Chleb musi drożeć z powodu zabójczych dla piekarni kosztów. W mojej piekarni faktura za gaz wzrosła z 2,5 do 12 tysięcy złotych

Jacek Klein
Jacek Klein
Przemyslaw Swiderski
Udostępnij:
Rozmowa z Grzegorzem Pellowskim, właścicielem Piekarni Cukierni "Pellowski", członkiem zarządu Związku Rzemiosła Polskiego i Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw.

Grzegorz Pellowski, właściciel Piekarni Cukierni "Pellowski", członek zarządu Związku Rzemiosła Polskiego i Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw.

Branża piekarnicza mocno ucierpiała wskutek podwyżek cen energii, gazu?

Trzeba zdawać sobie sprawę, że piekarnictwo jest bardzo energochłonną działalnością. Mamy świadomość, że wiszą nad nami ciemne chmury. Piekarnie i cukiernie otrzymują faktury za gaz, którego koszty wrosły drastycznie. W moim przypadku przykładowo, piekarnia na Podwalu Staromiejskim ma długoterminową umowę na gaz przemysłowy i jego cena na szczęście się nie zmieni. Za to nasza piekarnia na Rajskiej, niemająca umowy długoterminowej na gaz przemysłowy, do tej pory płaciła za gaz 2,5 tys. zł, nowa faktura opiewa na 12 tys. zł. To są porażające ceny i koszty, tylko gazu.

Pozostałe koszty także mocno wzrosły?

Oczywiście tak. Rachunki za energię elektryczną, inne media, w górę bardzo poszły też ceny surowców. Więcej kosztują praktycznie wszystkie składowe końcowej ceny pieczywa. Mąka na przestrzeni półtora roku zdrożała o 100 proc. Rosną także koszty pracy. Inflacja i coraz wyższe koszty utrzymania powodują, że moi pracownicy oczekują podwyżek płac. I ja to rozumiem, ale sumując to wszystko razem mamy prawdziwą lawinę rosnących kosztów. Najgorsze jest jednak to, że nikt nie potrafi powiedzieć, kiedy to się skończy, gdzie jest granica podwyżek cen energii, gazu, jak długo utrzyma się wysoka inflacja. Na to nakłada się kolejna fala epidemii koronawirusa.

Która z kolei uderza w wielkość sprzedaży.

Mamy gigantyczne koszty i perspektywę spadku sprzedaży. To może być zabójcza kombinacja dla wielu firm. Nie trzeba być wielkim ekonomistą, aby zdać sobie sprawę, że stawia to firmy na skaju bankructwa.

Pan ma duże przedsiębiorstwo, z kilkoma piekarniami, wieloma sklepami, zatem ma pan pewnie większe możliwości podejmowania ruchów zaradczych niż mała piekarenka z jednym czy dwoma sklepikami?

Ja bym to ujął inaczej. Powiedziałbym raczej, że mam jakiekolwiek możliwości, bo taka mała piekarnia nie ma ich w ogóle. Jeśli nie ma umów np. na gaz o stałej taryfie to nowe stawki są dla niej nie do udźwignięcia. Na dzisiaj głównym tematem rozmów, jakie prowadzimy wewnątrz branży, to podwyżki cen na wyroby. Musimy je wprowadzać, aby przetrwać. Już podnieśliśmy ceny chleba na 4,2 zł, ale zdajemy sobie sprawę, że to nie koniec i w kolejnym miesiącu ceny znów będą musiały wzrosnąć.

04.03.2017 rzeszow piekarnia grzegorz krupa 1937 chleb pieczywo fot krzysztof kapica
04.03.2017 rzeszow piekarnia grzegorz krupa 1937 chleb pieczywo fot krzysztof kapica K_kapica_afk

Podstawowy chleb będzie kosztował 6 zł, jeszcze więcej?

