Doda w trumnie i srebrnej klatce. Kadzielnia ledwo...

    Doda w trumnie i srebrnej klatce. Kadzielnia ledwo wytrzymała (zdjęcia)

    Jarosław PANEK

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Doda w trumnie i srebrnej klatce. Kadzielnia ledwo wytrzymała (zdjęcia)
    Przez moment wydawało się, że Kadzielnia nie wytrzyma równoczesnego wybijania rytmu przez kilka tysięcy widzów. Ochrona z trudem powstrzymywała fanów przed wtargnięciem na scenę, a widownia podczas koncertu przez cały czas stała. Widownia oszalała, gdy Doda wjechała na scenie w brylantowej trumnie jako słodka wampirzyca.
    Doda w trumnie i srebrnej klatce. Kadzielnia ledwo wytrzymała (zdjęcia)

    Ten koncert po prostu nie mógł się nie udać. Szczytny cel, czyli zbiórka pieniędzy dla sandomierskich powodzian oraz akcja promocji przeszczepów szpiku kostnego prowadzona przez samą Dodę wyraźnie zyskały nawet przychylność niebios, które zapewniły w sobotę idealną wręcz pogodę.

    Wielkie nazwiska wspierają kielecką grupę

    Tuż po godzinie osiemnastej na scenie amfiteatru Kadzielnia w Kielcach pojawiły się dwie legendy polskiego dziennikarstwa muzycznego, redaktorzy: Paweł Sztompke związany przez wiele lat z Programem III Polskiego Radia, ale też z programem I, gdzie szuje redakcji muzycznej i Marek Gaszyński, prezenter muzyczny, autor wielu książek i ponad 150 tekstów najbardziej znanych polskich piosenek, w tym choćby takich hitów jak Sen o Warszawie, Czesława Niemena.

    To właśnie oni zapowiedzieli występ Kieleckiej Formacji Młodzieżowej Sparks, która wykonała swoje największe przeboje, przy okazji zaskakując swoich fanów mocną zmianą wizerunku jednej z członkiń zespołu Olgi Lichacz. Z powodu nowej fryzury nie wszyscy ją poznali. Ale zmiana dotyczyła także repertuaru grupy, która pozytywnie zaskoczyła bardziej rockowym brzmieniem gitar w piosence " Zobacz jak dla ciebie" Utwór zapowiada się na hit i nic dziwnego, skoro napisał ją dla zespołu muzyk takich zespołów jak De Mono, Emigranci czy Oddział Zamknięty, Marek Hojda, a przy teledysku, jaki wkrótce ujrzymy pracował Marek Sierocki. "Zobacz jak dla ciebie" to zupełnie nowa jakość muzyczna w karierze Sparksów, a na scenie amfiteatru na Kadzielni, wraz z członkami zespołu zaśpiewał ją sam Marek Hojda.

    Wejście w srebrnej klatce

    Po występie Sparksów przyszedł zaś na największa gwiazdę wieczoru czyli Dodę. Fani wokalistki wiedzieli, że szykuje się coś specjalnego, bo na scenie już wcześniej widać było część nieco szokujących rekwizytów, a stanowisko dla perkusisty zbudowane kilka metrów na sceną tez raczej należy do rzadkości. Doda pojawiła się za kulisami amfiteatru na kilkanaście minut przed występem. Przyjechała ozdobionym w swoje "firmowe" emblematy audi Q7. Zanim wyszła na scenę… opadła kurtyna. Widownia słyszała najpierw tylko muzykę, aż wreszcie tkanina podniosła się, a publiczność ujrzała ubraną w skóry, zamkniętą w srebrnej klatce zawieszonej nad ziemią Dodę. W tym momencie ochroniarze musieli wytężyć wszystkie siły, aby powstrzymać tłum, jaki chciał się dostać tuż przed scenę, ale i tak przed barierkami bezpośrednio odgradzającymi wokalistkę od widowni ustawili się fani, wymachując odwróconymi do góry nogami krzyżem z rogami diabła.

    A Doda zaczęła śpiewać swoje wszystkie przeboje, ale tez przeboje innych wokalistów, w tym choćby wielki hit Beaty Kozidrak "Nie ma wody na pustyni". Wypełniony do ostatniego miejsca amfiteatr na Kadzielni śpiewał razem z nią, a gdy klaskał lub kołysał się rytmicznie wedle życzeń Dody, wszystko drżało. Na scenie było bardzo gorąco i to nie tylko z powodu skąpego stroju wokalistki, ale też wielkich płomieni ognia, które zaczęły wybuchać pod koniec występu. W kłębach dymu i wysokiej temperaturze Doda przechodziła samą siebie. Czasem brakowało jej tchu i wtedy ratowała się Cisowianką. W finale znikła, aby za chwilę przy dźwiękach megahitu lat 80 - tych, piosenki "Venus" Bananaramy pojawić się jako słodka wampirzyca, w różowych piórach, która wchodzi zaspana z brylantowej trumny wbitej w środku czerwonym atłasem. Ludzie, którzy przez cały koncert oglądali Dodę na stojąco, weszli na ławki, żeby zobaczyć ten show.

    Apel Dody

    A wokalistka, gdy już skończyła to widowisko, zaapelowała podobnie jak w Opolu o to, aby ludzie dzielili się swoim szpikiem kostnym. Aby chcieli przechodzić testy i zostawiać swoje dane w bankach danych.

    - Gdyby tylko połowa z Was zrobiła testy i zaangażowała się w tę akcję, uratowalibyście życie co najmniej kilku osób. Chyba warto - przekonywała w przejmującym apelu, za co dostała burzę oklasków, a od organizatora koncertu Jerzego Waldemara Lichacza wielki bukiet kwiatów.

    Wokalistce trudno było opuścić amfiteatr na Kadzielni, bo za kulisami czekało na nią wielu fanów, którzy chcieli zdobyć autograf. W końcu zmęczona występem dotarła do kieleckiego hotelu Łysogóry, gdzie wraz z zespołem nocowała.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (38)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (38) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Rolnik Roku 2018 | Finał [zdjęcia, wideo]

    Rolnik Roku 2018 | Finał [zdjęcia, wideo]

    Święta 2018

    Święta 2018

    Wideo

    Galerie

    Jedzenie i zabawa

    Styl życia

    Na językach

    Zdrowie i uroda