzna tłumaczył, że rozwoził wówczas pięć nietrzeźwych osób, usiadł za kierownicą, aby zapobiec temu, by auto prowadził ktoś nietrzeźwy. Sąd Rejonowy w Kielcach w czerwcu 2016 roku skazał mężczyznę na karę czterech miesięcy bezwzględnego więzienia. Od tego wyroku odwołał się obrońca 32-letniego dziś oskarżonego.

Rażące błędy

W apelacji mecenas podnosił, że Sąd Rejonowy w Kielcach dopuścił się rażącego naruszenia procedur prawa procesowego, argumentowano między innymi, że sąd nie powołał dodatkowych biegłych psychologów, że opinię psychiatrów uzasadniał ustnie tylko jeden z biegłych. Obrońca wskazywał ponadto na niewspółmiernie wysoki wymiar kary w kontekście społecznej szkodliwości czynu prosząc sąd o wyrok w zawieszeniu bądź o skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania. Oskarżony przyłączał się do swego obrońcy i dodawał: - Tamten wyrok był wynikiem błędów młodości, jakie wtedy popełniałem. Byłem nieodpowiedzialny, ale zmieniłem się. Schudłem 23 kilogramy, nie piję alkoholu, płacę alimenty. Wsiadłem do samochodu w 2013 roku, aby autem nie kierował ktoś nietrzeźwy. Dziś pewnie postąpiłbym inaczej – dodawał.

Odczytano także list, który do sądu wpłynął kilka dni temu. Autorzy w samych superlatywach piszą o oskarżonym wyliczając, że jest społecznikiem, dba o promocję miasta organizując liczne eventy, że jest postacią pozytywną i nie odżegnuje się od winy. Przekroczenie przez niego granic wytyczonych prawem nazywają incydentem. Pod oświadczeniem podpisali się poseł Artur Gierada i były poseł Jan Cedzyński oraz kieleccy radni między innymi: Marcin Chłodnicki, Krzysztof Adamczyk, Katarzyna Zapała, Agata Wojda oraz dyrektor teatru „Kubuś” Robert Drobniuch.

Konsekwencje decyzji
Z kolei prokurator Anna Zielińska z Prokuratury Rejonowej Kielce – Zachód prosiła sąd o nieuwzględnienie apelacji tłumacząc, że w jej ocenie Sąd Rejonowy w Kielcach dopełnił pełnej staranności procesowej i wyrok jest jak najbardziej zasadny. Jej argumenty podzielił sąd, który odrzucił apelację jako niezasadną i utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji. – Siadając za kierownicą samochodu oskarży był w okresie próby, którą wyznaczył mu sąd. Zdawał sobie z tego fakt sprawę, ale podjął decyzję o kierowani samochodem i teraz musi ponieść konsekwencję tej decyzji – zaznaczała sędzia Bogna Kuczyńska przewodnicząca składu orzekającego w tym procesie. – Sąd wziął pod uwagę oświadczenie w obronie oskarżonego, ale nie podziela argumentów zawartych w piśmie o incydentalnych przypadkach kolizji z prawem oskarżonego. Mężczyzna był karany, co jest żywo udokumentowane – dodawał sąd. Obrońca oskarżonego mówił „Echu Dnia”, że rozważa wniesienie o kasację wyroku.

Maksymilian M. jest oskarżonym w innej sprawie karnej, która z wyłączeniem jawności toczy się przed Sądem Rejonowym w Kielcach. Mężczyzna stoi tam pod zarzutem pobicia swojej byłej partnerki. Do pierwszego czynu miało dojść 10 czerwca 2015 roku. W akcie zapisano, że oskarżony otwartą ręką uderzył w lewe ucho pokrzywdzonej przez co spowodował u niej perforację z osłabieniem słuchu, czyli obrażenia ciała powyżej siedmiu dni. Poza tym kobieta miała sińca na lewem udzie. Drugi zarzut dotyczy zdarzeń z 26 sierpnia 2015 roku. Według aktu oskarżenia przez złapanie za rękę, szarpniecie i kopnięcie oskarżony spowodował u pokrzywdzonej sińca na prawym udzie, co naruszyło czynności ciała na czas poniżej siedmiu dni.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 57

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
G
Gość
W dniu 01.04.2017 o 01:01, Gość napisał:

