Karpiowy maraton nad zalewem w Suchedniowie. Złowiono wielkie ryby (ZDJĘCIA)

Mateusz Bolechowski
Mateusz Bolechowski
Od piątku do niedzieli nad zalewem w Suchedniowie trwał pierwszy Maraton Karpiowy. 17 ekip próbowało przechytrzyć wielkie karpie, żyjące w zbiorniku. Choć ryby brały słabo, złowiono piękne okazy. Zwyciężyła drużyna gospodarzy.

W piątek po południu nad zalewem suchedniowskim rozpoczęły się zawody wędkarskie, które potrwały do niedzieli. Miejscowe koło Polskiego Związku Wędkarskiego zorganizowało pierwszy Maraton Karpiowy. Uczestniczyło w nim 17 zespołów, bo zawody były drużynowe.

Do punktacji zaliczały się wyłącznie karpie i amury o wadze od czterech kilogramów wzwyż, do klasyfikacji zaliczane były trzy największe ryby. O zwycięstwie decydowała łączna waga złowionych ryb przez daną drużynę. Obowiązywał zakaz używania żywych przynęt i zanęt, a uczestnicy mieli obowiązek używania maty karpiowej oraz podbieraka karpiowego, aby złowione ryby mogły wrócić do wody w dobrej kondycji. Wszystkie złowione sztuki wypuszczano na wolność.

Wędkarstwo karpiowe różni się od innych metod. Przede wszystkim zasiadki są długie, często wielodniowe. Wędkarze rozbijają nad wodą obozowiska, mają namioty, łóżka, kuchenki do gotowania i mnóstwo sprzętu. Przygotowanie do rozpoczęcia łowienia zajmuje sporo czasu. Karpiarze używają specjalnych, mocnych wędzisk i kołowrotków. Podczas zawodów wędkarzom towarzyszy często team runner. Kto to taki?

- Team Runner nie łowi, ale pomaga rozbić obozowisko, przyszykować sprzęt, zanęty, podbiera ryby, przygotowuje je do ważenia, robi zdjęcia - mówi Piotr Kołodziej z ekipy z Bliżyna, którą tworzy wraz z Łukaszem Ozanem i Albertem Kołomańskim, team runnnerem.

Mariusz Kania z Parszowa i Michał Maszczyk ze Skarżyska - Kamiennej od pięciu lat łowią wyłącznie karpie, bo to waleczne i duże ryby. Chwalą łowisko w Suchedniowie. - Odkąd obowiązuje tu zasada "złów i wypuść", łowisko jest znakomite. Można tu połowić nieporównanie lepiej, niż na Brodach czy Rejowie. Ryb jest dużo i dużych, a tutejsze karpie nie są jeszcze tak wybredne, jak te z łowisk komercyjnych - mówią.

Każdy z uczestników zawodów łowi na dwie wędki ustawione na specjalnych stojakach. Przynętą jest najczęściej kulka proteinowa, której... nie nabija się na haczyk, bo jest zbyt twarda. Montuje się ją na tak zwanym włosie - lince dowiązanej kilka centymetrów poniżej haczyka. Kulki są dostępne w setkach zapachów i smaków, mogą być tonące lub unoszące się nad dnem. Karp zasysając kulkę wciąga do pyska haczyk, dzięki temu można go zaciąć.

W karpiarstwie normą jest szacunek dla ryby. Każda złowiona sztuka prosto z wody trafia do specjalnego brezentowego "korytka", co zapobiega uszkodzeniu skóry, jest ważona i mierzona, a następnie na specjalnej macie przenoszona nad brzeg i uwalniana. Prawdziwi karpiarze wszystkie ryby uwalniają.

Suchedniowskiemu maratonowi przyglądał się Michał Wijas ze Skarżyska. Do rodzinnego miasta z Wielkiej Brytanii wrócił półtora miesiąca temu, po 17 latach. Przez 12 lat pracował tam jako menadżer jednego z najsłynniejszych angielskich łowisk karpiowych, RK Leisure. - Tam każdy karp ma swoje imię i metrykę. Po każdym złowieniu wpisywane są nowe dane, dzięki temu wiadomo, jak ryba przyrasta na wadze i długości. Przyjeżdżają tam wędkarze z całej Europy. Dla wielu celem jest przechytrzenie karpia "The Missing Mirror". W ciągu 30 lat udało się go złowić zaledwie sześć razy - mówi pan Michał.

- Karpie to mądre ryby, szybko się uczą i są trudne do złowienia - podkreśla. W Polsce też chce zajmować się karpiarstwem. Jego zdaniem zalew w Suchedniowie ma potencjał, by w niedługim czasie stać się słynnym łowiskiem. A to przełoży się na liczbę turystów - wędkarzy, którzy będą tu przyjeżdżać.

Choć jeszcze kilka dni wcześniej ryby w Suchedniowie brały znakomicie, podczas zawodów żerowały słabo. Mimo to większość ekip miała karpie na swoim koncie. Pierwsze miejsce zajęli Mariusz Kania i Michał Maszczyk z koła w Suchedniowie. Złowili karpie o wadze 9,9 kilograma, 9,7 kilograma i 4,3 kilograma, oraz kilka mniejszych. Zajęli pierwsze miejsce i zdobyli nagrodę za największą rybę maratonu. Drugie miejsce zajęli Adrian Okła i Andrzej Okła (karpie o łącznej wadze 14,2 kilograma). Na podium stanęli też Maciej Kosiorek i Patryk Arent z karpiami o łącznej wadze 9,3 kilograma. O pechu może mówić team Mateusz Matla i Kacper Połeć z Suchedniowa. Złowili jednego dużego karpia 8,3 kilograma. Do szczęścia zabrakło im drugiej sztuki.

- Choć brania były słabe, zawody się udały. Przede wszystkim dzięki świetnej, koleżeńskiej atmosferze. Zawodnicy łowili na luzie, a to jest w tym sporcie najważniejsze - ocenia Tadeusz Przygoda, kapitan sportowy koła PZW w Suchedniowie.

Spis Powszechny 2021: są pierwsze kary za odmowę spisania się

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie