Euro U-21. Karol Fila: Pierwszy mecz najważniejszy. Ja też chyba dałem radę

Kaja KrasnodębskaZaktualizowano 
Na zdjęciu: Karol Fila Karolina Misztal
Choroba sprawiła, że Czesław Michniewicz nie mógł skorzystać w meczu z Włochami z usług swojego podstawowego obrońcy Roberta Gumnego. Miejsce Lechity na prawej stronie zajął Karol Fila, który w tej kategorii wiekowej debiutował dopiero w tym roku. - Nie spodziewałem się występu przeciwko Belgom, ale byłem przygotowany i chyba dałem radę - mówił defensor Lechii Gdańsk po wygranym 3:2 meczu.

Pierwsze problemy kadrowe w składzie Czesława Michniewicza rozpoczęły się jeszcze przed premierowym meczem. W sobotę, na ostatnim treningu przed spotkaniem z Belgią, nie pojawił się Robert Gumny. Defensor poznańskiego Lecha rozchorował się i opuścil nie tylko ostatnią jednostkę treningową, ale też niedzielne spotkanie. W wyjściowym składzie pojawił się jego naturalny zmiennik, Karol Fila. Piłkarz Lechii Gdańsk pojechał do Włoch kosztem Pawła Stolarskiego (Legia Warszawa), ale nie był przewidywany do pierwszej jedenastki już na początku finałów Euro U-21. Zwłaszcza, że w tej reprezentacji debiutował dopiero w marcu. - Nie spodziewałem, się że zagram już w pierwszym meczu. Do Włoch jechałem z myślą o tym, że jestem zmiennikiem Roberta Gumnego. Rola rezerwowego polega jednak na tym, żeby zawsze być gotowym do wejścia na boisko - mówił po zakończeniu wygranego 3:2 z Belgią. - W niedzielę, z powodu choroby, "Guma" nie mógł wystąpić, ja wyszedłem na boisko w pierwszym składzie i chyba dałem radę.
Dla Polaków ten turniej nie mógł rozpocząć się lepiej. W pierwszym meczu los przyniósł im starcie z najsłabszym, jak się wydaje, rywalem z grupy A, Belgią. Później będzie już tylko trudniej. W środę Biało-Czerwoni zmierzą się w Bolonii z Włochami (21), którzy w starciu otwarcia zwyciężyli Hiszpanię 3:1 i są liderem. - Wierzyliśmy w to, że możemy pokonać Belgię, tak jak od początku powtarzamy, że awans na Igrzyska Olimpijskie w Tokio jest w naszym zasięgu. To niedzielne zwycięstwo na pewno jeszcze mocniej nas poniesie. Na mecz z Włochami też wyjdziemy z myślą o trzech punktach.

O te będzie bardzo trudno. Zwłaszcza, że gospodarze rozpoczęli ten turniej z myślą o zwycięstwie. Do swojej kadry zaprosili najlepszych zawodników urodzonych w 1996 roku i młodszych, m.in. Federico Chiesę czy Moise'a Keana. Biało-Czerwoni, nawet przy porażce, nie wrócą jednak do Polski z podkulonymi nogami. Już dokonali więcej, niż od nich oczekiwano. - Na takim turnieju pierwszy mecz jest najważniejszy. Udało nam się w nim dobrze zagrać i zwyciężyć. Nic tylko się cieszyć - mówił Fila.

Obrońca, podobnie jak reszta Polaków, w pełni zadowolony z siebie nie był. Krystian Bielik narzekał na popełniane błędy, a i obrońca znalazł mankamenty. - Najbardziej boli mnie druga bramka, bo straciliśmy ją ze stałego fragmentu gry. Na treningach poświęciliśmy dużo czasu stałym fragmentom Belgów. Wiedzieliśmy jak je rozgrywają, byliśmy na to przygotowani. A mimo to daliśmy się zaskoczyć. Nie był to jedyny błąd jaki popełniliśmy w defensywie. Kolejni rywale mogą nam ich tak łatwo nie wybaczać. No nic, mamy dwa dni, wiemy nad czym pracować.

Belgia, nie mając nic do stracenia, w końcówce przycisnęła. Kolejne ataki przynosiły jej rzuty wolne i rzuty rożne. Tylko jeden z nich zamienili na bramkę. - Jesteśmy wysoką drużyną, więc te stałe fragmenty - zarówno gdy my atakujemy, jak i gdy się bronimy, powinniśmy mieć opanowane praktycznie do perfekcji. To powinien być nasz atut i mam nadzieję, że będzie nim w kolejnych dwóch spotkaniach - zapowiedział Fila.

Obrońca jest pełen wiary, że awans na Igrzyska Olimpijskie w Tokio 2020 znajduje się w zasięgu Polaków. By go uzyskać, trzeba wyjść z grupy, albo liczyć na sukces Anglików, którzy na te zawody nie mogą się zakwalifikować. - Jesteśmy fajną drużyną, waleczną. Kibicom podoba się jak gramy i to, że zawsze walczymy do końca. Na pewno będziemy chcieli udowodnić, że zasługujemy na coś więcej, na awans.

Na trybunach stadionu w Reggio Emilia pojawiło się zaledwie około 2,5 tysiąca kibiców. Większość z nich to fani Biało-Czerwonych. - Czuliśmy wsparcie kibiców, jesteśmy im bardzo wdzięczni, że przyjechali do Włoch. Fajnie było usłyszeć na włoskim stadionie polski doping - przyznał urodzony w 1998 roku zawodnik.

Choć mecz rozpoczął się o 18.30, to temperatura wynosiła 31 stopni Celsjusza. Do tego bezchmurne niebo i duchota sprawiły, że warunki do gry w piłkę nie należały do najłatwiejszych. - Już w Polsce nieco przyzwyczailiśmy się do takich warunków, w ostatnich dniach u nas w kraju wcale nie było chłodniej. Wiedzieliśmy gdzie przyjeżdżamy, jak to tutaj wygląda. Myślę, że udowodniliśmy, że fizycznie jesteśmy gotowi na ten turniej - zapowiedział Karol Fila.

polecane: FLESZ: Nowy sezon ekstraklasy. Kiedy startuje liga?

Wideo

Materiał oryginalny: Euro U-21. Karol Fila: Pierwszy mecz najważniejszy. Ja też chyba dałem radę - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3