Do lasów trafiają różne odpady. Wszystko pod okiem kamery

Luiza Buras-Sokół
Zaledwie dwa miesiące wystarczyły, by zakup mobilnej kamery zwrócił się w gminie Zagnańsk w powiecie kieleckim. Na gorącym uczynku zostali przyłapani mieszkańcy gminy, którzy wywozili nieczystości do lasu. Jak podkreśla wójt Szczepan Skorupski, koszt usunięcia śmieci przewyższałby cenę kamery.

Taczkami do lasu
- Nagrana została sytuacja, jak mieszkańcy osiedla Wrzosy taczkami wywozili odpady ze swoich nieruchomości do lasu. Dzięki dokładnemu obrazowi bez problemu ustalono ich personalia. Zostali wezwani na rozmowę, pokazano im nagranie z kamery. Zobowiązali się do usunięcia śmieci na własny koszt. Zrobili to, więc sprawy nie zgłaszaliśmy policji - relacjonuje wójt Szczepan Skorupski.
W Zagnańsku kamera została zakupiona w czerwcu tego roku. Jest mobilna, można więc zmieniać jej lokalizację w zależności od potrzeb.

Bezcenna mina złodzieja
Od trzech lat system monitorowania lasów działa w Nadleśnictwie Staszów. Tu także jest doskonałą bronią przeciwko osobom łamiącym prawo.
- Mamy na terenie nadleśnictwa miejsca w szczególny sposób penetrowane przez ludzi, takie, o których wiemy, że upodobali je sobie śmiecący. Wykorzystujemy wiedzę na temat tych lokalizacji i montujemy tam kamery, co przynosi oczekiwany skutek. Dzięki nagraniu udało się namierzyć osoby wywożące śmieci z ośrodka wypoczynkowego w Golejowie. Skończyło się mandatem - opowiada nadleśniczy Nadleśnictwa Staszów, Adam Lubera.

Kamera w staszowskim lesie nagrała także złodzieja drewna. - Człowiek, który dopuścił się tego czynu, mieszkał w pobliżu i dużym przepustem pod drogą systematycznie przyjeżdżał w jedno miejsce. Zauważyliśmy, że od jakiegoś czasu ubywa tam drewna, umieściliśmy więc w tej lokalizacji kamerę. Nagrał się samochód z numerem rejestracyjnym. Mężczyzna zupełnie nie spodziewał się, że zostanie przyłapany. Jego mina była bezcenna - mówi nadleśniczy Lubera.

Tablice działają na wyobraźnię
W całych Lasach Państwowych system monitoringu wykorzystywany jest od ośmiu lat. W Świętokrzyskiem jako pierwsze w 2010 roku kamery na terenach leśnych zamontowało Nadleśnictwo Daleszyce.
- Ich obecność związana jest z zaśmiecaniem i kradzieżą drewna. I takich zdarzeń rzeczywiście jest mniej. Na terenach monitorowanych umieszczane są tabliczki z informacjami o obecności kamer. Podejrzewam, że ich działanie prewencyjne jest równie spektakularne, jak samych kamer - zauważa Paweł Kosin, specjalista w dziale gospodarki leśnej Nadleśnictwa Daleszyce i przytacza historię: - W jednej z niedużych wiejskich szkół mała dziewczynka przyznała, że mieszkańcy nawet idąc zbierać chrust do lasu, zakładają na głowy chusty, zakrywają się kocami, by nie zostali rozpoznani.

W grudniu ubiegłego roku kamery daleszyckiego nadleśnictwa nagrały trójkę młodych ludzi, którzy nielegalnie postanowili pozyskać świąteczne drzewko. - Dwóch mężczyzn i elegancka młoda kobieta szybko stali się sławni. O tym nagraniu mówiły nawet ogólnopolskie media - mówi półżartem Paweł Kosin.

Tanie kamery, drogie sprzątanie
Specjalista z Nadleśnictwa Daleszyce przyznaje, że jedna kamera kosztuje 2-3 tysiące złotych, natomiast koszt sprzątania zaśmieconych terenów leśnych jest bardzo duży.
- W skali naszego nadleśnictwa to kilkadziesiąt tysięcy złotych, w skali całych Lasów Państwowych - około 20 milionów złotych. Co roku na terenie Lasów Państwowych zbierane są śmieci kubatury Pałacu Kultury i Nauki. Pracownicy naszego nadleśnictwa w sezonie letnim co tydzień z okolic zalewu w Cedzynie wywożą kilkadziesiąt worków pełnych odpadów - mówi Paweł Kosin.

Dodaje, że mimo ustawy śmieciowej do lasów wciąż trafiają najróżniejsze odpady, w tym niebezpieczne, na przykład zużyte chłodziarki, części do samochodów, pozostałości po remontach domów, a nawet padła zwierzyna domowa. - Kiedyś dzieci biorące udział w tak zwanej akcji sprzątania świata natknęły się na worek z padłymi prosiętami - wspomina pracownik Nadleśnictwa Daleszyce.

Zakochane pary mogą być spokojne, ale...
Paweł Kosin tłumaczy, że materiały z leśnych kamer są zabezpieczane. - Nie wyciekają do internetu. Czasem do lasu przyjeżdżają zakochani, by się poprzytulać. To nie nasza sprawa, nie interweniujemy, pod warunkiem, że nie dochodzi do wykroczenia. Kłopotów może się spodziewać tylko ten, kto w lesie robi rzeczy złe - podkreśla nasz rozmówca.

Kamera w lasach staszowskich przyłapała złodzieja drewna, który po łup przyjeżdżał samochodem osobowym.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
CHŁOP

Las to dziadek nasz, a my kiedy chcemy to do niego jedziemy.

r
rallentare

   Antek zaczynam cię rozumieć choć masz spaczoną psychikę. Widocznie za dużo oglądałeś TVN i za dużo czytałeś Gazetę Wyborczą. Padło ci od tego na mózg i masz problem. Zawsze możesz wytoczyć Michnikowi proces o utratę zdrowia (psychicznego) na skutek stosowania jego produktu.

   Wracając do sedna problemu. Amortyzacja ma coś wspólnego z resorami. Niech zgadnę:

Amortyzacja to taka bujda na resorach !!!

A
Antek

winni powinni

 

winni są nadal winni

 

winni powinni zapłacić za obsługę kamery oraz amortyzację

 

CZY WY TAM W Urzędzie wiecie co to jest amortyzacja? Jeżeli będziecie tak kupować różne urządzenia, a nie będziecie ich amortyzować w praktyce to obywatele będą musieli płacić coraz wyższe podatki.

G
Gość

MONITORING - rzecz wspaniała ! Takie rozwiązania powinny być wszędzie.
Przy okazji spadnie ilość rozwodów.

Dodaj ogłoszenie