Przekaz tych głosów wsparcia udzielonych temu panu przez posła PO Gieradę, obie radne PO panie Wojdę i Zapałę, radnego SLD Chłodnickiego i Adamczyka oraz o dziwo, dyrektora kieleckiego teatru dla dzieci (!) pana Drobniucha jest dość jasny: stary, nic wielkiego się nie stało. Przynajmniej na tyle wielkiego by się nie podpisać. To taki drobiazg, każdemu się może zdarzyć. Ale nie każdemu może się zdarzyć podpis pod listem wsparcia w takiej sprawie. Tym bardziej, co wynika nawet z relacji prasowych, nie jest ona sprawą pierwszą tego pana. Wygląda również, że nie będzie ostatnią. Że te kolejne będą najprawdopodobniej dotyczyły stosowania przemocy wobec słabszych. Podpisującym musiało przecież to być znane. Ich podpis oznacza wprost, że nad takimi epizodami można przejść do porządku. Porządku rzeczy według własnych wyobrażeń. I własnej, wątpliwej hierarchii wartości. gdy trzeba dowolnie zastępowanej ich brakiem. Zwłaszcza gdy chodzi o kolegę, o sojusznika politycznych happeningów. Dziwi mnie podpis obu pań radnych PO Wojdy i Zapały. Aktywnie jako kobiety stają zawsze również w obronie rzekomo nagminnie w Polsce łamanych praw innych kobiet. Czy chodzi tylko o obronę tych kobiet, których ich kolega nie miał okazji uderzyć? Jeśli obie panie radne chcą pomóc koledze będącemu w prawnej opresji to niech mu upieką pizzę czy placek z wiśniami i tym wesprą go w czasie gdy tego nie będzie w jego jadłospisie. Bo podpisując się, jako osoby publiczne, przeczą rzekomym wartościom, w obronie których tak często hałaśliwie stają na partyjnych masówkach. Wygląda, że czynią to łatwo bo na pokaz. A poseł PO Gierada, zaangażowany niemal ekstatycznie w kuriozalną obronę konwencji rzekomo "anty-przemocowej" niech obdaruje kolegę  drzewkiem bonsai, którym przez cztery miesiące cieszył będzie oczy. W końcu to prezent na miarę "głównego ogrodnika Kielc", o które to miano poseł również ostatnio tak teatralnie zabiegał. Równie pokrętnie jak potraktował problem swojej podwójnej moralności, który tak jak ją, skwitował jednym podpisem.  Niefrasobliwy dyrektor miejskiego teatru dla dzieci pan Drobniuch powinien z kolei skoncentrować się raczej na doborze oferty programowej opartej na spektaklach promujących wśród dzieci wartości wychowawcze, dzięki krzewieniu których w przyszłości inni nie będą musieli podpisywać się pod listami w obronie kolejnych facetów, których dziś trzeba na równi pokrętnie bronić. Bo, o zgrozo, według pana Drobniucha i pozostałych współautorów, chodzi o animatora lokalnej kultury. Definicję encyklopedyczną tej ostatniej pan Drobniuch powinien wykuć "na blachę" skoro ma aż taki problem z pojęciem co jest jej istotą . Mógłby jej nie znać gdyby kierował prywatnym teatrem dla dzieci. Teraz dość często się zdarza, że dyrektorzy teatrów mylą scenę swojego teatru ze sceną polityczną. Choćby tylko lokalną. Ale kieleccy podatnicy nie płacą panu Drobniuchowi pensji za rolę kukiełki w wątpliwych spektaklach na takiej scenie.  Myślę, że warto to wszystko im wszystkim zapamiętać.   

Super. Lokalna PO w pigułce. Będziemy pamiętać!

s
slawo
W dniu 01.04.2017 o 01:01, Gość napisał:

Przekaz tych głosów wsparcia udzielonych temu panu przez posła PO Gieradę, obie radne PO panie Wojdę i Zapałę, radnego SLD Chłodnickiego i Adamczyka oraz o dziwo, dyrektora kieleckiego teatru dla dzieci (!) pana Drobniucha jest dość jasny: stary, nic wielkiego się nie stało. Przynajmniej na tyle wielkiego by się nie podpisać. To taki drobiazg, każdemu się może zdarzyć.Ale nie każdemu może się zdarzyć podpis pod listem wsparcia w takiej sprawie. Tym bardziej, co wynika nawet z relacji prasowych, nie jest ona sprawą pierwszą tego pana. Wygląda również, że nie będzie ostatnią. Że te kolejne będą najprawdopodobniej dotyczyły stosowania przemocy wobec słabszych. Podpisującym musiało przecież to być znane. Ich podpis oznacza wprost, że nad takimi epizodami można przejść do porządku. Porządku rzeczy według własnych wyobrażeń. I własnej, wątpliwej hierarchii wartości. gdy trzeba dowolnie zastępowanej ich brakiem. Zwłaszcza gdy chodzi o kolegę, o sojusznika politycznych happeningów.Dziwi mnie podpis obu pań radnych PO Wojdy i Zapały. Aktywnie jako kobiety stają zawsze również w obronie rzekomo nagminnie w Polsce łamanych praw innych kobiet. Czy chodzi tylko o obronę tych kobiet, których ich kolega nie miał okazji uderzyć? Jeśli obie panie radne chcą pomóc koledze będącemu w prawnej opresji to niech mu upieką pizzę czy placek z wiśniami i tym wesprą go w czasie gdy tego nie będzie w jego jadłospisie. Bo podpisując się, jako osoby publiczne, przeczą rzekomym wartościom, w obronie których tak często hałaśliwie stają na partyjnych masówkach. Wygląda, że czynią to łatwo bo na pokaz. A poseł PO Gierada, zaangażowany niemal ekstatycznie w kuriozalną obronę konwencji rzekomo "anty-przemocowej" niech obdaruje kolegę drzewkiem bonsai, którym przez cztery miesiące cieszył będzie oczy. W końcu to prezent na miarę "głównego ogrodnika Kielc", o które to miano poseł również ostatnio tak teatralnie zabiegał. Równie pokrętnie jak potraktował problem swojej podwójnej moralności, który tak jak ją, skwitował jednym podpisem. Niefrasobliwy dyrektor miejskiego teatru dla dzieci pan Drobniuch powinien z kolei skoncentrować się raczej na doborze oferty programowej opartej na spektaklach promujących wśród dzieci wartości wychowawcze, dzięki krzewieniu których w przyszłości inni nie będą musieli podpisywać się pod listami w obronie kolejnych facetów, których dziś trzeba na równi pokrętnie bronić. Bo, o zgrozo, według pana Drobniucha i pozostałych współautorów, chodzi o animatora lokalnej kultury. Definicję encyklopedyczną tej ostatniej pan Drobniuch powinien wykuć "na blachę" skoro ma aż taki problem z pojęciem co jest jej istotą . Mógłby jej nie znać gdyby kierował prywatnym teatrem dla dzieci. Teraz dość często się zdarza, że dyrektorzy teatrów mylą scenę swojego teatru ze sceną polityczną. Choćby tylko lokalną. Ale kieleccy podatnicy nie płacą panu Drobniuchowi pensji za rolę kukiełki w wątpliwych spektaklach na takiej scenie. Myślę, że warto to wszystko im wszystkim zapamiętać.

Świetny tekst.Na forum za mało takich ludzi się wypowiada.
s
slawo
W dniu 01.04.2017 o 01:01, Gość napisał:

Przekaz tych głosów wsparcia udzielonych temu panu przez posła PO Gieradę, obie radne PO panie Wojdę i Zapałę, radnego SLD Chłodnickiego i Adamczyka oraz o dziwo, dyrektora kieleckiego teatru dla dzieci (!) pana Drobniucha jest dość jasny: stary, nic wielkiego się nie stało. Przynajmniej na tyle wielkiego by się nie podpisać. To taki drobiazg, każdemu się może zdarzyć.Ale nie każdemu może się zdarzyć podpis pod listem wsparcia w takiej sprawie. Tym bardziej, co wynika nawet z relacji prasowych, nie jest ona sprawą pierwszą tego pana. Wygląda również, że nie będzie ostatnią. Że te kolejne będą najprawdopodobniej dotyczyły stosowania przemocy wobec słabszych. Podpisującym musiało przecież to być znane. Ich podpis oznacza wprost, że nad takimi epizodami można przejść do porządku. Porządku rzeczy według własnych wyobrażeń. I własnej, wątpliwej hierarchii wartości. gdy trzeba dowolnie zastępowanej ich brakiem. Zwłaszcza gdy chodzi o kolegę, o sojusznika politycznych happeningów.Dziwi mnie podpis obu pań radnych PO Wojdy i Zapały. Aktywnie jako kobiety stają zawsze również w obronie rzekomo nagminnie w Polsce łamanych praw innych kobiet. Czy chodzi tylko o obronę tych kobiet, których ich kolega nie miał okazji uderzyć? Jeśli obie panie radne chcą pomóc koledze będącemu w prawnej opresji to niech mu upieką pizzę czy placek z wiśniami i tym wesprą go w czasie gdy tego nie będzie w jego jadłospisie. Bo podpisując się, jako osoby publiczne, przeczą rzekomym wartościom, w obronie których tak często hałaśliwie stają na partyjnych masówkach. Wygląda, że czynią to łatwo bo na pokaz. A poseł PO Gierada, zaangażowany niemal ekstatycznie w kuriozalną obronę konwencji rzekomo "anty-przemocowej" niech obdaruje kolegę drzewkiem bonsai, którym przez cztery miesiące cieszył będzie oczy. W końcu to prezent na miarę "głównego ogrodnika Kielc", o które to miano poseł również ostatnio tak teatralnie zabiegał. Równie pokrętnie jak potraktował problem swojej podwójnej moralności, który tak jak ją, skwitował jednym podpisem. Niefrasobliwy dyrektor miejskiego teatru dla dzieci pan Drobniuch powinien z kolei skoncentrować się raczej na doborze oferty programowej opartej na spektaklach promujących wśród dzieci wartości wychowawcze, dzięki krzewieniu których w przyszłości inni nie będą musieli podpisywać się pod listami w obronie kolejnych facetów, których dziś trzeba na równi pokrętnie bronić. Bo, o zgrozo, według pana Drobniucha i pozostałych współautorów, chodzi o animatora lokalnej kultury. Definicję encyklopedyczną tej ostatniej pan Drobniuch powinien wykuć "na blachę" skoro ma aż taki problem z pojęciem co jest jej istotą . Mógłby jej nie znać gdyby kierował prywatnym teatrem dla dzieci. Teraz dość często się zdarza, że dyrektorzy teatrów mylą scenę swojego teatru ze sceną polityczną. Choćby tylko lokalną. Ale kieleccy podatnicy nie płacą panu Drobniuchowi pensji za rolę kukiełki w wątpliwych spektaklach na takiej scenie. Myślę, że warto to wszystko im wszystkim zapamiętać.

Świetny tekst.Na forum za mało takich ludzi się wypowiada.
s
slawo
W dniu 01.04.2017 o 01:01, Gość napisał:

Przekaz tych głosów wsparcia udzielonych temu panu przez posła PO Gieradę, obie radne PO panie Wojdę i Zapałę, radnego SLD Chłodnickiego i Adamczyka oraz o dziwo, dyrektora kieleckiego teatru dla dzieci (!) pana Drobniucha jest dość jasny: stary, nic wielkiego się nie stało. Przynajmniej na tyle wielkiego by się nie podpisać. To taki drobiazg, każdemu się może zdarzyć.Ale nie każdemu może się zdarzyć podpis pod listem wsparcia w takiej sprawie. Tym bardziej, co wynika nawet z relacji prasowych, nie jest ona sprawą pierwszą tego pana. Wygląda również, że nie będzie ostatnią. Że te kolejne będą najprawdopodobniej dotyczyły stosowania przemocy wobec słabszych. Podpisującym musiało przecież to być znane. Ich podpis oznacza wprost, że nad takimi epizodami można przejść do porządku. Porządku rzeczy według własnych wyobrażeń. I własnej, wątpliwej hierarchii wartości. gdy trzeba dowolnie zastępowanej ich brakiem. Zwłaszcza gdy chodzi o kolegę, o sojusznika politycznych happeningów.Dziwi mnie podpis obu pań radnych PO Wojdy i Zapały. Aktywnie jako kobiety stają zawsze również w obronie rzekomo nagminnie w Polsce łamanych praw innych kobiet. Czy chodzi tylko o obronę tych kobiet, których ich kolega nie miał okazji uderzyć? Jeśli obie panie radne chcą pomóc koledze będącemu w prawnej opresji to niech mu upieką pizzę czy placek z wiśniami i tym wesprą go w czasie gdy tego nie będzie w jego jadłospisie. Bo podpisując się, jako osoby publiczne, przeczą rzekomym wartościom, w obronie których tak często hałaśliwie stają na partyjnych masówkach. Wygląda, że czynią to łatwo bo na pokaz. A poseł PO Gierada, zaangażowany niemal ekstatycznie w kuriozalną obronę konwencji rzekomo "anty-przemocowej" niech obdaruje kolegę drzewkiem bonsai, którym przez cztery miesiące cieszył będzie oczy. W końcu to prezent na miarę "głównego ogrodnika Kielc", o które to miano poseł również ostatnio tak teatralnie zabiegał. Równie pokrętnie jak potraktował problem swojej podwójnej moralności, który tak jak ją, skwitował jednym podpisem. Niefrasobliwy dyrektor miejskiego teatru dla dzieci pan Drobniuch powinien z kolei skoncentrować się raczej na doborze oferty programowej opartej na spektaklach promujących wśród dzieci wartości wychowawcze, dzięki krzewieniu których w przyszłości inni nie będą musieli podpisywać się pod listami w obronie kolejnych facetów, których dziś trzeba na równi pokrętnie bronić. Bo, o zgrozo, według pana Drobniucha i pozostałych współautorów, chodzi o animatora lokalnej kultury. Definicję encyklopedyczną tej ostatniej pan Drobniuch powinien wykuć "na blachę" skoro ma aż taki problem z pojęciem co jest jej istotą . Mógłby jej nie znać gdyby kierował prywatnym teatrem dla dzieci. Teraz dość często się zdarza, że dyrektorzy teatrów mylą scenę swojego teatru ze sceną polityczną. Choćby tylko lokalną. Ale kieleccy podatnicy nie płacą panu Drobniuchowi pensji za rolę kukiełki w wątpliwych spektaklach na takiej scenie. Myślę, że warto to wszystko im wszystkim zapamiętać.

Świetny tekst.Na forum za mało takich ludzi się wypowiada.
G
Gość
W dniu 01.04.2017 o 01:01, Gość napisał:

Przekaz tych głosów wsparcia udzielonych temu panu przez posła PO Gieradę, obie radne PO panie Wojdę i Zapałę, radnego SLD Chłodnickiego i Adamczyka oraz o dziwo, dyrektora kieleckiego teatru dla dzieci (!) pana Drobniucha jest dość jasny: stary, nic wielkiego się nie stało. Przynajmniej na tyle wielkiego by się nie podpisać. To taki drobiazg, każdemu się może zdarzyć. Ale nie każdemu może się zdarzyć podpis pod listem wsparcia w takiej sprawie. Tym bardziej, co wynika nawet z relacji prasowych, nie jest ona sprawą pierwszą tego pana. Wygląda również, że nie będzie ostatnią. Że te kolejne będą najprawdopodobniej dotyczyły stosowania przemocy wobec słabszych. Podpisującym musiało przecież to być znane. Ich podpis oznacza wprost, że nad takimi epizodami można przejść do porządku. Porządku rzeczy według własnych wyobrażeń. I własnej, wątpliwej hierarchii wartości. gdy trzeba dowolnie zastępowanej ich brakiem. Zwłaszcza gdy chodzi o kolegę, o sojusznika politycznych happeningów. Dziwi mnie podpis obu pań radnych PO Wojdy i Zapały. Aktywnie jako kobiety stają zawsze również w obronie rzekomo nagminnie w Polsce łamanych praw innych kobiet. Czy chodzi tylko o obronę tych kobiet, których ich kolega nie miał okazji uderzyć? Jeśli obie panie radne chcą pomóc koledze będącemu w prawnej opresji to niech mu upieką pizzę czy placek z wiśniami i tym wesprą go w czasie gdy tego nie będzie w jego jadłospisie. Bo podpisując się, jako osoby publiczne, przeczą rzekomym wartościom, w obronie których tak często hałaśliwie stają na partyjnych masówkach. Wygląda, że czynią to łatwo bo na pokaz. A poseł PO Gierada, zaangażowany niemal ekstatycznie w kuriozalną obronę konwencji rzekomo "anty-przemocowej" niech obdaruje kolegę  drzewkiem bonsai, którym przez cztery miesiące cieszył będzie oczy. W końcu to prezent na miarę "głównego ogrodnika Kielc", o które to miano poseł również ostatnio tak teatralnie zabiegał. Równie pokrętnie jak potraktował problem swojej podwójnej moralności, który tak jak ją, skwitował jednym podpisem.  Niefrasobliwy dyrektor miejskiego teatru dla dzieci pan Drobniuch powinien z kolei skoncentrować się raczej na doborze oferty programowej opartej na spektaklach promujących wśród dzieci wartości wychowawcze, dzięki krzewieniu których w przyszłości inni nie będą musieli podpisywać się pod listami w obronie kolejnych facetów, których dziś trzeba na równi pokrętnie bronić. Bo, o zgrozo, według pana Drobniucha i pozostałych współautorów, chodzi o animatora lokalnej kultury. Definicję encyklopedyczną tej ostatniej pan Drobniuch powinien wykuć "na blachę" skoro ma aż taki problem z pojęciem co jest jej istotą . Mógłby jej nie znać gdyby kierował prywatnym teatrem dla dzieci. Teraz dość często się zdarza, że dyrektorzy teatrów mylą scenę swojego teatru ze sceną polityczną. Choćby tylko lokalną. Ale kieleccy podatnicy nie płacą panu Drobniuchowi pensji za rolę kukiełki w wątpliwych spektaklach na takiej scenie.  Myślę, że warto to wszystko im wszystkim zapamiętać.   

