Pani Sylwia z Brzezin w gminie Morawica ma czwórkę ciężko chorych dzieci. Błaga o pomoc w opiece nad nimi i remoncie domu [WIDEO, ZDJĘCIA]

Iwona Rojek

Wideo

Zobacz galerię (17 zdjęć)
34-letnia Sylwia Skowera-Woźniak z Brzezin koło Morawicy dotknięta została niewyobrażalnym pasmem nieszczęść. Wychowuje samotnie czworo ciężko chorych dzieci, czuje się wyczerpana emocjonalnie i fizycznie. Gdzie tylko się da szuka pomocy.

- Mój tata zginął w wypadku, gdy byłam maleńkim dzieckiem, w ogóle go nie pamiętam – wspomina. – Mama wychowała mnie i pięć sióstr też sama. W zasadzie to siostry mnie wychowywały, bo mama była tak umęczona. Marzyłam o lepszym życiu, gdy dorosnę. Nie udało się.

Młoda kobieta opowiada, że z pierwszego małżeństwa ma dwie córki. - Mąż okazał się nieodpowiedzialnym, nadużywającym alkoholu człowiekiem, nie pomógł jej za grosz, tylko sam stwarzał mnóstwo problemów. Teraz nie utrzymuje z dziećmi żadnego kontaktu -mówi.

Kiedy poznała drugiego mężczyznę wydawało jej się, że stworzy z nim ciepły dom. - Okazał się jeszcze gorszy od pierwszego, znęcał się nad nami, bił dzieci, wynosił rzeczy z domu. Targnął się na życie na moim podwórku. Przeżyłam koszmar, miałam już z nim dwóch chłopców - mówi.

Czwórka chorych dzieci
Niestety wszystkie dzieci są chore. Ona ma orzeczony stopień niepełnosprawności, uszczerbek na zdrowiu i rentę. Robi wszystko, żeby się nie załamać.

– 12 letnia córka Karina ma ciężką astmę oskrzelową, alergię skórną, dusi się, ma nawracające infekcję i przyznane indywidualne nauczanie – opowiada mama.

–Wiktoria, która skończyła 9 lat posiada zaburzenia autystyczne, padaczkę, na początku chodziła do przedszkola i szkoły w Morawicy, ale nie poradziła sobie i teraz uczęszcza do szkoły specjalnej w Pińczowie, którą prowadzi Fundacja „Złote serce” - mówi pani Sylwia.

-Prawie 6 letni Ksawery ma autyzm i uczęszcza do przedszkola specjalistycznego dla dzieci z zaburzeniami autystycznymi, także do Pińczowa - mówi pani Sylwia. W opinii o jego stanie zdrowia można przeczytać, że jest uparty, agresywny, niedostosowany społecznie, ma zaburzoną komunikację z otoczeniem i liczne deficyty.

Najbardziej chory jest Kasjan, który ma 3 lata i 9 miesięcy. Dotknęła go astma, częste infekcje z wysoką gorączką, alergia pokarmowa, porażenie dziecięce, mało mówi, nie chodzi i miewa kilka razy dzienne bardzo groźne ataki padaczki, niekiedy z utratą przytomności. Pani Sylwia opowiada, że gdy zaczyna się atak, a przychodzi znienacka, to wpada w okropną panikę, musi często wzywać karetkę pogotowia, bo atak trwa do kilku godzin. – Nie wiem z kim mam wówczas zostawić pozostałą trójkę dzieci, muszę prosić o to ponad 70 letnia mamę, ale ona też ma liczne choroby i czasem tak się źle czuje, że nie jest w stanie sobie z nimi poradzić.

Mam chwile załamania
– Fakt, że otrzymuję na dzieci prawie 6 tysięcy złotych miesięcznie, ale po zakupie leków, jedzenia, ubrań, zostaje niewiele. Domu się za to nie wyremontuje, mnie siły nie przybędzie, a często słaniam się na nogach – mówi.

Młoda kobieta przyznaje się, że wiele razy miała chwile wielkiego załamania. Z drugiej strony nie wyobraża sobie tego, że jej dzieci miałaby trafić do placówek opiekuńczych. – Są całym moim życiem – podkreśla. – Dbam o nie 24 godziny na dobę. Nie mam samochodu, muszę prosić znajomych, żeby podwozili mnie z dziećmi do lekarzy, być hydraulikiem, pielęgniarką, reagować na każde pogorszenie stanu zdrowia dziecka. To jest bardzo wyczerpujące - dodaje.

Potrzebne wsparcie
Zarówno Justyna Cesarz-Soja, kierownik Miejsko Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Morawicy, jak i asystent rodzinny Izabela Filipczak potwierdzają, że pani Sylwia mówi prawdę i ma niewiarygodnie trudne zadanie do wykonania, często przekraczające jej siły.

– W całym domu jest wilgoć i pleśń, przez co nasilają się problemy pulmonologiczne i astma u dzieci, przydałaby się wymiana dachu, okien, remont pokoików, łazienki - mówi asystent Izabela Filipczak i dodaje, że pani Sylwia, którą odwiedza regularnie: - Ro naprawdę dzielna kobieta, mało kto w jej wieku poradziłby sobie z tak chorymi dziećmi, należy jej się pochwała Pani .

Kiedy pytamy panią Sylwię czego najbardziej potrzebuje odpowiada, że najważniejszy jest remont domu i jakaś opiekunka, która mogłaby jej pomóc w zajmowaniu się dziećmi. Zgłosiła się do programu Katarzyny Dowbor "Nasz nowy dom" w sprawie remontu domu, ale nie została zakwalifikowana.

Jeśli chodzi o zapewnienie opiekunki, to Justyna Cesarz-Soja, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Morawicy wyjaśnia, że oni dysponują tylko opiekunkami dla starszych osób. - Nie mamy też publicznych funduszy na zrobienie remontu, musieliby się znaleźć jacyś darczyńcy - mówi.

Sylwia Skowera-Woźniak wierzy, że ktoś jej pomoże. – Chciałabym w tym artykule podać mój numer telefonu 572 057 254. Może jakaś Fundacja zechce mi pomóc w remoncie, zwłaszcza łazienki i pokoiku dla dzieci, w zakupie koncentratora tlenu, sprzętu rehabilitacyjnego, czy wsparciu przy dzieciach. Może ktoś jest na emeryturze, nie ma wnuków i mógłby poświęcić trochę swojego czasu moim dzieciom. Na świecie zdarzają się cuda - mówi.

Młoda mieszkanka Brzezin nie traci nadziei na odmianę swojego losu.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.