Prowadząc firmę przedsiębiorcy chcą mieć możliwość działania w jakiejś perspektywie, 10-20 lat dla realizacji strategii. Dzisiaj muszą myśleć o dniu kolejnym, o przetrwaniu. Podwyżki są nieuniknione. Cena 6 zł za najpopularniejszy bochenek chleba zagości na półkach, a będzie pewnie jeszcze drożej. Nie tylko z powodu gazu czy energii. Jestem w stałym kontakcie z moim dostawcą mąki, to jeden z największych młynów w kraju. Z informacji jakie mi przekazuje wynika, że sytuacja na rynku zbóż jest katastrofalna. Nikt nie chce sprzedawać zboża, brakuje go na rynku. Niektóre młyny reglamentują już sprzedaż mąki, bo mają problemy z pozyskaniem zboża. Rolnicy, którym koszty produkcji, m.in. z powodu wzrostu cen nawozów, paliwa, energii itp., traktują swoje plony jako lokatę, zabezpieczenie. Nie tak dawno tona zboża kosztowała 600 zł, dzisiaj to jest około 1200-1300 zł. Ceny absolutnie kosmiczne. Taka sytuacja jest nie tylko na rynku polskim, ale na całym świecie. Wydaje się, że konieczne jest uwolnienie przez państwo rezerw zbóż i skierowanie ich na rynek w celu obniżenia ceny.

Jak kształtują się marże w piekarnictwie?

Od wielu lat produkcja pieczywa jest działalnością nisko marżową. Po odjęciu kosztów sprzedaż chleba przynosi kilka procent zysku. Trzeba pamiętać, że konkurencja na rynku pieczywa jest bardzo duża i rynek nie pozwala na windowanie cen. Mimo rosnących kosztów są one relatywnie niskie, dlatego że na rynku działają wielkie piekarnie produkujące pieczywo dla sieci handlowych, którym zależy na utrzymywaniu niskich cen. Takie zakłady codziennie dostarczają tysiące ton pieczywa, zatem mają dzięki skali działalności niższe koszty niż piekarnie rzemieślnicze. Jestem przekonany jednak, że nawet pieczywo w dyskontach zdrożeje. Jak wspomniałem, mniejsze piekarnie będą musiały podnieść ceny. Jeśli tego nie zrobią, splajtują, albo zwolnią część pracowników, zamkną sklepy. Przecież nikt tego nie chce.

Apelujecie jako branża do rządu, aby podjął działania w kwestii kosztów prowadzenia działalności?

Tak, w najbliższych dniach planowane jest spotkanie z panią Olgą Semeniuk, sekretarzem stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii. Spotkamy się jako Związek Rzemiosła Polskiego, struktura ogólnokrajowa. Pani Semeniuk została wyznaczona przez premiera Morawieckiego, aby z rzemiosła zrobić polską markę premium. Od dwóch lata spotyka się z regionalnymi izbami rzemiosła. Po raz pierwszy to rząd wyszedł z taką inicjatywą, aby powołać osobę odpowiedzialną za kontakty z rzemiosłem i sprawy rzemiosła.

Czego oczekiwalibyście od rządu? Wsparcia, rekompensat?

W czasie pierwszego uderzania koronawirusa, na wiosnę 2020 roku rząd podjął, wprawdzie spóźnione, ale skuteczne działania ochronne, które pozwoliły uratować tysiące firm. Moja, której obroty spadły wówczas o 70proc., także otrzymała pomoc, bez której mogłaby nie przetrwać. Tarcza antykryzysowa ratowała firmy, które nie mogły działać z powodu zamknięcia gospodarki. Dzisiaj także stoimy przed widem kolejnych lockdownów, ale równie ważna, a nawet ważniejsza, jest pomoc w udźwignięciu horrendalnych podwyżek kosztów działalności. Konieczna jest kolejna tarcza, bo inaczej tragedia spotka wielu przedsiębiorców i ich pracowników.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polacy posiadają coraz droższe smartfony

Wideo

Materiał oryginalny: Chleb musi drożeć z powodu zabójczych dla piekarni kosztów. W mojej piekarni faktura za gaz wzrosła z 2,5 do 12 tysięcy złotych - Dziennik Bałtycki

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Pytanie zasadnicze - od kogo kupuje gaz ten POkrzywdzony? Na 99,99% od niezależnego dostawcy, który kupuje gaz na giełdzie. Kalka z frankowiczów. Gdy Kali zyskiwać to Kali śmiać się z głupoli co nie som takie sprytne jak Kali. Gdy Kali nie zyskiwać to Kali płakać i krzyczeć - oszukują Kali, Kali nie stać na gaz.
G
Gość
Odemnie, niech koszuje 60 PZL.
Przejdź na stronę główną Echo Dnia Świętokrzyskie
Dodaj ogłoszenie