Gierada - znany kielecki ogrodnik od nieposadzonych drzew. Dobre jak nie wiem co

G
Gość
W dniu 01.04.2017 o 01:01, Gość napisał:

Przekaz tych głosów wsparcia udzielonych temu panu przez posła PO Gieradę, obie radne PO panie Wojdę i Zapałę, radnego SLD Chłodnickiego i Adamczyka oraz o dziwo, dyrektora kieleckiego teatru dla dzieci (!) pana Drobniucha jest dość jasny: stary, nic wielkiego się nie stało. Przynajmniej na tyle wielkiego by się nie podpisać. To taki drobiazg, każdemu się może zdarzyć. Ale nie każdemu może się zdarzyć podpis pod listem wsparcia w takiej sprawie. Tym bardziej, co wynika nawet z relacji prasowych, nie jest ona sprawą pierwszą tego pana. Wygląda również, że nie będzie ostatnią. Że te kolejne będą najprawdopodobniej dotyczyły stosowania przemocy wobec słabszych. Podpisującym musiało przecież to być znane. Ich podpis oznacza wprost, że nad takimi epizodami można przejść do porządku. Porządku rzeczy według własnych wyobrażeń. I własnej, wątpliwej hierarchii wartości. gdy trzeba dowolnie zastępowanej ich brakiem. Zwłaszcza gdy chodzi o kolegę, o sojusznika politycznych happeningów. Dziwi mnie podpis obu pań radnych PO Wojdy i Zapały. Aktywnie jako kobiety stają zawsze również w obronie rzekomo nagminnie w Polsce łamanych praw innych kobiet. Czy chodzi tylko o obronę tych kobiet, których ich kolega nie miał okazji uderzyć? Jeśli obie panie radne chcą pomóc koledze będącemu w prawnej opresji to niech mu upieką pizzę czy placek z wiśniami i tym wesprą go w czasie gdy tego nie będzie w jego jadłospisie. Bo podpisując się, jako osoby publiczne, przeczą rzekomym wartościom, w obronie których tak często hałaśliwie stają na partyjnych masówkach. Wygląda, że czynią to łatwo bo na pokaz. A poseł PO Gierada, zaangażowany niemal ekstatycznie w kuriozalną obronę konwencji rzekomo "anty-przemocowej" niech obdaruje kolegę  drzewkiem bonsai, którym przez cztery miesiące cieszył będzie oczy. W końcu to prezent na miarę "głównego ogrodnika Kielc", o które to miano poseł również ostatnio tak teatralnie zabiegał. Równie pokrętnie jak potraktował problem swojej podwójnej moralności, który tak jak ją, skwitował jednym podpisem.  Niefrasobliwy dyrektor miejskiego teatru dla dzieci pan Drobniuch powinien z kolei skoncentrować się raczej na doborze oferty programowej opartej na spektaklach promujących wśród dzieci wartości wychowawcze, dzięki krzewieniu których w przyszłości inni nie będą musieli podpisywać się pod listami w obronie kolejnych facetów, których dziś trzeba na równi pokrętnie bronić. Bo, o zgrozo, według pana Drobniucha i pozostałych współautorów, chodzi o animatora lokalnej kultury. Definicję encyklopedyczną tej ostatniej pan Drobniuch powinien wykuć "na blachę" skoro ma aż taki problem z pojęciem co jest jej istotą . Mógłby jej nie znać gdyby kierował prywatnym teatrem dla dzieci. Teraz dość często się zdarza, że dyrektorzy teatrów mylą scenę swojego teatru ze sceną polityczną. Choćby tylko lokalną. Ale kieleccy podatnicy nie płacą panu Drobniuchowi pensji za rolę kukiełki w wątpliwych spektaklach na takiej scenie.  Myślę, że warto to wszystko im wszystkim zapamiętać.   

Animatorzy lokalnej kultury. Dobre sobie.

G
Gość
W dniu 01.04.2017 o 09:09, Gość napisał:

No ale ten dyrektor teatru lalkowego to jakieś nieporozumienie. To przecież nie jego bajka. Kto jest jego przełożonym bo to faktycznie nie jest teatr  prywatny. Pod kogo ten teatr podlega? Bo gość kompromituje nie siebie a instytucję.   

problem, że ten gość wcale tak nie myśli i dlatego wspiera każdego tak kulturalnego

G
Gość

No ale ten dyrektor teatru lalkowego to jakieś nieporozumienie. To przecież nie jego bajka. Kto jest jego przełożonym bo to faktycznie nie jest teatr  prywatny. Pod kogo ten teatr podlega? Bo gość kompromituje nie siebie a instytucję.   

G
Gość

Wygląda na to, że tych kilku co podpisali się w jego obronie łatwo zrobi to co i on, a te radne przyjmą to z przyjemnością. Takie zasady u nich panują!

G
Gość

Faktycznie, żenujący spektakl tych marnych kieleckich politykierów. W obronie działacza kultury i biznesu? Chyba takiej kultury jak u nich samych. To trzeba zapamiętać.

G
Gość
W dniu 30.03.2017 o 16:29, Gość napisał:

Więzienie to nie jest dobre miejsce dla ludzi i żal mi tego pana, że tam trafi. Ale reguły są określone dość jasno: łamiesz prawo, złapią cię na tym, możesz tam trafić. Ale zupełnie inna rzecz zadziwia mnie w tej sprawie. W jego obronie podpisali się i parlamentarzysta PO Gierada, i kieleccy radni jak panowie Chłodnicki z SLD i Adamczyk z PSL , a także panie Zapała i Wojda z PO oraz dyrektor teatru dla dzieci pan Drobniuch. (!) Jest jeszcze były poseł od Palikota niejaki Cedzyński, ale jego nie biorę pod uwagę ponieważ w tamtej partii panowała raczej absolutna dowolność w postrzeganiu rzeczywistości. To w efekcie spowodowało, że jest to już tylko były poseł. No i niech tak zostanie z uwagi na szerszy interes społeczny. Dziwi mnie, że podpisały się w obronie tego pana kobiety, radne PO. Przecież obie musiały wiedzieć, że w tle akurat tego orzeczenia, ten pan ma również problemy prawne w innych sprawach. Takich, w których mowa jest o pobiciu i przemocy właśnie wobec kobiet. Jaką sztuką dla prawdziwego faceta jest okazywać przemoc wobec kogoś słabszego? Zdumiewa mnie łatwość z jaką obie panie radne, kompletną charakterystykę sylwetki tego skazanego pana potrafiły potraktować aż tak rozłącznie. Co prawda ta sprawa dotyczy innego zdarzenia lecz nie tylko ona, ale i te które się toczą, kreślą całą postać tego pana. Jego swoistą skłonność do łamania prawa gdy ono jest mu niewygodne. Jak trzeba to uderzenia kogoś w twarz. Nieważne, że kobiety. I kuriozalnego nadawania takim epizodom jego życia wymiaru działania w imię interesu rzekomo ważniejszego. Na szczęście decyzja sądu skompromitowała takie argumenty posła, byłego posła, nieszczęsnych pań i panów radnych. I ostatni aspekt: dyrektor teatru dla dzieci to w jakiejś mierze również wychowawca najmniejszych widzów. Podpisując się w obronie tego pana, dyrektor teatru zaprezentował katalog swoich wartości, a w zasadzie ich braku lub choćby zlekceważenia części z nich. Jego przełożeni powinni sobie odpowiedzieć na pytanie czy taka jest rola dyrektora teatru, który opłacany jest z pieniędzy podatników.  Ważne by potencjalni wyborcy pamiętali kto z ich wybrańców pod czym się podpisywał. Takie podpisy bez żadnych wątpliwości kwitują co dla kogo posiada jakąś wartość, a co gotów jest on zlekceważyć. Hipokryzja i podwójna moralność to bodajże najważniejsza wiedza o ludziach, którzy pragną istnieć w świecie polityki.

 

Przekaz tych głosów wsparcia udzielonych temu panu przez posła PO Gieradę, obie radne PO panie Wojdę i Zapałę, radnego SLD Chłodnickiego i Adamczyka oraz o dziwo, dyrektora kieleckiego teatru dla dzieci (!) pana Drobniucha jest dość jasny: stary, nic wielkiego się nie stało. Przynajmniej na tyle wielkiego by się nie podpisać. To taki drobiazg, każdemu się może zdarzyć.

 

Ale nie każdemu może się zdarzyć podpis pod listem wsparcia w takiej sprawie. Tym bardziej, co wynika nawet z relacji prasowych, nie jest ona sprawą pierwszą tego pana. Wygląda również, że nie będzie ostatnią. Że te kolejne będą najprawdopodobniej dotyczyły stosowania przemocy wobec słabszych. Podpisującym musiało przecież to być znane. Ich podpis oznacza wprost, że nad takimi epizodami można przejść do porządku. Porządku rzeczy według własnych wyobrażeń. I własnej, wątpliwej hierarchii wartości. gdy trzeba dowolnie zastępowanej ich brakiem. Zwłaszcza gdy chodzi o kolegę, o sojusznika politycznych happeningów.

 

Dziwi mnie podpis obu pań radnych PO Wojdy i Zapały. Aktywnie jako kobiety stają zawsze również w obronie rzekomo nagminnie w Polsce łamanych praw innych kobiet. Czy chodzi tylko o obronę tych kobiet, których ich kolega nie miał okazji uderzyć? Jeśli obie panie radne chcą pomóc koledze będącemu w prawnej opresji to niech mu upieką pizzę czy placek z wiśniami i tym wesprą go w czasie gdy tego nie będzie w jego jadłospisie. Bo podpisując się, jako osoby publiczne, przeczą rzekomym wartościom, w obronie których tak często hałaśliwie stają na partyjnych masówkach. Wygląda, że czynią to łatwo bo na pokaz. A poseł PO Gierada, zaangażowany niemal ekstatycznie w kuriozalną obronę konwencji rzekomo "anty-przemocowej" niech obdaruje kolegę  drzewkiem bonsai, którym przez cztery miesiące cieszył będzie oczy. W końcu to prezent na miarę "głównego ogrodnika Kielc", o które to miano poseł również ostatnio tak teatralnie zabiegał. Równie pokrętnie jak potraktował problem swojej podwójnej moralności, który tak jak ją, skwitował jednym podpisem. 

 

Niefrasobliwy dyrektor miejskiego teatru dla dzieci pan Drobniuch powinien z kolei skoncentrować się raczej na doborze oferty programowej opartej na spektaklach promujących wśród dzieci wartości wychowawcze, dzięki krzewieniu których w przyszłości inni nie będą musieli podpisywać się pod listami w obronie kolejnych facetów, których dziś trzeba na równi pokrętnie bronić. Bo, o zgrozo, według pana Drobniucha i pozostałych współautorów, chodzi o animatora lokalnej kultury. Definicję encyklopedyczną tej ostatniej pan Drobniuch powinien wykuć "na blachę" skoro ma aż taki problem z pojęciem co jest jej istotą . Mógłby jej nie znać gdyby kierował prywatnym teatrem dla dzieci. Teraz dość często się zdarza, że dyrektorzy teatrów mylą scenę swojego teatru ze sceną polityczną. Choćby tylko lokalną. Ale kieleccy podatnicy nie płacą panu Drobniuchowi pensji za rolę kukiełki w wątpliwych spektaklach na takiej scenie. 

 

Myślę, że warto to wszystko im wszystkim zapamiętać.   

 

G
Gość

Ja też znam Maxa i z tego co wiem był już za małolata w puszce i to więcej niż 4 miesiące więc nie sądzę, że robi to na nim większe wrażenie. Jednak taki wyrok dla kogoś kto reprezentuje interesy mieszkańców i działa w Kielcach od lat, jest idiotyzmem. Uważaj też żebyś to ty OLO nie dostał od niego w ryj bo kozakiem na internetach było już przed tobą kilku i zawsze marnie kończyli ;)

W dniu 31.03.2017 o 07:25, OLO napisał:

Znam goscia czysty nie byl. Kara 4 miesiace nie jest wysoka odsiedzi zmeznieje przemysli swoje zachowanie i wyjdzie. Najbardziej mnie smiesza komentarze ze to za surowa kara a mowia to ci co nie maja wyobrazenia jak teraz jest w pierdlu bo tam nie byli. Nie jest zle 4 miesiace zleca moment to takie wakacje wyjdzie bedzie sie smial z tego co tam przezyl :). Jedynie czego bedzie mu brakowac to kobiet i wodeczki. A co do bicia kobiet to sam dostanie w paczce w ryj a i moze bedzie robil za kobiete wiec to idealne miejsce do przemyslen nad swoim zachowaniem

O
OLO

Znam goscia czysty nie byl. Kara 4 miesiace nie jest wysoka odsiedzi zmeznieje przemysli swoje zachowanie i wyjdzie. Najbardziej mnie smiesza komentarze ze to za surowa kara a mowia to ci co nie maja wyobrazenia jak teraz jest w pierdlu bo tam nie byli. Nie jest zle 4 miesiace zleca moment to takie wakacje wyjdzie bedzie sie smial z tego co tam przezyl :). Jedynie czego bedzie mu brakowac to kobiet i wodeczki. A co do bicia kobiet to sam dostanie w paczce w ryj a i moze bedzie robil za kobiete wiec to idealne miejsce do przemyslen nad swoim zachowaniem

G
Gość

Szkoda goscia,dobry mógł byc z niego gazownik,mój szwagier miał 4,5,trzezwiał dwa dni

D
Dane zej

Znalazł sie

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3